Express-Miejski.pl

Orzeł balansuje na cienkiej granicy, Unia już tylko z matematycznymi szansami na utrzymanie [foto]

A-klasa: ATS Wojbórz 4:0 (4:0) Cis Brzeźnica fot.: Karol Fester

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Ząbkowiczanie przegrali istotny pojedynek w kontekście utrzymania, w Bardzie są już pogodzeni ze spadkiem. W klasie okręgowej tylko remis Zamku i kolejna porażka Skałek.

IV liga: GKS Mirków/Długołęka znów lepszy od Orła
 
Trener Rafał Markowski uczulał swoich zawodników, że derbowe zwycięstwo z Lechią Dzierżoniów przed tygodniem będzie w pełni wartościowe jeśli biało-niebiescy w kolejny weekend zdobędą komplet punktów. Okazja była przednia - ząbkowiczanie grali na własnym boisku, a rywal był notowany w tabeli kilka pozycji niżej. Dodatkowo zwycięstwo dałoby awans na ósme miejsce i względny spokój w tabeli...
 
Orzeł nie wszedł jednak dobrze w mecz i już w piątej minucie mógł przegrywać. Pojedynek sam na sam z zawodnikiem GKS wygrał Gembara. To był pierwszy znak ostrzegawczy dla defensywy biało-niebieskich. Drugiego już nie było. W ósmej minucie w niekonwencjonalny sposób piłkę przed bramkę Orła dośrodkował Żygadło, a tam strzałem głową do siatki gospodarzy skierował ją Lima Santos. Podopieczni Rafała Markowskiego pierwszy celny strzał oddali dopiero w 23. minucie. Z rzutu wolnego z około 30 metrów uderzał Maciejewski, ale jego strzał obronił bramkarz mirkowian. W 32. minucie wartą odnotowania była indywidualna próba Malika, ale po jego zagraniu wzdłuż bramki i odbitej przez bramkarza piłce, zabrakło osoby, która ulokowałaby futbolówkę w bramce i ostatecznie przyjezdni zażegnali niebezpieczeństwo. Chwilę później ponownie zagotowało się w polu karnym gości. Tym razem w zamieszaniu bliski gola był Łaski, ale ostatecznie po jego próbie golkiper GKS-u chwycił piłkę na linii bramkowej. W odpowiedzi pod drugą bramką w 34. minucie blisko podwyższenia wyniku byli mirkowianie, ale Żygadło w sytuacji sam na sam uderzył obok dalszego słupka ząbkowiczan. W końcówce pierwszej części rywalizacji groźnie na bramkę Gembary strzelał Szemis, ale bramkarz Orła odbił piłkę i zapobiegł utracie drugiego gola.
 
Druga połowa dla ząbkowiczan rozpoczęła się udanie. Już chwilę po rozpoczęciu gry dobrą okazję miał Lechocki, ale jego strzał nogami wybronił Salamaga. W 50. minucie był już jednak bezradny. Co prawda po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i uderzeniu Łaskiego golkiperowi gości w sukurs przyszła poprzeczka, ale po dobitce Malika musiał już wyciągać piłkę z sieci. Orzeł mógł pójść za ciosem. W 53. minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Kuriata, ale próbował jeszcze nawinąć obrońcę rywali, który nie dał się nabrać i wyłuskał futbolówkę napastnikowi ząbkowiczan. Orzeł atakował i wydawało się, że zdobycie drugiego gola jest tylko kwestią czasu. Ten jednak upływał, a efektów nie było. Niezwykle blisko gola był Łużny, ale piłkę po jego strzale niemal z linii bramkowej wybił gracz przyjezdnych. Gembara przez pierwszy kwadrans po zmianie stron był niemal bezrobotny. W 63. minucie musiał jednak zmierzyć się z niełatwym uderzeniem Szemisa, a na prawdziwe wyżyny bramkarz biało-niebieskich musiał wznieść się dwie minuty później, kiedy po strzale z głowy Limy Santosa intuicyjnie zdołał wybić piłkę nad poprzeczkę. W dalszej części gry mieliśmy prawdziwą wymianę ciosów. I jedni i drudzy sprawiali wrażenie, że podział punktów w tym meczu ich kompletnie nie zadowala. Bliżej drugiego trafienia byli mirkowianie - w 68. minucie piłkę z linii bramkowej po sprytnym uderzeniu Limy Santosa wybił wracający Malik, naprawiając jednocześnie swój błąd, a chwilę później Orła przed stratą kolenego gola dwukrotnie uratował Gembara.
 
Rywalizacja do końca trzymała w napięciu, ale tym razem los uśmiechnął się do gości. W 85. minucie po akcji lewą stroną boiska i dograniu wzdłuż bramki, formalności z najbliższej odległości dopełnił Góral i ulokował piłkę w bramce, zdobywając dla swojego zespołu niezwykle ważnego gola w kontekście walki o utrzymanie. Na 3:1 w doliczonym czasie gry wygraną mirkowian przypieczętował Żygadło i trzy oczka powędrowały na konto GKS.
 
Po wygranej z Lechią Dzierżoniów wydawało się, że ząbkowiczanie pójdą za ciosem i pokonają niżej notowanych mirkowian, oddalając się od strefy spadkowej. Nic bardziej mylnego. Sytuacja w tabeli znów jest trudna. Biało-niebiescy zajmują 12 miejsce, które jeszcze w poprzedni weekend nie dawało utrzymania w lidze. Dziś daje, bo w III lidze ze strefy spadkowej wygrzebał się Piast Żmigród. Orły nad 13. zespołem z Mirkowa mają sześć oczek przewagi, a do ósmego Moto-Jelcza Oława tracą tylko dwa punkty. Ścisk w tabeli jest duży, a następna kolejka już w środę. Ząbkowiczanie pauzuja, ale z uwagą będą obserwował wyniki zespołów, które znajdują się blisko Orła w tabeli. W środę 13. GKS Mirków gra z LKS-em Bystrzycą Górna, 11. Piast Nowa Ruda podejmuje Pogoń Pieszyce, 10. Sokół Wielka Lipa gra z Unią Bardo, 9. Piast Żerniki-Wrocław z Bielawianką, a 8. Moto-Jelcz Oława z Polonią Trzebnica. Podopieczni Rafała Markowskiego za tydzień zmierzą się z LKS Bystrzyca Górna i zwycięstwo w tym meczu, jak i dwóch kolejnych z Prusicami i Pieszycami, będzie obowiązkiem.
 
IV liga: Unia rozbita przez Polonię, cztery gole Rajtera

Kolejnej wysokiej porażki doznała Unia Bardo. Podopieczni Tomasza Zielińskiego zostali rozbici na własnym boisku przez Polonię Trzebnica. Unici już w czwartej minucie stracili gola, a piłkę do bramki Dębowskiego skierował Rajter. Później dwa trafienia zanotował Czternastek, a tuż przed przerwą wynik na 4:0 dla Polonii pięknym, technicznym strzałem ustalił Rajter.

Unia w pierwszej połowie była tylko tłem dla dobrze dysponowanych trzebniczan. Jedyną groźną okazję bardzianie mieli tuż przed przerwą, ale Idzi uderzył ponad poprzeczką.

W drugich 45. minutach obraz gry nieco bardziej się wyrównał, ale wynikało to bardziej z mniejszego forsowania tempa przez gości. Nie przeszkodziło im to jednak w stworzeniu kilku kolejnych okazji, a dwie z nich na gole zamienił Rajter. Unia w drugiej połowie najbliżej gola była po składnej akcji i dośrodkowaniu w pole karne z prawego sektora boiska. W dogodnej sytuacji znalazł się rezerwowy Sójka, ale minął się z futbolówką.

W Bardzie są już pogodzeni ze spadkiem. Unia wiosną w sześciu rozegranych pojedynkach zdobyła tylko punkt remisując z Nysą Kłodzko. To zdecydowanie za mało, jeśli chce się walczyć o miejsce dające pozostanie w lidze. Dziś unici do bezpiecznej pozycji tracą już osiemnaście punktów, czyli tyle, ile zdobyli w 24. kolejkach. Do końca rozgrywek pozostało jeszce co prawda dziewięć serii gier, ale nikt już się chyba nie łudzi się, że bardzianie zanotują nagle serię zwycięstw, która pozwoli im na włączenie się do walki o pozostanie w IV lidze. Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie zobaczymy bardzian na poziomie klasy okręgowej.

Klasa okręgowa: Skałki znów przegrały. Zamiast gry o awans będzie walka o utrzymanie?

Gdyby brać pod uwagę klasyfikację rundy wiosennej to Skałki okupowałyby w tabeli jedno z ostatnich miejsc. Podopieczni Łukasza Głowaka wiosną jeszcze nie wygrali, remisując dwa spotkania i przegrywając trzy.

W minony weekend stolczanie pojechali na mecz do Witkowa znacznie osłabieni i już po 21. minutach przegrywali 0:2. Najpierw fatalny błąd popełnił Kot, który przy próbie wybicia piłki trafił nią w atakującego go gracza witkowian i piłka wpadła do bramki, a chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu z bliskiej odległości do siatki stolczan trafił Jędrasiewicz. Przed przerwą podopieczni Łukasza Głowaka zdołali jednak odrobić straty. Spora w tym zasługa Kobrzaka, który najpierw wywalczył rzut karny, który po chwili zamienił na gola, a następnie zaliczył asystę przy trafieniu Mazura. Do przerwy 2:2.

W drugich 45. minutach kibice długo musieli czekać na bramki. Przewagę posiadali gospodarze, ale nie mogli znaleźć recepty, aby zdobyć zwycięskiego gola. W końcu w 86. minucie przełamali defensywę Skałek i w 86. minucie po trafieniu Smutka wyszli na prowadzenie. W 87. minucie kolejne trafienie dołożył Zyl i jasnym było, że trzy oczka pozostaną w Witkowie. Grom zrównał się punktami ze Skałkami i Zamkiem. Wszystkie trzy ekipy zajmują miejsca od czwartego do szóstego, ze sporą jednak stratą do trzecich Zjednoczonych Żarów i jeszcze większą do wicelidera z Roztoki.

Teraz przed zespołem ze Stolca istotny mecz z Trojanem Lądek-Zdrój. Jeśli Skałki nie chcą sobie komplikować sytuacji w tabeli powinni ten mecz wygrać. W innym przypadku za chwilę może okazać się, że znajdą się w grupie zespołów, które muszą oglądać się za plecy i sprawdzać wyniki drużyn znajdujących się na pograniczu strefy spadkowej.

Klasa okręgowa: Zamek z piekła do... remisu

Nieoczekiwanej straty punktów doznali piłkarze z Kamieńca Ząbkowickiego, którzy tylko zremisowali na własnym boisku z Cukrownikiem Pszenno 3:3. Biorąc jednak pod uwagę, że zespół Zamku do przerwy przegrywał 0:3, wydaje się, że podopieczni Grzegorza Czachora wywalczony punkt powinni szanować.

Początek meczu nie zapowiadał tego, co stało się w pierwszej połowie. Zamek od pierwszego gwizdka arbitra dłużej utrzymywał się przy piłce, a zespół Cukrownika ustawił się nisko, czyhając na kontry. W 6 minucie po strzale Kolasy piłka zatrzepotała w siatce, jednak asystent sędziego podniósł chorągiewkę. W 17. minucie na prowadzenie dość nieoczekiwanie wyszli goście. Rzut karny podyktowany za faul Wiktora Chamerskiego na bramkę zamienił Rosiak. Obraz gry się nie zmieniał, zespół gości nastawił się na grę z kontry i skupił na obronie własnej bramki. W 32 minucie po jednym z nielicznych wypadów pod bramkę Zamku było 0:2, a gola zdobył Bylica. Wynik do przerwy na 0:3 ustalił kilka minut później Rosiak i w Kamieńcu Ząbkowickim zanosiło się na sporą niespodziankę.

Drugie 45 minut dla miejscowych rozpoczęło się idealnie w kontekście odrabiania strat. w 48 minucie, po podaniu od Kucharka, 22. bramkę w sezonie strzelił Gerlach, który mecz znów zaczynał na ławce rezerwowych. Podopieczni Grzegorza Czachora poszli za ciosem i w 58. minucie pięknym uderzeniem z okolic 18 metra popisał się Kolasa, dając gospodarzom wielkie nadzieje na zdobycie choćby punktu. Kilka minut później znakomitą sytuację na wyrównanie zmarnował Kowalski pudłując z okolic 11 metra. Za tę okazję zrehabilitował się jednak kwadrans przed końcem gry. Po podaniu wprowadzonego chwile wcześniej Zapotocznego, Kowalski w asyście obrońców, strzałem w długi róg wyrównał stan meczu. Do końca spotkania Zamek próbował strzelić zwycięską bramkę, ale przyjezdni przetrwali napór i ostatecznie wywieźli z Kamieńca Ząbkowickiego punkt.

- Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, ale takiego wyniku do przerwy to nikt chyba nie obstawił. Trzy bramki i trzy prezenty: rzut karny, bramka z metra i trzecia bramka lob z 20 metrów. Każdy z zawodników w tych sytuacjach powinien podjąć całkiem inną, a przede wszystkim chłodną decyzję. Wiemy wszyscy, że jeżeli jesteśmy w treningu to to takie błędy są rzadkością, a w tym tygodniu frekwencja na treningach była słaba. W drugiej połowie pokazaliśmy jednak charakter, który cały czas kształtujemy w tym zespole. Zagraliśmy bardziej do przodu i opłacało się. Gdybyśmy walczyli o utrzymanie lub awans to żałowalibyśmy straty dwóch punktów, jednak mamy inny cel i można być zadowolonym z tego meczu, szczególnie drugiej połowy. Optymistyczne jest też to, że Mateusz Zapotoczny, nasz junior, pokazał, że ma bardzo duże możliwości piłkarskie, asysta na 3-3 była wyśmienita - podsumował Grzegorz Czachor, trener Zamku.

W najbliższy weekend ekipa z Kamieńca Ząbkowickiego pauzuje. To po tym jak z ligi wycofał się zespół z Makowic.

Klasa okręgowa: Sparta z pauzą

Po wycofaniu się zespołu z Makowic ziębiczanie w miniony weekend pauzowali i zdobyli trzy punkty bez gry. Ta zdobycz niewiele im jednak daje, bo trzy punkty za darmo otrzymał każdy zespół, który miał rywalizować z beniaminkiem spod Świdnicy.

A-klasa: Cis nie postawił się ATS-owi, Unia powalczyła z wiceliderem

Cis Brzeźnica uległ w Wojborzu 0:4 (0:4) miejscowemu ATS-owi. Gospodarze już po sześciu minutach prowadzili różnicą dwóch goli, a do siatki Poręby trafiali Piękoś i Kubies. Chwilę przed przerwą kolejne gole dorzucili Adrian Włodarczyk i ponownie Kubies. Rezultat ustalony po 40. minutach nie uległ już zmianie do końca rywalizacji.

W pierwszych 45. minutach dużo było walki i ostrych starć. Kilkukrotnie dochodziło do spięć między zawodnikami obu ekip, przez co arbiter był zmuszony do częstego przerywania gry. W drugiej połowie mający przewagę czterech goli ATS kontrolował boiskowe wydarzenia i mógł dorzucić jeszcze kolejne gole, a najlepszych okazji nie wykorzystał Wnent. Po drugą bramką okazji było jak na lekarstwo. Gospodarze zasłużenie odnieśli kolejną wygraną i nadal liczą się w walce o awans do klasy okręgowej. Cis pozostaje w środku tabeli. Beniaminek z gminy Bardo jest ósmy, a za tydzień zagra u siebie z liderem z Dusznik-Zdroju.

A-klasa: Unia Złoty Stok postraszyła wicelidera

Złotostoczanie wychodzili w meczu na prowadzenie, później doprowadzali do remisu goniąc wynik, ale ostatecznie punktów zdobyć nie zdołali. Podopieczni Waldemara Tomaszewicza przegrali 2:5 (1:2) na własnym boisku z Polonią Bystrzyca Kłodzka i spadli w tabeli na dziewiątą pozycję. Warto nadmienić, że unici mają, podobnie zresztą jak Cis, rozegrany jeden mecz mniej. Obie ekipy zmierzą się ze sobą w zaległym starciu 9 czerwca.

- Polonia wygrała zasłużenie. Nadal mamy problemy kadrowe wynikające z kwarantanny kilku graczy. Po dobrym początku meczu, kiedy Oskar Brysiak pięknym strzałem wyprowadził nas na prowadzenie, inicjatywę przejęli goście i do końca meczu byli zespołem, który przeważał. Gratuluję im zwycięstwa - powiedział po meczu trener złotostoczan.

Unia z prowadzenia cieszyła się niewiele ponad 20 minut. Na trafienie z 3. minuty Brysiaka odpowiedział w drugim kwadransie rywalizacji Wojtyła, a przed przerwą drugie trafienie dla bystrzyczan zdobył Dymek. Po przerwie Unia zdołała wyrównać w około 60. minucie pojedynku po zamieszaniu w polu karnym i trafieniu Iwanickiego, ale przyjezdni szybko odpowiedzieli golem Pasternaka i znów prowadzili. Spory udział przy tym golu dla gości miał bramkarz złotostoczan Caputa. W końcówce gospodarze nie mając nic do stracenia rzucili się do ataku, jednak zamiast wyrównania stracili dwa kolejne gole - oba zdobył Konrad Matusik, który pojawił się na placu gry w końcówce rywalizacji i pojedynek zakończył się wygraną gości 5:2 (2:1).

Polonia po tej kolejce wskoczyła na pozycję lidera, bo swojego meczu nie grała dusznicka Pogoń. Powodem było zalane boisko. Swój mecz duszniczanie rozegrają w innym terminie.

A-klasa: Punkt Victorii

O ile Victoria punkty zdobywa niezwykle rzadko i wywalczenie kolejnego oczka to na pewno w pewnym stopniu powód do radości, o tyle patrząc na sytuację w tabeli rywala Victorii, to na pewno nie było to, na co w Dębowcu liczyli. Beniaminek z gminy Ziębice rywalizował bowiem w Gorzanowie z miejscowym Zamkiem, który do meczu przystępował z zaledwie jednym punktem i 108 bramkami straconymi.

Mecz idealnie rozpoczął się dla miejscowych, którzy już w pierwszej minucie objęli prowadzenie. W drybling z graczem Zamku wdał się bramkarz Victorii Matyjas i po chwili musiał wyciągać futbolówkę z bramki. Goście odpowiedzieli w 24. minucie pojedynku. Piłkę w pole karne dostał Konrad Brysiak, przełożył ją na lepszą nogę i został sfaulowany przez jednego z rywali. Sędzia wskazał na wapno. Sam poszkodowany podszedł do rzutu karnego i mocnym strzałem doprowadził do wyrównania. Wynik do przerwy pozostał bez zmian.

W drugiej połowie początkowo przewagę posiadali piłkarze z Dębowca. Najlepszej okazji na gola dającego prowadzenie nie wykorzystał Harasimowicz, który w sytuacji sam na sam trafił w golkipera przyjezdnych. Od 76 minuty goście musieli radzić sobie w osłabieniu - to po czerwonej kartce dla Smagi (konsekwencja dwóch żółtych). Od tego momentu uwidacznia się przewaga miejscowych, którzy dążyli do zdobycia gola dającego im pierwsze trzy punkty w sezonie. Za błąd z początku meczu kilkoma udanymi interwencjami zrehabilitował się jednak Matyjas i nastawieni w końcówce na defensywę przyjezdni nie dopuścili już do straty gola. Obie ekipy ostatecznie podzieliły się punktami i wciąż okupują miejsca w dole tabeli. Zamek jest ostatni, Victoria trzecia od końca. Podopieczni Konrada Czarneckiego, choć zajmują miejsce nad strefą spadkową, to biorąc pod uwagę liczbę zespołów, które spadają z wyższych lig, niewykluczone, że 14. miejsce nie da im pozostania w lidze...

- Jestem zadowolony z gry zespołu, a przede wszystkim zaangażowania. Było widać bardzo dużo walki i determinacji. Chciałem pogratulować całemu zespołowi niezłego meczu, choć wiem że jeden punkt nie satysfakcjonuje nas tak jak trzy. Lepszy jednak wróbel w garści niż gołąb na dachu. Przed nami jeszcze kilka spotkań - nie zwieszamy głów i gramy dalej -  powiedział po spotkaniu trener Victorii. Za tydzień jego zespół zagra z 11. Czermną Kudowa-Zdrój.

A-klasa: Polonia nie grała

Ząbkowiczanie odbywali przymusową pauzę, ze względu na nieparzystą liczbę drużyn w II grupie wałbrzyskiej A-klasy, ale wyniki, które padły w tej kolejce nie są dla nich optymistyczne. Swój pojedynek wygrali bowiem Czarni Sieniawka, którzy w tabeli znajdują się bezpośrednio nad ząbkowiczanami i mają już cztery oczka przewagi. 14 pozycja zajmowana aktualnie przez zespół Krzysztofa Cupiała na pewno nie jest lokatą bezpieczną. Ba, można powiedzieć więcej, jest zdecydowanie zagrożona spadkiem, biorąc pod uwagę ilość zespołów spadających z wyższych lig. Teraz Polonię czeka starcie ze STEP Tąpadła/Wiry, zajmującym szóste miejsce w klasyfikacji.

em24.pl

22

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł balansuje na cienkiej granicy, Unia już tylko z matematycznymi szansami na utrzymanie [foto]

    2021-05-18 11:47:24

    gość: ~KZ

    Uparł się trener na tego Kowalskiego. Po co było mu obiecać pierwszy skład przed rundą jak on bramek nie potrafi strzelać. Gerli co wejdzie to bramka i co mecz to zaczyna na ławce.

  • 2021-05-18 12:44:52

    gość: ~zamek

    @~KZ

    ale nie trenuje

  • 2021-05-18 13:07:35

    gość: ~marcin

    @~KZ

    ogólnie to Czachor namieszał strasznie. Dędys odbija się co roku od każdego klubu z okręgówki, a ten go bierze, bo chciał przyjść i go teraz wciska do pierwszej jedenastki. A do gry Mieszkalski czy Węglarz. Może po meczu z Pszennem się obudzi jak mu sam dał wędkę. Czas najwyższy, na jesień tym się szczyciliśmy, grą wychowanków. Z przyjezdnych póki co to tylko Kucharek trzyma naprawdę przyzwoity poziom.

  • 2021-05-18 13:48:31

    gość: ~Obiektywny

    @~marcin

    Takiej ekipy jak Zamek miał z Majewskim i Satanowskim strzelającymi na zawołanie to w Kamieńcu już nie będzie. W Zamku i tak mają dużo swoich zawodników, ale jak nie będą grali, albo będą łapali po 20-30 minut, to zrezygnują. Nie popełnijcie tego błędu, bo skutki będą opłakane. Najlepszą przestrogą niech będą Ciepłowody, Złoty Stok, Bardo. W Ciepłowodach również zrobili rewolucję i ledwo się zebrali na B-klasę, ale coraz więcej ludzi wraca, w Złotym Stoku też odbudowują, a ze starej drużyny walczącej o czołowe lokaty w okręgówce to chyba nie ma już nikogo, w Bardzie szykuje się spadek do okręgówki i pytanie co dalej? W Ciepłowodach i Złotym Stoku zrozumieli, że muszą szkolić dzieci i młodzież, bo obudzą się z ręką w nocniku, w Bardzie do tego dojdą, jak się okaże, że nagle nie będzie miał kto grać w pierwszym zespole, bo ludzie stamtąd grają po innych klubach. Zamek w IV lidze nie odegra znaczącej roli teraz, nawet jakby za rok-dwa udało się awansować. Budujcie zespół na swoich ludziach, to przyniesie efekt i doceniajcie tych, którzy pracują u Was z młodzieżą, bo każdego roku do pierwszego zespołu dostarczają oni po kilku zawodników - takiej ciągłości w powiecie oprócz Orła nie ma żaden klub. Jeżeli robić awans to mając co najmniej 15 zawodników swoich w 23-osobowej kadrze, a pozostali niech będą robili różnicę, taką jak Satanowski czy Majewski i wtedy można próbować.

  • 2021-05-18 14:06:44

    gość: ~Recja

    @~Obiektywny

    W 100% się zgodzę. Obecnie Zamek nie wygląda lepiej niż na jesieni- co oznacza, że wzmocnienia są tylko na papierze. Byłem na ostatnim meczu i poprę porzednika- Kowalski i Dedys nie wnoszą nic, Kucharek solidnie.
    W tym meczu do remisu pociagneli nasi - bardzo dobra zmiana Węglarza, odmieniony Kolasa, biegający od 16 do 16 Bury, solidny Chamer, plus w zasadzie już nasz Brzózka i superstrzelec Gerlach - i to na tym ostatnim powinien być oparty atak.

    Zanim ktoś powie, że nasi chłopacy rezygnują z gry (Sopuch, Sienkiewicz, Nowak) to niech zastanowi się czy jakby zamiast przyjezdnym to dawać im jakieś stypendia, to czy na pewno też by odpuścili.

  • 2021-05-18 14:43:44

    gość: ~kibic

    @~Recja

    problem dzisiejszej pilki lokalnej to oprocz placenia pieniedzy zawodnikom to jeszcze dochodzi fakt ze bardziej docenia sie tych co przyjezdzaja z zewnatrz niz swoich!!! jestes dobry to idz do 4 ligi albo 3 i chciej pieniadze a nie przyjedziesz na trening raz w tygodniu na wioske albo w ogole w meczu zagrasz nic i chcesz dostawac tysiaka . kowalski i dedys o kamiencu slyszeli pewnie tyle co nic i nigdy by ich tu nie bylo gdyby nie arek albrecht niestety panie arku to nie tedy droga zeby scigac ludzi z zewnatrz kosztem swoich i jeszcze implacic , niejest juz pan w orle gdzie taka polityka byla stosowana w 3 lidze i byla jako-tako zrozumiala bo chodzilo o wynik ale finansowo to odbilo sie czkawka . jak zamek ma teraz palze to niech jedzie na mecz do barda i zobaczy jak za chwile moga wygladac trybuny przy zlotostockiej jesli nie beda grali nasi chlopcy - pustki ajak druzyna zacznie sie rozlatywac to pierwsi uciekna wlasnie ci ktorym sie teraz placi najwiecej czy szukajacy kasy w okolicznych klubach gdzie ambicje kowalskiego czemu uciekl z nysy na koniec okresu przygotowawczego , co nagle sie okazalo ze jego pradziadek od strony matki pochodzi z kamienca i chce reprezentowac nasz klub , wiadomo ze nie tylko ze chodzi o pieniadze

  • 2021-05-18 20:08:24

    gość: ~jo

    @~Obiektywny
    W Ciepłowodach zawsze pamietali o młodziezy , i osiagaliz z nimi wymiki. A przykładem niech bedzie własnie Gerli , który teraz strzela dla Zamka. O innych grających chocby w IV lidze nie bede wspominał...I nikt nie musiał zrozumieć ze obudzi sie z reka w nocniku, bo to akurat jest ogolnie zrozumiałe. Po prostu w pewnym momencie stery klubu przejął człowiek któremu zamarzyła sie gra na wyższym szczeblu. Konsekwencje tego pomysłu są znane...Jeśli zaś chodzi o obecna sytuacje , to w ten czy inny sposób trwali w Akl , ale po włąsnych przemyśleniach uznali że lepiej rozpocząc budowanie druzyny od kl B . I nikt z biedą sie tu nie zbierał by grać w klasie B , bo akurat kadrowo nie wygląda to aż tak zle...małymi kroczkami do przodu.. Bardziej bym sie martwił o inne "wieksze" kuby , co sie z nimi stanie po tym, czy kolejnym sezonie ...bo skad brac kolejnych grajków? Okoliczne małe kluby juz młodziezowych drużyn nie prowadzą...

  • 2021-05-18 20:16:41

    gość: ~Zorientowany

    @~jo

    W Ciepłowodach nie było nigdy problemu z zebraniem ludzi do gry? O, dobre sobie :) Niedawno nie było jeszcze wiadome czy w ogóle będzie drużyna w Ciepłowodach jak pan na B zrezygnował z bawienia się w lokalnego menago.

  • 2021-05-18 21:49:13

    gość: ~Xxx

    @~Zorientowany
    W cieplowodach to tylko gerlach stary probowal grac w orle ale byl za slaby. Nie wiem skąd ty tam wziąłeś 4 ligowcow.chyba w bierkach.Typowa beklasina.Zapomnialem Idzi ale problem z głową

  • 2021-05-18 22:13:24

    gość: ~jo

    @~Xxx
    Napisałem chocby ...czyli miedzy innymi w IV... A K.Olejarnik? A Marcin Gerlach? Jakby nie patrzac , tez wystepowali w IV.

  • 2021-05-18 22:25:52

    gość: ~jo

    @~Zorientowany
    Dobrze napisałeś z " bawienia sie" ..., skutki były jakie były..z pewnościa przyczyniły sie do tego ze wąłsnie pojawił sie problem z młodzieżą bo cel był inny.A co do ludzi do gry , na B kl cos tam zawsze sie uzbierało jak widać, by chocby istniec jako klub , i to jest chyba najważniejsze. Jak byś był zorientowany , to zauważył byś że własnie kluby przechodzą gorsze i lepsze i najważniejsze jest przetrwac ten gorszy czas.

  • 2021-05-18 17:22:40

    gość: ~Błonie

    @~marcin
    Tzn w czym namieszał???

  • 2021-05-18 14:42:27

    gość: ~KZ

    @~zamek
    Ale co mecz wpisuje się na listę strzelców :)

  • 2021-05-18 11:48:23

    gość: ~Kibic

    Pechowa porażka.Niezły mecz szkoda nie wykorzystanych sytuacji.

  • 2021-05-18 13:09:32

    gość: ~marian

    Brawo dla trenera Czachora za wszystkie zmiany. To chyba ostatni mecz, kiedy Gerlach siedzi na ławce, mam taką nadzieję. Brawo Mateusz Zapotoczny, będzie z Ciebie fajny grajek!

  • 2021-05-18 15:19:51

    gość: ~ciekawe

    Orzeł nie ma lewej strony? Trener co nie widzi tego że w ostatnim meczu cały czas czeka na podania Malik i co zakaz podawania czy co. Gramy z uporem maniaka tylko prawą. W Dzierżoniowie poszedł na bramkarza i był gol a w sobotę zdobył bramkę iście brazyliana. Zmiana na Łaszczewskiego nic nie wniosła trzeba było zmienić go za Kuriatę. Łaszczewski na środku grał zawsze poprawnie.Po przegranej w sobotę nie ciekawie w tabeli.

  • 2021-05-18 19:38:08

    gość: ~Xxx

    @~ciekawe
    Skubi to talent i inni.ale nie na boisku

  • 2021-05-21 07:32:25

    gość: ~Po co się prujesz

    @~Xxx
    ???

  • 2021-05-21 08:05:51

    gość: ~Hehe

    ostatnio dodany post

    @~Xxx
    Skubi ma telent do jebania twojej starej

  • 2021-05-18 20:24:50

    gość: ~Skałki

    Zwolnić tego trenera. Ani to trener ani piłkarz.

  • 2021-05-19 13:54:33

    gość: ~Skałki2

    @~Skałki

    A w Stolcu tradycyjnie grill po porażce był??

  • 2021-05-20 07:22:46

    gość: ~oooo

    Polonia w tym tyg nie straciła punktów brawo :)

REKLAMA