Express-Miejski.pl

Świąteczne granie. Orzeł za trzy w Lubaniu, Skałki z zerem, Zamek lepszy od rezerw Lechii

A-klasa, gr. III: Sparta Ziębice 1:1 (0:0) Ślęża Ciepłowody

A-klasa, gr. III: Sparta Ziębice 1:1 (0:0) Ślęża Ciepłowody fot.: Sandra Paszek

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Przełamanie Orła, porażka Skałek i dość nieoczekiwane zwycięstwo Zamku. W A-klasie komplikacje Sparty.

IV liga: Przełamanie Orła w Wielką Sobotę

Orzeł w końcu wygrał. Podopieczni Mariusza Blecharza wrócili z trzema punktami z dalekiej delegacji. W Lubaniu biało-niebiescy strzelili trzy gole, stracili jednego i do swojego dorobku w tabeli mogą dopisać ważne trzy punkty.

Pierwszego gola zdobyli gospodarze. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzałem z głowy piłkę w bramce Brandla ulokował Pilarczyk. Było to w 42. minucie rywalizacji. Orzeł zdołał jednak jeszcze przed przerwą doprowadzić do wyrównania, również po stałym fragmencie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i dobrym uderzenie jednego z biało-niebieskich dobrą interwencją popisał się golkiper Łużyc, ale wobec dobitki Kowalczuka był już bezradny. Do przerwy 1:1.

W drugich 45. minutach strzelali juz tylko goście. Najpierw w 58. minucie z najbliższej odległości do siatki Łużyc trafił Drzymkowski, a wynik pojedynku w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry ustalił Grzywniak, który wykończył składną akcję zespołu.

Orzeł jest w tabeli dziewiąty i utrzymuje bezpieczną przewagę nad strefą spadkową wynoszącą trzynaście oczek. Tyle samo punktów biało-niebiescy tracą do czwartych rezerw Chrobrego. Teraz przed Orłem mecz u siebie z szóstą Błyskawicą Gać.

Klasa okręgowa: Skałki przegrały z Górnikiem Nowe Miasto Wałbrzych, Zamek ograł rezerwy Lechii

Trzeci raz w rundzie wiosennej piłkarze Skałek kończą mecz z zerowym dorobkiem bramkowym. O ile w meczach z MLKS Radków i Włókniarzem Głuszyca dało to punkt, tak w starciu z Górnikiem Nowe Miasto Wałbrzych już nie. Wałbrzyszanie zdołali bowiem raz trafić do siatki Zygmunta i to wystarczyło, by wygrali 1:0 (1:0) i sięgnęli po komplet oczek.

Kluczowa okazała się akcja z 27. minuty. Źle na połowie Górnika zagrał Kusowski, napastnik gospodarzy przejął piłkę, wygrał pojedynek biegowy z obrońcą Skałek i wydawałoby się z trudnego już kąta zdołał umieścić futbolówkę w bramce Zygmunta. Do tego momentu i jedni i drudzy nie stworzyli sobie dogodnej sytuacji, a próby uderzeń z dystansu nie zmuszały jednego czy drugiego bramkarza do interwencji.

Po stracie gola Skałki nie ruszyły do zmasowanych ataków, a najlepszym tego dowodem niech będzie brak celnego strzału na bramkę Górnika w pierwszych 45. minutach. W ostatniej akcji pierwszej odsłony gry to gospodarze po kontrze mieli dobrą okazję by podwyższyć prowadzenie, ale zabrakło im dokładności i defensorzy stolczan zapobiegli niebezpieczeństwu.

Niewiele dały też zmiany w przerwie. Goście próbowali szukać wyrównania, przeważali, ale nie wynikało z tych prób wiele. Kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką gospodarzy, ale w najdogodniejszych sytuacjach defensorzy Górnika blokowali uderzenia stolczan i po 90. minutach mogli cieszyć się z istotnych trzech punktów w kontekście gry o utrzymanie. Skałki po porażce w Wałbrzychu spadły na ósme miejsce. Teraz stolczan czeka wyjazd do Słupic na mecz z niżej notowaną Deltą.

Zamek Kamieniec Ząbkowicki zatrzymał rozpędzone rezerwy Lechii Dzierżoniów. Młody zespół z Dzierżoniowa pokonywał już w tej rundzie pretendentów do awansu z Jedliny-Zdroju i Świdnicy. Ograł też pewnie Cukrownik Pszenno. W Kamieńcu Ząbkowickim jednak musiał uznać wyższość gospodarzy, którzy zwyciężyli 4:2 (1:0).

Początek spotkania należał zdecydowanie do gości. Przez pierwsze 25 minut to zespół z Dzierżoniowa nadawał ton grze, spychając Zamek do defensywy. Już w 5. minucie gospodarzy przed stratą gola uchronił świetną interwencją młody bramkarz Bilski. Mimo wyraźnej przewagi Lechii, to Zamek jako pierwszy trafił do siatki. W 25. minucie Malik wykorzystał dobre podanie Gerlacha i otworzył wynik spotkania. Gospodarze poszli za ciosem i siedem minut później prowadzili już 2:0. Po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym najprzytomniej zachował się Pińkowski, podwyższając prowadzenie gospodarzy. Lechia odpowiedziała w 40. minucie golem Gawła, łapiąc kontakt, jednak ostatnie słowo przed przerwą należało do Zamku. Tuż przed przerwą ponownie dobrze dogrywał Gerlach, a akcję skutecznym strzałem głową wykończył Adamczyk.

Po zmianie stron mecz się wyrównał. Lechia przez większą część drugiej połowy częściej utrzymywała się przy piłce, ale nie potrafiła przełożyć tego na klarowne sytuacje. Skutecznością natomiast ponownie wykazał się Zamek. Świetnie dysponowany Gerlach do dwóch asyst dołożył bramkę, podwyższając wynik na 4:1.

Goście zdołali jeszcze odpowiedzieć w 62. minucie, gdy efektownym strzałem z rzutu wolnego popisał się Litwin. Jak się później okazało, było to ostatnie trafienie w tym spotkaniu. Końcówka należała już do gospodarzy, którzy kontrolowali przebieg gry i dowieźli korzystny wynik do końca.

Dzięki zwycięstwu Zamek wyprzedził Lechię II w tabeli i wrócił na czwarte miejsce w klasyfikacji. Przed zespołem z Kamieńca Ząbkowickiego kolejne wyzwanie – wyjazdowe starcie z liderem z Bielawy, który aktualnie ma nad Zamkiem dziewięć oczek przewagi.

A-klasa, gr. II: Ślęża zatrzymała Spartę, wygrana Polonii, tylko remis rezerw Orła

Dwie kolejki wystarczyły, aby Sparta Ziębice niemal roztwoniła przewagę w tabeli nad wiceliderem z Piławy Górnej. Po ubiegłotygodniowej klęsce w Ząbkowicach Śląskich, tym razem Sparta o mały włos a nie przegrałaby u siebie ze Ślężą Ciepłowody. Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów.

Do przerwy goli nie było. Sparta miała przewagę, była bliższa zdobycia gola, ale ostatecznie nie zdołała trafić do bramki strzeżonej przez Piotrowskiego. Po zmianie stron kibice w końcu zobaczyli bramki. Najpierw na 1:0 trafił Trepka, który wykorzystał zgranie Łużnego po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i mocnym strzałem pod poprzeczkę wyprowadził Spartę na prowadzenie.

Ziębiczanie szukali wyrównującego gola, atakowali, mieli sporą przewagę, ale czas mijał, a efektów w postaci wyrównania brakowało. Dopiero na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry po stałym fragmencie gry z bliskiej odległości piłkę w siatce Ślęży umieścił Jurkowski. Sparta ruszyła za ciosem, a końcowe minuty grała w przewadze po tym jak z boiska za drugą żółtą kartkę został wyrzucony Idzi. Podopieczni Grzegorza Czachora nie zdołali jednak przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i po 90. minutach musieli zadowolić się remisem.

Dla obu ekip był to wynik, którego nie przyjęli z entuzjazmem. Ślęży do wywiezienia kompletu punktów z Ziębic zabrakło kilku minut, dla Sparty zaś każda strata punktów to coraz większe komplikacje w tabeli. Ziębiczanie wciąż są liderem, ale tylko z oczkiem przewagi nad drugą Piławianką. Ślęża jest siódma. Teraz Spartę czeka wyjazd do Dobrocina, a Ślęża zagra ze STEP-em Tąpadła/Wiry.

Najbliższy rywal Ślęży w Wielką Sobotę grał u siebie z Orłem II Ząbkowice Śląskie. Rezerwy Orła po ubiegłotygodniowym pogromie lidera jechały w delegację w roli faworyta, ale znów wróciły bez kompletu oczek. Biało-niebiescy od 7. minuty prowadzili po bramce Torby, który sfinalizował dośrodkowanie z bocznego sektora boiska. Wydawać się mogło, że Orzeł pójdzie za ciosem, ale pomimo kilku dogodnych sytuacji biało-niebiescy nie potrafili podwyższyć wyniku. Ząbkowiczanie przed przerwą dwukrotnie obili poprzeczkę bramki miejscowych. W drugich 45. minutach wynik wciąż pozostawał sprawą otwartą. W około 70. minucie rywalizacji biało-niebiescy domagali się rzutu karnego za zagranie ręką w polu karnym jednego z obrońców, ale arbiter nakazał grać dalej. Ambitni gospodarze w końcówce pojedynku poczuli, że mogą powalczyć o kolejny ligowy punkt i swój cel zrealizowali, zdobywając gola w doliczonym czasie gry. Zdaniem arbitra w polu karnym faulował Szymański i sędzia wskazał na wapno. Choć Długosz obronił strzał z jedenastu metrów, to przy dobitce był już bezradny i Orzeł znów wraca z delegacji bez kompletu oczek.

Teraz podopiecznych Piotra Kupca czeka wyjazd do Gilowa na mecz z ostatnim LKS Sowie. Aktualnie druga drużyna Orła jest w tabeli na szóstej pozycji.

Punkt do swojego dorobku dopisała Polonia Ząbkowice Śląskie, która choć przegrywała od 4. minuty w Kątkach, to zdołała po przerwie wyrównać wynik rywalizacji i zanotować kolejny mecz bez porażki. Wyrównanie przyszło po rzucie karnym. W 64. minucie faulowany w polu karnym był Madej, który pojawił się na boisku od początku drugiej połowy. Sam poszkodowany podszedł do jedenastki i pewnie zamienił ją na bramkę.

W dalszej części gry goli już nie było, choć i Sudety i Polonia mogły pokusić się o zwycięskiego gola. Punkt wywalczony w Kątkach pozwalił Polonii pozostać na dziewiątej lokacie z bezpieczną przewagą nad dziesiątą drużyną z Wir. Teraz zespół Daniela Gurbały zagra u siebie z Silesią Żarów, która nie wygrała od ponad miesiąca i wypisała się z walki o najwyższe lokaty. Po rundzie jesiennej żarowianie zajmowali trzecie miejsce i obok Piławianki byli wymieniani jako jeden z zespołów, który może pokrzyżować plany awansu ziębickiej Sparcie. Po trzech porażkach i jednym remisie Silesia spadła w tabeli na piąte miejsce i w starciu z wyżej notowanym przeciwnikiem Polonia nie jest bez szans. W rundzie jesiennej ząbkowiczanie przegrali w Żarowie 1:7, a nadchodzące starcie będzie idealnym momentem na rewanż.

A-klasa, gr. III: Lider wygrał w Bardzie, Tarnovia z kolejną przegraną

Niewiele w starciu z liderującą Nysą Kłodzko mieli do powiedzenia piłkarze Unii Bardo. Kłodzczanie wygrali 4:0 (0:1), choć długo nie mogli znaleźć patentu na Unię. Podopieczni Łukasza Skowronka nieźle bronili, a gdy już kłodzczanie dochodzili do dogodnych pozycji, to raz dobrze interweniował Dębowski, a raz w sukurs przyszła mu poprzeczka. Dopiero w 42. minucie lider z Kłodzka znalazł patent na Unię. Zdaniem arbitra w polu karnym faulował Zalot i rozjemca rywalizacji zdecydował się na podyktowanie kotrowersyjnej jedenastki. Rzut karny na bramkę pewnym uderzeniem zamienił Nota. Minutę później Nysa powinna prowadzić 2:0, ale Bromboszcz przegrał pojedynek sam na sam z Dębowskim.

Po zmianie stron kłodzczanie kontrolowali boiskowe wydarzenia, posiadali przewagę, atakowali i kwestią czasu było aż zdobędą kolejne gole. Te przyszły w ostatnich 30. minutach. Dwa razy Dębowskiego pokonywał Gawęda, a raz trafił Michalak. Bardzianie mieli tylko jedną szansę - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu kłodzczanie zdołali wybić piłkę niemal z linii bramkowej.

Dla Unii była to czwarta przegrana w piątym meczu rundy wiosennej. Ubiegłą rundę bardzianie rozpoczęli od pięciu przegranych, ale później punktowali już regularnie i są w tabeli na dziewiątej pozycji. Teraz Unię czeka wyjazd do Ścniawki Średniej. Rywalem Zjednoczeni.

W coraz gorszej sytuacji jest Tarnovia Tarnów, która z pięcioma punktami zamyka ligową tabelę. Tym razem przegrała 0:1 (0:0) z KS Polanicą-Zdrój. Na listę strzelców wpisał się w 58. minucie meczu Późniak.

Teraz Tarnovia zmierzy się z Pogonią Duszniki-Zdrój, a w kolejnej kolejce uda się na wyjazd do Jaszkowej Dolnej. Jeśli podopieczni Łukasza Lisieckiego myślą o utrzymaniu się w rozgrywkach A-klasy to przynajmniej w jednym z tych spotkań muszą zapunktować. W przypadku dwóch porażek tarnowianie jeszcze bardziej skomplikują sobie sytuację w tabeli, która i tak jest daleka od optymizmu.

em24.pl

1

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Świąteczne granie. Orzeł za trzy w Lubaniu, Skałki z zerem, Zamek lepszy od rezerw Lechii

    2026-04-09 12:03:48

    gość: ~Sportowa 4

    ostatnio dodany post

    Czarno to widzę.

REKLAMA