Express-Miejski.pl

Orzeł przegrał wygrany mecz, Unia znów za trzy punkty. Skałki i Sparta triumfują, Zamek przegrywa

Orzeł Ząbkowice Śląskie, choć w 77. minucie gry prowadził z Piastem Wrocław-Żerniki 2:0, to do Ząbkowic Śląskich wrócił bez punktów fot.: Mariusz Międzybrocki / OLKS Piast Wrocław-Żerniki

Orzeł wypuścił z rąk zwycięstwo i wrócił z Żernik bez punktów. Unia rzutem na taśmę pokonała Polonię. Pewne zwycięstwo Skałek, wygrana Sparty, porażka Zamku.

IV liga: Orzeł przegrał wygrany mecz

Gdy w 75. minucie Maciejewski podwyższał prowadzenie Orła wydawało się, że ząbkowiczanie nie mogą w Żernikach stracić punktów. A jednak. Biało-niebiescy w ciągu niespełna kwadransu stracili trzy gole i do domu wrócili na tarczy.

Pierwsza połowa była wyrównana. Zarówno i jedni i drudzy mieli swoje okazje do zdobycia gola, ale ta sztuka udała się tylko podopiecznym Tomasza Masłowskiego. Dobre dośrodkowanie Piątkowskiego na gola strzałem z głowy zamienił Bohajczuk. Rywale kilka chwil później mogli odpowiedzieć, mieli swoje okazje, ale albo je marnowali, albo też w porę na posterunku byli defensorzy Orła. 

Po przerwie inicjatywę przejęli gospodarze, ale ząbkowiczanie dobrze strzegli dostępu do własnej bramki, a co więcej, na około kwadrans przed końcem meczu zdobyli gola numer dwa. Po kontrze futbolówkę z bocznego sektora przed bramkę do niepilnowanego Maciejewskiego zagrał Bohajczuk, a kapitan Orła zachował zimną krew i trafił na 2:0. Nie mający nic do stracenia gracze z Żernik rzucili się do ataku i...wypunktowali biało-niebieskich niczym doświadczony bokser, który już dwukrotnie leżał na deskach. Najpierw kontaktowego gola po dobitce zdobył Łuczkiewicz, chwilę później był już remis po trafieniu Tylki, a tuż przed końcem spotkania gości dobił Moll, wykorzystując sytuację sam na sam z Derbiszem.

Orzeł po raz drugi w ciągu tygodnia roztwonił przewagę kilku goli. Przed tygodniem w meczu z Pogonią Pieszyce stratę trzech bramek udało się odrobić w doliczonym czasie gry, teraz Orzeł nie potrafił utrzymać dwubramkowej zaliczki, którą wypracował przez 75 minut i ostatecznie wrócił do domu bez punktów. Za tydzień ząbkowiczanie zagrają z Piastem Nowa Ruda, który jest wiceliderem tabeli po siedmiu kolejkach. Lideruje Piast Żerniki z 16 oczkami.

IV liga: Zagrali do końca

Unia Bardo również prowadziła w Trzebnicy 2:0 i również roztwoniła zaliczkę. Podopieczni Damiana Okrojka w przeciweństwie do ząbkowiczan w doliczonym czasie gry zadali ostateczny cios i wygrali 3:2 (1:0).

Mecz dla bardzian rozpoczął się idealnie, bowiem już w czwartej minucie do siatki trzebniczan trafił Kuriata. Jednobramkowe prowadzenie unici zachowali do przerwy, a zaraz po niej bramkarza trzebniczan do kapitulacji zmusił Łaszczewski i wydawało się, że Unia pewnie zmierza po trzy punkty. W 67. minucie gry gospodarze zdobyli jednak kontaktowe trafienie za sprawą Czternastka, a w 90. minucie zdołali doprowadzić do wyrównania, kiedy Gembarę pokonał Turkowyd. Gdy wszystko wskazywało na to, że pojedynek zakończy się podziałem punktów, trzy punkty dla bardzian uratował Łaski, który strzałem z głowy pokonał interweniującego bramkarza trzebniczan i po chwili utonął w objęciach kolegów.

Dla Unii była to trzecia wygrana w sezonie, która spowodowała, że bardzianie awansowali w tabeli na dziewiątą pozycję. Teraz przed Unią mecz z beniaminkiem z Pieszyc i każdy inny wynik niż wygrana zespołu prowadzonego przez Damiana Okrojka będzie niespodzianką.

Klasa okręgowa: Sinusoida Skałek

Typowanie wyników meczów Skałek, to istna loteria. Podopieczni Tomasza Piątkowskiego raz dostają od rywali srogi łomot, by kilka dni później wystąpić w roli egzekutorów. W miniony weekend stolczanie na własnym boisku rozbili beniaminka z Makowic wygrywając 6:1 (4:0).

Strzelanie w szóstej minucie meczu rozpoczął Dominik, który precyzyjnym strzałem wyprowadził Skałki na prowadzenie. Do 30. minuty goście szukali jednak wyrównania i nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że posiadali optyczną przewagę. Na ich nieszczęście w około 30. minucie to Skałki po chwilę wcześniej wykonanym stałym fragmencie gry zdołały zdobyć drugiego gola autorstwa Prokopa. Gospodarze poszli za ciosem i przed przerwą dorzucili jeszcze dwie bramki. Do protokołu w rubryce strzelców bramek wpisali się Głowak i Satanowski.

Po zmianie stron inicjatywę przejęli gospodarze, którzy szybko chcieli zdobyć gola i powalczyć o powrót do gry. Wszak futbol szczególnie w niższych ligach nie takie powroty już widział. Ich plan szybko jednak spalił na panewce, a to za sprawą Prokopa, dla którego było to drugie trafienie w tym spotkaniu. Szóstego gola dla Skałek na kwadrans przed końcem gry zdobył Satanowski, a honorowe trafienie dla gości w końcówce gry zanotował Wagner.

- Po blamażu w Lądku-Zdroju zwycięstwo z Makowicami było naszym obowiązkiem. Udało się, ale naszą gra nie była tak dobra jak w derbowym meczu z Zamkiem. Czeka nas kolejny ciężki tydzień. Już w środę gramy kolejną rundę Pucharu Polski w Woliborzu, a w sobotę udajemy się do Stronia Śląskiego na mecz z Kryształem i mam nadzieję, że tam nie powtórzą się już sytuacje z problemami kadrowymi, jakie mieliśmy w ostatnich meczach wyjazdowych - powiedział po meczu Tomasz Piątkowski, szkoleniowiec Skałek.

Klasa okręgowa: Sparta sprawiła miłą niespodziankę

Drugą wygraną na własnym boisku i trzecią w sezonie odnieśli podopieczni Grzegorza Bartkiewicza. Ziębiczanie pokonali na własnym boisku 2:0 (0:0) Trojan Lądek-Zdrój i wskoczyli w tabeli na jedenaste miejsce. W kolejnej kolejce Sparta uda się na wyjazd do ostanich w tabeli Makowic i jeśli zdoła wygrać, to zanotuje całkiem udaną pierwszą część rundy jesiennej.

Bohaterem ziębiczan po raz kolejny okazał się Trepka, który najpierw w 76. minucie wyprowadził Spartę na prowadzenie, a chwilę później dołożył drugiego gola pieczętującego wygraną swojego zespołu. Obie ekipy już wcześniej miały swoje okazje na bramki. Bliżej zdobycia gola byli przyjezdni. Raz Zająca, strzegącego bramki Sparty, od kapitulacji uchroniła poprzeczka. W innym przypadku wyszedł on obronną ręką gdy w sytuacji jeden na jeden nie dał się pokonać Stępniowi.

Klasa okręgowa: Kudowska klątwa ciąży nadal

Wyjazd do Kudowy-Zdroju w wykonaniu piłkarzy Zamku w ostatnich latach to niemal wkalkulowana strata puntów. O ile w poprzednim sezonie gospodarze do remisu doprowadzili w końcówce spotkania, o tyle teraz odnieśli pewną wygraną i zepchnęli Zamek w dół tabeli. Podopieczni Grzegorza Czachora przegrali 0:4 (0:2) i choć wydaje się, że rozmiary porażki są za wysokie, o tyle w piłce nie liczą się względy estetyczne, a to co w sieci.

Zamek przegrywał od 16. minuty. Wówczas w polu karnym faul popełnił Bierut, a rzut karny wykorzystał Paweł Myrdacz. Około kwadrans później było 0:2. Gospodarze przejęli piłkę w środkowej strefie boiska, szybko przetransportowali ją pod pole karne Zamku i strzałem zza pola karnego podwyższyli wynik meczu. Przed przerwą Włókniarz mógł prowadzić wyżej, ale Myrdacz z rzutu karnego trafił w poprzeczkę.

- Niestety, popełniamy indywidualne błędy, nadal nie mamy komfortu jeśli chodzi o zestawienie wyjściowej jedenastki i ogólnie wygląda to średnio. Przejmując zespół po trenerze Albrechcie oczekiwania kibiców były na pewno znacznie wyższe, jednak trzeba pamiętać, że to nie jest ten sam zespół, co w poprzednim sezonie - mówił trener Grzegorz Czachor.

Po zmianie stron Zamek próbował odrabiać straty i szukał kontaktowego gola, ale w końcowym fragmencie meczu, to rywale dorzucili dwie bramki i ostatecznie wygrali aż 4:0. - Z przebiegu meczu nie zasłużyliśmy aż na tak znaczącą porażkę, bo byliśmy dla Włókniarza równorzędnym przeciwnikiem. Rywale byli jednak konkretniejsi, popełnili mniej błędów i to był klucz do zwycięstwa - podsumował szkoleniowiec Zamku.

Po tej przegranej Zamek spadł w tabeli na trzynastą pozycję. Szansę na jej poprawę w najbliższej kolejce, choć rywal trudny, bo do Kamieńca Ząbkowickiego przyjeżdża lider z Kłodzka.

A-klasa, gr. II: Polonia wypunktowała rywali z Kamiennika

Miano czerwonej latarni ligi zaczyna zyskiwać powoli zespół z Kamiennika. Ekipa z województwa opolskiego od początku sezonu jest tylko dostarczycielem punktów, choć do przerwy w Ząbkowicach Śląskich potrafiła nawiązać równorzędną walkę z miejscową Polonią. Po 45. minutach był remis 2:2, jednak w drugiej odsłonie strzelali już tylko gospodarze, ostatecznie zwyciężając aż 8:2.

 - Mecz z teoretycznie słabszym rywalem był okazją dla zmienników. Kilku z nich dostało szansę od pierwszej minuty, jednak jak pokazuje wynik, nie wykorzystali jej najlepiej. Przede wszystkim w pierwszych trzech kwadransach brakowało nam zdecydowanie koncentracji, na co uczulałem przed meczem - mówił Krzysztof Cupiał, który mimo wysokiego zwycięstwa miał do swoich podopiecznych sporo uwag.

Po przerwie dominacja ząbkowiczan była już niepodważalna. Formą strzelecką w meczu błysnęli Pasternak i rezerwowy Damian Madej. Obaj zakończyli pojedynek z hat-trickiem, a po golu dorzucili jeszcze Poręba i Mikulski. U gości na listę strzelców wpisali się Bednarczuk i Kaszbuba. Po tej wygranej Polonia jest w tabeli na ósmym miejscu. Za tydzień gracze z Ząbkowic Śląskich zagrają w Sieniawce z czwartymi Czarnymi.

A-klasa, gr. II: Ślęża powalczyła z rezerwami Bielawianki

Ambitna postawa ciepłowodzian nie wystarczyła jednak do zdobycia chociażby punktu. Podopieczni Grzegorza Pierzaka przegrali 1:2 (0:2) i doznali trzeciej porażki z rzędu.

Przyjezdni na prowadzenie wyszli w około 20. minucie gry. Na listę strzelców wpisał się Żyłka. Chwilę później ciepłowodzianie przegrywali już różnicą dwóch trafień po kombinacyjnie rozegranym rzucie rożnym i trafieniu Włodka. Goście dłużej utrzymywali się przy piłce, posiadali przewagę, ale Ślęża także potrafiła się odgryźć, jak chociażby wtedy, gdy po dośrodkowaniu Parcheniaka w dogodnej sytuacji znalazł się Rak, ale posłał piłkę ponad bramką bielawian.

Druga połowa dobrze rozpoczęła się dla gospodarzy, bowiem zaraz po zmianie stron kontaktowe trafienie zdobył Pięta po zamieszaniu w polu karnym. Swoją szansę miał też Zębala, ale uderzył obok bramki. Później ciepłowodzianie domagali się też odgwizdania rzutu karnego po zagraniu ręką gracza Bielawianki, ale ich protesty zdały się na nic. Pod drugą bramką także działo się sporo. Kilka razy dobrze interweniował Sojka, w innych sytuacjach graczom z Bielawy brakowało precyzji, przez co spotkanie do ostatniego gwizdka nie było rozstrzygnięte. Ostatecznie kibice jednak więcej goli nie ujrzeli i to Bielawianka zainkasowała komplet oczek.

Za tydzień ciepłowodzianie o przerwanie złej passy postarają się w starciu z beniaminkiem z Marcinowic.

A-klasa, gr. III: Przetrzebiona Unia bez szans

Piłkarze złotostockiej Unii byli tylko tłem dla aspirującej do awansu ekipy Słowianina Wolibórz. Gospodarze wygrali 5:0 (2:0) i gonią lidera z Domaszkowa.

- Problemy kadrowe, które w zasadzie mamy od zawsze, w tej rundzie osiągnęły chyba apogeum. Na zbiórce miałem do dyspozycji dziewięciu zawodników. Do Woliborza dojechał kontuzjowany Konrad Brysiak, brakowało jednak Kowala, Zabrzeńskiego, Kuty, Szafarskiego czy Stwory. Mecz z jednym z kandydatów do awansu zaczęliśmy więc w dziesiątkę - bezradnie rozkłada ręce trener Wlademar Tomaszewicz.

Mimo liczbnego osłabienia, złotostoczanie próbowali nawiązać walkę z uchodzącymi za zdecydowanych faworytów gospodarzami. Do przerwy przegrywali jednak 0:2. - Bramki straciliśmy po prostych, indywidualnych błędach - mówił trener Unii. Dwukrotnie Króla pokonywał Kaue Candido.

- W drugiej połowie stworzyliśmy co najmniej trzy sytuacje, w któych powinniśmy zdobyć bramki. W dwóch przypadkach zabrakło nam precyzji, a raz miejscowym pomogła poprzeczka. Do tego w międzyczasie pogłębił się uraz Konrada Brysiaka, a Oskar Brysiak nabawił się nowego urazu, co spowodowało, że w zasadzie straciliśmy jakiekolwiek szanse na sprawienie niespodzianki. Z upływem czasu opadliśmy z sił, a gospodarze wykorzystali to, zdobywając jeszcze trzy gole - relacjonuje Tomaszewicz, który mimo wysokiej porażki był zadowolony z postawy tych zawodników, którzy pojawili się na boisku. - Na ile byliśmy w stanie, na tyle walczyliśmy. Mam wielki szacunek dla zawodników, że mimo takich przeciwności nawiązali walkę i mimo wysokiej porażki zagrali, nie boję się tego powiedzieć, dobre zawody - podsumował trener złotostoczan.

W najbliższej kolejce Unia zmierzy się na własnym boisku z Polonią Bystrzyca Kłodzka, która z sześcioma zwycięstwami i jedną porażką także daje sygnał, że zamierza walczyć się do walki o grę szczebel wyżej w przyszłym sezonie.

A-klasa, gr. III: Mieli punkty w garści i...przegrali

Druga drużyna Zamku do 68. minuty prowadziła na trudnym terenie w Międzylesiu 2:0 i wydawało się, że zdobędzie pierwsze punkty w sezonie. Po siedmiu kolejkach piłkarze z Kamieńca Ząbkowickiego na swoim koncie nadal mają jednak okrągłe zero. Sudetom wystarczyło siedem minut, aby z niekorzystnego wyniku 0:2 odwrócić rezultat pojedynku na 3:2.

Do Międzylesia gracze Zamku udali się bez zawodników rezerwowych, ale gdy w 54. minucie Mieszkalski zdobywał swoją drugą bramkę (pierwsza tuż przed końcem pierwszej połowy z rzutu karnego) w meczu, gracze z Kamieńca Ząbkowickiego w końcu mogli mieć nadzieję na pierwsze punkty. Gospodarze do 68. minuty nie potrafili bowiem znaleźć recepty na dobrze broniący się Zamek, jednak gdy już ją znaleźli, to w odstępie chwili zdobyli dwa gole, a za moment dołożyli trzecie trafienie i w mig wybili gościom nadzieję na korzystny rezultat. Sadowskiego najpierw pokonał Radosław Macura, po chwili dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego strzałem z głowy na gola zamienił Marek Korotusz, a prowadzenie miejscowym wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem Zamku dał Grzegorz Korotusz.

W najbliższej kolejce zamykający ligową stawkę gracze Zamku zagrają u siebie z przedostatnim Odrodzeniem Szalejów Dolny i wydaje się, że będzie to dla nich najlepsza okazja na przełamanie i pierwszą zdobycz punktową.

ms. / em24.pl

12

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł przegrał wygrany mecz, Unia znów za trzy punkty. Skałki i Sparta triumfują, Zamek przegrywa

    2019-09-25 10:23:32

    gość: ~Kibic

    I teraz widać chore ambicje działaczy Zamka. Po co była A klasa? Wyrzucanie i tak skromnych funduszy w błoto.

  • 2019-09-25 10:35:49

    gość: ~Zamek

    Mieli dwie fajne drużyny, odszedł Majewski i Satanowski i nie mają dwóch drużyn. Chore ambicje niektórych osób żeby grać w A-klasie niosą teraz konsekwencje. Będą jaja, jak klub w ciągu roku zamiast dwóch awansów zanotuje dwa spadki, działacze do roboty

  • 2019-09-25 13:14:05

    gość: ~Realista

    Wspomóż klub finansowo to bedzie nawet trzecia liga. Tam gdzie sa pieniadze tam sa wyniki! Przykladem jest UNIA BARDO.Pretensje do zarzadu? a moze do wladz gminy? Odpowiedz sobie sam!

  • 2019-09-25 15:06:06

    gość: ~Zks

    W Zlotym Stoku dno. Jeszcze nie ma polowy rundy, a oni na mecz w 10 jada ???!!! Dzialacze obudzcie sie w koncu !!!

  • 2019-09-25 15:10:17

    gość: ~obserwator

    @~Zks
    tam jest jeden działacz w kilku osobach :P

  • 2019-09-26 09:50:53

    gość: ~kibic

    @~obserwator

    Król Wojciech Pierwszy

  • 2019-09-25 20:59:49

    gość: ~Pdg

    Jak myślicie kto spadnie sparta skałki czy zamek ? Bo orzeł raczej napewno tak myślę

  • 2019-09-25 21:22:33

    gość: ~Bbq

    @~Pdg
    To widocznie myślenie jest twoja słaba stroną

  • 2019-09-25 23:09:12

    gość: ~Kk

    mogę cię zapewnić że sparta się utrzyma

  • 2019-09-28 19:16:29

    gość: ~kibic

    @~Kk
    Zapewnić to możesz kogoś ze na pewno umrzesz , bo to jest w 100% pewne i dotyczy kazdego. Dzis Sparta przegrała z czerwona latarnią , nie zawaham się powiedzieć z najsłabszą ekipą tej ligi 5 do 0!!! Nadal twierdzisz , że utrzymanie jest takie pewne ???. Proponuje zejść na ziemie :)

  • 2019-10-01 01:26:15

    gość: ~Kk

    ostatnio dodany post

    @~kibic zobaczymy gdzie będą te wszystkie komentarze na sparte jak się utrzymają bedzie zero nic kompletnie dobrze ze mozesz sobie popisac tylko jak przegrywaja a ty co osiągłeś awans z c klasy do b :) że tak się wymądrzasz i zeby sie utrzymac w tej lidze nie trzeba zbyt wiele

  • 2019-09-27 14:26:48

    gość: ~Zamkovia

    Swoją drogą to wielki szacunek dla takich ludzi jak Pan Wojtek Król.

REKLAMA