Sprawa driftów przy ul. Przemysłowej w Ząbkowicach Śląskich była jednjym z tematów dyskusji podczas październikowej sesji Rady Powiatu Ząbkowickiego.
Spór wokół placu przy ul. Przemysłowej trwa od kilku lat. Z jednej strony są miłośnicy motorsportu, którzy bronią możliwości organizowania tam wydarzeń driftingowych i treningów techniki jazdy. Z drugiej – mieszkańcy okolicznych budynków i działkowcy z Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Hutnik”, którzy skarżą się na hałas, ryk silników, spaliny, utrudniony wypoczynek, a także problemy z codziennym funkcjonowaniem.
Temat powrócił podczas październikowej sesji Rady Powiatu Ząbkowickiego. W dyskusji pojawiły się pytania o podstawy prawne prowadzonej działalności, warunki użytkowania nieruchomości oraz opieszałość urzędników. Wskazywano, że pierwsze zgłoszenia do władz powiatu miały miejsce już ponad trzy lata temu, a problem bagatelizowano i do tej pory nie znaleziono jego rozwiązania.
Podczas sesji przewodniczący Dariusz Marcinków odczytał pismo, w którym starosta Roman Fester przedstawił informacje dotyczące działań podjętych przez starostwo.
Pierwsza sprawa dotyczyła rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego. W związku z wątpliwościami dotyczącymi właściwości organu skierowano wniosek do Naczelnego Sądu Administracyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego. Postanowienie zapadło 8 września 2026 roku, a jego odpis wraz z uzasadnieniem wpłynął do starostwa 7 października. Więcej pisaliśmy o tym tutaj [KLIK].
Powiat informował również o kolejnych wnioskach mieszkańców wpływających do urzędu dotyczących m.in. kontroli poziomu hałasu podczas zawodów driftu. W związku z napływającymi zgłoszeniami w ostatnim czasie prowadzono czynności mające na celu zebranie materiału niezbędnego do dalszego postępowania.
Podczas oględzin nieruchomości użytkownik wieczysty przedstawił umowę użyczenia terenu, z której – według informacji przekazanych radnym – wynika, że plac jest udostępniany stowarzyszeniu driftingowemu tylko na czas organizowanych zawodów. Urząd uzyskał również informację o czterech wydarzeniach tego typu, które miały się odbyć na tej działce.
Najważniejsza informacja dotyczy jednak pomiarów hałasu. Powiat wyłonił wykonawcę specjalistycznego badania, które przeprowadzono 24 października, podczas ostatnich zawodów.
W chwili przedstawiania informacji wyniki nie były jeszcze znane. Zgodnie z zapowiedzią miały trafić do Wydziału Środowiska w ciągu 14 dni.
Jeżeli badanie wykaże przekroczenie dopuszczalnych norm, zgodnie z przedstawioną informacją wszczęte zostanie postępowanie administracyjne, które może zakończyć się wydaniem decyzji określającej dopuszczalny poziom hałasu.
Po przedstawieniu informacji radna Patrycja Wielowska zapytała o umowę, na podstawie której nieruchomość została oddana w użytkowanie wieczyste. Chciała wiedzieć, jaki cel użytkowania określono w dokumencie i czy obecna działalność jest z nim zgodna.
Starosta Roman Fester wyjaśniał, że teren jest przeznaczony w miejscowym planie pod działalność przemysłową, a użytkowanie wieczyste ustanowiono na 99 lat.
Wielowska podkreślała jednak, że chce poznać konkretne zapisy umowy, a nie tylko przeznaczenie terenu wynikające z planu.
– Czy jeśli są rażące zaniedbania ze strony użytkownika wieczystego, to czy my nie możemy odstąpić od tej umowy? – dopytywała.
Zwróciła też uwagę na możliwość udostępniania terenu kolejnym podmiotom. Jej zdaniem należy ustalić, czy działalność organizowana jest wyłącznie przez jedno stowarzyszenie, ponieważ ewentualne działania ograniczające mogą okazać się niewystarczające, jeśli na placu będą pojawiały się kolejne organizacje.
Radna złożyła wniosek formalny o udostępnienie umowy wszystkim radnym.
Do wymiany zdań między radną a starostą odniósł się Wojciech Maj. Zarzucił władzom powiatu, że w przygotowanych materiałach zabrakło odpowiedzi na podstawowe pytanie dotyczące warunków użytkowania nieruchomości.
Maj wskazywał, że skoro teren ma przeznaczenie przemysłowe, trzeba sprawdzić, czy organizowanie na nim wydarzeń driftingowych jest zgodne z celem określonym w umowie.
Głos zabrała też Ewa Figzał, która podkreśliła, że sprawa dotyczy również jej jako mieszkanki okolicy ul. Przemysłowej.
– Ta sytuacja trwa nawet wcześniej niż od roku 2023, ale elementem takim, który trzeba podkreślić, było to, co miało miejsce 19 września, kiedy w otoczeniu ulicy Przemysłowej 2 nie dało się po prostu żyć – mówiła radna.
Zaznaczyła, że mieszkańcy chcą móc spokojnie funkcjonować w swoich domach i wypoczywać na działkach. Zapowiedziała również dalsze zaangażowanie w wyjaśnienie sprawy.
Figzał poprosiła o udzielenie głosu Sabinie Sikorskiej, która reprezentowała mieszkańców i działkowców. Jak argumentowała, przedstawicielka tej grupy miała zaprezentować szerszy obraz problemu i przedstawić postulaty osób, które od dłuższego czasu domagają się interwencji.
Radny Kazimierz Piątkowski zwrócił uwagę na kwestię ewentualnych zezwoleń związanych z organizacją wydarzeń na placu.
– Właściciel terenu nie ma pozwolenia z gminy na organizowanie imprez masowych. Właściwie żadnego pozwolenia, nic nie ma – mówił, wskazując, że w jego ocenie należy sprawdzić legalność organizowanych wydarzeń i podjąć odpowiednie działania, jeśli zostaną stwierdzone naruszenia.
Najobszerniejsze wystąpienie podczas sesji należało do Sabiny Sikorskiej, która reprezentowała mieszkańców Ząbkowic Śląskich i działkowców z ROD „Hutnik”. Przedstawiła radnym historię sprawy, zarzuty wobec dotychczasowych działań starostwa oraz postulaty dotyczące dalszego postępowania.
– Stoję przed Państwem w imieniu setek mieszkańców Ząbkowic Śląskich oraz działkowców z ROD „Hutnik”. Problem, z którym przychodzimy, trwa już ponad 1500 dni. To jest ponad 3,5 roku od oficjalnego pierwszego zgłoszenia ROD „Hutnik” do starostwa w 2023 roku – mówiła Sikorska.
Jak podkreślała, mieszkańcy od lat zgłaszają uciążliwości związane z działalnością prowadzoną na placu przy ul. Przemysłowej 2. Jej zdaniem dotychczasowe działania nie doprowadziły do skutecznego rozwiązania problemu.
– Przez te wszystkie lata starostwo systematycznie zbywało mieszkańców tłumaczeniami, że jest to teren prywatny i osoba fizyczna, z którą urząd nic nie może zrobić – zarzucała przedstawicielka mieszkańców.
Odniosła się również do sporu kompetencyjnego skierowanego do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jej zdaniem postępowanie to nie powinno stanowić przeszkody w wyjaśnianiu pozostałych okoliczności sprawy.
Hałas, spaliny i uciążliwości dla mieszkańców
Sikorska opisywała wpływ wydarzeń driftingowych na osoby mieszkające w sąsiedztwie placu. Zwracała uwagę nie tylko na hałas, ale również na dym oraz szczególne trudności, jakie głośne dźwięki mogą powodować u osób wrażliwych sensorycznie.
– Tuż obok tego placu mieszka rodzina z dzieckiem w spektrum autyzmu, która ma też działkę w naszych ogrodach. Dla dziecka z nadwrażliwością słuchową wielogodzinny ryk silników, strzały z wydechów to fizyczny ból i terror we własnym domu – mówiła.
Przedstawicielka mieszkańców nawiązała także do pomiarów hałasu przeprowadzonych 24 października przez firmę Eko-Akustyka na zlecenie powiatu. Twierdziła, że podczas badania widziała na mierniku wynik sięgający 100 dB.
– O godzinie 13.35 wykonawca pomiarów osobiście pokazał mi na ekranie certyfikowanego miernika średnią z 16 minut. Wynik na oficjalnym sprzęcie wynosił 100 dB przy normie 55 – relacjonowała.
Zarzuciła również organizatorom zawodów drifterskich, że mieli podejmować działania mogące wpływać na przebieg pomiarów poprzez ustawienie koparki z celowo podniesioną do góry łyżką by zablokować falę dźwiękową w pobliżu miejsca badania. Opisywała także sytuację, w której – według jej relacji – dym miał być na tyle intensywny, że technik wykonujący pomiary źle się poczuł.
„Wyciągnąć tę umowę z szuflady”
Kolejnym wątkiem wystąpienia była kwestia użytkowania wieczystego nieruchomości. Sikorska przypomniała, że działka przy ul. Przemysłowej 2 stanowi własność Skarbu Państwa i jest oddana w użytkowanie wieczyste. Wskazywała również na przemysłowe przeznaczenie terenu wynikające z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
Jej zdaniem należy sprawdzić, czy działalność driftingowa jest zgodna z celem określonym w umowie użytkowania wieczystego.
– W umowie sztywno jest określony cel przekazania terenu, który musi być zgodny z miejscowym planem zagospodarowania: pod przemysł i składy. Na pewno nie wpisano tam driftów i palenia opon – przekonywała.
Następnie zaapelowała do władz powiatu o udostępnienie dokumentu radnym i mieszkańcom.
– Domagamy się wyciągnięcia tej umowy z szuflady i ujawnienia jej zapisów państwu radnym oraz mieszkańcom – mówiła.
Sikorska zakwestionowała również przedstawianie sprawy wyłącznie w kontekście jednego stowarzyszenia. Według informacji, które przytoczyła, z terenem związane mają być także inne podmioty.
– Obecnie, z posiadanych informacji mieszkańców, działają co najmniej trzy stowarzyszenia – mówiła, wymieniając ich nazwy.
Przywołała również protokół z oględzin nieruchomości przeprowadzonych przez pracowników starostwa 16 października. Według jej relacji użytkownik wieczysty miał wówczas oświadczyć, że korzysta z działki w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Sikorska zwróciła także uwagę, że przedstawiona urzędnikom umowa użyczenia terenu na rzecz stowarzyszenia miała dotyczyć wyłącznie czasu organizowanych zawodów, podczas gdy – jak wskazywała – wydarzenia miały odbywać się również w innych terminach.
W wystąpieniu zaapelowała do radnych oraz prawników starostwa o dokładne przeanalizowanie dokumentów i podjęcie działań, które pozwolą doprowadzić sprawę do rozstrzygnięcia.
Do sprawy ponownie wrócimy.
em24.pl
Spór o drift w Ząbkowicach Śląskich. Mieszkańcy mówią o latach bezradności, radni pytają o umowę
2026-10-30 09:15:20
gość: ~autor
na Jurysia nie ma mocnych
2026-10-30 09:16:31
gość: ~ccc
ale jaja, 3.5 roku a oni teraz badania robią? O co chodzi? Gdzie byli wczesniej?
2026-10-30 09:26:11
gość: ~Smrodowo
@~ccc
Pewnie burmistrz dostawał pod stołem kasę
2026-10-30 09:24:02
gość: ~Stop driftowi
Niech sprawdza jakim prawem sa pobierane opłaty od kierowców i kibiców. Zero paragonów. Czy odprowadzają to do US? Wątpię. Wszystko leci do kieszeni. A i Ci pseudo drifterzy to na pewno nie maja obowiązkowych ubezpieczeń. A co najmeca terenu? Trzeba zgłosić to do ubezpieczelani że na tym terenie odbywa się nielegalny drift. Od razu zrywają umowę i ciężko pozniej jemu wziąść inną ponieważ jest wpisany w rejestrze. Do tego na pewno większość aut nie jest wgl.zarejestrowana. Tylko zezłomowana. A burmistrz ma gdzieś mieszkańców i działkowców skoro zezwalał na taki proceder. Do tego gdzie karetka i straż pożarna na imprezie?
2026-10-30 09:43:21
gość: ~Koteczek
ostatnio dodany post
@~Stop driftowi
Ubezpieczyciel może wypowiedzieć polisę lub odmówić wypłaty odszkodowania w trybie natychmiastowym (z dnia na dzień), jeśli na terenie przemysłowym organizowane są nielegalne, skrajnie niebezpieczne imprezy, takie jak nielegalny drift.
Organizowanie lub tolerowanie takich rajdów w miejscu, które nie jest do tego przystosowane, drastycznie zmienia profil ryzyka, co daje towarzystwu ubezpieczeniowemu potężne narzędzia prawne.
2026-10-30 09:30:54
gość: ~Gosc
To może zająć się również kopalnią w Braszowicach, hałas nie mniejszy i same szkody, las znika w mgnieniu oka , a pył niesie na kilometry i nikomu to nie przeszkadza, ludzie pracują i pragną się wyspać a nie czuć się jakby byli w środku kopalni.
2026-10-30 09:37:37
gość: ~Twercy
@~Gosc
A czy Ty potrafisz czytać? Artykuł jest o driftach. Nie o kopalni.
REKLAMA
REKLAMA