Sejm nie zgodził się na zniesienie limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. O losach projektu PSL przesądziła niewielka różnica głosów.
Sprawdzamy, jak w tej sprawie zagłosowali parlamentarzyści z okręgu wałbrzyskiego.
W czwartek, 22 października, posłowie rozpatrywali propozycję zmian w przepisach dotyczących kadencyjności władz samorządowych. Projekt przygotowany przez Polskie Stronnictwo Ludowe zakładał odejście od obowiązującego ograniczenia, zgodnie z którym ta sama osoba może pełnić funkcję wójta, burmistrza lub prezydenta miasta maksymalnie przez dwie kolejne kadencje w tej samej gminie.
Głosowanie zakończyło się odrzuceniem projektu. Za jego przyjęciem opowiedziało się 213 posłów, przeciw było 215 parlamentarzystów, a dziewięcioro wstrzymało się od głosu. Różnica między zwolennikami a przeciwnikami zmian wyniosła zatem zaledwie dwa głosy. Ponieważ projekt nie uzyskał większości, nie będzie dalszych prac nad nim w Senacie.
Pięcioro posłów za zmianami, troje przeciw
Wynik głosowania oznacza, że również wśród parlamentarzystów reprezentujących okręg wałbrzyski nie było jednomyślności. Pięcioro z nich poparło propozycję zniesienia limitu, natomiast troje opowiedziało się za pozostawieniem obecnych przepisów.
Za zmianami zagłosowali: Sylwia Bielawska, Marek Chmielewski, Robert Jagła, Aleksandra Leo i Monika Wielichowska.
Przeciwko projektowi byli: Marcin Gwóźdź, Grzegorz Macko i Ireneusz Zyska.
Głosowanie w sprawie zniesienia limitu dwóch kadencji wywołało również reakcje wśród lokalnych polityków. Marcin Orzeszek, burmistrz Ząbkowic Śląskich, odniósł się do wyników głosowania, wymieniając parlamentarzystów, którzy poparli zniesienie ograniczenia, oraz tych, którzy opowiedzieli się za pozostawieniem obecnych przepisów.
W swoim komentarzu zwrócił uwagę na prawo mieszkańców do decydowania o tym, kto będzie kierował ich gminą.
– Mieszkańcy każdej gminy powinni mieć prawo decydować, kto będzie ich wójtem, burmistrzem czy prezydentem miasta. Tymczasem dziś posłowie po raz kolejny, głosując w sprawie kadencyjności, opowiedzieli się za utrzymaniem ograniczenia możliwości wyboru dotychczasowych włodarzy. Czy to jest demokracja? – napisał chwilę po głosowaniu burmistrz.
Na jego wpis odpowiedział poseł Marcin Gwóźdź, który głosował za utrzymaniem limitu dwóch kadencji. Parlamentarzysta podkreślił, że poparł to rozwiązanie świadomie i jest przekonany, że dziesięć lat sprawowania urzędu to wystarczający czas na realizację planów i wykazanie się efektami pracy.
– Tak, zagłosowałem za tą ustawą z pełnym przekonaniem. Uważam, że dwie pięcioletnie kadencje w zupełności wystarczą. Dziesięć lat to odpowiednio dużo czasu, by zrealizować swoje plany i wykazać się efektami pracy. Czas na zmiany! – odpowiedział poseł.
Pod wpisem pojawiły się również komentarze mieszkańców, którzy przedstawili odmienne spojrzenia na kwestię kadencyjności. Część z nich zwraca uwagę, że ewentualne ograniczenie liczby kadencji powinno obejmować nie tylko włodarzy gmin, ale również parlamentarzystów. – Jestem za, pod warunkiem że będzie to dotyczyło również parlamentu polskiego. Dlaczego poseł czy senator ma być dożywotnio posłem lub senatorem? Dwie kadencje wystarczą na pokazanie, co potrafi zrobić dla Polski – napisał jeden z internautów. Inna komentująca opowiedziała się za pozostawieniem decyzji w rękach mieszkańców. – Uważam, że to mieszkańcy powinni mieć prawo decydować, komu powierzają funkcję burmistrza czy wójta. Jedni zasłużą na zaufanie na kilka kadencji, inni być może tylko na jedną. Ostatecznie to mieszkańcy powinni oceniać efekty pracy i decydować, czy chcą dać włodarzowi kolejną szansę, czy też podziękować mu za współpracę – wskazał.
Kto nie będzie mógł wystartować w kolejnych wyborach samorządowych?
Odrzucenie projektu oznacza, że zasady dotyczące liczby kadencji w samorządach pozostają bez zmian. Dla części obecnych włodarzy gmin ma to bezpośrednie znaczenie w kontekście kolejnych wyborów samorządowych, zaplanowanych na 2029 rok.
Osoby, które objęły urząd wójta, burmistrza lub prezydenta miasta w 2018 roku, a następnie uzyskały reelekcję w 2024 roku, nie będą mogły ubiegać się o trzecią kolejną kadencję na tym samym stanowisku w tej samej gminie. Nie zmieni tego ani dotychczasowe poparcie mieszkańców, ani ewentualna chęć ponownego startu w wyborach. W powiecie ząbkowickim o kolejną kadencję nie będą mogli ubiegać się: Łukasz Białkowski - wójt Ciepłowód, Grażyna Orczyk - burmistrz Złotego Stoku, Marcin Orzeszek - burmistrz Ząbkowic Śląskich, a także Mariusz Szpilarewicz - burmistrz Ziębic. W tych czterech gminach, o ile przepisy nie ulegną zmianie, w wyborach samorządowych w 2029 roku dojdzie obligatoryjnie do zmian na stanowiskach włodarza gminy. O reelekcję będą mogli starać się natomiast Sylwester Kowal - burmistrz Kamieńca Ząbkowickiego, Marta Ptasińska - burmistrz Barda, a także Katarzyna Ruszkowska - wójt gminy Stoszowice.
Spór o limit dwóch kadencji od lat dotyczy dwóch kwestii: z jednej strony możliwości wieloletniego sprawowania władzy lokalnej przez tę samą osobę, z drugiej zaś prawa mieszkańców do ponownego wyboru sprawdzonego, ich zdaniem, włodarza. Zwolennicy utrzymania ograniczenia wskazują na potrzebę rotacji na stanowiskach i otwierania drogi nowym kandydatom. Z kolei przeciwnicy limitu podnoszą argument, że to wyborcy powinni mieć decydujący głos w sprawie tego, kto kieruje ich gminą.
Czwartkowe głosowanie nie zakończyło więc samej dyskusji o kadencyjności, ale przesądziło, że na podstawie tego projektu przepisy nie zostaną zmienione.
em24.pl
Limit dwóch kadencji dla burmistrzów i wójtów pozostaje. Jak głosowali posłowie z naszego okręgu?
2026-10-23 09:37:20
gość: ~Pisowiec
PIS JEDYNA partaia, która jest w 100 % przeciwko sitwie w Polsce. Dwukadencyjność popiera 70 % Polaków oraz większość organizacji. Herr Tusk i cały psl jak głosował?
2026-10-23 09:45:26
gość: ~Jj
@~Pisowiec
To niech zaczną od siebie .posłowie bez immunitetu i 2 kadencje
2026-10-23 09:58:49
gość: ~Mieszkaniec
ostatnio dodany post
Czyli że Gwóźdź chciałby zostać burmistrzem i dokonać przemian w Ząbkowicach ?
REKLAMA
REKLAMA