Express-Miejski.pl

Działkowcy skarżą się na hałas. Miłośnicy driftu bronią swojej pasji. Kto rozwiąże spór?

zdjęcie ilustracyjne

zdjęcie ilustracyjne fot.: em24.pl

Trwa spór wokół wykorzystywania prywatnego placu przy ul. Przemysłowej do driftu. Miłośnicy motorsportu bronią miejsca, z kolei część działkowców skarży się na hałas.

Od kilku tygodni w Ząbkowicach Śląskich trwa dyskusja dotycząca działalności miejsca, w którym organizowane są wydarzenia driftingowe i szkolenia z techniki jazdy. Grupa AEZAKMI Drift Team rozpoczęła internetową petycję w obronie terenu, podkreślając, że ich działanie odbywa się w pełni legalnie i zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Jak wskazują, miejsce funkcjonuje na terenie przemysłowym, posiada wymagane zgody, ich zdaniem spełnia normy dotyczące hałasu, a po każdym wydarzeniu teren jest sprzątany. Podkreślają również, że stworzyli bezpieczną przestrzeń do rozwijania motoryzacyjnej pasji, z której korzystają uczestnicy z całej Polski.

Po drugiej stronie sporu stoją przede wszystkim działkowcy z Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Hutnik”. Ich zdaniem problemem są przede wszystkim hałas towarzyszący wydarzeniom, odgłosy pracujących silników, zapach spalin oraz utrudniony wypoczynek na działkach, zwłaszcza podczas organizowanych imprez.

Temat trafił również do Urzędu Miejskiego w Ząbkowicach Śląskich. Jak podkreśla Marcin Orzeszek, burmistrz Ząbkowic Śląskich rola gminy w tej sprawie jest jednak ograniczona.

– Trzeba pamiętać, że burmistrz nie jest od wszystkiego. Nie rozstrzygam sporów cywilnych czy karnych. Jestem od spraw administracyjnych – wyjaśnia.

Jak tłumaczy, obecnie kluczową kwestią pozostaje ustalenie, który organ jest właściwy do przeprowadzenia badań hałasu.

– Gmina uważa, że skoro zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, plac znajduje się na terenie przemyslowym, to badanie hałasu powinno przeprowadzić Starostwo Powiatowe w Ząbkowicach Śląskich. Innego zdania jest Powiat Ząbkowicki, który wystąpił do Naczelnego Sądu Administracyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego. Po decyzji sądu będzie wiadomo, czy badania wykona powiat, czy gmina – wyjaśnia.

Burmistrz odniósł się również do internetowych petycji i zbierania podpisów przez obie strony konfliktu.

– To, że jedna strona zbierze tysiąc podpisów, a druga dziewięćset, nie oznacza, że ktoś wygrał i decyzja jaka zostanie podjęta będzie dla tej strony korzystna. Spraw administracyjnych nie rozstrzyga się liczbą podpisów, lecz obowiązującymi przepisami i wynikami postępowań – podkreśla Marcin Orzeszek.

Na ten moment nie zapadły żadne decyzje dotyczące przyszłości miejsca. Rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego przez Naczelny Sąd Administracyjny ma wskazać, który organ będzie odpowiedzialny za przeprowadzenie badań hałasu. Dopiero ich wyniki mogą stanowić podstawę do dalszych działań administracyjnych.

Do sprawy wrócimy.

KOMENTARZE ZOSTAŁY WYŁĄCZONE.

em24.pl

REKLAMA