Express-Miejski.pl

Zamek II wygrał bez gry, Polonia zremisowała, inni solidarnie przegrali...

Klasa okręgowa: Zamek Kamieniec Ząbkowicki 1:2 (0:0) Nysa Kłodzko fot.: Dawid Broniszewski / nysa.klodzko.pl

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Piast za mocny dla Orła, beniaminek ograł Unię w Bardzie. W klasie okręgowej  porażki Skałek, Sparty i Zamku. W A-klasie za trzy zapuntkował Zamek II i za jeden Polonia.

IV liga dolnośląska: Piast za mocny dla Orła

Dziewięć bramek ujrzeli kibice na stadionie w Ząbkowicach Śląskich. Większość zdobyli jednak piłkarze noworudzkiego Piasta, którzy po serii meczów bez zdobyczy punktowej przeciwko Orłowi, w sobotę przy ul. Kusocińskiego odnieśli zasłużone zwycięstwo i przełamali złą passę. Noworudzianie wygrali 6:3 (1:0) i po ośmiu kolejkach są liderem tabeli IV ligi, grupy wschodniej.

Po 45. minutach nic nie zapowiadało takiej ilości bramek. Jedyne trafienie miało miejsce w 38. minucie gry. Do siatki ząbkowiczan trafił Chabrowski po rzucie karnym podyktowanym za faul Bohajczuka. Do tego momentu mecz był raczej wyrównany. Obie ekipy stworzyły kilka groźnych ataków. Pod bramką Piasta lepiej mógł zachować się Piątkowski, pod drugą największe zagrożenie stwarzali Chabrowski i Poświstajło. Orzeł po stracie gola szybko mógł wyrównać. W jednej akcji dwa razy oko w oko z Gasińskim stawali gracze ofensywni Orła. Uderzenie Kowerki w sytuacji sam na sam obronił bramkarz gości, natomiast piłka po próbie Kuśnierza powędrowała obok bramki.

Drugie 45. minut idealnie rozpoczęło się dla Piasta. Już w 54. minucie Poświstajło wykorzystał dobre zagranie ze środka pola i pokonał Krakowskiego, a chwilę później gola na 3:0 dołożył Schmidt uderzeniem z około 25 metrów. Wcześniej rozmiary porażki Orła mógł zmniejszyć Maciejewski, ale w dogodnej sytuacji próbował lobować bramkarza przyjezdnych, który przewidział intencje strzelca i na raty złapał futbolówkę.

Ząbkowiczanie nie otrząsnęli się po stracie trzeciego gola, a w 65. minucie przegrywali już 0:4 po trafieniu Jeziorskiego. Trzy minuty później kontaktowe trafienie zdobył Kowerko, ale ofensywne zapędy Orła szybko ostudził Chabrowski. Co prawda ząbkowiczanie zdobyli jeszcze dwa gole - najpierw samobójcze trafienie zanotował Polak, a po chwili trzecią bramkę dołożył Maciejewski, który przewrotką dobił swój strzał z rzutu karnego obroniony przez Gasińskiego. Noworudzianie przez chwilę sprawiali wrażenie zaskoczonych obrotem sytuacji, ale w ich poczynania spokój po kilku minutach ponownie wprowadził Chabrowski, kompletując hat-tricka.

Piast wygrał 6:3 (1:0) i jest liderem tabeli, Orzeł zajmuje jedenaste miejsce. Przed zespołem Tomasza Masłowskiego teraz starcie z trzecioligowym spadkowiczem z Dzierżoniowa.

IV liga: Wstydliwa porażka Unii

Przed meczem chyba mało kto spodziewał się, że zazwyczaj dobrze grająca na własnym boisku Unia Bardo będzie miała problemy z pieszycką Pogonią. Tym bardziej, że goście przyjechali do Barda „gołą jedenastką”. Unia źle weszła w mecz i już od trzeciej minuty przegrywała po trafieniu Bartosza Rzepskiego. Gdy kwadrans później do remisu doprowadził jednak Dymek wydawało się, że bardzianie wracają na właściwe tory i nie będą mieli problemów z odniesieniem zwycięstwa.

Do przerwy gospodarze mimo znacznej przewagi nie potrafili objąć prowadzenia. Unia przeważała, dłużej utrzymywała się przy piłce i kreowała grę, ale pieszyczanie dobrze odpierali ataki bardzian.

Po zmianie stron w barwach gospodarzy na placu gry pojawili się Robak i Raszpla z zamysłem rozruszania szeregów ofensywnych. W 50. minucie bardzianie byli bardzo bliscy objęcia prowadzenia, jednak po zamieszaniu w polu karnym futbolówka ostatecznie nie znalazła drogi do siatki. W sieci zatrzepotała natomiast dwie minuty później, tyle tylko, że po przeciwległej stronie boiska. Kontrę pieszyczan wykończył Jasiński i po widowiskowym salcie utonął w objęciach kolegów. Od tego momentu goście ograniczyli się już tylko do obrony. Mając korzystny wynik skupili się na odpieraniu ataków bardzian i robili to na tyle dobrze, że dowieźli korzystny wynik do końca rywalizacji. Podopiecznym Damiana Okrojka nie pomógł nawet rzut karny podyktowany na około kwadrans przed końcem gry po faulu na Kobrzaku. Jedenastkę zmarnował Szabat

Unia po dwóch wygranych z rzędu doznała zaskakującej porażki 1:2 (1:1) i zamiast zajmować miejsce w górnej części tabeli, spadła na dziewiątą pozycję. Pogoń mimo wygranej nadal nie wydostała się ze strefy spadkowej. Za tydzień bardzianie zagrają na wyjeździe z czwartym Piastem Żerniki.

Klasa okręgowa: Twierdza zdobyta. Zamek postawił się liderowi, ale przegrał

Przez 70. minut Zamek udanie stawiał opór liderowi z Kłodzka. Podopieczni Arkadiusza Albrechta, który jeszcze kilka miesięcy temu sterował z ławki drużyną z Kamieńca Ząbkowickiego, długo nie potrafili znaleźć recepty na rozmontowanie defensywy Zamku. Udało się to dopiero w 70. minucie gry po trafieniu Tracza. Chwilę później drugiego gola dołożył Pierzchalski wykorzystując rzut karny i choć po chwili ten sam zawodnik pokonał własnego bramkarza, to jednak trzy oczka powędrowały na konto Nysy.

Przed meczem miał miejsce miły gest. Piłkarze Zamku wręczyli swojemu byłemu trenerowi piłkę z podpisami zawodników w podziękowaniu za kilkuletnią pracę. Na boisku sentymentów już jednak nie było. W pierwszej połowie optyczną przewagę mieli kłodzczanie, a Zamek starał się kontrować. Kibice goli jednak nie ujrzeli i wydaje się, że rezultat na półmetku rywalizacji oddawał to, co działo się na murawie w pierwszych trzech kwadransach.

Po przerwie początkowo bliżej zdobycia gola byli miejscowi. Dwie sytuacje miał Gerlach, jednak w jednej z nich posłał futbolówkę obok bramki, a w drugiej dobrze na przedpolu interweniował Brandl. Nysa cały czas dłużej utrzymywała się przy piłce i cierpliwie szukała swojej szansy. Ta przyszła w 70. minucie meczu, kiedy futbolówkę w polu karnym otrzymał Tracz, wypracował sobie pozycję do oddania strzału, a następnie posłał piłkę między słupki bramki Malca. Dziesięć minut później było już 2:0 po bramce z rzutu karnego Pierzchalskiego. Faulowany był Sousa. - Rozmawiałem ze swoimi zawodnikami i tłumaczyli, że kontakt z zawodnikiem rywali był znacznie przed polem karnym, a ponadto nie był on na tyle jednoznaczny żeby przerwać grę. Sędzia nie dość, że zdecydował się odgwizdać faul, to jeszcze wskazał na jedenasty metr... - komentował sytuację Grzegorz Czachor, trener Zamku.

Jego podopieczni ambitnie walczyli do ostatnich minut i w końcówce zdobyli bramkę kontaktową po samobójczym golu Pierzchalskiego. Goście nie dali jednak sobie wydrzeć zwycięstwa i kamieniecka twierdza została zdobyta po raz pierwszy od sezonu 2017/2018. W ubiegłym sezonie Zamek na własnym boisku w ligowych starciach punktował zawsze - dwunastokrotnie wygrywał i trzy razy remisował.

- W tej drużynie jest potencjał. Gdyby chłopcy w każdym meczu grali z takim zaangażowaniem jak w meczu z nami, to zajmowaliby w tabeli miejsce w jej górnej części - mówił po mecz Arkadiusz Albrecht, który przyznał, że jego podopiecznym zwycięstwo z Zamkiem nie przyszło łatwo.

- To było całkiem ciekawe spotkanie jak na poziom klasy okręgowej, choć przez 70. minut brakowało goli. Na tle lidera wcale nie wyglądaliśmy gorzej i gdyby mecz zakończył się remisem, to Nysa nie mogłaby mieć pretensji. Niestety liczy się to, co w sieci. Nasza sytuacja w połowie rundy nie jest dobra i musimy zacząć łapać punkty. Minęło już osiem kolejek, a ja wciąż nie mam do dyspozycji wszystkich zawodników. Regularnie brakuje Kolasy, do końca rundy wypadł Ścigaj, czyli dwóch podstawowych obrońców. Rzadko mogę też liczyć na Górala, nie zawsze obecny jest Gerlach i wszystko to powoduje, że gdzieś nie potrafimy złapać odpowiedniego rytmu i zapunktować kilka razy z rzędu... - dodaje szkoleniowiec Zamku.

Teraz gracze z Kamieńca Ząbkowickiego zagrają dwa mecze na wyjeździe - najpierw z ostatnią w tabeli Victorią Tuszyn, a następnie Granitem Roztoka i chyba nikt nie wyobraża sobie, że przynajmniej w jednej z tych rywalizacji Zamkovia nie odniesie pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie.

Klasa okręgowa: Skałki nie zbiły Kryształu

Sinusoida w wykonaniu Skałek trwa w najlepsze. Po ubiegłotygodniowej wygranej z Makowicami, teraz podopieczni Tomasza Piątkowskiego znów wrócii z wyjazdu bez punktów, przegrywając 2:3 (1:2). Przeciwnikiem stolczan był grający w kratkę Kryształ Stronie Śląskie.

Skałki przegrywały od około 15 minuty. Dalekie wybicie futbolówki za linię obrony i nienajlepsze ustawienie defensywy stolczan spowodowały, że napastnik gospodarzy znalazł się w dobrej sytuacji i pokonał Kota. Przyjezdni odpowiedzieli golem Kupca w około 35. minucie gry. Już wtedy na boisku zaczęła zalegać woda w związku z obitym opadem deszczu jaki miał miejsce nad Stroniem Śląskim. W dalszej części gry sporo było przypadku, znacznie mniej składnych akcji, ale lepiej w takich warunkach poradzili sobie miejscowi, którzy jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie wykorzystując kolejne nieporozumienie w szeregach Skałek.

Po zmianie stron miejscowi jako pierwsi zdołali trafić do siatki po kontrze i dośrodkowania z bocznego sektora futbolówkę do bramki skierował głową skierował jeden z piłkarzy Kryształu. Skałki odpowiedziały golem z rzutu karnego. Na niespełna kwadrans przed końcem meczu z jedenastu metrów nie pomylił się Satanowski. W końcówce spotkania podopieczni Tomasza Piątkowskiego domagali się podyktowania kolejnego rzutu karnego za zagranie ręką w polu karnym jednego z piłkarzy Kryształu, ale arbiter pozostawał niewzruszony na te sugestie i drugiej jedenastki nie podyktował. Skałki wróciły ze Stronia Śląskiego bez punktów i z dziewięcioma oczkami zajmują dwunaste miejsce.

- Piłka nożna błędów nie wybacza. Robiąc wielbłądy nie ma się szans na wygraną. Jechaliśmy do Stronia Śląskiego po trzy punkty, a wróciliśmy nawet bez jednego, a nasza sytuacja w tabeli po ośmiu kolejkach jest bardzo nieciekawa - skwitował Tomasz Piątkowski, szkoleniowiec Skałek.

Za tydzien stolczan czeka niełatwa przeprawa z niewygodnym Zdrojem Jedlina-Zdrój, a później mecze ze Zjednoczonymi Żarów i Orłem Lubawka. Obie ekipy znajdują się obecnie w górnej części klasyfikacji.

Klasa okręgowa: Sparta dostała srogie lanie od beniaminka

Dla makowiczan była to dopiero druga wygrana w tym sezonie. Ziębiczanie zaś po raz drugi w tym sezonie wyciągają rękę do zespołów znajdujących się na dole tabeli. Wcześniej przegrali z Victorią Tuszyn, teraz z plasującym się do weekendu na końcu stawki zespołem Dabro-Bau Makowice.

Sparta na mecz udała się w zaledwie dziesięcioosobowym zestawieniu. Dopiero w około 30. minucie pojedynku na placu gry pojawił się spóźniony Jurkowski. Wówczas ziębiczanie już od niespełna kwadransu przegrywali po trafieniu Morawskiego. Jednobramkowa przewaga gospodarzy utrzymała się do przerwy. Gospodarze byli zespołem lepszym i gdyby do przerwy schodzili nawet z trzybramową zaliczką, to ziębiczanie nie mogliby mieć pretensji.

W drugich 45. minutach obraz gry nie uległ zmianie. Stroną dominującą wciąż byli gospodarze, którzy po godzinie gry podwyższyli wynik rywalizacji za sprawą Wagnera Silvy. Gracze beniaminka na tym nie zamierzali poprzestać i co rusz szturmowali bramkę Łosia. Golkiper Sparty obronił kilka doskonałych sytuacji i niejako trzymał swój zespół przy życiu, jednak trzecie trafienie, a drugie autorstwa Wagnera Silvy spowodowało, że ziębiczanie całkiem stracili ochotę do gry. Na boisku panowali już tylko gospodarze, którzy jeszcze w końcówce pojedynku zdobyli dwa gole i odnieśli efektowne zwycięstwo 5:0 (1:0).

Najlepszym podsumowaniem słabego występu ziębiczan niech będzie fakt, że wyróżniającym się graczem meczu wskazywano bramkarza Sparty, który choć puścił pięć bramek, to uchronił swój zespół przed jeszcze większym pogromem. W przyszłej kolejce Sparta zmierzy się z trzecim od końca Kryształem Stronie Śląskie. Gracze Grzegorza Bartkiewicza jeśli nie chcą powtórzyć losu z poprzedniego sezonu to z niżej notowanymi rywalami muszą punktować, tym bardziej, że teraz zagrają na własnym stadionie.

A-klasa, gr. II: Czarna seria trwa nadal

Ślęża Ciepłowody przegrała czwarty mecz z rzędu i szósty w sezonie. Podopieczni Grzegorza Pierzaka po obiecującym początku spadli w tabeli na czternaste miejsce i jeżeli chcą mieć spokojną zimę to powinni zacząć punktować, najlepiej od przyszłej kolejki.

W minionej ciepłowodzianie przegrali na własnym boisku 2:4 (2:2) z beniaminkiem z Marcinowic, choć przez większą część meczu grali w przewadze. 

Goście na prowadzenie wyszli już w 11. minucie kiedy Kutela przejął piłkę po niedokładnym podaniu i w dogodnej sytuacji pokonał Sojkę. Niespełna kwadrans później był już remis po trafieniu Parcheniaka i wydawało się, że Ślęża wraca do gry, tym bardziej, że trzy minuty później za faul na Raku tuż przed polem karnym z boiska wyrzucony został Kapusta. Sam poszkodowany nie zdołał zamienić rzutu wolnego na bramkę, ale...ciepłowodzianie już do końca meczu grali w liczebnej przewadze. Jak się okazało, paradoksalnie gra w osłabieniu lepiej podziałała na gości, którzy jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie po zamieszaniu w polu karnym Ślęży.

Po zmianie stron podopieczni Grzegorza Pierzaka szybko zniwelowali jednobramkową stratę. Faulowany w polu karnym był Rak, arbiter podyktował rzut karny, a jedenastkę na bramkę zamienił sam poszkodowany. Chwię później Rak powinien zdobyć kolejnego gola, ale przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem przeciwników. Niewykorzystana okazja atakującego Ślęży zemściła się w około 60. minucie pojedynku. Dogranie z bocznego sektora w pole karne Ślęży na dalszy słupek wykorzystał niepilnowany Matuszak i po raz trzeci piłkarze beniaminka cieszyli się z prowadzenia. Nie minęła chwila, a Ślęża przegrywała już 2:4 po trafieniu Lipińskiego. Goście mający dwa gole przewagi nie wypuścili już wygranej z rąk umiejętnie broniąc się przed atakami Ślęży i inkasując kolejne trzy punkty.

Po tej wygranej beniaminek zajmuje w tabeli czwarte miejsce, Ślęża jest czternasta. Za tydzień ekipa z Ciepłowód zagra w Wiśniowej z tamtejszym LKS. Najbliższy rywal Ślęży zajmuje w tabeli ósmą pozycję.

A-klasa: Polonia dzieli się punktami z Czarnymi

- Choć przed meczem rywale plasowali się wyżej w tabeli od nas, to jechaliśmy do Sieniawki po trzy punkty - mówił po remisie 2:2 trener Krzysztof Cupiał. Jego podopieczni dwa razy musieli gonić wynik i choć w końcówce meczu przycisnęli, to ostatecznie nie zdołali przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Gospodarze prowadzili od 7 minuty. Chwilę później do remisu doprowadził Iwasiuta, ale na przerwę to piłkarze z Sieniawki schodzili z korzystnym rezultatem. Dwa razy Gurbałę do kapitulacji zmuszał Czyż. - Oba gole straciliśmy po błędach w kryciu, lub jak kto woli, pozostawiając zupełnie bez opieki zawodnika gospodarzy - mówił szkoleniowiec Polonii.

Po przerwie ząbkowiczanie zdołali wyrównać. Na niewiele ponad kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry na listę strzelców wpisał się Mikulski. - W końcówce mieliśmy sporą przewagę, ale nie udało się jej wykorzystać. Generalnie w całym meczu byliśmy zespołem aktywniejszym, ale niestety nie przyniosło to efektu w postaci trzech punktów. Cieszy powrót do drużyny Rafała Jaszka, który wrół zza granicy i swoimi umiejętnościami na pewno da wiele dobrego naszemu zespołowi - podsumował Cupiał.

Polonia po ośmiu kolejkach zajmuje w tabeli siedem oczek. Do tej pory zgromadziła na swoim koncie 12 punktów. Za tydzień na własnym boisku ząbkowiczanie zmierzą się z dziesiątą Wierzbianką Wierzbna. Liderem Cukrownik Pszenno z 20 oczkami.

A-klasa, gr. III: Unia postawiła się pretendentowi do awansu

Dużo zdrowia musieli zostawić w Złotym Stoku piłkarze Polonii Bystrzyca Kłodzka w starciu z miejscową Unią. Gospodarze, choć zmagają się ze sporymi problemami kadrowymi, to w meczu z pretendentem do awansu zagrali niezłe zawody. To jednak nie wystarczyło, aby zdobyć przynajmniej jeden punkt.

Jedynego gola kibie ujrzeli w około 30. minucie gry. Stratę unitów w pobliżu swojego pola karnego wykorzystał Grudzień, który uderzył zza pola karnego i zmusił Króla do kapitulacji. 

Jeśli powiem, że zagraliśmy nieźle i byliśmy bliscy urwania punktu Polonii Bystrzyca Kłodzka to nie przesadzę. Mecz kończyliśmy w dziesiątkę, bo kontuzji doznał Wójcik, a w przerwie wykorzystaliśmy jedyną zmianę. Ostatnie kilkanaście minut graliśmy więc w osłabieniu -  mówi Tomaszewicz. Paradoksalnie to już w dziesiątkę unici stworzyli sobie najlepszą sytuację, by doprowadzić do remisu, ale dogodnej sytuacji nie wykorzystał Niziołek.

- Ogólnie uważam, że mecz był niezły z obu stron. Takie widowiska na poziomie A-klasy chce się oglądać częściej. Teraz jedziemy do Kudowy-Zdroju na mecz z Czermną i o ile nasza sytuacja kadrowa trochę się poprawi, to będziemy chcieli zainkasować trzy punkty - deklaruje trener złotostoczan. Po ośmiu kolejkach Unia z dziesięcioma oczkami zajmuje dziewiąte miejsce. Ich najbliższy rywal z pięcioma plasuje się na trzynastej lokacie.

A-klasa, gr. III: Zamek w końcu zapunktował. Tyle, że bez gry

Piłkarze z Szalejewa Dolnego nie przyjechali na mecz do Kamieńca Ząbkowickiego. Zamek II zdobył więc pierwsze trzy punkty na A-klasowych boiskach i przeskoczył Odrodzonych w tabeli. Za tydzień rezerwy Zamku o pierwsze ligowe punkty już w boiskowej rywalizacji powalczą z wiceliderem z Woliborza.

[AKTUALIZACJA]: Odrodzenie wycofało się z rozgrywek, a wszystkie mecze z ich udziałem zostały anulowane. Na koncie drugiej drużyny Zamku nadal widnieje więc zerowy dorobek punktowy.

ms. / em24.pl

7

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Zamek II wygrał bez gry, Polonia zremisowała, inni solidarnie przegrali...

    2019-10-02 12:34:14

    gość: ~kk

    SPARTA do boju.

  • 2019-10-02 12:42:48

    gość: ~kibol

    @~kk

    chyba do gnoju moge sie zalozyc ze do konca rundy nie zdobeda wiecej niz 15 pkt

  • 2019-10-02 13:16:45

    gość: ~Ja

    @~kibol
    Ty trolu. Założyć to ja się mogę że jesteś pajacem

  • 2019-10-08 12:55:56

    gość: ~Ko

    ostatnio dodany post

    @~kibol
    Zakład aktualny bo coś mi się wydaję że sparta na 15 pkt się nie zatrzyma

  • 2019-10-02 14:00:29

    gość: ~Kibic Ligowy

    Sparta raczej pewnie zdobędzie 3 punkty w sobotę.Kryształ już jest tylko cieniem tej drużyny po odejściu trenera Małka braci Poświstajło i kilku innych zawodników.W Stroniu będzie walka do samego końca sezonu by się utrzymać.

  • 2019-10-03 09:24:33

    gość: ~qwerty

    @~Kibic Ligowy

    A Sparta nie jest cieniem?? Przegrali z Tuszynem, który ledwo 11 na mecz zbiera i to nie zawsze

  • 2019-10-02 21:43:35

    gość: ~KIBIC

    dominik chyba kasy za zboze nie dostał, bo skałki cos słabo.... andrzeju nie ma sianka nie ma granka :D

REKLAMA