Express-Miejski.pl

Sokolniki bohaterska wieś

zdjęcie archiwalne fot.: zdjęcie archiwalne

Jutro Święto Niepodległości. 11 listopada to data ważna dla Polaków. Przeczytaj o bohaterskiej obronie Lwowa i ważnej roli malutkiej wsi Sokolniki. Historii bliskiej nam, bo większość z nas swoje korzenie ma na Kresach Wschodnich.

Sokolniki to duża podlwowska, czysto Polska wieś. Kierując się ze Lwowa na południe, przez Kulparków docieramy do Sokolnik. Mieszkańcy dawnych Sokolnik zajmowali się przeważnie rolnictwem, ale też dużo osób pracowało we Lwowie.

W kronice parafialnej zapisano datę powstania parafii w Sokolnikach na ok. 1396. A w 1397 r. odnotowano nadanie Sokolnikom sołtysostwa za zgodą i wiedzą króla Władysława Jagiełło.               

Sokolniki należały do królewszczyzny ziemi lwowskiej, a nazwa pochodzi od zajęcia osadników, którzy hodowali sokoły dla królewskiego dworu.

W czasach licznych najazdów kozacko-tatarskich i innych, wsie przylegające do Lwowa nigdy nie były pomijane przez wojska barbarzyńców. Wieś grabiona, palona i mordowana, po takich najazdach wyludniała się, by bohatersko odradzać ponownie. W ciągu wieków sokolniczanie nie raz stawali do obrony Ojczystej Ziemi. Dawniej też chłopi towarzyszyli rycerzom udającym się na wojny, a król Stefan Batory wprowadził piechotę wybraniecką. Warunki na Kresach dla tamtejszych mieszkańców zawsze były ciężkie i dla tego pozostawali tam najwytrwalsi, którzy gdy zachodziła potrzeba zawsze stawali do walki o obronę swojej ziemi i kraju.

Sokolniczanie też nie skąpili swojej krwi w obronie Kresów i swojej strzechy w ostatnich czasach.     Kiedy po pierwszej wojnie światowej z wielkim trudem powstawała Polska do życia i tym razem mieszkańcy Sokolnik stanęli do walki, aby Lwów i Kresy nadal pozostały Polskie. W tym czasie bardzo dużo Polaków służyło w armii austriackiej, a po zakończeniu wojny niektórzy powracali do domów nawet z bronią w ręku. To oni też jako pierwsi stanęli do obrony Sokolnik i Lwowa.

Ukraińcy mieli w tym czasie we Lwowie ok. 5 tys. żołnierzy. Pułki te były dotąd integralną częścią wojsk austriackich, a niewygodnych Polaków służących w tych oddziałach austriacka komenda wcześniej usunęła.
1 listopada 1918 r. w godz. 2 – 4:00 , Ataman Witowskij, dowódca wojsk austriacko – ukraińskich wyprowadza wojsko ukraińskie z koszar i zajmuje niespodziewanie dla Polaków ważniejsze obiekty we Lwowie.

W tym też czasie Polski Komitet Narodowy powierza kapitanowi Czesławowi Mączyńskiemu dowództwo obrony Lwowa. Pierwsze rozpoczęte walki Polaków z Ukraińcami toczą się o zdobycie szkoły Sienkiewicza.

W drugim dniu /2 XI/ toczą się już ciężkie walki o Dworzec Główny, Górę Stracenia i Polacy zdobywają magazyn broni.

Po opanowaniu przez Obrońców Lwowa większości miasta, wieś Sokolniki wyznaczono jako punkt oporu, tworząc tzw. „reduty zewnętrzne” – przeciwko Ukraińcom dla zabezpieczenia dróg i kolei, dostarczanie zaopatrzenia w żywność i ochotników do obrony Lwowa.

Już 2 XI 1918 r. ppor. Antoni Kamiński otrzymuje rozkaz służbowy.
- Na mocy rozkazu Komendanta na Galicję gen. Puchalskiego – polecam Panu porucznikowi zorganizowania oddziału polskiego w Sokolnikach. Pan porucznik ma prawa samodzielnego Komendanta.

O Sokolnikach jest wzmianka w książce „Obrona Lwowa” Ferdynand Andrusiewicz opisuje:
Ludność okoliczna znosiła broń, żywność, jednym słowem co kto mógł. Chodziło o zmobilizowanie i zorganizowanie wsi Sokolniki, gdyż tam był Żołnierz Polski, który umiał władać bronią.

Duża zorganizowana grupa sokolniczan w większości to byli żołnierze służący uprzednio w armii austriackiej postanowiła bronić Sokolniki w tzw. fortach na obrzeżach Sokolnik, mając nadzieję, że potrafią zatrzymać ataki wroga.
7 XI  powstaje też  4 i 5 Kompania Kulparkowska z udziałem ochotników z Sokolnik, Kulparkowa i Sygniówki. Dużą zasługą w zebraniu wielu ochotników mają Naczelnik Gminy Sokolniki Jakub Hubisz, ks. Wincenty Czyżewski, który z ambony wzywał wiernych do obrony Lwowa, jak  i kierownik szkoły Marian Gerstmann.

Kiedy oddziały ukraińskie zaatakowały linie polskie od strony Kulparkowa i Persankówki, wzięte w dwa ognie zostały rozbite przez Oddział Sokolnicki.
Ukraińcy bojąc się silnej i dobrze zorganizowanej obrony w Sokolnikach postanowili użyć podstępu. Wykorzystano dobro sąsiedzkie dawne stosunki mieszkańców Sokolnik i Sołonki, która należała do gminy Sokolniki. Wystosowali więc do władz gminy pisma od mieszkańców Sołonki Dużej i Małej, że oni nie posiadają broni i chcą żyć w zgodzie z sąsiadami. To uśpiło czujność sokolniczan bo nie spodziewali się z tej strony ataku. Kiedy 10 listopada na fortach zauważono idącą od strony Sołonki grupę ponad 100 osób, wszczęto alarm, ale na forty nie wstawili się obrońcy odpoczywający w tym czasie w domach uznając, że z sąsiadami bić się nie będą. Byli przekonani, że to idą tylko mieszkańcy Sołonki. W tej sytuacji czuwająca na fortach grupa ok. 20 osób w tym 7 oficerów wycofała się do Lwowa. To był straszny i tragiczny błąd.

Wieś została bezbronna. W tym napadzie wraz z regularnymi ukraińskimi oddziałami wojskowymi przyszły  też bandy z sąsiednich wsi tj. Sołonki Dużej i Małej a także Maliczkowic, to ci którzy wcześniej przynieśli do gminy pismo i zapewniali o dobrosąsiedzkich stosunkach.

W dniu 11 XI Sokolniki już płoną, wieś zostaje też ograbiana właśnie przez bandy sąsiadów, następuje mordowanie Polaków tzw. „hulanie ukraińskie”…
W tym dniu kiedy łuny palących Sokolnik widzieli Obrońcy Lwowa, Ukraińcy w zemście za porażkę w Sokolnikach i organizowanie obrony , wywlekli  ks. Wincentego Czyżewskiego, naczelnika gminy Jakuba Hubisza i kierownika szkoły Mariana Gerstmanna, na pola przy szosie stryjskiej tam ich zamordowano. Zrabowano plebanię i kościół, zniszczono z rozmysłem archiwum parafialne z dokumentami i przywilejami królów polskich. Rozstrzelano też kilkunastu obrońców fortów sokolnickich, którym nie udało się wycofać do Lwowa. To była śmierć za zawierzenie sąsiadom Ukraińcom. Po egzekucji ciało księdza Czyżewskiego przeniesiono do kościoła, gdzie egzekwie odprawił ksiądz wezwany z Hodowicy.

Do Obrońców Lwowa docierają wiadomości o mordach w Sokolnikach i w następnym dniu śmiałym rajdem kawaleryjskim Ukraińcy zostają wyparci, ale Sokolniki nadal płoną. Ludzie ze spalonych gospodarstw gromadzą się w tych domach, których jeszcze nie podpalono, ukrywają się w piwnicach ze spalonych domów lub uciekają do Lwowa.

7 grudnia ponownie toczą się zacięte walki w okolicy Sokolnik, gdzie Polacy zdobywają 5 karabinów maszynowych i kilkudziesięciu jeńców, Jeszcze 20 i 27 XII toczą się walki w rejonie Sokolnik, które są w rękach Ukraińców.
Do ponownej tragedii dochodzi 29 grudnia 1918r. kiedy to Ukraińcy mordują jeszcze kilkudziesięciu sokolniczan. Sąsiedzi wysiedlają też pozostałych  Polaków z Sokolnik kierując ich w stronę Maliczkowic, a potem aż pod Mikołajów do wsi Lublana.

Dopiero w maju 1919 r po ofensywnych działaniach wojsk polskich wyparto Ukraińców. Sokolniczanie mogą wracać, chociaż większość zastawała tu jedynie zgliszcza.  Przednówek był niezwykle ciężki ale przy pomocy władz wojewódzkich wieś przystąpiła do szybkiej odbudowy. W ciągu 2 lat Sokolniki były prawie już odbudowane.

Za tą bohaterską walkę sokolniczan w obronie Lwowa , wieś Sokolniki odznaczona została Krzyżem Obrony Lwowa, który wmurowany został we frontową ścianę szkoły. Szkoła stoi do dziś jednak tego Krzyża już tam nie zobaczymy.      

 
O Sokolnikach i ich bohaterskich mieszkańcach pisze też ks. Stefan Wójcik w książce pt. „ Biskup Wincenty Urban – życie i działalność 1911-1983”.

-   Sokolniki, odległe zaledwie 5 km na południe od Lwowa, były dużą, piękną, rdzennie polską wsią. Wieś nazywano „ Krzewicielką wiary katolickiej na wschodniej rubieży Polski”. W swojej kilkuwiekowej historii Sokolniki przechodziły zmienne koleje losu, ale zawsze zwycięsko opierały się wrogim polskości zakusom.

Sokolniczanie zawsze pamiętali o swoich bohaterach i obrońcach Lwowa , którzy oddali to co jest najcenniejsze – swoje życie za Kresy w latach 1918/1919 i w wojnie bolszewickiej 1920.                     

Początkowo na cmentarzu w Sokolnikach był niewielki postument z Orłem na szczycie i tablicą z nazwiskami poległych i pomordowanych.   

Dopiero po latach mieszkańcy Sokolnik z zebranych funduszy i zaciągniętego kredytu w 20 rocznicę pierwszej tragedii i spalenia wsi 11 XI 1918r - w Święto Niepodległości – 11 XI 1938r. uroczyście odsłonięto na błoniach sokolnickich pomnik,  a na nim na tablicy wyrytych było 69 nazwisk tych, którzy oddali swoje życie w obronie Lwowa i Kresów Wschodnich.

Była to okazała budowla. Nad nazwiskami widoczny był Krzyż Obrony Lwowa, a na szczycie dwumetrowej wielkości Orzeł. Ta potężna budowla z Orłem na szczycie zbyt mocno górowała nad Sokolnikami i też przypominała o polskości tych ziem i walce o Kresy. 

Pomnik dość długo opierał się przed zniszczeniem i dopiero przy użyciu czołgów, jak w przypadku Cmentarza Orląt Lwowskich – zwalono jego górna część. Pozostał jednak na niewielkim wzniesieniu ziemnym dwumetrowej wielkości cokół. To też nie dawało spokoju Ukraińcom i po pewnym czasie zniszczono dolną część pomnika, a teren wyrównano.  Na tym miejscu posadzono drzewa. Resztki pomnika wywieziono do pobliskiej nieczynnej kopalni gliny i przywalono ziemią.    

            
Tak dokonano mordu po raz drugi na tych co polegli i na Pomniku Obrońców Lwowa w Sokolnikach.

Dotarłem tam, gdzie widać jeszcze  resztki pomnika, betonu ze zbrojeniem wystającym z ziemi.        

To  jak by krzyk tych pomordowanych i poległych sokolniczan i tego pomnika…
Nie zapominajcie o nas…

Jan Baczmański

25

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Sokolniki bohaterska wieś

    2012-11-10 14:32:18

    Jan Baczmański

    Jutro Święto Niepodległości. 11 listopada to data ważna dla Polaków. Przeczytaj o bohaterskiej obronie Lwowa i ważnej roli malutkiej wsi Sokolniki. Historii bliskiej nam, bo większość z nas swoje korzenie ma na Kresach Wschodnich.

  • 2013-02-15 00:08:13

    gość: ~jolliet

    Niesamowite! Moi dziadkowie pochodzą z Sokolnik. Babcia z domu miała na nazwisko Baczmańska, tak jak autor artykułu. A ja w tym roku wyjeżdżam na wakacje na Ukrainę uczyć polskie dzieci ojczystego języka, jestem polonistką. Babcia nie żyje od 23 lat, ale była najukochańszą osobą pod słońcem i nauczyła mnie kochać Sokolniki, których nigdy nie miałam okazji zobaczyć, z całego serca. Historia zatacza koło... Mój syn też wie, gdzie są Sokolniki i co to są Kresy, a ma dopiero 8 lat.

  • 2013-02-28 15:36:54

    gość: ~andrzej

    No tak bylem w Sokolnikach 09.2012 tam urodził się Ojciec ,Dziadek, babcia pochodziła z tamtych stron z domu Żaczek. Lwów i okolice są przepiękne i szkoda że to wszystko zostało stracone.

  • 2013-09-12 14:26:52

    gość: ~Bogdan

    Sokilnyki koło Lwowa, praktycznie przedmieście Lwowa. Byłem tam z rodzicami w 1981 roku na przełomie listopada i grudnia. Krewni mieszkali naprzeciwko szkoły , przed którą stał postument z Leninem. Wychodząc z domu zawsze go pozdrawiałem mówiąc - cześć włodek ! na co zwracano mi uwagę, bo ...... licho nie śpi. Była pijalnia piwa - czajnia, . Codziennie

  • 2013-12-20 21:12:55

    gość: ~andrzej

    Dziś Sokolniki to praktycznie dzielnica Lwowa ( blisko stadion) centrum Handlowe , o dziwo droga dobra kościół zadbany, niestety miałem pecha i nie mogłem porozmawiać ze starszymi mieszkańcami ale dom Dziadka i Ojca odnalazłem... stoi i ma się dobrze, piękny morowany piętrowy .

  • 2013-11-03 10:29:00

    gość: ~EwaD

    Bardzo ciekawy artykuł. Moi pradziadkowie pochodzili z Sokolnik k. Lwowa i nazywali się Hubisz. Jednak nie jestem pewna czy byli spokrewnieni ze wspomnianym Jakubem Hubiszem. Miło by było :)

  • 2018-01-07 20:52:27

    gość: ~Iwona

    ostatnio dodany post

    Moja Babcia nazywała się Agnieszka Hubisz a Mama również jest z domu Hubisz. proszę o kontakt

  • 2013-12-25 20:57:35

    gość: ~Tadeusz Reczuch

    Jestem z Sokolnik, pomnik obroncow Lwowa i Sokolnik pamietam doskonale.Bylem na uroczystosci poswiecenia tego pomnika w1938 z cala klasa z nauczycielka Kondraczkowna.Grala orkiestra deta ze strazy pozarnej z Sokolnik,uroczystosc wspaniala i niezapomniana. Pozdrawiam swoich rowiesnikow ze szkoly, dziekuje za wspomnienia jak w uprzednich artykulach Baczmanskich ,Hubiszow.

  • 2013-12-30 10:53:51

    gość: ~Jan Baczmański

    Cieszę sie, że ten moj artykuł trafił też do tych co pamietaja ten pomnik i do potomków sokolniczan którym przypomniałem historię tej naszej podlwowskiej wsi.
    Osoby które moga uzupełnic nasza wiedzę o Sokolnikach / jak np. Pan Reczuch / lub posiadają zdjęcia z tamtych czasów i inne pamiatki proszonę o kontak ;
    na adres - poprzez internet e=mail ; baczmanski@o2.pl
    lub telefon ; 071/ 3494481

  • 2014-04-09 17:41:14

    gość: ~anonim

    Mój pradziadek nazywał się Jan Reczuch i mieszkał w Sokolnikach . Babcia mi opowiadała o nim .

  • 2015-03-31 01:00:45

    gość: ~anonimus

    Mój dziadek to Kazimierz Reczuch syn Jana Reczucha oboje pochodzą z Sokolnik

  • 2013-12-30 15:18:03

    gość: ~lwowiak5

    Kiedy wróciłem z Syberii w 1946 na Boże Narodzenie pomnik stał bawiłem się na stopniach tego pomnika.Na pomniku jest 20 nazwisk z mojej najbliższej rodziny.Hubisz był bratem mojej babci.

  • 2014-04-07 14:21:19

    gość: ~Maria

    Bardzo ucieszyłam się,że coś nowego z Sokolnik .Moi dziadkowie to Piastun Jan i Franciszka zd.Cwynar.Dziadek "pozostał"w Sokolnikach-zmarł we wrześniu 1938 a babcia z dziećmi przyjechała do Roztoki na Dolnym Śląsku

  • 2014-04-07 22:09:37

    gość: ~Jan Baczmański

    Z Pawłem Piastunem chodziłem do Szkoły w Roztoce.
    Prosze o kontakt i pozdrawiam - tel. 71/3494481

  • 2014-04-07 22:10:33

    gość: ~Jan Baczmański

    Z Pawłem Piastunem chodziłem do Szkoły w Roztoce.
    Prosze o kontakt i pozdrawiam - tel. 71/3494481

  • 2014-04-07 22:11:24

    gość: ~Jan Baczmański

    Z Pawłem Piastunem chodziłem do Szkoły w Roztoce.
    Prosze o kontakt i pozdrawiam - tel. 71/3494481

  • 2014-08-10 17:25:05

    gość: ~Anna

    Przeczytałam Pana artykuł o Sokolnikach.Moi Rodzice Magdalena (z domu Sokołowska) i Jan Jaworscy pochodza z Sokolnik. Chcialabym wiecej wiedziec czy Pana Rodzice byli znajomymi mego Taty.Prosze o kontakt.Pozdrawiam - Anna

  • 2016-10-23 16:39:16

    gość: ~wnuczka

    Witam, Córka Franciszki Piastun jest bratową mojej babci, która do dziś mieszka w Roztoce. Córka Franciszki przeprowadziła się do Bielawy i tam zmarła, miała na imię Maria ( miała kilkoro dzieci - Kazimierz, Tomasz, Paweł, Bronisław, Jan, Agnieszka). Moj adres mailowy dorotalatkowska89@gmail.com

  • 2015-08-09 02:34:20

    gość: ~Nati

    Mój dziadek pochodził również z wsi Sokolniki.Na nazwisko miał Korba. Jego mama z domu Kroczak. Czy ktoś coś wie?Gdzie dokładnie mieszkał itd? My niestety nic nie wiemy. Czy można gdzieś w internecie zobaczyć kroniki parafialne?Dziadek urodził się w 1931 roku.Pozdrawiam.

  • 2015-12-27 14:58:41

    gość: ~wrocławianin

    Stryjek nazwiskiem Szponar i stryjenka z d. Karmelita mieszkali w Sokolnikach. Chciałbym dowiedzieć się czegoś o osobach upamiętnionych na pomniku o tych nazwiskach. adszponar@wp.pl

  • 2016-02-12 11:24:22

    gość: ~OlaW

    Witam,
    Mój tato Kazimierz Marcisiak urodził się w Sokolnikach w 1942. Już nie żyje . Jego mama nazywała się Zofia Marcisiak (z domu Hubisz), jego ojciec Wojciech Marcisiak ( wiem, że zginął pod Garwolinem) i tyle.
    Czy ktoś może mi coś więcej powiedzieć ?

  • 2016-10-23 16:41:57

    gość: ~wnuczka

    Jan Marcisiak był dobrym kolegą brata mojej babci

  • 2014-07-02 19:49:56

    gość: ~ZOFIA ZAJĄC

    (this post was banned by administrator)

  • 2016-03-28 22:33:35

    gość: ~Tadeusz Reczuch

    Mój dziadek Tadeusz Reczuch pochodzi z Sokolnik chetnie wyslemy list na podany adres.

  • 2016-08-08 20:13:01

    gość: ~gość

    chciałem wymazać dane wrażliwe mojej mamy miesiąc i dzień urodzenia

  • 2016-09-25 18:20:15

    gość: ~caramia

    Mój dziadek nazywał się Andrzej Reczuch,ur. w 1914r. w Sokolnikach. Jego ojciec Wojciech Reczuch zmarł w 1918 roku, znalazłam jego imię na pomniku ofiar w Sokolnikach, myślę,że to nie zbieg okoliczności. Dziadek nie chciał mówić o śmierci ojca ale o Ukraińcach zawsze źle mówił.Niestety umarł w 1982r, byłam wtedy małą dziewczynką. Przyjechał do Gdańska z falą repatriantów, nigdy nie wspominał o swojej rodzinie ani nie miał sentymentów związanych z miejscem urodzenia tak jakby chciał coś wyprzeć ze świadomości.Matka dziadka miała na imię Maria, może to z nimi Pani sąsiadowała i wie coś o ich losach.MOja mama czyli córka Andrzeja bardzo by się z tych informacji ucieszyła bo nic nie wie o swoich dziadkach i ciotce.

REKLAMA