Express-Miejski.pl

Orzeł uciekł ze strefy spadkowej, Skałki i Zamek z wygranymi na wyjeździe, Sparta tylko zremisowała

IV liga: Orzeł Ząbkowice Śląskie 2:1 (0:1) Prochowiczanka Prochowice

IV liga: Orzeł Ząbkowice Śląskie 2:1 (0:1) Prochowiczanka Prochowice fot.: PiKo Photography

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Orzeł ograł ostatnią Prochowiczankę, Skałki lepsze od beniaminka, Zamek za trzy w delegacji. Sparta ponownie wypuściła wygraną z rąk. W A-klasie wygrała tylko Ślęża.

IV liga: Orzeł ograł outsidera

Orzeł Ząbkowice Śląskie nie bez problemów, ale uporał się na własnym boisku z Prochowiczanką Prochowice. Biało-niebiescy wygrali 2:1 (0:1) i wydostali się ze strefy spadkowej. To drugie zwycięstwo Orła z rzędu i drugie pod wodzą trenera Arkadiusza Albrechta.

Do przerwy ząbkowiczanie mimo optycznej przewagi przegrywali. Goście wykorzystali jeden ze swoich nielicznych wypadów pod pole karne Orła i trafili do bramki Brandla. Ząbkowiczanie zaś nie mogli w pierwszych 45. minutach znaleźć recepty na dobrze, a czasem szczęśliwie broniących się prochowiczan. Raz co prawda biało-niebiescy trafili do siatki, ale arbiter zasygnalizował pozycję spaloną Madeja i gola nie uznał.

Do szatni Orzeł po raz kolejny schodził z niekorzystnym wynikiem i po raz kolejny zdołał odwrócić losy meczu w drugich 45. minutach. Sygnał do ataku dał Stuglik, który na raty, ale zdołał pokonać bramkarza Prochowiczanki. Biało-niebiescy nie zadowalali się jednak remisem i szli po drugiego gola. Czas mijał, a oczekiwanych efektów jednak nie było. Dopiero w 75. minucie gry dał znać o sobie Drzymkowski, który dobrze znalazł się w polu karnym i świetnie wykończył sytuację, dając Orłowi prowadzenie, którego podopieczni trenera Albrechta nie wypuścili już do końcowego gwizdka.

Orzeł po dziewięciu kolejkach ma 12. punktów i zajmuje w tabeli jedenaste miejsce. Kolejne ligowe starcie przed biało-niebieskimi to trudne wyzwania. Rywalem liderujący pretendent do awansu - Piast Żmigród.

Klasa okręgowa: Solidni nasi

Zamek Kamieniec Ząbkowicki wygrał wazny mecz w Boguszowie Gorcach. Podopieczni trenera Jarosława Machowskiego zwyciężyli 3:2, chociaż na półmetku rywalizacji przegrywali. Pierwsza bramka w meczu padła już w piątej minucie. Jej autorem był Śleziak, który w zamieszaniu w polu karnym po strzale z dystansu i zamieszaniu okazał się najsprytniejszy i ulokował piłkę w bramce gospodarzy. Za chwilę był już jednak remis po trafieniu Wąsowskiego, a tuż przed przerwą Zamek stracił drugiego gola i na przerwę schodził z niekorzystnym wynikiem.

W drugich 45. minutach goście szybko doprowadzili do remisu. Rzut karny na bramkę zamienił Kozłowski. Zamek w przekroju całego meczu był zespołem lepszym, a w drugiej połowie zdominował gospodarzy, czego efektem było trafienie Raszpli na 3:2. Piłkarze z Kamieńca Ząbkowickiego do końca jednak nie potrafili zdobyć gola dającego bezpieczną przewagę i do ostatniego gwizdka arbitra nie byli pewni wygranej. Ostatecznie zdobyli jednak trzy oczka i odskoczyli od strefy spadkowej. Teraz Zamek czeka starcie u siebie. Rywalem niżej notowana Delta Słupice.

Dobre nastroje w Stolcu. Skałki ograły beniaminka z Kłodzka i z bilansem trzech wygranych, remisu i dwóch porażek zajmują siódmą lokatę w tabeli. Podopieczni Piotra Kupca wygrali 4:1 (1:1), choć wygrana nie przyszła im jednak tak łatwo, jak mógłby wskazywać wynik.

Na 1:0 trafił Torba po sprytnie rozegranym rzucie wolnym. Z prowadzenia stolczanie cieszyli się jednak zaledwie chwilę, bowiem już w 36. minucie rywalizacji do remisu doprowadził Cebulski. Remis utrzymywał się do ostatniego kwadransa meczu, kiedy to z dystansu uderzył Kucharski. Po jego strzale piłka poleciała w kierunku dalszego słupka bramki Górskiego i znalazła drogę do siatki Górskiego. Stolczanie poszli za ciosem i po chwili strzelili trzeciego gola. Spora w tym rola Dydy, który minął na skrzydle trzech rywali, dograł przed bramkę, a tam z najbliższej odległości gola dla Skałek zdobył Bielan. Nysa do końca walczyła jednak o drugiego gola, który dałby jeszcze nadzieję na przynajmniej punkt. Dwukrotnie groźnie było pod bramką stolczan, ale raz uderzenie gracza Nysy powędrowało obok bramki, a później świetnie interweniował Wajda. Wynik meczu w ostatniej akcji rywalizacji ustalił Kucharski, a kolejną asystą popisał się Dyda.

Kolejne ligowe starcie przed Skałkami już w najbliższy piątek. Rywalem Sparta Ziębice.

Sparta Ziębice, która w miniony weekend ponownie wypuściła z rąk trzy punkty. Podopieczni Grzegorza Czachora do 83. minuty prowadzili 2:0 na własnym boisku z MKS-em Szczawno-Zdrój, ale mecz zakończyli tylko z punktem. To kolejny mecz, w którym ziębiczanie tracą wygraną w ostatnich minutach.

Sparta prowadzenie objęła w piątej minucie, gdy do siatki gości trafił Szabat. Napastnik gospodarzy wykorzystał złe wznowienie z rzutu wolnego przez gości, przejął piłkę i uderzeniem zza pola karnego nie dał szans Krzyżaniakowi na skuteczną interwencję. Chwilę później Sparta miała kolejną świetną okazję, by objąć dwubramkowe prowadzenie. Uderzona przez Szabata piłka powędrowała jednak w słupek, a dobitka Michalskiego tylko w boczną siatkę. Co się jednak odwlecze to nie uciecze. Tuż przed przerwą Sparta przeprowadziła świetną akcję. Dośrodkowanie z lewej strony w doskonały sposób zamknął Michalski, który strzałem z głowy nie dał szans golkiperowi gości na skuteczną interwencję.

Po przerwie to goście mieli więćej sytuacji do zdobycia gola. Oddali oni sporo strzałów na bramkę Brzęczka, ale efektów w postaci goli brakowało. Większośc z tych uderzeń, choć była bliska celu, to jednak nie znajdowała drogi do siatki. Aż do 83. minuty, kiedy kontaktowe trafienie dla gospodarzy zdobył Rytko. Grający trener gości uderzył z pierwszej piłki z okolic 14 metra i zmusił Brzęczka do kapitulacji. Chwilę później sytuacji sam na sam pod drugą bramką nie wykorzystał Skotnicki, a niewykorzystana szansa zemściła się na Sparcie w doliczonym czasie gry, kiedy to piłkę w bramce umieścił Zawadzki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przez Rytkę. W końcówce goście mogli nawet przechylić szale zwycięstwa na swoją korzyść, ale dobrze interweniował Brzęczek.

Sparta z ośmioma punktami po sześćiu kolejkach jest w tabeli ósma.

A-klasa, gr. II: Ślęża za trzy, rezerwy Zamku z drugą porażką

Trzy punkty do swojego konta dopisała ciepłowodzka Ślęża, która wygrała 4:1 (3:1) w Kątkach z miejscowymi Sudetami. Prowadzenie ciepłowodzianom dał Idzi, trafiając już w 11. minucie. Po chwili drugiego gola dołożył Wiśniewski i wydawało się, że Ślęża zmierza po pewną wygraną. Gospodarze zdołali jednak odpowiedzieć trafieniem Ciuby, ale po chwili Ślęża znów odskoczyła na dwa trafienia. Autorem bramki numer trzy dla gości z Ciepłowód był Bębenek. Ten sam zawodnik trafił też po zmianie stron ustalając wynik rywalizacji.

Teraz Ślęża zagra u siebie z solidną Pogonią Pieszyce. Ciepłowodzianie są w tabeli na szóstym miejscu. Dolidera tracą siedem oczek, do miejsca na podium dwa.

Zamek II przegrał po raz drugi w sezonie. Tym razem w Lutomii 1:3, choć do przerwy prowadził. Na boisku emocji nie brakowało, a spotkanie miało dwa zupełnie różne oblicza. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do rezerw Zamku. Zespół z Kamieńca Ząbkowickiego był dobrze zorganizowany, nie pozwalał gospodarzom rozwinąć skrzydeł i skutecznie neutralizował ich próby konstruowania akcji. Jednocześnie sam stwarzał zagrożenie pod bramką Kłosa. Znakomite okazje mieli Mieszkalski, Pluciak oraz Kolasa, jednak długo brakowało skutecznego wykończenia. W 41. minucie Zamek dopiął swego. Na połowie boiska piłkę przejął Burczak, ruszył z indywidualną akcją, minął rywali i technicznym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy, dając swojej drużynie prowadzenie.

Wydawało się, że po przerwie Zamek będzie kontynuował dobrą grę. Nic bardziej mylnego. Kłos wyszedł na drugą połowę z ogromną ambicją, natomiast goście z Kamieńca Ząbkowickiego prezentowali się zdecydowanie gorzej niż przed przerwą. W 56. minucie, po zamieszaniu w polu karnym, gospodarze doprowadzili do wyrównania. Kłos nie zamierzał jednak zwalniać tempa i już w 66. minucie wyszedł na prowadzenie. Zamek miał ogromne problemy z konstruowaniem jakichkolwiek akcji i nie potrafił odpowiedzieć na ofensywę gospodarzy. W 71. minucie sytuacja wydawała się jeszcze otwierać na nowo, gdy zawodnik Kłosa obejrzał czerwoną kartkę. Grający w przewadze goście nie potrafili jednak wykorzystać tej okazji. Zamek bił głową w mur, a gdy w końcówce całkowicie się odkrył, gospodarze bezlitośnie to wykorzystali. W 90. minucie Kłos zdobył trzecią bramkę i przypieczętował zwycięstwo 3:1.

Po tej porażce zespół z Kamieńca Ząbkowickiego spadł w tabeli na piąte miejsce. Teraz Zamek zagra z ostatnim STEP Tąpadła-Wiry.

A-klasa, gr. III: Nasi z porażkami

Unia Bardo nie przeciwstawiła się liderowi ze Stronia Śląskiego. Kryształ już po 30. minutach meczu prowadził 3:0, a ostatecznie zwyciężył 7:3 (3:1). Pierwszego gola bardzianie stracili w 20. minucie rywalizacji, kiedy gospodarze wyprowadzili kontrę, po której do siatki gości trafił Rodak. Chwilę później było już 2:0 po golu Bujaka, który wykorzystał błąd defensywy Unii, a na 3:0 podwyższył w 29. minucie Bułaciński. Unia jedynego gola w tej części gry zdobyła w 36. minucie. Z rzutu wolnego mocno na bramkę Kryształu uderzył Satanowski, błąd popełnił bramkarz gospodarzy i piłka znalazła się między słupkami.

W drugich 45. minutach Kryształ dwukrotnie strzelał, a Unia dwukrotnie odpowiadała. Najpierw na gola z 61. minuty Gabrysia odpowiedział Satanowski, a później na gola Lasoty z 77. minuty odpowiedział kilka minut później Khaikonen. Końcówka należała jednak do Kryształu, który w ostatnich minutach po raz szósty i siódmy pokonywał Dębowskiego i trzy oczka zostały na terenie lidera.

Unia zagra teraz z Burzą Dzikowiec. Mecz zostanie rozegrany w Dzikowcu ze względu na remont boiska w Bardzie.

Zaskakująco wysokiej porażki doznała ząbkowicka Polonia, która uległa aż 2:6 (1:4) Zjednoczonym Ścinawka Średnia. Ekipa trenera Gurbały udała się na mecz bez nominalnego bramkarza i już po 30. minutach przegrywała 1:4. Na gola Walkiewicza z 9. minuty odpowiedział Pawłowski, ale w pierwszej odsłonie trafiali juz tylko gospodarze, a konkretnie Walkiewicz po raz drugi, Luberda i Szydełko. Po przerwie impuls do odrabiani strat w 60. minucie meczu dał Kowerko, ale po chwili dublet skompletował Luberda, a w 81. minucie meczu szóste trafienie dla Zjednoczonych zdobył Ziental i wicelider dopisał trzy punkty do swojego dorobku.

Polonia zagra teraz u siebie z outsiderem ze Starego Waliszowa, który w tym sezonie jeszcze nie zapunktował.

Perła Płonica choć nie zdobyła punktów w starciu z Burzą Dzikowiec, to mogła opuszczać boisko z głowami podniesionymi ku górze. Płoniczanie do przerwy przegrywali w Dzikowcu 0:3, ale po zmianie stron zdołali odrobić straty i gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, to stracili gola w jednej z ostatnich akcji meczu. Trafienia dla podopiecznych trenera Kieniuka notowali Kędzierski oraz dwukrotnie Kozioł. Perła do meczu przystąpiła bez kilku podstawowych graczy - w składzie zabrakło m.in. bramkostrzelnego Stwory, Wrony czy Markowskiego.

Teraz Perła zagra u siebie z ATS-em Wojbórz, który ograł w ostatniej kolejce Zamek Trzebieszowice 6:2, mimo, że po 10. minutach rywalizacji przegrywał różnicą dwóch trafień.

em24.pl

0

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

REKLAMA