Z głębokim smutkiem środowisko sportowe przyjęło informację o śmierci Franciszka Jaszczyszyna – wieloletniego działacza i promotora boksu.
Przez dekady był on jedną z najważniejszych postaci tej dyscypliny w Ziębicach oraz całym regionie. Miał 73 lata. Odszedł po długiej walce z chorobą.
Franciszek Jaszczyszyn przez wiele lat związany był z lokalnym sportem, angażując się zarówno w działalność szkoleniową, sędziowską, jak i organizacyjną. Był współzałożycielem oraz pomysłodawcą Ziębickiego Klubu Bokserskiego „Jaskinia Lwa”, w którym pełnił funkcję prezesa. Dzięki jego determinacji i zaangażowaniu klub stał się ważnym miejscem rozwoju młodych adeptów pięściarstwa.
Jaszczyszyn był również sędzią bokserskim klasy międzynarodowej w boksie olimpijskim. W swojej karierze sędziował liczne pojedynki na najwyższym poziomie, w tym podczas meczów kadr wojewódzkich i mistrzostw Polski. Równocześnie aktywnie działał w strukturach organizacyjnych boksu w Polsce – był prezesem Opolskiego Okręgowego Związku Bokserskiego oraz członkiem zarządu Polskiego Związku Bokserskiego.
Jego działalność wykraczała jednak daleko poza same ringi. Przez lata był inicjatorem i organizatorem wielu wydarzeń sportowych, które promowały boks w Ziębicach i regionie. Szczególnie zależało mu na pracy z młodzieżą oraz przywróceniu w mieście tradycji pięściarskich. W swojej działalności często przypominał także o postaci mistrza olimpijskiego Mariana Kasprzyka, który reprezentował barwy lokalnego klubu, a który zmarł niewiele ponad miesiąc temu.
Za swoją wieloletnią pracę na rzecz rozwoju sportu był wielokrotnie wyróżniany przez Ministra Sportu oraz lokalne władze. W środowisku sportowym uchodził za osobę niezwykle oddaną swojej pasji – dla wielu był nie tylko działaczem, ale przede wszystkim mentorem i autorytetem.
Odejście Franciszka Jaszczyszyna to ogromna strata dla lokalnej społeczności sportowej. Pozostanie w pamięci jako człowiek, który całe swoje życie poświęcił rozwojowi boksu i pracy z młodym pokoleniem sportowców Dzięki swojej pracy i sercu włożonemu w rozwój boksu zapisał się na trwałe w jego historii. Pozostawił po sobie wielką pustkę, ale również wartości i wspomnienia i dziedzictwo które będzie kontynuowane.
em24.pl
REKLAMA
REKLAMA