Express-Miejski.pl

Piłkarskie zaległości. Orzeł dobrze zakończył sezon, Cis z Kłosem na remis

Ząbkowicki Orzeł zakończył jesienne rozgrywki na siódmej pozycji fot.: em24.pl

W miniony weekend odbyły się zaległe spotkania w ligach regionalnych. W IV lidze Orzeł Ząbkowice Śląskie podejmował Foto-Higienę, w A-klasie Cis grał z Kłosem.

Niezwykle ważne i efektowne zwycięstwo odniósł ząbkowicki Orzeł na zakończenie jesiennych zmagań. Biało-niebiescy pokonali aż 5:2 (2:1) i umocnili się w górnej części tabeli.
 
Ząbkowiczanie do meczu przystępowali z pewnymi obawami, bowiem w meczowej kadrze Orła zabrakło sześciu etatowych zawodników. Z gry wyeliminowały ich kontuzje, kartki oraz choroby. Mimo to mecz z Foto-Higieną podopieczni Rafała Markowskiego rozpoczęli w najlepszy z możliwych sposobów, bo już po pięciu minutach wygrywali 2:0. Najpierw Alan Madej, a za chwilę Serhii Makarenko trafiali do siatki przyjezdnych. Ten pierwszy uczynił to zagraniu Belycha, Makarenko trafił zaś w sytuacji sam na sam, wykorzystując prostopadłe podanie Maciejewskiego.
 
Dobry początek nie uśpił gospodarzy, bo Orzeł kontrolował boiskowe wydarzenia i wydawało się, że do szatni zejdzie w dobrych nastrojach z dwubramkową zaliczką. A jednak. W ostatniej akcji pierwszej połowy rywale strzelili gola kontaktowego i choć rezultat pierwszej odsłony był satysfakcjonujący, to utrata gola tuż przed zejściem do szatni, nie była optymistyczną informacją dla biało-niebieskich.
 
W drugą połowę udało się Orłowi wejść równie dobrze jak w pierwsze 45. minut. Już w 54. minucie rywalizacji faulowany był Maciejewski. Sędzia podyktował rzut wolny dla Orła w odległości ponad 30 metrów od bramki przeciwnika. Do rzutu wolnego podeszedł Konrad Maciak i zdecydował się na bezpośrednie uderzenie. Piłka po jego kapitalnym strzale wpadła wprost w okienko bramki gości i ząbkowiczanie znów mieli dwa gole przewagi.
 
To trafienie dodało naszej ekipie jeszcze większego animuszu. Po chwili rzut karny na gola zamienił Witsanko, a na 5:1 dośrodkowanie Maciejewskiego na gola zamienił ponownie Madej i kibice w Ząbkowicach Śląskich w końcu mieli powody do radości - po 75. minutach Orzeł pewnie i zasłużenie prowadził z wyżej notowanym rywalem 5:1, a w dodatku w niezłym stylu. Goście co prawda w końcówce zmniejszyli straty po rzucie karnym skutecznie egzekwowanym przez Tarnova, ale w końcu przewaga wypracowana przez ząbkowiczan na przestrzeni całego spotkania spowodowała, że podopieczni trenera Markowskiego nie musieli do końcowego gwizdka arbitra drżeć zwycięski rezultat. I oby tak było częściej.
 
 Biało-niebiescy zakończyli jesienne rozgrywki na siódmym miejscu. Do czwartej Polonii/Stali Świdnica tracą tylko cztery oczka, mając tyle samo przewagi nad dziewiątym Piastem Nowa Ruda.

Podział punktów w meczu Cisu z Kłosem to rezultat niesatysfakcjonujący żadnej ze stron. Obie ekipy zimowy okres spędzą w dole tabeli i obie będą musiały solidnie przygotować się do rundy rewanżowej, jeśli chcą pozostać w A-klasie na kolejny sezon. Cis zajmuje aktualnie 12. miejsce z szesnastoma oczkami, Kłos jest na 14. lokacie z dziesięcioma punktami.

W zaległym meczu rozegranym w niedzielne przedpołudnie padł remis 2:2. Do przerwy to przyjezdni z Lasek prowadzili różnicą dwóch goli. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i sporym zamieszaniu bramkę dla Kłosa strzelił Makuch, a tuż przed przerwą na 2:0 trafił Węglarz, wykorzystując prostopadłe zagranie od Cykry i mimo asysty obrońcy pokonał golkipera miejscowych. Węglarz już wcześniej mógł trafić do bramki Cisu, ale zmarnował sytuację sam na sam. Gospodarze najbliżej gola byli po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i uderzeniu głową. Zmierzającą do bramkę piłki z linii wybił jednak Gajek. Do przerwy 2:0 dla gości.

Drugie 45. minut należało już do gospodarzy, którzy zaraz po przerwie za sprawą Bilskiego zdobyli kontaktowe trafienie. Gracz gospodarzy wykorzystał złe ustawienie Mrozowskiego i pokonał go uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego. W 77. minucie do remisu doprowadził Głowacki i Cis ruszył za ciosem w poszukiwaniu zwycięskiego trafienia. Kłos zaś kontratakował. Mimo kilku prób jednych i drugich, stuprocentowych sytuacji nie było, a mecz zakończył się podziałem punktów.

em24.pl

0

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

REKLAMA