Express-Miejski.pl

Trzy karetki na cały powiat to za mało - twierdzą radni. O życiu mieszkańców „decydują” liczby

zdjęcie ilustracyjne fot.: em24.pl

Podczas ostatniej sesji rady miejskiej Ząbkowic Śląskich poruszono temat bezpieczeństwa na terenie gminy oraz powiatu. 

Radny Piotr Rogowski dopytywał obecnego na obradach starostę Romana Festera o ewentualny zakup dodatkowej karetki i zwiększenie zasobu zespołów ratownictwa medycznego stacjonujących na terenie powiatu ząbkowickiego. Radny zauważał, że na pomoc czasem trzeba czekać bardzo długo, a zdarzają się też sytuacje, że ze względu na brak wolnej karetki, do osób potrzebujących pomocy przyjeżdżają strażacy.

Starosta tłumaczył, że zmienił się system zarządzania i wywoływania zespołów ratownictwa medycznego. Nie ma już dyspozytorni w Ząbkowicach Śląskich, a we Wrocławiu. Wyjaśniał, że aktualnie system funkcjonuje w taki sposób, że dyspozytor na mapie widzi, która karetka ma najbliżej do zdarzenia i to ona jest dysponowana do udzielenia pomocy. - Nie ma znaczenia czy znajduje się na wyposażeniu powiatu ząbkowickiego czy też ościennych - odpowiadał Roman Fester. - Dotychczas nie było u nas sytuacji, która spowodowałaby perturbacje jeśli chodzi o dojazd czy szybką reakcję ratowników, a przynajmniej nie docierały do mnie takie sygnały - kontynuował starosta. Stwierdził, że system w tej konfiguracji jak na razie funkcjonuje całkiem dobrze i bezpieczeństwo mieszkańców jest zachowane.

Z takim postawieniem sprawy nie zgadzał się Jacek Górowski. Radny powołałsię na statystyki wyjazdów strażaków-zawodowców i strażaków-ochotników do izolowanych zdarzeń medycznych i zwracał uwagę, że jest ich w ostatnim czasie na sporo. Wskazywał, że wynikają one właśnie z braku dostępnych w danym momencie zespołów ratownictwa medycznego. - Strażacy posiadają oczywiście odpowiednie szkolenia, chcą pomagać, ale nie jest prawdą, że liczba zespołów ratownictwa medycznego na terenie powiatu jest wystarczająca. Jest ich po prostu za mało - mówił radny.

Starosta odpowiadał, że ilość zespołów ratownictwa medycznego na terenie powiatu nie wynika z „chciejstwa” czy policzenia „ad hock”, że potrzeba 5 czy 6 zespołów. - To jest konsekwencja statystyk (m.in. ilości mieszkańców danego terenu, ilości zdarzeń, czasu dojazdu - przyp.red) i na tej podstawie dobiera się ilość zespołów ratownictwa medycznego, które na danym terenie muszą funkcjonować, żeby zapewnić jego bezpieczeństwo. U nas stwierdzono, że liczba trzech zespołów zabezpieczająca powiat ząbkowicki plus jeden zespół transportowy jest wystarczająca. Na taką ilość zespołów mamy podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia i z tego się rozliczamy - dodawał starosta.

5928 interwencji w ciągu roku. Blisko połowa po przekroczeniu ustawowego czasu

Za rozmieszczenie karetek na terenie kraju odpowiadają poszczególni wojewodowie. Plan rozmieszczenia załóg akceptuje minister zdrowia. Wszystko jest poparte liczbami i statystykami. To, gdzie i ile karetek stoi w danym miejscu, zależy od liczby mieszkańców, średniej liczby wyjazdów zespołów ratownictwa medycznego, czasu dotarcia i liczby zdarzeń. W województwie dolnośląskim od dnia 1 kwietnia 2019 roku funkcjonuje łącznie 116 zespołów ratownictwa medycznego, z czego trzy na terenie powiatu ząbkowickiego.

W 2017 roku podjęły one łącznie 5928 interwencji. Średnio na terenie Ząbkowic Śląskich i Ziębic dojazd w 2017 roku na miejsce zdarzenia zespołu ratownictwa medycznego trwał 7 min i 12 sek. Poza w/w miastami średnia ta wyniosła 17 min i 7 sekWedług Planu Działania Sytemu Państwowego Ratownictwa Medycznego mediana czasu dotarcia powinna być nie większa niż 8 minut w mieście powyżej 10 tysięcy mieszkańców i 15 minut poza miastem powyżej 10 tysięcy mieszkańców. O ile w Ząbkowicach Śląskich i Ziębicach statystycznie pomoc przychodzi „zgodnie z planem”, o tyle średnio poza miastem jest ona spóźniona o ponad dwie minuty.

Według wytycznych maksymalny czas dotarcia karetki na miejsce zdarzenia nie powinien być dłuższy niż 15 minut w mieście powyżej 10 tysięcy mieszkańców i 20 minut poza miastem powyżej 10 tys mieszkańców. W Ząbkowicach Śląskich i Ziębicach maksymalny czas dojazdu karetki na miejsce zdarzenia w 2017 roku przekroczony był 613 razy, poza miastami aż 2195 razy. Oznacza to, że według statystyk za 2017 rok, średnio na co drugą interwencję zespoły ratownictwa medycznego docierały po czasie.

Ratownicy tłumaczą i wyjaśniają

Statystyki to jedno, a realia drugie. Statystyki nie wskazują do jakich przypadków karetka przybyła spóźniona i o ile, a do jakich nie. Obecnie stosowane mediany  zrównują czasy dojazdu np. do zatrzymania krążenia z tymi do biegunki.

Ratownicy tłumaczą, że wiele wyjazdów karetek w praktyce dotyczy stanów nie nagłych, gdzie czas nie odgrywa kluczowej roli. Dodają, że ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym nie zakłada, iż do części wyjazdów zespoły ratownictwa medycznego nie jeżdżą na sygnale, a wtedy w ruchu drogowym nie są pojazdem uprzywilejowanym. Mowa tu o interwencjach takich jak np. zatrzymanie moczu czy też wyjazd do pacjenta z zaburzeniami psychicznymi.

- Przepisy nie biorą pod uwagę też m.in. faktu, że skoro „zima znowu zaskoczyła drogowców”, to może by ustanowić zwiększony limit czasu dojazdu dla okresu zimowego, a ludziom dać dodatkowe kilka minut życia? Jeśli kierowcy mają obowiązek umożliwić przejazd dla pojazdu uprzywilejowanego to może zacząć by ich karać za to, że takowego nie ułatwili i stoją na środku drogi, nie wiedząc co zrobić? - pytają retorycznie ratownicy.

Twierdzą, że za normalne uznać należy, że w części interwencji czas dojazdu nie będzie wynosił 8 minut w mieście powyżej 10 tys. osób, czy 15 min poza takim miastem, a sporo więcej. Jeśli zatem różnice nie odbiegają od przyjętych norm (w przypadku Ząbkowic Śląskich i Ziębic) lub odbiegają nieznacznie w innych miejscowościach powiatu (co nie jest odosobnionym przypadkiem w kraju) to stwierdzenie, że statystyki są niemalże w normie nie będzie większym nadużyciem. A to oznacza, że nie ma przesłanek by zwiększyć ilość karetek na terenie powiatu.

Jak jednak uświadomić to komuś, dla kogo każda uciekająca sekunda jest na wagę zdrowia lub życia?

- Główną przyczyną opóźnień w dotarciu pomocy jest niedostępność najbliższych miejscu zdarzenia karetek (nie ich zbyt mała ilość), co powodowane jest ogromem interwencji pogotowia, które przez karetki nie powinny być realizowane - podsumowuje Grzegorz Nowak, ratownik i autor bloga poświęconego ratownictwu.

ms. / em24.pl

2

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Trzy karetki na cały powiat to za mało - twierdzą radni. O życiu mieszkańców „decydują” liczby

    2019-05-13 11:14:47

    gość: ~ola

    Po zamknięciu Oddziału Wewnętrznego w Ząbkowicach Śl. i ogólnej sytuacji finansowej, a co za tym idzie konsekwencji jakie nas czekają w Szpitalu w Strzelinie, to pozostaje nam się tylko modlić o zdrowie.

  • 2019-05-15 07:42:37

    gość: ~Iks

    ostatnio dodany post

    Nie mogę czytać/słuchać tych bzdur, które wypowiada ten starosta. W żadnej jego wypowiedzi, na jakikolwiek temat, nie ma uwzglednionego dobra mueszkanców, tylko liczy się interes, administracja, wydatki, długi i przepisy. To sie nazywa przedstawiciel / ŕeprezentant mieszkańców. Proszę w moim imieniu - mieszkańca o przeprowadzenie eksperymentu.Palnąć tego, co uważa, że wszystko jest ok, w tą uśmiechniętą twarz i ze stoperem w ręku sprawdzić w ile czasu dojedzie do niego karetka. Biorac pod uwagę fakt, że ma pogotowie za płotem...