Express-Miejski.pl

Orzeł bije beniamianka, Unia wysoko przegrywa z liderem. Zamek wiceliderem okręgówki [foto]

A-klasa: Polonia Ząbkowice Śląskie 2:1 (1:0) Zieloni Łagiewniki fot.: Piotr Warzocha

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Orzeł rozbił Zjednoczonych, Unia wysoko uległa rezerwom Śląska. Zamek wygrał po raz dziewiąty, Skałki postraszyły lidera z Pieszyc. Trwa dobra seria ząbkowickiej Polonii.

IV liga: Pewny triumf Orła

Drugie wysokie zwycięstwo z rzędu odnieśli piłkarze Orła Ząbkowice Śląskie. Tym razem biało-niebiescy pewnie pokonali 5:0 (2:0) Zjednoczonych Żarów. Wygrana z beniaminkiem była dla Orła wręcz obowiązkiem - ich sobotni rywal miał na koncie zaledwie cztery punkty, z czego trzy wywalczone walkowerem w Nowej Rudzie (Zjednoczeni do 88. minuty wygrywali w tym meczu 3:2) i zamyka ligową stawkę.

Podopieczni Tomasza Oleksego od początku posiadali inicjatywę w meczu i nie kazali długo czekać na efekty. W 12. minucie na bramkę gości uderzył Maciejewski, piłkę po jego strzale odbił bramkarz żarowian, ale przy dobitce Piątkowskiego był już bezradny. Tuż przed przerwą Orzeł zdobył gola numer dwa. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Maciejewskiego do bramki Żarowa trafił Górski.

Po zmianie stron w roli głównej dwukrotnie wystąpił Łaszczewski. Wychowanek Orła w 52. minucie w sytuacji sam na sam podwyższył prowadzenie swojego zespołu, a niespełna dziesięć minut później wykorzystał dogranie Piątkowskiego i zdobył swojego drugiego gola. Wynik rywalizacji na 5:0 ustalił w 64. minucie pojedynku Maciejewski.

Dzięki tej wygranej Orzeł umocnił się w tabeli na piątym miejscu od końca i częściowo zniwelował straty do zespołów znajdujących się w środkowej części klasyfikacji. Teraz przed biało-niebieskimi dwa ciężkie mecze - najpierw z beniaminkiem z Prusic, w barwach którego szaleje Grzegorz Rajter, a następnie z Sokołem Marcinkowice. Jeśli Orzeł chce mieć w miarę spokojną zimę, to przynajmniej jeden z tych dwóch spotkań powinien wygrać.

IV liga: Rezerwy Śląska rozbiły Unię Bardo

Jeśli przed sezonem wymieniało się Unię Bardo w gronie zespołów, które mogą powalczyć o awans do IV ligi, o tyle w miniony weekend wrocławski Śląsk obnażył wszelkie słabości zespołu Tomasza Zielińskego. Wrocławianie 6:0 (3:0) pokonali bardzian, od pierwszej do ostatniej minuty rządząc na boisku.

Unia w 10. minucie przegrywała już 0:2. Do bramki Gembary trafiali Łuczak i Bartkowiak. Przed przerwą wynik na 3:0 podwyższył jeszcze Młynarczyk. Po zmianie stron Śląsk stwarzał kolejne akcje, a bardzianie poza sporadycznymi wypadami pod pole karne wrocławian byli tylko tłem dla gospodarzy. W 50. minucie Gembarę ponownie pokonał Bartkowiak, a w ostatnim kwadransie spotkania bramki dla Śląska dorzucili jeszcze Pasternak i Izydorczyk.

Po tej porażce Unia pozostała w tabeli na jedenastym miejscu. Śląsk jest liderem. Teraz podopiecznych Tomasza Zielińskiego czekają dwa teoretycznie łatwiejsze mecze - z dziesiątym MKP Wołów i przedostatnim GKS Mirków/Długołęka.

Klasa okręgowa: Zamek kontynuuje serię zwycięstw

Dziewiąta wygrana w tym sezonie dała podopiecznym Arkadiusza Albrechta awans na pozycję wicelidera tabeli. To na skutek porażki Włókniarza Kudowa-Zdrój, który przegrał w Roztoce. Zamek na własnym obiekcie pokonał 5:2 (3:1) Kryształ Stronie Śląskie, choć po raz kolejny na początku spotkania stracił gola i musiał odrabiać straty.

W 19. minucie Sadowskiego w sytuacji sam na sam pokonał Haydon. Zamek jednak straty odrobił szybko, bo już w 30. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do remisu doprowadził Kolasa. Chwilę później gracze Albrechta wyszli na prowadzenie, kiedy ponownie po rzucie rożnym futbolówkę do własnej bramki skierował Dędys. Tuż przed zmianą stron na listę strzelców wpisał się Majewski, tym razem bezpośrednio wkręcając futbolówkę do bramki z rzutu rożnego. Rozluźnieni gospodarze, którzy w niewiele ponad kwadrans odmienili losy meczu, mogli stracić bramkę tuż przed przerwą. W sytuacji sam na sam dobrze interweniował jednak Sadowski i po jego interwencji piłka przeszła obok słupka i opuściła boisko.

Po przerwie Zamek dłużej utrzymywał się przy piłce i początkowo kontrolował boiskowe wydarzenia. W efekcie czwartego gola dla kamienieckiej ekipy zdobył uderzeniem zza pola karnego Zalewski, a dwie dobre okazje na trafienie miał też Satanowski, ale w obu przypadkach w kluczowym momencie w porę interweniowali defensorzy Kryształu. W 70. minucie w szeregach gospodarzy zrobiło się nerwowo, gdyż w wydawałoby się niegroźnej sytuacji, gola dla Kryształu zdobył Lasota. Atakujący gości wykorzystał błąd defensywy Zamku, dopadł do bezpańskiej piłki i ładnym strzałem ulokował futbolówkę w okienku bramki Sadowskiego. Gracze ze Stronia Śląskiego po zdobyciu gola nie zagrozili już jednak poważnie bramce gospodarzy, a Zamek w końcówce meczu zdobył jeszcze piątego gola. Jego autorem był Majewski, który wykorzystał dogranie Sopucha.

Dla podopiecznych Albrechta była to czwarta wygrana z rzędu. Teraz przed Zamkiem kolejny ciężki mecz - rywalem kamienieckiej ekipy będzie trzeci w tabeli Włókniarz Kudowa-Zdrój.

Klasa okręgowa: Przełamanie Sparty

Ziębiczanie odnieśli w końcu kolejną wygraną w lidze. Czekali na nią ponad miesiąc, bo od 22 września, kiedy to na własnym boisku ograli 2:0 Kryształ Stronie Śląskie. Tym razem podopieczni Grzegorza Bartkiewicza poradzili sobie z przedostatnim MKS Szczawno-Zdrój, wygrywając 4:0 (2:0).

Początek meczu wcale nie wskazywał, że będzie to łatwa przeprawa dla ziębiczan. To przyjezdni byli aktywniejsi i sprawiali lepsze wrażenie. - Rywale przyjechali do nas bez zawodników rezerwowych. Wydaje się, że szybko chcieli zdobyć bramkę, by w dalszej części meczu nastawić się na defensywę i próbować gry z kontry - mówił Damian Kozłowski, zawodnik Sparty. Ich plany pokrzyżowała kontuzja Angelo Lanzarottiego z 14 minuty gry. Od tego momentu do głosu zaczęli dochodzić ziębiczanie, którzy w 28. minucie objęli prowadzenie. Faulowany w polu karnym był Biały, a rzut karny na bramkę zamienił Jankowski. Chwilę później było już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Świdziński. 

Drugie 45. minut Sparta także zaczęła bardzo udanie. Świetną asystą popisał się Biały, a Kozłowskiemu nie pozostało nic innego jak po raz trzeci ulokować piłkę między słupkami bramki przeciwnika. Wynik na 4:0 ustalił w końcówce meczu Nocoń, wykorzystując rzut karny po faulu na Świdzińskim.

Teraz przed graczami trenera Bartkiewicza ciężki mecz z LKS Bystrzyca Górna.

Klasa okręgowa: Skałki prowadziły z liderem, ale wróciły bez punktów

Gdy po 45. minutach w Pieszycach miejscowa Pogoń przegrywała 1:3 ze słabo grającymi w tym sezonie Skałkami, sporo kibiców przecierało oczy ze zdumienia. Dobra pierwsza część meczu to było za mało by podopieczni Łukasza Głowaka wywalczyli, chociażby punkt w starciu z liderem rozgrywek.

Skałki prowadzenie objęły w 14. minucie po trafieniu Kupca. Spora w tym zasługa bramkarza Pogoni, który podczas interwencji wypuścił piłkę z rąk i ta wtoczyła się za linię. Chwilę później był już jednak remis. Po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska futbolówkę do własnej bramki skierował Kijak. Stracony gol podziałał na Skałki jak płachta na byka i już w 32. minucie stolczanie znów prowadzili. Tym razem dobrym zagraniem popisał się Galik, a sytuację sam na sam z bramkarzem wykończył Idzi. Tuż przed przerwą trzeciego gola dla gości zdobył Faron, wykorzystując zamieszanie w polu karnym i w obozie miejscowych zapadła konsternacja.

Gol do szatni paradoksalnie dobrze wpłynął na gospodarzy, którzy po przerwie wyszli z ogromną determinacją i chęcią odrobienia strat. W efekcie w 49. minucie zdobyli drugiego gola. Po uderzeniu z okolic pola karnego błąd przy próbie złapania piłki popełnił Kot, co wykorzystał Dziuba i czubkiem buta wepchnął piłkę do bramki Skałek. W 61. minucie był już remis. Tym razem pieszyczanie przeprowadzili dobrą kontrę i po raz trzeci zmusili Kota do kapitulacji. Chwilę wcześniej gorąco było pod drugą bramką, ale tym razem po uderzeniu Idziego futbolówka przeszła obok bramki.

Gospodarze po doprowadzeniu do remisu dostali wiatru w żagle i w ciągu następnych niespełna piętnastu minut zdobyli dwa kolejne gole. Najpierw po rzucie rożnym do bramki Skałek trafił Kołt, a kwadrans przed końcem rywalizacji wynik meczu na 5:3 ustalił z najbliższej odległości Sławomir Gorząd.

Skałki mecz kończyły w dziesiątkę. W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną za niesportowe zachowanie zobaczył Rychter.

Po tej przegranej stolczanie znaleźli się na czwartym miejscu od końca i są sporym rozczarowaniem tego sezonu. Teraz podopieczni Głowaka zagrają w Szczawnie-Zdroju z miejscowym MKS, który zajmuje w tabeli przedostatnie miejsce i chyba nikt nie wyobraża sobie, że Skałki wrócą z wyjazdu po raz kolejny bez punktów...

 A-klasa, gr. II: Zremisowali wygrany mecz

Do Wiśniowej piłkarze złotostockiej Unii jechali w roli faworyta. Pod względem straconych goli piłkarze Wiśniowej zajmują trzecie miejsce od końca. Gorszą defensywą legitymują się tylko Czarni Sieniawka i Wierzbianka Wierzbna, które okupują dwie ostatnie lokaty.

W pierwszej połowie kibice bramek nie obejrzeli. Złotostoczanie mieli co prawda przewagę, ale nie potrafili udokumentować jej, chociażby zdobyciem jednego gola. W 31. minucie do notesu sędziowskiego zapisał się jednak Piotr Brysiak, który otrzymał żółtą kartkę. Jak się okazało, w dalszej części meczu kartka Brysiaka była momentem przełomowym. W 49. minucie Unia wyszła na prowadzenie po trafieniu Stwory, a w 65 prowadziła już różnicą dwóch goli po trafieniu Zabrzeńskiego. Pięć minut później drugą żółtą kartkę obejrzał jednak Brysiak i Unia musiała grać w dziesiątkę. Piłkarze z Wiśniowej zwietrzyli swoją szansę, zaatakowali z nadziejami na odrobienie strat, a wiatru w żagle dodało im kontaktowe trafienie Idziaka z 72. minuty pojedynku. Kilka chwil później siły się wyrównały po czerwonej kartce dla Śliwy (także konsekwencja dwóch żółtych), ale grę dziesięciu na dziesięciu lepiej wykorzystali gospodarze. W 85. minucie Barteckiego pokonał Puskhar i ustalił wynik rywalizacji.

- Masakra. Jesteśmy sami sobie winni. Prowadząc 2:0, mając kilka okazji na podwyższenie rezultatu i będąc zespołem niepodważalnie lepszym, nasz zawodnik otrzymuje drugą żółtą kartkę za niesportowe zachowanie przed wykonaniem rzutu wolnego podyktowanego dla nas. Oba gole straciliśmy po stałych fragmentach gry. W całym meczu byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym, a mimo to zremisowaliśmy wygrany mecz - mówił zdenerwowany Tomaszewicz.

Teraz jego zespół czeka pojedynek z przedostatnimi w tabeli Czarnymi Sieniawka. Unia, jeżeli chce rundę jesienną zakończyć na szóstym miejscu, powinna to spotkanie wygrać. Czołówka po tej kolejce znacznie złotostoczanom odjechała (piąta Polonia ma siedem punktów przewagi), a nad dziewiątą Wiśniową unici mają tylko trzy oczka przewagi.

A-klasa, gr II: Ślęża traci punkty w hicie kolejki

W kolejnym ważnym meczu podopieczni Igora Pierzgi tracą punkty. Tym razem w Pszennie z miejscowy Cukrownikiem. Ślęża mimo prowadzenia przez większą część spotkania, na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry straciła gola i do domu wróciła z zaledwie jednym oczkiem.

Ciepłowodzianie od 18. minuty gry prowadzili po trafieniu Mazura, który wykorzystał błąd bramkarza i z najbliższej odległości ulokował futbolówkę w bramce. Przed przerwą dobrą okazję na podwyższenie wyniku miał Raszpla, ale po jego indywidualnej akcji i uderzeniu futbolówka minęła bramkę gospodarzy. Miejscowi po stracie gola ambitnie walczyli o doprowadzenie do remisu i choć sytuacji w ciągu całego meczu było jak na lekarstwo, to jedna z nich zakończyła się golem wyrównującym dla Pszenna. Na kilka minut przed końcem regulaminowego czasu gry po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska futbolówkę do siatki Łużnego skierował rezerwowy Tuziński.

Ślęża mecz kończyła w dziewiątkę. Z boiska za dwie żółte kartki wylecieli kolejno Ciołek (za faul) oraz Raszpla. Ten drugi próbował wymusić rzut karny, jednak arbiter nie dał się nabrać na teatralny upadek atakującego Ślęży i ukarał go drugim żółtym kartonikiem. Obaj zawodnicy będą pauzowali w przyszłej kolejce. Ślężę czeka jednak teoretycznie łatwiejszy mecz, bo rywalem będzie dziesiąty Boxmet Piskorzów.

A-klasa, gr II: Polonia kontynuuje dobrą passę i jest już w czołówce

Gdy wyżej notowane drużyny zaczynają tracić punkty, Polonia konsekwentnie punktuje niżej sklasyfikowanych rywali i tym samym doskakuje do czołówki. Podopieczni Krzysztofa Cupiała mają na swoim koncie 28 punktów i choć do lidera z Makowic tracą ich sześć, to do drugiego Cukrownika Pszenno już tylko cztery. Biorąc pod uwagę, że lider i wicelider zagrają w ostatniej kolejce rundy między sobą, może okazać się, że ząbkowiczanie zimą będą mogli poważnie myśleć o włączeniu się do walki o klasę okręgową.

Tak daleko w przyszłość nie wybiega jednak Krzysztof Cupiał. Aktualnie zakładam plan krótkoterminowy, czyli walka o zwycięstwo w każdym meczu. Co z tego wyniknie? Okaże się. Nie myślimy o awansie. Przypominam, że aktualnie jesteśmy w trakcie przebudowy drużyny, a moim założeniem jest zakończyć sezon w górnej części tabeli - mówi szkoleniowiec ząbkowiczan.

Jego podopieczni w minioną niedzielę zanotowali siódmy mecz bez porażki. W międzyczasie wygrali sześć spotkań i raz podzielili się punktami z wyżej notowaną Ślężą Ciepłowody. Tym razem ofiarą piłkarzy Polonii padli Zieloni Łagiewniki. Mecz odbył się na głównej płycie ząbkowickiego stadionu, gdyż na górnym boisku została zniszczona jedna z bramek.

Ząbkowiczanie wygrali 2:1 (1:0), choć nie zagrali porywającego spotkania. W 10. minucie Polonię na prowadzenie wyprowadził Trepka, a chwilę później podwyższyć prowadzenie gospodarzy mógł Damian Madej, ale nie zdołał ulokować futbolówki między słupkami. W odpowiedzi to goście tuż przed przerwą mogli, a nawet powinni doprowadzić do remisu. W sytuacji sam na sam dobrze interweniował jednak Wolan.

Po przerwie gracze Cupiała także mieli przewagę, ale też razili nieskutecznością. Sytuacji stuprocentowej nie wykorzystał Madej, swoje szanse mieli też Trepka i Radożycki. Nie przyniosły jednak one efektu. Dopiero na dziesięć minut przed końcem meczu niemoc strzelecką przełamał Madej, zdobył gola numer dwa i znacznie przybliżył ząbkowiczan do końcowego triumfu. Poloniści do końca nie mogli być jednak pewni zwycięstwa. W 85. minucie po akcji lewą stroną boiska i dograniu w pole karne, Wolana do kapitulacji zmusił Kornecki. Kontaktowy gol podziałał na Zielonych bardzo mobilizująco, przez co ostatnie minuty były bardzo emocjonujące. Zieloni rzucili się do ataku w poszukiwaniu wyrównania i w doliczonym czasie gry byli blisko zdobycia bramki. W zamieszaniu w polu karnym najwięcej zimnej krwi zachował jednak Filipak i oddalił niebezpieczeństwo.

- Cieszy zwycięstwo, ale nie zagraliśmy dobrego meczu. Przy większej konsekwencji w ofensywie powinniśmy ten mecz „zamknąć” wcześniej, a tak do końca musieliśmy drżeć o wynik - powiedział po meczu Cupiał.

A-klasa, gr III: Passa Interu trwa

Czwarte zwycięstwo z rzędu odniósł Inter Ożary, który na wyjeździe pokonał 4:2 (1:0) Iskrę Jaszkowa Dolna. Podopieczni Przemysława Gajka na dobre odskoczyli już od strefy spadkowej, awansowali w tabeli na dziewiąte miejsce i nawet w przypadku braku zdobycia punktów w dwóch ostatnich kolejkach, zimę spędzą na bezpiecznym miejscu.

 - Nie był to porywający mecz. Zagraliśmy słabo i poziomem dopasowaliśmy się do gospodarzy. Mimo gorszej postawy udało się wywalczyć kolejne ważne trzy punkty i zrealizowaliśmy sto procent planu, jeśli chodzi o mecze z rywalami z dolnej części stawki - mówi Przemysław Gajek, trener Interu.

Jego zespół do przerwy prowadził 1:0 po trafieniu Chrobaka. Inter wygrywać mógł znacznie wyżej, ale w pierwszym kwadransie gry zmarnował dwie dobre okazje do zdobycia gola. Na drugie trafienie kibice w Jaszkowej Dolnej zmuszeni byli czekać aż do 70. minuty spotkania. Wówczas po raz drugi do bramki Iskry trafił rezerwowy Kisielewicz. W 80. minucie Iskra zdobyła kontaktowe trafienie za sprawą Uliasza, ale chwilę później trzeciego gola dla ożaran zdobył Kisielewicz. Już w doliczonym czasie gry obie ekipy dorzuciły jeszcze po bramce - najpierw Rybickiego pokonał Turek, a wynik na 4:2 ustalił Górski.

Teraz Inter czeka mecz z ATS Wojbórz. - To rywal na pewno bardziej wymagający, ale jeżeli zagramy z pełnym zaangażowaniem, to wierzę, że stać nas na zdobycie kolejnych punktów - kończy optymistycznie Gajek.

ms. / em24.pl

22

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł bije beniamianka, Unia wysoko przegrywa z liderem. Zamek wiceliderem okręgówki [foto]

    2018-11-06 17:08:50

    gość: ~Meksyk

    Mialy byc derby w okregowce Orzel-Skalki, a zanosi sie na Orzel-Zamek w IV lidze. Ten zespol naprawdę wygląda dobrze w tym sezonie i moze wykorzystac fakt ze liga okregowa jest w tym sezonie wykatkowo slaba.

  • 2018-11-06 20:10:23

    gość: ~gościu

    @~Meksyk
    A może zamek jest tak mocny?! Bo liga zabardzo się nie zmieniła

  • 2018-11-06 20:38:39

    gość: ~fanatyk

    @~gościu

    Zamek nie jest mocny, to liga jest słaba. Patrzcie na Nową Rudę, rok temu lali wszystkich, wywalczyli awans i co? Mają teraz chyba 8 punktów w czwartej lidze i zaraz znów spadną. Skałki zamiast myśleć o derbach z Orłem w okręgówce to lepiej niech myślą jak tu się utrzymać, bo za chwilę mogą mieć derby w co trzecim meczu - ze Stokiem, Ślężą, Polonią i jakimiś Czarnymi czy inną Rudnicą

  • 2018-11-06 20:39:50

    gość: ~Kotlina

    Od kilku sezonów nie ma silnego zespołu w Okręgówce.Kto by nie wszedł to podzieli losy Rudy czy Żarowa.

  • 2018-11-06 20:47:30

    gość: ~Kotlina

    Zamek może się zbliżyć w niedzielę na punkt do Pieszyc jeżeli Kryształ wygra u siebie z Pogonią.Stronie u siebie ostatnio przegrało w ubiegłym sezonie wiosną z Żarowem.Natomiast Kamieniec musi wygrać w Kudowie.Kto by nie wszedł do 4 ligi to poleci z wielkim hukiem.

  • 2018-11-06 22:17:24

    gość: ~Zamek

    Sparta pewna do spadku ich gra jest tragiczna. Mam nadzieję, że Kozłowski i Biały odejdą z tej drużyny i pójdą grać wyżej bo tracą czas w tej sparcie.

  • 2018-11-06 22:25:30

    gość: ~Ziebice

    @~Zamek
    Sprata to nie tylko Kozłowski czy Biały są to ludzie którzy się wyróżniają ale nie mogą odejść musza zostać i pomagać w utrzymaniu chłopaki walczą starają się ale maja gorszy okres brakuje typowego napastnika w sparcie który będzie wykorzystywał sytuacje bo tego brakuje w sparcie Kozłowski to jest geniusz w środku pola Biały to szybkość i jak to mówią 3 płuca ale brakuje typowego snajpera

  • 2018-11-06 23:13:46

    gość: ~rozesmiany

    @~Ziebice He he z całym szacunkiem ale geniusze grają w serieA La Liga Bundesliga w reprezentacjach swoich krajów ITP ITD i tak dalej... A nie w ostatniej drużynie 5 ligi! pozdrawiam.

  • 2018-11-07 00:36:52

    gość: ~kibic

    Bialy jest cienki jak nalesnik nie mysli na boisku ludzie dajcie spokoj

  • 2018-11-07 08:46:38

    gość: ~Nk

    Na yutubie jest skrót meczu unia -wks należy wpisać : Wks-UNia pozdrawiam

  • 2018-11-07 09:08:35

    gość: ~abcede

    Co tam u kibiców Ślęży? Coś cicho? Gdzie ich pendolino i cała pozostała ferajna? Może zrobią dwie grupy okręgówki żeby Ślężę wepchać na siłę wyżej, bo Makowice awansu nie odadzą

  • 2018-11-07 09:29:30

    gość: ~życzliwy

    @~abcede
    śmieszy człowieczku jesteś . zajmij się lepiej swoim klubem a od tego wara! takich komentarzy od osób z tak " wysokim "intelektem społecznym nie potrzebujemy

  • 2018-11-07 10:03:37

    gość: ~ja

    @~abcede
    abecadło, zawiść zeżre ci wątrobę. Chciałem ci tylko przypomnieć, że w dwóch ostatnich meczach Makowice ze Ślężą zaliczyły dwie porażki. Wpierw przegrało punkty w Ciepłowodach, a potem w Pucharze, mimo wydatnej pomocy sędziów, przegrało u siebie

  • 2018-11-07 11:27:36

    gość: ~Samoobrona

    @~abcede
    Kolego Cieplowody maja najlepsza ekipę i tylko pech(kontuzje zawodników) lub kombinacje sędziów mogą sprawić że Ślęza nie awansuje.

  • 2018-11-07 11:49:01

    gość: ~AGRESOR

    tylko Unia Bardo!!!

  • 2018-11-07 12:43:09

    gość: ~Orzeł

    I znowu temat Ciepłowody żygać się chce tak chwalić drużynę z a klasy.Żenada.

  • 2018-11-07 14:02:33

    gość: ~fan

    @~Orzeł

    Żygać to się chce Orłem którego już tylko respirator trzyma przy życiu. Gdzie te czasy sprzed 10 lat, kiedy na meczach byly pełne trybuny to juz tylko historia.

  • 2018-11-07 14:08:47

    gość: ~Samoobrona

    @~fan
    Pełna zgoda. Mamy nowego zastępcę burmistrza, mam nadzieję że niedługo pogoni obecny zarząd.

  • 2018-11-13 19:36:10

    gość: ~ja

    ostatnio dodany post

    @~Orzeł
    Tyle tylko że na jednym meczu Ślęzy jest tylu kibiców (i to niezależnie czy na wyjeździe czy u siebie) co na Orle przez całą rundę. Z wyjątkiem meczu z Unią Bardo , bo wtedy frekwencję robią bardzianie. A teraz "orzeł" możesz rzygać

  • 2018-11-07 16:29:54

    gość: ~Kibic Bwa

    W Pieszycach Skałki strzeliły 3 bramki po babolach gospodarzy... wiec pisanie o ich dobrej grze jest trochę nie na miejscu jak "praktycznie" w 1 połowie nie wyszły z własnej polowy... 3 wyjścia 3 byki Pieszyc... Taka jest prawda

  • 2018-11-07 18:30:16

    gość: ~Skałki

    @~Kibic Bwa

    Skałki jechały w kontrach z Pieszycami jak z kupą gnoju, a Pieszyce klepały bez efektu. W piłce liczy się to, co w sieci, a skoro wrzuciliśmy Wam trzy gole, to kiepski z Was lider. Mieliście szczęście, że w przerwie dwie kontuzje, bo inaczej byśmy na pewno nie przegrali

  • 2018-11-10 16:44:35

    gość: ~Lipa

    Wołów - Bardo 3-0!!!!!Tragedia!!!!!

REKLAMA