W miniony weekend Orzeł grał w delegacji. Tym razem rywalem ząbkowiczan był walczący o drugie miejsce Piast Żmigród. Druga lokata w tabeli umożliwia grę w barażach i realną walkę o grę w trzeciej lidze. Ząbkowiczanie podbudowani ostatnimi wynikami z wyżej notowanymi rywalami pojechali do Żmigrodu by powalczyć o kolejne punkty i przywieźli ich komplet. To za sprawą Madeja, który w doliczonym czasie rywalizacji wykorzystał rzut karny. Faulowany w polu karnym był Robak.
Od początku spotkanie było energiczne, żywe i mogło się podobać. Już w pierwszych minutach zarówno jedni, jak i drudzy zmusili bramkarzy przeciwnych drużyn do interwencji. Do 30. minuty to gospodarze prowadzili grę i często gościli pod polem karnym Orła. Nie zdołali jednak wypracować sobie żadnej dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Ostatnie 15. minut pierwszej odsłony to już odważniejsza gra Orła, który kilkukrotnie zagościł pod bramką gospodarzy, ale bez większego efektu. Najbliżej gola był Stuglik, ale główkował ponad bramką. Do przerwy bez goli.
W drugich 45. minutach obraz gry nie uległ diametralnej zmianie i przypominał ten, który widzieliśmy w drugiej części pierwszej połowy. W pierwszym kwadaransie drugiej połowy dwa razy na bramkę Piasta uderzał Kowalczuk. Oba uderzenia były celne, ale nie mogły sprawić problemów golkiperowi miejscowych. Bramkarz Piasta wykazał się jednak świetną interwencją w późniejszej fazie gry, kiedy wygrał pojedynek sam na sam z Madejem. Skrzydłowy Orła mimo goniących go dwóch obrońców zdołał oddać strzał, ale nie był on na tyle precyzyjny by piłka minęła interweniującego golkipera żmigrodzian. W odpowiedzi pod drugą bramką dobrą obroną popisał się Brandl po sytuacyjnym strzale gracza miejscowych.
Gdy wydawało się, że goli w Żmigrodzie nie będzie, to indywidualną akcją popisał się Grzywniak. Rezerwowy napastnik Orła zszedł do lewej nogi, dograł piłkę w pole karne do Robaka, a ten przy próbie strzału został nieprzepisowo zatrzymany przez obrońcę. W efekcie arbiter podyktował rzut karny dla gości. Madej wytrzymał presję i uderzeniem w środek bramki dał Orłowi gola na wagę trzech punktów.
Biało-niebiescy są w tabeli na siódmej pozycji i patrzą w górę klasyfikacji. Matematycznie Orzeł ma nawet szansę na skończenie rywalizacji nawet na pozycji wicelidera, ale wydaje się to scenariusz bardzo mało prawdopodobny. Orzeł do drugiej Lechii traci dziesięć punktów i to właśnie z Lechią zagra w najbliższej kolejce. Ten mecz już w środę, 29 kwietnia o godz. 17 w Ząbkowicach Śląskich. W bardziej realnym zasięgu biało-niebieskich jest jednak czwarta lokata. Do zajmującego ją Chrobrego II Głogów biało-niebiescy tracą tylko cztery oczka.
Co ciekawe, w tabeli rundy wiosennej Orzeł zajmuje czwarte miejsce. Nieoczekiwanymi rycerzami wiosny są gracze z Mirkowa/Długołęki, którzy w dziewięciu meczach zdobyli 23 punkty. Wiosną lepiej od Orła punktuje też Barycz Sułów, a na takim samym poziomie Górnik Złotoryja.


IV liga Piast Żmigród 0:1 (0:0) Orzeł Ząbkowice Śląskie fot.: Marcin Folmer / NI-FO.blogspot.com / Piast Żmigród
zdjęcie 68 z 94
foto_private_policy
REKLAMA
REKLAMA