Express-Miejski.pl

WIOŚ pobrał próbki wody z zanieczyszczonej Nysy Kłodzkiej w Przyłęku

Zanieczyszczona Nysa Kłodzka w Przyłęku. Na miejscu interweniowała Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Wałbrzycha fot.: em24.pl

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska sprawdzi, czy oleista substancja, która znalazła się w rzece rzeczywiście nie była szkodliwa dla środowiska.  

Wciąż jednak nie wiadomo skąd trafiła do wody, choć powstały pewne przypuszczenia. Nieopodal miejsca zanieczyszczenia rzeki znaleziono beczkę.

Przypomnijmy. Tuż przed świętami wielkanocnymi na odcinku Nysy Kłodzkiej w Przyłęku ujawniono substancję nieznanego pochodzenia płynącą rzeką. Na miejsce zadysponowano Specjalistyczną Grupę Chemiczno-Ekologiczną działającą przy Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu, która pobrała próbki wody i nie stwierdziła, by substancja mogła stanowić zagrożenie dla środowiska. Dalsze działania strażaków-zawodowców z Wałbrzycha i Ząbkowic Śląskich, a także strażaków-ochotników z Przyłęku ograniczyły się do zamontowania na rzece hydrofobowych rękawów sorpcyjnych i ułożeniu przed nimi snopków słomy mających oczyszczać wodę z substancji nieznanego pochodzenia. Nie zlokalizowano jednak miejsca, w którym mogłoby dojść do zanieczyszczenia rzeki.

Na miejscu pojawili się też przedstawiciele Wód Polskich, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Państwowej Straży Rybackiej, a także policja.

Inspektorzy WIOŚ, działając jako odrębna instytucja, pobrali próbki wody w celu wykonania własnej analizy identyfikacyjnej zanieczyszczenia wód, a także podjęli działania, mające ustalić przyczyny zanieczyszczenia. - Dokonując oględzin terenu w pobliżu zanieczyszczenia rzeki ujawniono obecność wypełnionej, częściowo zakopanej beczki. O fakcie powiadomiono Wody Polskie oraz gminę. Aktualnie trwają dalsze czynności rozpoznawcze. Oczekujemy na wyniki pobranych prób - informuje Beata Merenda z WIOŚ we Wrocławiu.

Na źródło przedostawania się substancji z tego miejsca do rzeki wskazuje też Marek Obiedziński zarządzający elektrownią wodną w Przyłęku w imieniu spółki Hydroelektrownie Dolnego Śląska. Podejrzenia o zanieczyszczenie padły bowiem w kierunku zakładu, tym bardziej, że aktualnie na terenie elektrowni trwają prace inwestycyjne. - Elektrownia bezpośrednio po zauważeniu zjawiska zanieczyszczenia była sprawdzana podczas pracy zarówno przez przedstawicieli Państwowej Straży Pożarnej, jak i przedstawicieli z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Nie stwierdzono żadnych wycieków, ani nieprawidłowości jeśli chodzi o funkcjonowanie naszych urządzeń. Ponadto gdyby do takiej sytuacji doszło, to należy zaznaczyć, że stosowane przez nas wszelkiego rodzaju oleje do turbin są biodegradowalne i nie stanowią żadnego zagrożenia ekologicznego - tłumaczy Obiedziński. Dodaje, że tylko laik, patrząc na ilość substancji, jaka płynęła rzeką przez kilka dni, może wskazywać, że źródłem zanieczyszczenia mogła być elektrownia wodna. - Jeśli chodzi o prace aktualnie realizowane na terenie elektrowni, są one związane z utraconym systemem wsparcia dla OZE i nie jest to naprawianie usterek, w skutek których mogłoby dojść do zanieczyszczenia rzeki - zaznacza Obiedziński.

Jak udało nam się ustalić, znaleziona beczka z substancją znajdowała się w odległości, co najmniej kilku metrów od brzegu i około 100-200 metrów poniżej elektrowni w Przyłęku. Mimo, że nie była zlokalizowana bezpośrednio przy rzece, to nie można wykluczyć, że substancja mogła przeniknąć przez ziemię do wód gruntowych, a następnie do rzeki. Skąd beczka wzięła się nieopodal rzeki? Czy rzeczywiście była źródłem zanieczyszczenia? Na chwilę obecną na te pytania jednoznacznej odpowiedzi nie ma.

- Aktualnie czekamy na wyniki badań pobranych próbek wody i wspólnie z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska będziemy podejmowali decyzje odnośnie dalszych działań w tym zakresie - informuje Katarzyna Mazurek, oficer prasowy ząbkowickiej policji.

Do sprawy będziemy wracać.

em24.pl

8

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • WIOŚ pobrał próbki wody z zanieczyszczonej Nysy Kłodzkiej w Przyłęku

    2021-04-09 13:21:12

    gość: ~On

    I co, wyszło że ma koronawirusa? Czeski wariant? Czy południowo nigeryjsko portugalsko mazowiecki?

  • 2021-04-11 07:36:49

    gość: ~Bulgotek

    @~On
    Wariant LGBT +

  • 2021-04-09 14:35:41

    gość: ~Miejscowy

    Ta beczka leży tam od lat. Od powodzi w 1997

  • 2021-04-09 15:19:31

    gość: ~Ekolog

    Najłatwiej zwalić winę na beczkę, stwierdzić, że przyniosła ją rzeka, albo jakiś n/n sprawca, zamieść sprawę pod dywan i życie toczy się dalej. Skoro substancja płynęła rzeką kilka dni to trzeba było metr po metrze sprawdzić skąd się wydobywa, dojść do tego kto jest odpowiedzialny za zanieczyszczenie rzeki i ukarać, a może byłaby nauczka. No, ale do tego trzeba już trochę zaangażowania, tylko pytanie kogo? Staży? Policji? WIOŚ? Straży Rybackiej? Przypuszczam, że osoba odpowiedzialna za zanieczyszczenie rzeki to raczej nie zdawała sobie sprawy, czy substancja która idzie do rzeki jest szkodliwa dla środowiska czy nie. Na szczęście pewnie okaże się nieszkodliwa, albo mało szkodliwa, skoro tak wynikło z pierwszych badań, ale co gdyby okazała się bardziej szkodliwa? Też by temat został olany? To nie pierwszy raz kiedy na tym odcinku rzeki dochodzi do zanieczyszczeń i nie jest to długi odcinek - przewiosłować go pontonem, dwie-trzy godziny i szanse zlokalizowania wycieku znacznie większe. No ale tak, zimno, święta, komu by tam się chciało być dociekliwym ...

  • 2021-04-09 17:45:30

    gość: ~Ja

    @~Ekolog Pie.....sz
    Bzdety Cwoku

  • 2021-04-09 22:52:01

    gość: ~Ferdek

    Nie zastanawia nikogo fakt remontu turbin elektrowni zaraz po zdarzeniu i nagłośnieniu sprawy,? Dziwne

  • 2021-04-10 13:47:07

    gość: ~hmm

    https://www.gramwzielone.pl/trendy/103984/okolo-400-malych-elektrowni-wodnych-stracilo-wsparcie

  • 2021-04-11 21:13:50

    gość: ~wedkarz

    ostatnio dodany post

    Śmieszne, że wszystko zwalają na małą beczkę, która leży tam od lat. Wystarczyło powąchać tą zawartość a od razu było czuć smar lub olej z przekładni. Dziwnym trafem wszystko wydarzyło się w święta.. Elektrownia przestała pracować, oleista maź przestała płynąć a beczka pewnie z przyczyn naturalnym się uszczelniła. Najdziwniejsze jest to, że plamy ropopochodne były widziane też powyżej tej beczki. A najlepsze, że WIOŚ plamy zauważył na terenie elektrowni. A może policja weźmie się do pracy i zacznie postępowanie w tej sprawie..?? Może a raczej na pewno wystąpi wiele sprzeczności w zeznaniach!? Ale co my możemy... Bogaci właściciele i znajomości mają życie...

REKLAMA