Podczas sesji rady powiatu opozycja podniosła sprawę nieprawidłowości przy rozliczeniu szkolenia i delegacji. Radni domagają się wyjaśnień i kontroli komisji rewizyjnej.
Nie milknie temat związany z wyjazdem szkoleniowym dyrektorów jednostek oświatowych i organizacyjnych Powiatu Ząbkowickiego oraz władz starostwa powiatowego, które odbyło się w dniach 11-13 grudnia w Osadzie Śnieżka w Łomnicy koło Karpacza.
Początkiem lutego w przestrzeni publicznej pojawił się anonimowy donos, w którym autor wskazał na szereg nieprawidłowości, do których miało dojść podczas wyjazdu. Chodziło m.in. o nienależnie pobraną delegację dwóch osób ze ścisłego kierownictwa Starostwa Powiatowego w Ząbkowicach Śląskich, możliwe poświadczenie nieprawdy w dokumentach, możliwość modyfikacji dokumentacji oraz brak faktycznego udziału przynajmniej jednej z uczestniczek wyjazdu w szkoleniu. Ten pierwszy zarzut został niejako potwierdzony, a nienależne pieniądze z delegacji w wysokości niespełna 250,00 zł wróciły do budżetu powiatu, o czym poinformował starosta. Sprawą zajmują się organy ścigania.
27 lutego odbyła się sesja rady powiatu ząbkowickiego, na której radni opozycyjni wrócili do tematu. Najpierw złożyli wniosek o rozszerzenie posiedzenia o punkt związany z tą sprawą (został przyjęty większością głosów), a następnie w trakcie obrad dwukrotnie dyskutowali o niej przez kilka minut.
Za pierwszym razem miało to miejsce przy projekcie uchwały dotyczącym zmian w budżecie. Radny Wojciech Maj pytał o przesunięcia budżetowe związane ze zwrotem środków w wysokości ponad 4 tys. zł z Krajowego Funduszu Szkoleniowego (KFS). Interesowały go szczegóły korekty finansowej. Skarbnik Bogumiła Mazur wyjaśniła, że sprawa dotyczy szkoleń organizowanych w dniach 11-13 grudnia 2025 roku w Łomnicy i wynika ona z korekty pierwotnego rozliczenia złożonego do Powiatowego Urzędu Pracy. Korekta była konieczna ze względu na zmianę liczby uczestników faktycznie korzystających z dofinansowania z KFS – pierwotnie rozliczono cztery osoby, a ostatecznie szkolenie objęło dwie osoby.
Wicestarosta Justyna Giryn wyjaśniała, że sytuacja wynikła z braku przepływu informacji między urzędnikami. - Zabrakło informacji, że jakieś osoby ostatecznie nie wzięły udziału w szkoleniu - tłumaczyła. Dodawała, że lista uczestników na szkoleniu była i nie wie dlaczego osoba odpowiadająca za realizację tego wniosku nie weszła w jej posiadanie.
Zarówno wicestarosta, jak i skarbnik w swoich wypowiedziach były bardzo powściagliwe, tłumacząc to trwającym postępowaniem prokuratorskim.
- Nienależne diety pani starosty i pani sekretarz to dopiero początek. W trakcie dyskusji nad zmianami w budżecie wykryliśmy, że przy rozliczeniu dofinansowania z urzędu pracy poświadczono nieprawdę dotyczącą liczby osób biorących udział w szkoleniu. Złożone rozliczenie zawierało fałszywe dane, które zawyżały wysokość należnego dofinansowania - podsumował po sesji Wojciech Maj, przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości.
W dalszej części posiedzenia radni opozycyjni zwracali uwagę na powagę sytuacji, wskazując, że zaistniała sytuacja może wpływać na zaufanie pracowników oraz odbiór instytucji przez mieszkańców.
- Jest nam nieprzyjemnie o tym rozmawiać, bo sprawa dotyczy osób, które znamy i które mają duże doświadczenie w administracji. To zaskakujące, że popełniły takie błędy przy rozliczeniu delegacji i szkoleń z urzędem pracy. Jeśli osoby z takim doświadczeniem mylą się w tak istotnych kwestiach, rodzi się pytanie, czy gdzie indziej również dochodzi do pomyłek - mówił Maj. - Nie wiem, czy to jest zwykły błąd, czy coś więcej, ale na pierwszy rzut oka nie wygląda to na zwykłą pomyłkę [...].
Szef klubu opozycyjnego nie omieszkał się wspomnieć o niedawnej sytuacji, jaka miała miejsce w Komendzie Powiatowej Policji w Ząbkowicach Śląskich i Kłodzku, gdzie za naruszenie dyscypliny służbowej zdymisjonowano dwóch zastępców komendantów. - Komendant Wojewódzki Policji w ciągu kilku dni po powzięciu informacji w honorowy sposób rozwiązał temat [...]. W mojej ocenie, w ocenie nas wszystkich, którzy tu siedzimy, wydaje się, że powinna być okazana jakaś skrucha. Pokazanie, że „pomyliliśmy się” [...]. Jako klub radnych Prawa i Sprawiedliwości będziemy dążyć do wyjaśnienia sprawy i będziemy wnioskować do starosty o dużo dalej idące konsekwencje wobec wicestarosty i sekretarz [...] - dodawał Maj.
Wtórował mu radny Kazimierz Piątkowski. - [...] Wbrew pozorom jest to bardzo poważna sprawa. Tu nie chodzi o jakieś sto, tysiąc czy dziesięć tysięcy złotych. Faktem jest, że zostały praktycznie ukradzione pieniądze państwowe w celach prywatnych. Pan starosta napisał bardzo enigmatyczne pismo, które właściwie rozgrzesza całą sprawę. Mówi o nieprawidłowościach, mówi o rozbieżnościach, pisze, że przeprowadzono rozmowy dyscyplinujące. Proszę państwa, co to jest? Przecież to jest jawne działanie z premedytacją, przywłaszczenie sobie publicznych pieniędzy do własnej kieszeni - mówił radny i apelował, aby sprawą zajęła się również Komisja Rewizyjna Rady Powiatu Ząbkowickiego.
Piotr Pęcak, przewodniczący komisji rewizyjnej wskazywał, że aktualnie nie zamierza podejmować żadnych działań w związku z tą sprawą, gdyż zajmują się nią organy do tego powołane, takie jak policja i prokuratura. Jak informował, służby zabezpieczyły wszelkie dokumenty i udział komisji rewizyjnej w tym przypadku jest zbędny.
W podobnym tonie wypowiadała się wicestarosta Justyna Giryn. - [...] Jest to instytucja (prokuratura - przyp. red.) do tego powołana, więc nie zabierajmy jej pracy [...]. Ja się bardzo cieszę, że to trafiło na prokuraturę, bo odpowiednie służby wyjaśnią czy to był błąd, czy to było oszustwo. Jestem gotowa do tego, by złożyć wszelkie wyjaśnienia jeżeli będą potrzebne i na pewno będziecie państwo informowani o dalszym przebiegu tej sprawy - mówiła.
- My jesteśmy radą niezależną od innych jednostek zewnętrznych. Oni mogą sobie przeprowadzać własne śledztwo. My mamy po to powołaną komisję rewizyjną, żeby takie sprawy zostały załatwione. To jest nasz formalny wniosek, który składamy - nalegał radny Piątkowski w imieniu całego klubu PiS.
Przewodniczący Dariusz Marcinków wskazywał, że wniosek powinien zostać złożony na piśmie, z czym nie zgadzali się radni opozycji, powołując się na zapisy statutu. O interpretację i pomoc poproszono obecnego na sesji radcę prawnego, który wyjaśniał, że aby komisja rewizyjna zajęła się sprawą, to powinna zostać podjęta ku temu stosowna uchwała, a jej przygotowanie w trakcie trwania sesji jest niemożliwe. Daniel Ciepierski, członek komisji rewizyjnej, zasugerował że skoro dokumenty dotyczące sprawy są w posiadaniu służb, to może pośpiech i podjęcie takiej uchwały podczas trwających obrad nie jest potrzebne - zasugerował spokojne przygotowanie takiego wniosku i powrót do tematu na kolejnym posiedzeniu. Zadeklarował też, że jeśli taki wniosek się pojawi, bez względu na termin, to on jako członek komisji rewizyjnej zagłosuje za jego przyjęciem.
Przewodniczący Dariusz Marcinków korzystając z możliwości statutowych podjął decyzję o przerwaniu sesji i jej kontynuację w przyszły piątek, tj. 7 marca. Radni opozycji mają więc tydzień na przygotowanie wniosku w formie uchwały. Jeśli to uczynią, to rada powiatu w głosowaniu zadecyduje, czy komisja rewizyjna zbada sprawę dotyczącą kwestii możliwych nieprawidłowości wynikających z wyjazdu szkoleniowego, czy też nie. Do sprawy będziemy wracać.
em24.pl
Wrze po donosie. Opozycja chce dodatkowej kontroli. Burzliwa sesja i przerwane obrady rady powiatu
2026-02-28 13:26:26
gość: ~Patryk
Może by tak tych panów ktoś rozliczył jak w swojej pracy wykorzystują i wykorzystywali środki z państwowej firmy widać że wiedzą gdzie szukać i jakie są sposoby omijania przepisów
2026-02-28 13:31:37
gość: ~Jam
ostatnio dodany post
Tak czy inaczej dobrze, że ta sprawa wyszła na światło dzienne. Urzędnikom zawsze warto "patrzeć na ręce" - szczególnie tym wysoko postawionym. Jedna z tych pań organizuje jakieś kursy/warsztaty dla kobiet za publiczne pieniądze. Ciekawe jakie tam machlojki robią? Bo żeby nie można było się doliczyć czy na szkoleniu w jednym busie jechały 4 osoby czy dwie to o oczymś to chyba świadczy... A odnośnie tych warsztatów to też nasuwa się pytanie: Czy na prawdę zapraszanie makijażystki żeby pomalować parę kobiet musi odbywać się za publiczne pieniądze? Brakuje środków chociażby na służbę zdrowia, na podstawowe badania typu rezonans czeka sie pół roku a te roztrwaniają kase na jakieś makijaże, wspólne pieczenie placków, czy szkolenia z pobytem w SPA itp.itd. Jedź sobie do SPA za swoje! ( Acha- nie masz swoich, bo przecież Twoja pensja też jest z pieniędzy publicznych...)Dramat!
REKLAMA
REKLAMA