Express-Miejski.pl

Ktoś wziął kredyt na jej dane. Kobieta ma do spłaty kilkanaście tysięcy złotych

zdjęcie ilustracyjne fot.: freepik

Nieustalony sprawca wykorzystał dane 34-latki do wzięcia kredytu. Policja przypomina: bądźcie ostrożni w sieci i pamiętajcie o zastrzeganiu zgubionych dokumentów.

- 28 maja 34-letnia mieszkanka gminy Bardo, poinformowała policję, że nieustalony sprawca doprowadził ją do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w ten sposób, ze zdobył jej dane osobowe, a także dane do jej konta bankowego i przy ich wykorzystaniu najpierw zawarł kredyt gotówkowy, a następnie przelał z konta kobiety pieniądze w kwocie 11 tys. zł - mówi Ilona Golec z ząbkowickiej policji. 

Policjantka apeluje, aby pilnować swoich dokumentów i nie udostępniać ich osobom trzecim. Dowód osobisty to źródło informacji o osobie – imię, nazwisko, numer pesel oraz seria i numer dowodu. Na starszych dokumentach znajdowały się też informacje m.in. o miejscu zamieszkania właściciela. Jak się okazuje to mogą być wystarczające dane, aby wziąć kredyt, czy pożyczkę. - Jeżeli zatem zgubiliście dowód, unieważnijcie go jak najszybciej poprzez zgłoszenie tego faktu najlepiej w placówce banku - radzi policjantka.

Dodatkowo mundurowi przypominają o tym, że należy uważać na to jakie dane umieszczamy w sieci, jak również na to, jakie dane posiadamy na naszych komputerach. Nieuprawnione osoby mogą wejść w ich posiadanie i posłużyć się nimi właśnie m.in. w celu uzyskania kredytu od różnych instytucji udzielających pożyczek, czy też kredytów. Zaciągnięte zobowiązanie zostaje wówczas przypisane właścicielowi danych, którymi posłużyli się sprawcy.

Na szczęście są wyroki sądów, które w przypadkach wyłudzeń danych i zaciągnięcia na nie kredytu lub pożyczki, stają po stronie ofiary. Zgłoszenie wyłudzenia na policję, to jednak dopiero jeden z pierwszych kroków w długiej walce o swoje. Większość instytucji udzielających kredytów i pożyczek mając potwierdzenie zgłoszenia oszustwa wstrzymuje działania windykacyjne do momentu zakończenia śledztwa i to od jego wyniku zależy dalsze postępowanie. Sprawy potrafią ciągnąć się miesiącami, a nawet latami, a pokrzywdzony musi skutecznie udowodnić i zgromadzić dowody na to, że to nie on był pożyczko-, czy też kredytobiorcą.

em24.pl

11

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Ktoś wziął kredyt na jej dane. Kobieta ma do spłaty kilkanaście tysięcy złotych

    2021-05-31 12:11:04

    gość: ~Maaakra

    Głupota ludzka nie zna granic...podała dane nieznanemu typowi i zdziwiona że ja wyrolował XDDD

  • 2021-05-31 14:52:01

    gość: ~czytelniczka

    @~Maaakra
    W jaki sposób bank udziela kredytu bez osobistego stawiennictwa? To jest co najmniej dziwne. Obciążyć pracownika banku.

  • 2021-05-31 20:18:30

    gość: ~takitam

    @~czytelniczka


    gość: ~czytelniczka napisał/a:

    ///W jaki sposób bank udziela kredytu bez osobistego stawiennictwa? To jest co najmniej dziwne.///


    W bardzo prosty.
    Mamy w Polsce komunistyczne, prawie niezmienione od drugiej wojny prawo.
    Dlatego takie rzeczy są możliwe.

    Z drugiej strony.
    Skoro ktoś ma WSZYSTKIE możliwe dane żeby się zalogować na konto, to skąd bank ma wiedzieć, że loguje się kto inny ?
    Po prostu, masz login + hasło, logujesz się, bierzesz kredyt, po czym autoryzujesz pożyczkę tak samo jak w przypadku np. przelewu (bo masz narzędzia autoryzacyjne) i .... jeśli autoryzacja przebiegła pomyślnie, to ... otrzymujesz kredyt, po czym przelewasz wszystkie środki na jakieś inne konto i .... to wszystko ... czyli konto zostało wyczyszczone + został kredyt do spłacenia.

    Ja nie widzę tu ŻADNEJ WINY BANKU.
    Po prostu ktoś przekazał wszelkie dane komuś + (CO ZNACZNIE WAŻNIEJSZE) przekazał narzędzia autoryzacyjne, czyli swój (fizyczny) telefon (fizyczną) albo kartę kodów, albo (fizyczny) token i dlatego może przeprowadzić dowolne zlecenie na koncie.

    Zupełnie inna sprawa, że (jak wspomniałem wyżej) mamy komunistyczne prawo, czyli ... można wziąć kredyt online, co moim zdaniem powinno być ZABRONIONE.

    Tak czy siak, jeśli do wzięcia tego kredytu potrzebna była autoryzacja w/w narzędziami, to .... moim zdaniem PEŁNĄ WINĘ za to co się stało ponosi (niestety) sama poszkodowana, bo .. MUSIAŁA PRZEKAZAĆ narzędzia autoryzacyjne komuś kto przeprowadził transakcję.

  • 2021-06-01 11:14:22

    gość: ~Gieniu

    @~takitam
    Co ma wspólnego prawo komunistyczne to jakieś fanaberie za komuny nie było para banków i jeszcze podpis współmałżonka był obowiązkowy no i internetu też nie było to super kapitalizm i nowoczesność.

  • 2021-06-01 20:27:16

    gość: ~takitam

    @~Gieniu

    Oj ... kolega chyba nie żył za czasów komuny :)

    Otóż przekręty w bankach za komuny były (zupełnie zgodnie z tzw. prawem) i to znacznie częściej niż teraz i na znacznie większe kwoty, ale .... mało który tzw, zwykły obywatel mógł taki przekręt wykonać.
    Dlatego defraudowaniem (czytaj kradzieżą) w bankach zajmowali się głównie ludzie powiązani z partią (jednie wtedy słuszną, czyli PZPR) i mało kto o tym w ogóle wiedział, bo nie okradało się innej osoby, a .... BANK , czyli w konsekwencji i tak nas wszystkich, bo banki wtedy były WSZYSTKIE CO DO JEDNEGO państwowe.

    Nawet jeśli jakiś "nadgorliwy" milicjant czy zbyt przyglądająca się rachunkom księgowa wykryli przekręt, to odpowiednie służby upominały nadgorliwców, żeby łaskawie raczyli pozamykać gęby, bo jak nie, to może im się przytrafić nieszczęśliwszy wypadek.
    Jeśli jednak upierali się, to .... w/w służby powiadamiały telewizornię, że właśnie znaleźli winnego i tym winnym okazywała się właśnie ta księgowa tudzież milicjant, a telewizornia nagłaśniała sprawę "jak trzeba" i większość myślała, że rzeczywiście ten milicjant tudzież księgowa to złodzieje.
    Tymczasem złodzieje, ci prawdziwi, siedzieli sobie wysoko i nic im się nie działo, między innym WŁAŚNIE DLATEGO, że nie było Internetu, czyli nie było możliwości przedstawienia sprawy szerzej i z odpowiednimi dowodami.
    Wszyscy dowiadywali się(lub nie dowiadywali) o sprawie z telewizorni która przecież była tak samo komunistyczna jak cały ten ówczesny system i co więcej, TV była ważną częścią tego systemu.

    Dzisiaj mamy BARDZO PODOBNIE, czyli PiS-owska TV (tak, tak ... TV to nadal część systemu) trąbi swoje w nieskazitelnym PZPR-owskim stylu, ale ....istnieje Internet, czyli cierń w oku KAŻDEJ WŁADZY i tylko (moim zdaniem) dlatego że ten Internet istnieje, władza nie może brać wszystkiego i nie jest niezamienialna.

    Wracając jednak do meritum, to jak najbardziej, KAŻDY KREDYT powinien być udzielany TYLKO bezpośrednio w siedzibie lub oddziale banku i TYLKO OSOBIŚCIE osobie zainteresowanej, a nie online.

  • 2021-06-01 21:45:52

    gość: ~XL

    @~takitam
    Zgadzam się w zupełności, Geniu jest oderwany od rzeczywistości. Udzielanie kredytów bez sprawdzenia pod względem merytorycznym jest totalnym łamaniem prawa , a za to powinna być kara. Niedopełnienie tego powinno być obciążenie spłaty prze nierzetelnego pracownika. Ostatnio oglądałem w TV , bank udziela kredytu facetowi na podstawie danych z umowy kupna sprzedaży samochodu. Kupujący wykorzystał dane sprzedającego i wziął kredyt na kilkanaście tysięcy zł. Za komuny Kowalski szedł prawie na kolanach z dwoma żyrantami aby dostać parę groszy. Teraz nawet nie wiesz,że brałeś a kredyt musisz spłacać. Pazerność finansjery jest obrzydliwa. Taki numer jakby człowiek wyciął w zakładowej kasie zapomogowo pożyczkowej to art. 52 i sprawa karna. Banki nastawiły się na dawanie , a kto i jak będzie spłacał to ich nie ,aby zysk w korycie zarządu rósł. Chciałbym zobaczyć minę i co by zrobił cwaniak bankowy jakby na jego konto ktoś zaciągną kredyt.

  • 2021-05-31 22:11:32

    gość: ~Eryk

    Ale jak to jest? Przecież nie mogą przelać kasy na konto np kolorowy miś. Żeby mieć konto w banku trzeba iść z dowodem osobistym i je założyć wiec chyba wiadomo na kogo konto trafiły pieniądze, czy nie?

  • 2021-05-31 22:25:58

    gość: ~takitam

    @~Eryk

    gość: ~Eryk napisał/a:
    /// chyba wiadomo na kogo konto trafiły pieniądze, czy nie? ///

    Owszem, wiadomo i .... co z tego ?

    Przecież ten na kogo konto trafiły pieniądze (osoba X), może po prostu powiedzieć, że tak ... jak najbardziej pieniądze z konta osoby Y zostały przelane na jego konto i wszystko się zgadza, bo osoba X kiedyś pożyczyła pieniądze od osoby Y, więc po prostu je oddała, a teraz krzyczy że ... okradli ją.

    Takie tłumaczenie, choć dość grubymi nićmi szyte, to jednak jak najbardziej jest logiczne i w zasadzie nie do podważenia, bo wszystko odbyło się lege artis, czyli transakcja przebiegła prawidłowo, a przed transakcją nikt nie zgłaszał zaginięcia (czy kradzieży) danych tudzież narzędzi autoryzacyjnych.

    Natomiast jeśli istniej możliwość wzięcia kredytu online bez potwierdzenia transakcji narzędziami autoryzacyjnymi, to to jest rozbój w biały dzień i powinno być ZAKAZANE.

  • 2021-06-02 13:02:45

    gość: ~Obiektywny

    @~takitam

    Po co tak kombinować. Wystarczy założyć konto na słupa, czyli jakiegoś żula spod sklepu i wziąć tylko od niego kartę do bankomatu przykładowo, albo przelać później środki z konta żula na jakiś elektroniczny portfel bankowy, którego główna siedziba jest np. w Anglii, a później z portfela wirtualnego przelać na swoje konto i po problemie. Można też wykorzystać do tego sklep internetowy albo innego pośrednika, który dodatkowo "przemieli" czy jak kto woli wypierze ukradzione środki. Ot, cała filozofia.

  • 2021-06-02 16:45:39

    gość: ~takitam

    ostatnio dodany post

    @~Obiektywny

    Wszystko się zgadza, tyle że istnieje niebezpieczeństwo, że przykładowy żul może tylko czekać na taką okazję, czyli .... dostanie kartę i .... pobierze sobie środki, a na policji zgłosi (zgodnie z prawdą) , że taki to a taki osobnik próbował go wkręcić i że to on właśnie pobrał kasę.

    Poza tym, trzeba poszukać żula który perspektywę kilkuletniej odsiadki potraktuje jako wczasy, więc ... może być kłopot.

    Co do portfeli wirtualnych, to owszem, one są jak najbardziej wirtualne, ale dane które były wykorzystane do założenia lun skorzystania z takiego portfela już nie są wirtualne, więc można (naprawdę łatwo) prześledzić transfer środków i znaleźć że się tak wyrażę ostatnie ogniwo w łańcuszku, czyli beneficjenta środków.

    Dlatego o wiele łatwiej jest przekonać jakąś babcię, żeby przekazała wszystkie namiary na swoje konto, bo wtedy nie będzie musiała płacić 4.50 za przelew, bo "usłużny" pan czy pani "zaopiekuje" się tym jak trzeba.

    Udowodnić później, że to nie rzeczowna babcia, a kto inny przelał środki jest NIEZWYKLE TRUDNO jeśli w ogóle możliwe.

  • 2021-06-02 13:03:18

    gość: ~Obiektywny

    @~Eryk
    Po co tak kombinować. Wystarczy założyć konto na słupa, czyli jakiegoś żula spod sklepu i wziąć tylko od niego kartę do bankomatu przykładowo, albo przelać później środki z konta żula na jakiś elektroniczny portfel bankowy, którego główna siedziba jest np. w Anglii, a później z portfela wirtualnego przelać na swoje konto i po problemie. Można też wykorzystać do tego sklep internetowy albo innego pośrednika, który dodatkowo "przemieli" czy jak kto woli wypierze ukradzione środki. Ot, cała filozofia.

REKLAMA