Express-Miejski.pl

Unia Bardo pokonała Orła z Prusic, Orzeł Ząbkowice Śląskie lepszy od swojego imiennika z Lubawki

A-klasa: Polonia Ząbkowice 0:3 (0:0) Koliber Uciechów fot.: fb / Polonia

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Czwartoligowcy za trzy punkty w ważnych meczach, w okręgówce ósma wygrana Skałek i tylko remis Zamku w Nowicach. Kiepska niedziela A-klasowców - zwyciężył tylko Cis.

IV liga: Zabójcze 45 minut wystarczyło. Orzeł Ząbkowice Śląskie z kolejnym zwycięstwem

Bardzo emocjonujący przebieg miało spotkanie ząbkowickiego Orła w Lubawce. Ząbkowiczanie zagrali ze swoim imiennikiem, który przed tą kolejką zajmował przedostatnie miejsce w tabeli i choć od pierwszych minut zdominowali rywala, to niemal do końca nie mogli być pewni wygranej. Po 45. minutach biało-niebiescy prowadzili 3:0, a Piotr Kupiec, wyjątkowo zastępujący na ławce trenerskiej Ryszarda Pietraszewskiego, mógł mieć powody do zadowolenia.

Do siatki ekipy z Lubawki już w 6. minucie trafił Maciejewski po rzucie karnym podyktowanym za faul na Pachowiczu, a przed przerwą na listę strzelców wpisali się jeszcze: młodziutki Pachowicz po uderzeniu zza pola karnego i Dymek, który mocnym strzałem z rogu pola karnego po raz trzeci zmusił bramkarza miejscowych do kapitulacji. Piłkarze Orła Lubawka pod polem Gembary gościli rzadko, ale w 14. minucie byli blisko doprowadzenia do remisu. Zmierzającą piłkę do bramki po niepewnej interwencji bramkarza ząbkowickiej ekipy wybił z linii bramkowej Radziszewski.

Dobra pierwsza odsłona rywalizacji w wykonaniu ząbkowiczan spowodowała, że w drugiej w szeregi gości wkradło się zbyt duże rozluźnienie, co skrzętnie wykorzystali gospodarze. Pierwszego gola z rzutu karnego po faulu Gembary już dwie minuty po wznowieniu gry zdobył Junior Camacho. Ten sam zawodnik chwilę później po raz drugi trafił do siatki, tym razem najsprytniej zachowując się w polu karnym ząbkowiczan po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Odpowiedź biało-niebieskich była jednak natychmiastowa - uderzenie Pachowicza sparował Michno, ale do piłki dopadł Radziszewski, dograł w pole karne do Raszpli, a ten umieścił futbolówkę między słupkami i Orzeł prowadził 4:2. Ambitni gospodarze po chwili ponownie zmniejszyli straty. Tym razem do bramki Gembary trafił Szyszka i do ostatnich minut było gorąco. Piłkarze z Lubawki przez chwilę cieszyli się nawet z czwartego gola, ale ich radość była przedwczesna - arbiter uznał bowiem, że dobijający futbolówkę gracz gospodarzy znajdował się na pozycji spalonej. Swoje zażenowanie tą decyzją sędziego najmocniej wyrażał szkoleniowiec miejscowych Jacek Fojna. W efekcie ujrzał czerwoną kartkę, został odesłany na trybuny. Już w doliczonym czasie gry wynik rywalizacji na 5:3 (3:0) i spokojne ostatnie minuty zapewnił ząbkowickiemu Orłowi Raszpla, po raz drugi wpisując się na listę strzelców.

Po tej wygranej podopieczni Ryszarda Pietraszewskiego awansowali w tabeli na 10 miejsce i do czterech oczek powiększyli przewagę nad strefą spadkową. W środę ząbkowiczanie zmierzą się u siebie z Nysą Kłodzko.

IV liga: Charakterna Unia z ważnym zwycięstwem

Po ubiegłotygodniowej porażce z LKS-em Bystrzyca Górna zrehabilitowali się gracze Unii Bardo, którzy pokonali na własnym boisku 5:3 (2:1) Orła Prusice. Dwa razy na listę strzelców wpisali się Idzi i Malczyk, a jedno trafienie dla bardzian dorzucił Ślepecki, skutecznie egekwując rzut karny.

Bardzianie od 15. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Krocza. Defensor Unii poślizgnął się i próbując jeszcze ratować sytuację sfaulował atakującego gości. Decyzja arbitra mogła być tylko jedna - czerwona kartka. Podopieczni Tomasza Zielińskiego mimo gry w osłabieniu schodzili na przerwę z przewagą jednego gola. Po dośrodkowaniu Chęcińskiego ze stałego fragmentu gry bramkarz prusiczan pokonał Idzi.

Po zmianie stron i rozpoczęciu drugiej połowy unici „zostali w szatni” i w odstępie chwili stracili dwa gole. Dębowskiego w 52 i 54 minucie pokonali kolejno Hupa i Lebiodzik. Na szczęście po 10. minutach ponownie był remis za sprawą Idziego, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców finalizując skuteczną akcję Piotra FudaliegoUnia poszła za ciosem i choć grała w osłabieniu, to posiadała przewagę. Na kwadrans przed końcem rywalizacji w roli głównej znów wystąpił Fudali, który był faulowany w polu karnym prusiczan. W efekcie arbiter wskazał na jedenasty metr, a z rzutu karnego nie pomylił się Ślepecki i Unia ponownie objęła prowadzenie. W 78. minucie goście zdołali jednak po raz trzeci zniwelować staty i zapowiadała się emocjonująca końcówka. W niej dwa gole strzelili bardzianie, a konkretniej uczynił to młody Malczyk i przypieczętował wygraną biało-niebieskich. Przy stanie 4:3 dla Unii za drugą żółtą kartkę, po próbie wymuszenia rzutu karnego z boiska został wyrzucony Trelka i ostatnie minuty pojedynku toczyły się już w zestawieniu 10 na 10.

Dzięki tej wygranej Unia awansowała w tabeli na 15. pozycję, spychając niżej Nysę Kłodzko. W środę czeka bardzian wyjazd do Pieszyc na mecz z tamtejszą Pogonią. Jeśli gracze trenera Zielińskiego wygrają to mają szansę awansować na 14. pozycję zajmowaną przez LKS Bystrzycę Górna. Do pozycji teoretycznie dającej utrzymanie w lidze bardzianie tracą sześć oczek.

Klasa okręgowa: Skałki z wyjazdowym zwycięstwem

Dwa trafienia Kupca i bramka Wiśniewskiego dały Skałkom ósme zwycięstwo w sezonie. Tym razem podopieczni Łukasza Głowaka rozprawili się z Cukrownikiem Pszenno, odnosząc piątą wygraną w delegacji. Skałki z 26 punktami po 13 rozegranych meczach zajmują trzecią pozycję, ale trzeba pamiętać, że znajdujący się oczko niżej Kryształ ma jeden punkt mniej, ale też zaległe spotkanie do rozegrania.

Do przerwy w Pszennie był remis 1:1. Jako pierwsi prowadzenie objęli gospodarze po golu Wiśniowskiego, ale na chwilę przed zmianą stron do wyrównania doprowadził Wierzyk, pokonując Piotrowskiego strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego. Przy stanie 1:0 Skałki mogły podwyższyć, jednak bardzo dobre uderzenie z rzutu wolnego Wiśniowskiego, jeszcze lepiej obronił golkiper Cukrownika. - Pierwsze 45. minut zagraliśmy dużo poniżej oczekiwań, znacznie poniżej poziomu prezentowanego we wcześniejszych meczach. Gry nie ułatwiało też grząskie boisko, ale ono dla obu drużyn było takie samo - mówił po meczu Łukasz Głowak, szkoleniowiec Skałek.

W drugiej połowie stolczanie ruszyli do ataku większą ilością zawodników i... przez chwilę obie drużyny szły na wymianę ciosów, choć do końca rywalizacji pozostawało jeszcze ponad 30. minut. Z tej otwartej gry lepiej wyszli stolczanie, a na listę strzelców w 61. minucie wpisał się Kupiec, umieszczając piłkę w bramce z najbliższej odległości. Wynik rywalizacji ustalił ten sam zawodnik, tym razem wykorzystując sytuację sam na sam po prostopadłym zagraniu ze środkowej części boiska od Dominika. - W końcówce meczu mogliśmy pokusić się o kolejne gole, ale zabrakło ostatniego podania i dobrego wykończenia, jednak ta część meczu wyglądała już znacznie lepiej pod względem zaangażowania całego zespołu - dodał Głowak. Dla stolczan był to piąty mecz z rzędu bez porażki, a dzięki tej wygranej gracze Skałek wyrównali już rekord zdobytych punktów w jednej rundzie na boiskach klasy okręgowej. Warto pamiętać, że do końca rozgrywek pozostały jeszcze dwa ligowe boje. Pierwszy już w środę. Rywalem stolczan zespół z Makowic.

Klasa okręgowa: Zamek tylko zremisował w Nowicach

Cztery gole Marcina Gerlacha nie dały ekipie z Kamieńca Ząbkowickiego wygranej nad Venusem Nowice, choć w końcówce to Zamek był bliższy zdobycia gola na wagę trzech oczek. Gerlach zmarnował jednak swoją szansę na piąte trafienie, a blisko był też Burczak, ale nie potrafił ulokować piłki między słupkami.

Zamek do Nowic jechał w roli faworyta i już w ósmej minucie rywalizacji objął prowadzenie. Gerlach uderzył zza pola karnego i piłka znalazła drogę do siatki przy dalszym słupku. Niespełna dziesięć minut później był już remis, po tym jak nieporozumienie Kusowskiego i Sadowskiego wykorzystał Wichrniański. Chwilę później w roli głównej znów wystąpił Gerlach, który tym razem zabrał futbolówkę obrońcy gospodarzy i w sytuacji sam na sam ponownie wyprowadził Zamek na prowadzenie. Gdy wydawało się, że podopieczni Grzegorza Czachora zejdą na przerwę z jednobramkową zaliczką, drugiego gola zdobyli piłkarze z Nowic i na półmetku rywalizacji był remis.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli miejscowi. W 50. minucie Sadowskiego ponownie pokonał Wichrniański. Pięć minut później hat-tricka skompletował jednak Gerlach i znów był remis. Tym razem atakujący Zamku wykorzystał dobre dogranie Chamerskiego i ulokował piłkę w siatce gospodarzy. Remis utrzymywał się aż do 81. minuty gry. Wtedy to po kontrze czwarte trafienie zdobyli zawodnicy z Nowic i wydawało się, że zwycięstwo mają na wyciągnięcie ręki. Nic bardziej mylnego. Końcówka rywalizacji należała do przyjezdnych. Najpierw z rzutu wolnego po raz czwarty na listę strzelców wpisał się Gerlach, a po chwili ten sam zawodnik mógł zdobyć jeszcze gola numer pięć i dać swojej ekipie wygraną, ale tym razem przegrał pojedynek z bramakrzem miejscowych i ostatecznie obie ekipy podzieliły się punktami...

- Pewnie gdybyśmy walczyli o awans to ten remis byłby dla nas jak porażka, ale patrzę na to spotkanie nieco inaczej. Jesteśmy w fazie budowy drużyny. Najwyższe cele przynajmniej w tym sezonie nie są dla nas priorytetem. Biorąc pod uwagę sam mecz, mogę stwierdzić, że mimo braku zwycięstwa zagraliśmy niezłe zawody. Dużo wychodziło nam w ofensywie. Strzeliliśmy cztery gole na boisku rywala, a mogliśmy jeszcze więcej gdyby skuteczność była na wyższym poziomie. Na pewno trochę szkoda straconych aż czterech bramek, ale wynikało to z nieco odmienego zestawienia tej formacji niż w innych meczach - mówił po meczu Grzegorz Czachor, szkoleniowiec Zamkovii.

Zamek wciąż ma do rozegrania dwa zaległe mecze, ale mimo to z 18. punktami zajmuje dziesiątą pozycję w tabeli. Teraz ekipę z ul. Złotostockiej czeka mecz na własnym boisku z Włókniarzem Kudowa-Zdrój. W przyszły weekend kamieniecka ekipa zagra jeszcze ze Spartą Ziębice, która w miniony weekend nie grała i w środę też nie zagra z powodu pozytywnego wyniku testu w kierunku koronawirusa, a następnie podopieczni trenera Czachora rozpoczną nadrabianie zaległości meczami z Gromem Witków i Trojanem Lądek-Zdrój.

A-klasa: Cis wygrał w Ścinawce Średniej, pozostali A-klasowcy solidarnie przegrali

W II grupie wałbrzyskiej A-klasy wciąż dołuje ząbkowicka Polonia. Zespół prowadzony przez Krzysztofa Cupiała przegrał siódmy mecz w sezonie, tym razem 0:3 (0:0) z Koliberem Uciechów. Ząbkowiczanie okupują w tabeli przedostatnie miejsce. Za nimi tylko Sudety Kątki, z którymi Poloniści zagrają w najbliższą środę.

W III grupie wałbrzyskiej A-klasy bez większych niespodzianek. Victoria Dębowiec wróciła z Łomnicy bez punktów, przegrywając 0:3 (0:0) z tamtejszą Łomniczanką i spadła w tabeli na trzecie miejsce od końca. Beniaminek z gminy Ziębice po raz kolejny stracił gole w końcówce rywalizacji - do 69. minuty w meczu dwóch zespołów z dolnych rejonów tabeli bramek nie było. W najbliższą środę Victoria zagra u siebie z KS Polanica-Zdrój.

Bardzo dobrej passy nie zdołała podtrzymać Unia Złoty Stok, która na własnym boisku przegrała 2:3 (2:2) z ATS Wojbórz. Pierwsi na prowadzenie wyszli przyjezdni, ale już po chwili był remis, kiedy to własnego bramkarza pokonał Łukaszczuk. W 35. minucie to ponownie goście cieszyli się z prowadzenia, ale jeszcze przed przerwą złotostoczanie wyrównali za sprawą Stwory. W drugich 45. minutach strzelanie rozpoczęło się równie szybko co w pierwszej połowie. Już w 51. minucie do siatki Caputy trafił Nowak. Gdy wydawało się, że kolejne gole są kwestią czasu, okazało się, że trafienie z początku drugiej odsłony było ostatnim golem tej rywalizacji. W efekcie trzy punkty powędrowało na konto wojborzan, którzy awansowali na czwartą pozycję. Unia jest ósma, a gdyby pokonała ATS zrównałaby się punktami z piątymi wówczas Sudetami Międzylesie. W środę podopieczni trenera Waldemara Tomaszewicza pojadą szukać punktów na trudny teren do Dusznik-Zdroju. Pogoń jest aktualnie liderem, a w tym sezonie jeszcze nie zaznała goryczy porażki.

Po słabszym ostatnim okresie na zwycięską ścieżkę powrócił Cis Brzeźnica. Beniaminek z gminy Bardo wygrał w Ścinawce Średniej z miejscowymi Zjednoczonymi 2:1 (0:0) po golach Piotra Piątkiewicza z rzutu karnego i Łuki. Brzeźniczanie do siatki gospodarzy trafiali w ciągu całego spotkania jeszcze trzy razy, ale w każdym z tych przypadków arbiter goli nie uznał, dopatrując się fauli bądź też nieregulaminowych pozycji piłkarzy gości.

Teraz brzeźniczan czeka rywalizacja na własnym boisku z trzecią Iskrą Jaszkowa Dolna. Gdyby Cisowi udało się wygrać, to znów zbliżyłby się do czołówki. W przypadku przegranej podopieczni Łukasza Dudka pozostaną na siódmej lokacie, ale ich przewaga nad Unią Złoty Stok może zostać zniewelowana.

em24.pl

5

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Unia Bardo pokonała Orła z Prusic, Orzeł Ząbkowice Śląskie lepszy od swojego imiennika z Lubawki

    2020-11-10 17:06:10

    gość: ~Szlam

    Polonia za Cupiała to dno dna

  • 2020-11-10 18:05:24

    gość: ~Xxx

    @~Szlam
    Juz to pisałem 2 tygodnie temu. Kiedyś polonia ich lata po 5.Teraz odwrotnie.

  • 2020-11-10 20:52:36

    gość: ~Pejo

    Polonia za "trenera" Cupiała to już nie dno a raczej odwiert w dnie.... kiedy zarząd pójdzie po rozum do głowy???

  • 2020-11-10 21:01:04

    gość: ~Xxx

    @~Pejo
    Jaki zarząd? Kolesie .Cupial może trenować w przedszkolu i to nie bardzo

  • 2020-11-11 09:19:39

    gość: ~Kibic

    ostatnio dodany post

    Brawo Orzeł. Gratulacje oby tak dalej. Widać dobre zmiany z nowym trenerem.

REKLAMA