Express-Miejski.pl

Orzeł z Lechią na remis, Unia wygrywa z Piastem Żerniki. Alarm ostrzegawczy w Stolcu

Melis Shaveddinov (w czarnej koszulce) zdobył jedną z ośmiu bramek, jakie piłkarze Zamku zaaplikowali piłkarzom Victorii Tuszyn. Z okazałego zwycięstwa Zamek cieszył się jednak krótko - w poniedziałek zarząd Victorii wycofał zespół z rozgrywek i wszystkie mecze z jej udziałem zostały anulowane fot.: Andrzej Kaługa

Orzeł zremisował z Lechią, Unia Bardo ograła Piasta Żerniki. W okręgówce kolejna porażka Skałek, które zamykają tabelę. W A-klasie wygrana złotostockiej Unii.

IV liga: Orzeł znów trwoni przewagę

Ząbkowiczanie po raz kolejny w tym sezonie mając korzystny wynik do przerwy nie potrafią utrzymać go do końca meczu. W Dzierżoniowie na półmetku rywalizacji podopieczni Tomasza Masłowskiego prowadzili 2:0, by później przez moment przegrywać 2:3. Ostatecznie pojedynek zakończył się remisem 3:3, a obie ekipy opuszczały boisko z pewnym niedosytem.

Orzeł prowadzenie objął w 25. minucie po trafieniu Kuśnierza. Dobrą akcję prawą stroną boiska przeprowadził Piątkowski, dograł futbolówkę przed bramkę, a autorowi gola nie pozostało nic innego jak wpakować piłkę do siatki. Niespełna kwadrans później było już 2:0. Z rzutu wolnego uderzył Maciejewski, piłka odbiła się od poprzeczki, a w zamieszaniu pod bramką Lechii najwięcej zimnej krwi zachował Radziszewski i ulokował piłkę między słupkami bramki Spaleniaka. Lechia mimo sporego naporu w końcówce pierwszej połowy nie zdołała w tej części gry pokonać Derbisza i to ząbkowiczanie schodzili na przerwę w lepszych nastrojach.

Drugie 45. minut rozpoczęło się od naporu Lechii. Gospodarze niemal przez cały czas gościli na połowie Orła, który ograniczał się do sporadycznych wypadów na połowę dzierżoniowian. W 54. minucie bramkę kontaktową dla Lechii zdobył Ziółkowski, który w przerwie pojawił się na placu gry. W 69. minucie pojedynku był już remis. Po sprytnie rozegranym rzucie rożnym do strzału doszedł Chrapek, a futbolówka lecąca po ziemi mimo interwencji Derbisza wturlała się za linię bramkową. Gospodarze dostali wiatru w żagle i sześć minut później prowadzili. Tym razem autorem gola był Elton, który wykorzystał dobre dogranie w pole karne z bocznego sektora i nie pozostawił bramkarzowi Orła szans na udaną interwencję.

Gdy wydawało się, że będąca na fali Lechia nie wypuści już zwycięstwa z rąk, piłkę w polu karnym lechitów otrzymał Kuśnierz. Napastnik Orła obrócił się, uderzył na bramkę Spaleniaka i mógł cieszyć się z doprowadzenia do remisu. Ostatni kwadrans to zdecydowany napór Lechii i kontry Orła. Pod bramką Derbisza zagotowało się co najmniej trzykrotnie, ale w kluczowych momentach albo uderzana futbolówka zatrzymywała się na rękach bramkarza ząbkowiczan, albo też dobrze interweniowali obrońcy.

Dla Orła był to trzeci mecz bez wygranej. Ząbkowiczanie z dziewięcioma punktami po dziewięciu meczach zajmują w tabeli jedenaste miejsce. Teraz podopiecznych trenera Masłowskiego czeka starcie z Orłem Prusice, który z siedmioma oczkami jest trzynasty. Biało-niebiescy jeżeli chcą uzyskać kilkupunktową przewagę nad strefą spadkową to ten mecz muszą wygrać.

IV liga: Rehabilitacja Unii

Bardzianie zwyciężyli na niełatwym terenie w Żernikach, choć od 18. minuty przegrywali. Do remisu tuż przed przerwą doprowadził Kuriata, a gola na wagę trzech oczek zdobył Wojtal.

Mecz dla Unii rozpoczął się udanie, bo już w ósmej minucie za faul z boiska wyleciał Taranek i bardzianie grali z przewagę jednego zawodnika. Po tej decyzji arbitra gospodarze cofnęli się pod własną bramkę i ograniczali do szybkich kontrataków oddając inicjatywę bardzianom. Unia dłużej utrzymywała się przy piłce, ale nie potrafiła zagrozić poważnie bramce Sadysia. W 18. minucie z kontrą wyszli gospodarze, Telatyński zagrał do Molla, a Hiszpan na raty pokonał Gembarę i grający w osłabieniu Piast dość nieoczekiwanie prowadził.

Stracona bramka podrażniła piłkarzy z Barda. Goście zaatakowali jeszcze mocniej i dwukrotnie bliscy byli pokonania Sadysia. Najbliżej w 31 minucie, kiedy to bramkarza Piasta wyręczył Łuczkiewicz wybijając piłkę z pustej bramki. W 42. minucie miejscowi byli już bezradni. Dobrą akcję bardzian na prawym skrzydle celnym strzałem wykończył Kuriata. Do przerwy 1:1.

Po zmianie stron obie ekipy szukały drugiego gola. Piast, choć grał w osłabieniu, kilkukrotnie zagroził bramce Gembary. Unia nie pozostawała dłużna. Gospodarze mieli też sporo pretensji do arbitra, za ich zdaniem kontrowersyjne decyzje, ale sędzia pozostawał na nie niewzruszony. W 71. minucie to bardzianie dopięli swego. Na strzał z dystansu zdecydował się Wojtal, a mocno uderzona piłka trącając jednego z obrońców Piasta zmyliła całkowicie Sadysia i zatrzepotała w siatce gospodarzy. Miejscowi nie mający nic do stracenia mocno ruszyli na bramkę Gembary, ale mimo okazji nie zdołali ulokować piłki w bramce Unii. Nie zabrakło też kontrowersji, po tym jak futbolówka w polu karnym gości trafiła w rękę interweniującego wślizgiem obrońcy. Arbiter doskonale widział całą sytuację, ale jak stwierdził, nie doszło w niej do naruszenia przepisów i nakazał kontynuować grę. Unia dowiozła upragnione zwycięstwo do końcowego gwizdka arbitra i w pełni zrehabilitowała się za porażkę z poprzedniego tygodnia na własnym boisku przeciwko niżej notowanej Pogoni Pieszyce.

Teraz bardzian czeka niełatwe starcie z Piastem Nowa Ruda.

Klasa okręgowa: Strzelanina w Tuszynie

Gracze z Kamieńca Ząbkowickiego zademonstrowali jak powinny wyglądać mecze z zespołem, który słania się po dnie tabeli. Podopieczni Grzegorza Czachora już do przerwy wygrywali w Tuszynie 3:0, by ostatecznie zakończyć mecz wynikiem 8:1! Dla Zamku było to dopiero trzecie zwycięstwo w tym sezonie, z którego nie cieszyli się zbyt długo.

7 października do Podokręgu Piłki Nożnej w Wałbrzychu wpłynęło pismo, w którym zarząd klubu z Tuszyna wycofał zespół z rozgrywek. Zgodnie z regulaminem wszystkie mecze rozegrane dotychczas przez Victorię zostały anulowane.

Z dziennikarskiego obowiązku należy wspomnieć, że w meczu z Victorią do siatki rywali czterokrotnie trafiał Gerlach, dwa razy Sopuch, raz Shaveddinov, a raz graczy Zamku wyręczył zawodnik gospodarzy pokonując własnego bramkarza.

Klasa okręgowa: Skałki przegrywają i zamykają tabelę

Nie tak miał wyglądać kolejny mecz Skałek na własnym boisku. Gracze Tomasza Piątkowskiego zanotowali następną ligową porażkę i po wycofaniu się z rozgrywek Victorii Tuszyn po dziewięciu kolejkach zamykają ligową tabelę.

W meczu ze Zdrojem stolczanie prowadzili już 2:0, ale ostatecznie zakończyli mecz bez punktów, przegrywając 3:4 (2:2).

Na prowadzenie ekipę ze Stolca w 18. minucie spotkania wyprowadził Dominik. Pomocnik Skałek wykonywał rzut wolny, a piłka dośrodkowana w kierunku bramki Walusiaka wpadła bezpośrednio do siatki. Kwadrans później było już 2:0. Futbolówkę w kierunku Kurandy zgrał Satanowski, a temu pierwszemu nie pozostało nic innego jak ulokować ją między słupkami. Paradoksalnie strata drugiego trafienia zadziałała na gości motywująco i już w kolejnej akcji zdobyli oni kontaktowego gola. Sytuację sam na sam z Kotem wykorzystał Kałwak. Ten sam gracz tuż przed przerwą doprowadził też do wyrównania, uprzedzając interweniujących Kota oraz Zalota i w drugiej połowie mecz niejako rozpoczął się na nowo.

Cztery gole w pierwszej połowie zapowiadały emocjonujące drugie 45. minut i takie też były. W 60. minucie Skałki na prowadzenie wyprowadził Satanowski kierując futbolówkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i przez dłuższy czas wydawało się, że będzie to bramka na wagę trzech punktów. Aż przyszła 80. minuta gry. Wówczas do remisu doprowadził rezerwowy Tłuścik, a tuż przed końcem regulaminowego czasu gry szalę zwycięstwa na korzyść jedlinian przechylił Kwiatkowski, wykorzystując futbolówkę zagraną wzdłuż pola karnego.

Dla zespołu Tomasza Piątkowskiego była to szósta porażka w sezonie. Skałki z sześcioma oczkami okupują w tabeli trzynastą pozycję i wydaje się, że w tym sezonie znów czeka ich walka o utrzymanie.

- Ciąg dalszy naszych problemów kadrowych. Na ławce zasiadło tylko dwóch rezerwowych, co w tych warunkach pogodowych miało spore znaczenie. Obrona ponownie została zestawiona eksperymentalnie. Z jakim skutkiem? Wystarczy popatrzeć na wynik - mówił po meczu szkoleniowiec Skałek.

Teraz przed stolczanami wyjazd do Żarowa, a następnie mecz z dobrze spisującym się Orłem Lubawka.

Klasa okręgowa: Ważne zwycięstwo Sparty

Ziębiczanie po dwóch porażkach z drużynami niżej notowanymi w końcu zapunktowali. Była to wygrana o tyle ważna, że z bezpośrednim sąsiadem w tabeli. Dzięki zwycięstwu piłkarze Grzegorza Bartkiewicza wskoczyli w tabeli na dziewiąte miejsce, a dzięki poniedziałkowemu wycofaniu się Victorii Tuszyn po dziewięciu kolejkach plasują się na ósmej lokacie.

Z przebiegu meczu piłkarze ziębiczan mogą mówić o sporym szczęściu, że zdołali zakończyć ten pojedynek z czystym kontem i trzema punktami. To piłkarze Kryształu w przeciągu 90. minut stworzyli sobie znacznie więcej klarownych sytuacji do zdobycia gola, ale albo fatalnie pudłowali, albo na ich drodze stawał kolejny raz dobrze dysponowany Łoś. W 32. minucie bramkarz Sparty obronił doskonałą sytuację sam na sam z Lasotą, a chwilę później gracze Kryształu nie zdołali dopaść do futbolówki zagranej wzdłuż pola karnego.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Stroną dominującą ponownie byli goście, ale w bramce Sparty dwoił się i troił Łoś. W 62. minucie jeden z nielicznych ataków Sparty pod pole karne Kryształu zakończył się golem Palmowskiego, który wykorzystał dogranie Noconia i Sparta, choć niekoniecznie w tym meczu zasłużyła by prowadzić, mogła celebrować korzystny wynik. 

Gracze Kryształu ze zdwojoną siłą rzucili się do ataków, jednak do końcowego gwizdka nie zdołali oni znaleźć recepty na pokonanie bramkarza Sparty. Końcówka była jednak emocjonująca, a po końcowym gwizdku ziębiczanie mogli odetchnąć z ulgą. Warto dodać, że w około 83. minucie mecz mógł „zamknąć” Nocoń, ale po szybkim ataku przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem ze Stronia Śląskiego i ziębiczanie do końca musieli drżeć o zwycięstwo.

Sparta po dziewięciu kolejkach i ośmiu rozegranych meczach ma na swoim koncie dwanaście punktów i pewnego rodzaju spokój. Teraz jednak przed ekipą Grzegorza Bartkiewicza trudne batalie z Jedliną, Żarowem i Lubawką. Jeżeli ziębiczanie nie chcą znów balansować na granicy czerwonej kreski to przynajmniej w jednym z tych meczów powinnin odnieść wygraną.

A-klasa, gr.II: Bez przełamania

Ślęża Ciepłowody znów przegrywa. Tym razem w Wiśniowej. Podopieczni Grzegorza Pierzaka choć dwukrotnie szybko odpowiadali na bramki rywali, to w ostatecznym rozrachunku ulegli LKS 2:4 (2:3).

Miejscowi strzelanie rozpoczęli już w siódmej minucie. Do siatki Sojki trafił Reich wykorzystując rzut karny. Wyrównanie przyszło niemal od razu. Dwie minuty później z rzutu wolnego do bramki przyjezdnych trafił Rak. Remis utrzymał się przez niespełna 20. minut. Wówczas to Sojkę po składnej akcji pokonał Lipiecki, ale gospodarze z prowadzenia cieszyli się jeszcze krócej niż w przypadku gola na 1:0. Do remisu po minucie ponownie doprowadził Rak. Przed przerwą miejscowi zdołali jednak po raz trzeci wyjść na prowadzenie. W 42. minucie na listę strzelców ponownie wpisał się Reich. Tym razem gracz miejscowych dośrodkował z rzutu wolnego, piłka minęła wszystkich zawodników i zatrzymała się w bramce. 

Drugie 45. minut gracze z Wiśniowej także rozpoczęli od zdobycia gola. Dośrodkowanie z bocznego sektora boiska wykorzystał Korbecki. Nie mająca nic do stracenia Ślęża ruszyła do ataków, jednak miejscowi także nie ograniczali się do defensywy i groźnie odpowiadali. Raz w sukurs Sojce przyszedł słupek, kilka razy jego dobre interwencje lub też obronców uchroniły Ślężę przed stratą kolejnych goli. Pod drugą bramką swoje okazje miał Parcheniak i Rak, który mógł skompletować hat-tricka, ale ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Warto dodać, że ostatni kwadrans gospodarze grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Zbocha za niesportowe zachowanie. Gracz Wiśniowej celowo uderzył łokciem w klatkę piersiową Jamborskiego.

Dla ciepłowodzian była to piąta porażka z rzędu, która zepchnęła ich w tabeli do strefy spadkowej. Czy za tydzień zespół Grzegorza Pierzaka zdoła się przełamać? Rywalem w derbach powiatu Polonia Ząbkowice Śląskie.

A-klasa, gr II: Polonia przerywa u siebie z Wierzbianką

Przedesezonowe nadzieje na poprawę wyników i włączenie się do walki o awans piłkarze i kibice Polonii Ząbkowice Śląskie będą najprawdopodobniej musieli znów odłożyć na kolejny sezon. Ząbkowiczanie znów regularnie tracą punkty i to w meczach w których, przynajmniej patrząc po tabeli i bezpośrednich starciach, uchodzą za faworyta.

W miniony weekend ekipa prowadzona przez Krzysztofa Cupiała przegrała 0:3 (0:2) z Wierzbianką Wierzbna. Ząbkowiczanie źle weszli w mecz, bo już po 20. minutach przegrywali 0:2. Najpierw zbyt mocne podanie Jaszka do Kaczorowskiego wykorzystał gracz gości i w sytuacji sam na sam pokonał Gurbałę, a chwilę później bramkarza ząbkowiczan do kapitulacji zmusił Carvalho. Polonia próbowała odrabiać straty i miała swoje okazje, ale efektu w postaci goli brakowało. 

Po zmianie stron ząbkowiczanie także nie potrafili zdobyć kontaktowego gola, choć okazje były. Najlepszych nie wykorzystali Damian Madej i Mikulski. Na domiar złego dziesięć minut przed końcem goście wyprowadzili kontrę, po której zdobyli trzecie trafienie i trzy oczka powędrowały na konto Wierzbianki.

Po 9 kolejkach Polonia ma 12 punktów i dziesiąte miejsce w lidze. Wierzbianka jest dziewiąta. Do liderującej Bielawianki II Bielawa ząbkowiczanie tracą już dziesięć punktów. Nad strefą spadkową mają natomiast sześć oczek przewagi.

A-klasa, gr III: 12 goli w Czermnej. Unia lepsza od beniaminka

Złą passę przełamała złotostocka Unia, która choć na mecz z Czermną Kudowa-Zdrój pojechała bez zawodników rezerwowych, to nie pozostawiła miejscowym złudzeń na zdobycz punktową. Podopieczni Waldemara Tomaszewicza wygrali 8:4 (3:1) i była to victoria w pełni zasłużona.

- Mecz w zasadzie bez historii. Wynik hokejowy, który wynikał z naszego rozluźnienia. To nie gospodarze grali w ofensywie na tyle dobrze, że zdołali zdobyć cztery gole, tylko to my popełniliśmy kilka prostych błędów, po których zdobyli bramki. Do momentu strzelenia przez nas szóstego gola graliśmy naprawdę dobry mecz i do niczego nie mógłbym się przyczepić - mówił po spotkaniu trener unitów.

Na listę strzelców w Czermnej wpisywali się Zabrzeński i Rychter, którzy zdobyli po trzy gole, a także Brysiak i Chrzanowski. - Przerwaliśmy serię porażek, ale nadal mamy problemy kadrowe. Cieszą punkty, ale martwi absencja wielu zawodników - dodał szkoleniowiec. Teraz przed jego zespołem teoretycznie łatwe starcie z ostatnimi w tabeli Zjednoczonymi Ścinawka Średnia, którzy w tym sezonie nie zdobyli jeszcze punktu, a w ośmiu meczach zdobyli zaledwie sześć goli. W przypadku wygranej Unia będzie miała na swoim koncie trzynaście oczek i na dobre powinna zadomowić się w środkowej strefie tabeli.

A-klasa, gr III: Zamek II rozbity w Woliborzu

Nadal bez punktów w ligowej tabeli pozostaje druga drużyna kamienieckiego Zamku. Tym razem zespół ze Złotostockiej przegrał na wyjeździe aż 1:9 (0:3) z nowym liderem z Woliborza

Jeżeli na meczu pojawił się ktoś, kto nie miał pojęcia, które miejsca zajmują obie ekipy w tabeli to szybko mógł się zorientować. Słowianin już do przerwy prowadził 4:0 po dwóch golach Derenia oraz bramkach Cardozo i Kamińskiego. Po zmianie stron dwa gole ponownie dorzucił Dereń, po bramce Cardozo i Kamiński, a jeden gol był autorstwa Polaka. Zamek stać było tylko na honorowe trafienie, które przy stanie 7:0 zdobył Sopuch.

Zamek przełamania będzie musiał szukać w innych meczach. Następnym rywalem wicelider tabeli z Bystrzycy Kłodzkiej, więc szansa na punkty nikła. Jedynym plusem jest wycofanie się z ligi Odrodzonych Szalejów Dolny, którzy jednocześnie są pierwszym spadkowiczem, a także fakt, iż obok nich bez punktów w tym sezonie pozostają Zjednoczeni Ścinawka Średnia.

ms. / em24.pl

7

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł z Lechią na remis, Unia wygrywa z Piastem Żerniki. Alarm ostrzegawczy w Stolcu

    2019-10-09 00:37:35

    gość: ~Auuuu

    Ale dobry ten Nicoń a marnował sie po b klasach...

  • 2019-10-09 09:30:06

    gość: ~ja

    messi z ziembic

  • 2019-10-09 18:51:31

    gość: ~Kibic

    Czy zarząd Polonii zwolni wreszcie tego chłopczyka w krótkich spodenkach i zatrudni poważnego trenera? Zanosi się na najgorszy sezon Polonii od lat mimo iż na papierze skład wcale nie wygląda słabo :/

  • 2019-10-09 19:06:20

    gość: ~Dokładnie

    @~Kibic
    On może nadawać jedynie do B klasy. Dużo nauki przed chlopem

  • 2019-10-09 21:21:55

    gość: ~Obserwator

    @~Kibic
    Kim jest dla Ciebie dobry trener, który odmieni losy drużyny A-klasowej?to nie kwestia trenera, a zawodników. Z tego co się orientuje, połowa 'wielkich' graczy nie trenuje, a same treningi są dobre. Nawet na tym poziomie bycie w treningu ma duże znaczenie i przede wszystkim frekwencja na treningach i meczach. I nie ma różnicy czy jest to chłopczyk w spodenkach, czy stary doświadczony gość, bo tacy też już byli.

  • 2019-10-09 22:30:26

    gość: ~Obserwator 2

    @~Kibic
    W podobnyn tonie pojawiały się komentarze za kadencji Sikorskiego więc nie ma się czym przejmować

  • 2019-10-10 11:11:50

    gość: ~wiadomo

    ostatnio dodany post

    @~Obserwator 2

    Musicie zatrudnić animatora z Orlika to skończą się komentarze :) :) :)

REKLAMA