Express-Miejski.pl

Orzeł wygrał i jest w grze o utrzymanie, Zamek stracił miejsce premiowane awansem [aktualizacja]

A-klasa: Break-Team Roztocznik 1:7 (0:6) Polonia Ząbkowice Śląskie fot.: Piotr Warzocha

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Unia nie pomogła Orłowi w walce o utrzymanie, ale ząbkowiczanie dzięki wygranej nadal są w grze. W okręgówce Zamek stracił pozycję wicelidera po remisie u lidera.

IV liga: Unia nie zagrała dla Orła

Pewna utrzymania na czwartoligowym froncie bardzka Unia nieoczekiwanie przegrała na własnym boisku 0:2 (0:1) z walczącym o utrzymanie MKP Wołów. 

Bardzianie przez cały mecz mieli optyczną przewagę, ale z ich prób ataku nie wynikało wiele. Konkretniejsi byli za to goście, którzy rzadziej pojawiali się pod bramką Unii, ale jeżeli już pod nią byli, to dwie ze swoich akcji potrafili zakończyć golem. Najpierw w 20 minucie gry uczynił to Włodarczyk, który wykorzystał błąd Łużnego popędził na bramkę Gembary i na raty pokonał bramkarza gospodarzy, a następnie w ostatniej akcji meczu Kościuk.

Bardzianom nic nie dał fakt, że od 70. minuty grali z przewagą jednego zawodnika po drugiej żółtej kartce dlaatakującego MKP, który próbował wymusić rzut karny. W ostatniej akcji meczu unici postawili wszystko na jedną kartę i chcąc wykorzystać dośrodkowanie z rzutu rożnego i doprowadzić do remisu niemal wszyscy powędrowali pod bramkę gości. Wołowianie zdołali jednak oddalić niebezpieczeństwo, a w dodatku wyprowadzić szybką kontrę, którą wykończył strzałem do pustej bramki Kościuk ustalając wynik rywalizacji. Unia mecz kończyła także w dziesiątkę po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Świerzawskiego.

Po tej przegranej bardzianie spadli w tabeli na dziesiąte miejsce. MKP mimo zwycięstwa został na czternastej pozycji i nie ma już szans na zajęcie miejsca nad kreską. Przed ostatnią kolejką do bezpiecznej lokaty wołowianie tracą trzy oczka, jednak mają gorszy bilans meczów niż dwunasty Piast Nowa Ruda. MKP może wyprzedzić jeszcze ząbkowickiego Orła. Musi jednak co najmniej zremisować ze Śląskiem II Wrocław i liczyć, że Orzeł przegra w Marcinkowicach. W przypadku podziału punktów w Marcinkowicach ekipa z Wołowa do wyprzedzenia ząbkowiczan będzie potrzebowała zwycięstwa.

IV liga: Orzeł lepszy od imiennika z Prusic

Ząbkowiczanie wygrali drugi mecz z rzędu i wciąż wierzą w utrzymanie. Ich sytuacja nie jest jednak najlepsza. Przed ostatnią kolejką biało-niebiescy do bezpiecznego miejsca tracą dwa oczka. Jeżeli chcą pozostać w czwartej lidze to w ostatniej kolejce muszą wygrać z Sokołem Marcinkowice i liczyć, że Górnik Wałbrzych nie przegra z Piastem Nowa Ruda.

W przedostatniej kolejce ekipa z miasta Krzywej Wieży i Frankensteina skromnie pokonała 1:0 (1:0) Orła Prusice. Jedynego gola w 20. minucie gry zdobył po indywidualnej akcji Łaszczewski. Do przerwy gospodarze prezentowali się nieźle i mieli jeszcze dwie znakomite okazje do podwyższenia rezultatu. Jednej nie wykorzystał Piątkowski, drugiej Maciejewski. Goście nie pozostawali jednak dłużni. Raz po uderzeniu z rzutu wolnego dobrze interweniował Derbisz, a raz atakujący gości z najbliższej odległości posłał futbolówkę obok bramki.

Drugie 45. minut toczyło się z przewagą prusiczan, którzy od samego początku drugiej części gry dyktowali warunki. Paradoksalnie najlepsze sytuacje w pierwszym kwadransie stron mieli jednak ząbkowiczanie, którzy po dwóch kontratakach mogli podwyższyć prowadzenie. Obie okazje zmarnował jednak Nahaitsev, który najpierw wykończył akcję Łaszczewskiego uderzeniem w rywala, a chwilę później przegrał pojedynek sam na sam z Buchlą. Ostatnie dwadzieścia minut to zdecydowana przewaga prusiczan, którzy co rusz ostrzeliwali bramkę Derbisza. Ząbkowiczanom sprzyjało jednak szczęście, a i prusiczanie byli tego dnia na bakier ze skutecznością. Goście próbowali trafić do bramki a to głową, a to nogą, z bliskiej odległości, z dystansu, z gry i ze stałych fragmentów, ale tego dnia piłka wędrowała wszędzie tylko nie do siatki podopiecznych Tomasza Oleksego.

Ząbkowicki Orzeł zagrał drugi mecz z rzędu bez straty gola i odniósł drugie zwycięstwo z kolei. W Marcinkowicach biało-niebiescy mają więc o co walczyć, a ostatnia kolejka nie będzie dla nich przysłowiowym meczem o pietruszkę, jak zakładało wielu jeszcze dwa tygodnie temu.

Klasa okręgowa: Zamek z charakterem, ale poza miejscem premiowanym awansem

Kolejny remis zanotowali podopieczni Arkadiusza Albrechta. Patrząc przez pryzmat meczu wywalczone oczko powinni jednak przyjąć z szacunkiem. Rywalem Zamku była liderująca pieszycka Pogoń, w dodatku gracze z Kamieńca Ząbkowickiego grali na wyjeździe, gonili wynik i kończyli mecz w podwójnym osłabieniu po dwóch czerwonych kartkach. Co więcej, do remisu doprowadzili grając w dziewiatkę...

Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1, choć od 42 minuty pieszyczanie prowadzili po trafieniu Rzepskiego. - Do przerwy byli zespołem, który posiadał przewagę, więc ich jednobramkowe prowadzenie było zasłużone - komentował boiskowe wydarzenia Arkadiusz Albrecht.

Prawdziwe emocje miały jednak miejsce po zmianie stron. Już w 55. minucie z boiska wyrzucony został Bierut, który otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Niespełna kwadrans później Zamek grał już w dziewiątkę, a boisko z tego samego powodu co Bierut musiał opuścić Ścigaj. Licznie zgromadzeni kibice w Pieszycach czekali aż ich zespół zdobędzie drugiego gola i odbierze Zamkowi ochotę do gry. Gości „przy życiu” podtrzymywał jednak Sadowski, który wrócił do bramki Zamkovii po trzech meczach przerwy i w kilku sytuacjach pokazał spory kunszt bramkarski. - Arek był najjaśniejszym punktem naszego zespołu, choć wszyscy, którzy pojawili się na boisku zostawili na nim kawał serca - dodawał Albrecht. Zamek mimo podwójnego osłabienia starał się odgryzać, często ryzykując stratę drugiego gola. Ich próby przyniosły wymierny efekt pięć minut przed końcem gry. Arendarski wycofał piłkę do Górala, a ten technicznym strzałem ulokował futbolówkę w bramce Pogoni. Można rzec, że „zwycięski” remis goście zdołali utrzymać do końcowego gwizdka arbitra i nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że „wyciągnęli” z tego spotkania maksimum.

Mimo remisu z liderem Zamek spadł w tabeli na trzecie miejsce. Wiceliderem jest Victoria Tuszyn. Teraz przed graczami Arkadiusz Albrechta ciężkie derbowe starcie ze Skałkami Stolec i walka o powrót na lokatę premiowaną awansem do wyższej ligi.

[AKTUALIZACJA]: Sparta przegrała, ale ma trzy punkty. Zamek nadal wiceliderem

Klasa okręgowa: Skałki z Granitem na remis

Podopieczni Łukasza Głowaka zanotowali drugi remis z rzędu. Tym razem z wyżej notowanym Granitem Roztoka. Dwie bramki w spotkaniu padły w drugiej połowie. Zaraz po przerwie Skałki na prowadzenie wyprowadził Prokop, a chwilę później do remisu doprowadził Jędryka wykorzystując rzut karny.

W pierwszych 45 minutach kibice goli nie oglądali. Zespół z Roztoki zagrożenie pod bramką Skałek stwarzał głównie po akcjach tworzonych w bocznych sektorach boiska i stałych fragmentach gry. Miejscowi nie pozostawali jednak dłużni i kilkukrotnie także mogli pokusić się o trafienie, ale byli tego dnia na bakier ze skutecznością.

Spośród wielu okazji Skałki tylko raz zdołały trafić do bramki gości. Zaraz po przerwie uczynił to Prokop po dwójkowej akcji z Kupcem. Pięć minut później mogło być 2:0 po dobrym zagraniu z rzutu wolnego Kijaka, jednak dobrej sytuacji nie wykorzystał Idzi. Stolczanie mieli w tym okresie gry przewagę, a goście próbowali odpowiadać kontrami, które jednak kończyły się na obronie Skałek lub Piotrowskim.

Gdy wydawało się, że Skałki kontrolują boiskowe wydarzenia, w 65. minucie po stracie w środku pola jednego z graczy miejscowych rzut karny sprokurował Dudzic. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr, a graczowi Skałek pokazał czerwoną kartkę. Z rzutu karnego nie pomylił się Jędryka i doprowadził do wyrównania. Od tego momentu role się odwróciły. To goście grający w przewadze liczebnej byli stroną przeważającą, a Skałki starały się zadać decydujący cios z kontrataku. Najlepszej okazji do tego, aby trzy punkty pozostały w Stolcu nie wykorzystał Dominik.

Skałki spadły w tabeli na dziesiąte miejsce, jednak mają bezpieczną przewagę nad strefą spadkową. Teraz stolczan czeka derbowe starcie z Zamkiem Kamieniec Ząbkowicki. Pojedynek zaplanowano na 10 czerwca o godz. 18 w Kamieńcu Ząbkowickim (wtorek).

Klasa okręgowa: Sparta nie sprawiła niespodzianki. Powrót do A-klasy coraz bliżej

Podopieczni Grzegorza Bartkiewicza przegrali w Tuszynie 0:2 (0:1) z miejscową Victorią, która po tej wygranej wskoczyła na drugie miejsce w tabeli premiowane awansem do wyższej ligi. Kto jednak wie jak zakończyłoby się to spotkanie, gdyby w pierwszym kwadransie gry w sukurs bramkarzowi Victorii nie przyszła poprzeczka i słupek po próbach Kozłowskiego i Trepki.

Niewykorzystane okazje Sparty zemściły się na niej w 27. minucie. Wtedy to po strzale Drąga futbolówka zatrzepotała w siatce Łosia. Jednobramkową przewagę ekipa z Tuszyna utrzymała do przerwy, choć w końcówce pierwszej połowy najpierw ponownie ziębiczanie, a za chwilę gospodarze mieli dobre okazje do zdobycia gola. W szeregach tuszynian dobrze interweniował obrońca oddalając zagrożenie, natomiast po przeciwnej stronie boiska dobrą obroną popisał się Łoś.

Drugą połowę Sparta rozpoczęła z animuszem i dwukrotnie także stworzyła zagrożenie pod bramką Jaskółowskiego. W odpowiedzi pod drugą bramką Łosia dwukrotnie próbował zaskoczyć Garbacz. Najpierw jego uderzenie przewrotką było niecelne, jednak przy drugiej próbie zachował on już zimną krew, lobnął wychodzącego bramkarza gości i po chwili utonął w objęciach kolegów. 

Sparta do końca walczyła choćby o bramkę honorową, ale Jaskółowski tego dnia nie dał się pokonać i miał spory udział w zwycięstwie swojej drużyny. Sparta, choć na tle nowego wicelidera pozostawiła dobre wrażenie to do domu wróciła bez punktów. Teraz ziębiczan czeka starcie z Górnikiem Boguszów-Gorce i jeżeli w zespole beniaminka myślą o utrzymaniu, to muszą to spotkanie wygrać.

[AKTUALIZACJA]: Sparta przegrała, ale ma trzy punkty. Zamek nadal wiceliderem

A-klasa: Polonia na miarę oczekiwań

Po serii nieudanych meczów i ostatnim zwycięstwie walkowerem przeciwko Ślęży Ciepłowody, ząbkowiczanie mieli w niedzielę idealną okazję żeby przypomnieć kibicom i udowodnić samym sobie, że w piłkę grać potrafią. Na boisku spotkali się bowiem z ostatnim w tabeli Roztocznikiem, który regularnie przegrywa i to wysoko.

Bywały jednak mecze, że ząbkowiczanie potrafili stracić punkty z teoretycznie słabszymi przeciwnikami i na ewentualne zlekceważenie rywala uczulał ich przed meczem trener Krzysztof Cupiał. Tym razem taryfy ulgowej nie było. Poloniści wygrali 7:1, już do przerwy prowadząc aż 6:0.

Strzelanie w 11. minucie rozpoczął Poręba, który dziesięć minut później miał już na swoim koncie hat-tricka. Wynik po 25. minutach brzmiał 4:0, bo w międzyczasie gola dorzucił Radożycki. Przed przerwą na listę strzelców dwukrotnie wpisał się jeszcze Mikulski, a po zmianie stron na honorowe trafienie Chmiela w drużynie gospodarzy odpowiedział Wolan. Nominalny bramkarz Polonii spędził pół godziny w ataku i pokazał, że tam też czuje się całkiem dobrze.

Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Ślusarenki w około 75. minucie gry.

A-klasa: Unia nie zatrzymała lidera

Piłkarze Dabro-Bau Makowice dzięki pewnej wygranej 4:0 (3:0) nad Unią Złoty Stok oficjalnie zapewnili sobie awans do klasy okręgowej w przyszłym sezonie.

- Sądząc po wyniku wydawałoby się, że lider odniósł łatwe zwycięstwo. Paradoksalnie jednak zagraliśmy dobre spotkanie. Do 17 minuty powinniśmy prowadzić dwoma lub nawet trzema bramkami. Niestety w jednym przypadku nasz napastnik przeniósł piłkę nad poprzeczką z 5 metra po dokładnym dograniu Niziołka, który wczesniej sam mógł sfinalizowac dobrą akcję zespołu - relacjonuje Waldemar Tomaszewicz, trener Unii. Dobre okazje mieli też Brysiak i Rychter. Po uderzeniu tego drugiego gości przed stratą gola uratował słupek. - Do tego momentu graliśmy bardzo dobrze. W 17 minucie mieliśmy rzut wolny z okolic narożnika pola karnego, niestety goście przejęli piłkę i po indywidualnej akcji napastnika ich drużyny nieoczekiwanie straciliśmy gola - dodaje trener unitów. Po stracie bramki ze złotostoczan uszło powietrze. Goście osiągnęli przewagę i jeszcze przed przerwą zdobyli dwa gole, punktując złotostoczan niczm wytrawny bokser nieopierzonego juniora, który z animuszem rozpoczął pojedynek.

Po przerwie mecz był wyrównany. Obie ekipy miały swoje okazje. Można rzec, że nawet to złotostoczanie mieli klarowniejsze, ale nie zdołali wykorzystać żadnej. Wynik na 4:0 ekipa z Makowic ustaliła około kwadrans przed końcowym gwizdkiem, a Cupiała pokonał Morawski po skutecznie egzekwowanym rzucie karnym. - Za wrażenia artystyczne punktów nie ma. Liczy się to, co w sieci. Gratuluję drużynie z Makowic, bo tym zwycięstwem zapewnili sobie awans do klasy okręgowej - zakończył Tomaszewicz.

Po tej porażce Unia została na siódmym miejscu w tabeli. Za tydzień złotostoczanie na wyjeździe zagrają z Deltą Słupice.

A-klasa: Ślęża ponownie bez punktów

Tym razem ciepłowodzianie powalczyli w Łagiewnikach i ulegli miejscowym Zielonym tylko 0:1 (0:0). Jedyny gol w meczu padł w 50. minucie gry, a Sojkę pokonał Twarożyński.

Mecz choć do ostatniego gwizdka arbitra nie był rozstrzygnięty, to nie był też widowiskiem, o którym dużo będzie się mówić. W poczynaniach obu ekip było sporo niedokładności, w przeciwieństwie do składnych akcji. W pierwszej połowie lepsze sytuacje do zdobycia gola mieli Zieloni, oni też mieli optyczną przewagę przez większą część meczu, ale w pierwszych 45. minutach futbolówka w siatce nie zatrzepotała ani razu.

Po przerwie gospodarze szybko strzelili pierwszą i jak się później okazało jedyną bramkę. Futbolówkę między słupki skierował Twarożyński, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Sojką i okazji nie zmarnował. Ślęża w poszukiwaniu trafienia wyrówującego nie była zbyt wylewna. Warty odnotowania był strzał Michała Gerlacha i próba Zębali, ale w obu przypadkach futbolówka nie trafiła do bramki miejscowych.

Mimo kolejnej przegranej Ślęża zachowała ósme miejsce w tabeli. Za tydzień gracze Grzegorza Pierzaka zagrają w Roztoczniku. Rywal to ostatni zespół ligi, więc ciepłowodzianie będą mieli sporą szansę by w końcu odnieść pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej.

ms. / em24.pl

7

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł wygrał i jest w grze o utrzymanie, Zamek stracił miejsce premiowane awansem [aktualizacja]

    2019-06-05 15:21:23

    gość: ~Elo

    Hej Ślęza gol lalaalalalallo

  • 2019-06-05 21:36:14

    gość: ~ktos

    Z tego co sie orientuję to system extranet nie powinien z automatu uprawnic zawodnika Tuszyna do gry , jezeli mial 4 zk . Dziwne to troche..

  • 2019-06-05 23:16:50

    gość: ~Użytkownik Extranetu

    @~ktos
    Niestety nie masz racji, system pokazuje aktywną karę ale dopuszcza potwierdzenie wpisanego składu. Pozdrawiam.

  • 2019-06-06 13:05:56

    gość: ~memeczysław

    Już wkrótce kryształ wybije z głowy awans zamkovi

  • 2019-06-06 18:47:15

    gość: ~Ronaldo

    @~memeczysław
    A Tobie nic nie trzeba wybić? :) O to sie nie martw.. Widać jaki Podpis taka inteligencja :)

  • 2019-06-06 22:01:59

    gość: ~Bardo

    Gdzie są ludziez orla którzy krzyczeli w trakcie meczu bardo na kolanach sezon temu na boisku orla . Zginęli???? Długi smród zostawiają po sobie jedyna opcja to Zieliński którzy przyciagaja swoją osobą i są bardzo w porządku chodź wolałbym aby zostali u nas

  • 2019-06-06 22:06:00

    gość: ~Bardo

    ostatnio dodany post

    Dziękujemy za emocje i walkę dla zawodników którzy byli są i przyszli daliście więcej krwi Uni :) dziękujemy!!!!

REKLAMA