Express-Miejski.pl

Rezerwy Śląska zabawiły się z Orłem, Unia na fali. Zamek z ważnym zwycięstwem

IV liga: Unia Bardo 2:0 (0:0) Sokół Wielka Lipa fot.: em24.pl

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Orzeł brutalnie zbity przez rezerwy Śląska, Unia Bardo wygrała piąty mecz z rzędu. W okręgówce ważna wygrana Zamku, Skałki i Sparta bez punktów.

IV liga: Rezerwy Śląska rozbiły z Orła

25 minut. Tyle bez straty gola wytrzymała przetrzebiona kontuzjami i kartkami drużyna ząbkowickiego Orła w starciu z rezerwami Śląska Wrocław. Później worek z bramkami rozwiązał się już na dobre. Do szatni gospodarze schodzili przy stanie 0:4, a w drugich 45. minutach goście dorzucili jeszcze kolejne cztery bramki, brutalnie upokarzając gospodarzy i kończąc spotkanie wynikiem 8:0 (4:0).

Napisać, że Orzeł przegrał zasłużenie, to nie napisać nic. O tym, kto w tym meczu dyktował warunki mówi wynik. Ząbkowiczanie polegli z kretesem i niewiele brakowało, aby boisko opuszczali z dwucyfrową liczbą goli. Tak wysokiej porażki biało-niebieskich nie usprawiedliwia też fakt, że za wyjątkiem rezerwowego bramkarza na ławce zasiadło tylko dwóch rezerwowych. Sytuacja ząbkowiczan w tabeli jest coraz gorsza. Orzeł jest już w strefie spadkowej i jeżeli w kolejnych meczach nie zacznie punktować, to w przyszłym sezonie może występować na boiskach klasy okręgowej.

Teraz przed biało-niebieskimi seria bardzo ważnych meczów. Pierwszy w sobotę z trzecim od końca MKP Wołów. Następnie starcie z GKS/Mirków Długołęka, a później z ostatnimi Zjednoczonymi Żarów.

IV liga: Znakomita passa Unii trwa

Piątą wygraną z rzędu zanotowali gracze Unii Bardo, którzy już niemal zapewnili sobie utrzymanie w rozgrywkach. Bardzian można określić rycerzami wiosny i nie będzie to nadużycie. Ekipa Damiana Okrojka w dziesięciu meczach rundy wiosennej zanotowała sześć zwycięstw, z czego ostatnie z solidnym Sokołem Wielka Lipa. 

Unia wygrała 2:0 (0:0), choć zwycięstwo wcale nie przyszło im łatwo. Bardzianie przez większą część meczu posiadali inicjatywę, ale długo nie potrafili znaleźć recepty na pokonanie golkipera Sokoła. W pierwszej połowie najbliżej powodzenia był Szabat, ale z bliskiej odległości posłał futbolówkę obok bramki. Chwilę później gorąco było pod drugą bramką, ale dobrze na przedpolu interweniował Gembara, a w około 30. minucie po kontrze i uderzeniu jednego z graczy przyjezdnych fubolówka przeszła obok bramki biało-niebieskich.

W drugich 45. minutach także dłużej przy piłce utrzymywali się bardzianie. Goście największe zagrożenie pod bramką Gembary stwarzali natomiast po szybkich atakach. Czas jednak mijał, a kibice wciąż goli nie oglądali. Dopiero na kwadrans przed końcem gry radość ekipie Unii dał Czachor, który wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Szabacie. Rywale mieli spore pretensje do arbitra za tę decyzję, jednak pozostał on nieugięty i zdania nie zmienił. Goście nie otrząsnęli się jeszcze po stracie pierwszego gola, a już przegrywali różnicą dwóch trafień. Tym razem na listę strzelców wpisał się Raszpla, popisując się świetnym uderzeniem. Dwubramkowej zaliczki bardzianie nie wypuścili z rąk i po końcowym gwizdku po raz kolejny mogli wznieść ręce w geście triumfu.

Unia awansowała w tabeli na ósme miejsce i śmiało może myśleć o przygotowaniach do kolejnego sezonu na czwartoligowych boiskach. Za tydzień o podtrzymanie dobrej passy bardzianie zagrają z Bielawianką Bielawa.

Klasa okręgowa: Zamek lepszy od Piławianki

Ważne trzy punkty w kontekście walki o awans do IV ligi wywalczył Zamek Kamieniec Ząbkowicki. Podopieczni Arkadiusza Albrechta pokonali 3:0 (0:0) Piławiankę Piława Górna i utrzymują pięciopunktową przewagę nad grupą pościgową. Tracą też już tylko trzy punkty do lidera z Pieszyc, który w minionej kolejce zremisował z Gromem Witków.

- Mimo wygranej mam spore zastrzeżenia do naszej gry. Wciąż nie wygląda ona tak jakbym chciał. Do przerwy mieliśmy z Piławianką spore problemy, choć grali oni bez kilku podstawowych zawodników, a w ataku biegał nominalny bramkarz - mówił Arkadiusz Albrecht, który cały czas stara się tonować hurraoptymistyczne nastroje kibiców i zawodników.

Do przerwy w Kamieńcu Ząbkowickim kibice goli nie oglądali, a walcząca o utrzymanie Piławianka postawiła Zamkowi ciężkie warunki. Worek z bramkami dopiero kilka minut po zmianie stron rozwiązał Góral, który sprytnym strzałem ulokował piłkę w siatce po dograniu Satanowskiego. - Po zdobyciu gola złapaliśmy większy luz i co najważniejsze, poszliśmy za ciosem. To jeden z pozytywów tego spotkania - zauważał Albrecht. Na efekty długo czekać nie trzeba było. W 60. minucie do siatki Piławianki trafił Burczak i wydawało się już niemal pewne, że dwubramkowej przewagi Zamek nie roztwoni. Gospodarze kontrolowali boiskowe wydarzenia i mieli jeszcze kilka okazji do zdobycia kolejnych goli. Najlepszą zmarnował Arendarski. W końcówce spotkania wynik rywalizacji na 3:0 ustalił Zalewski po dograniu Majewskiego.

To było dziesiąte zwycięstwo Zamku w dwunastym meczu przed własną publicznością. Teraz podopiecznych Arkadiusza Albrechta czeka wyjazd do Jedliny-Zdroju, a następnie starcie u siebie z Granitem Roztoka. Jeżeli w tych dwóch meczach ekipa z Kamieńca Ząbkowickiego wywalczy komplet punktów to na sześć kolejek przed końcem będzie naprawdę blisko osiągnięcia celu jakim jest awans do IV ligi. Trzeba jednak pamiętać, że przed Zamkovią wciąż jeszcze mecze m.in. z liderującą Pogonią Pieszyce, derby ze Skałkami Stolec oraz potyczki z nieobliczalnym Kryształem Stronie Śląskie i wciąż walczącym o awans Włókniarzem Kudowa-Zdrój.

Klasa okręgowa: Skałki nie sprostały rywalom z Bystrzycy Górnej

Tylko jedno zwycięstwo w rundzie wiosennej to zdecydowanie nie jest wynik, na jaki liczyli kibice i zawodnicy Skałek podczas zimowych przygotowań. Ekipa ze Stolca wciąż ma jeszcze niewielki zapas przewagi nad strefą spadkową, ale jeżeli nie zapunktuje w przyszłej kolejce to do kolejnych pojedynków może już przystępować z przysłowiowym nożem na gardle.

W minionej kolejce stolczanie przegrali 1:3 (0:2) z LKS Bystrzycą Górną i choć z przebiegu meczu i układu tabeli nie można uznać tego wyniku za niespodziankę, to kto wie jak zakończyłoby się to spotkanie, gdyby przy stanie 0:1 dla gości rzut karny wykorzystał Kupiec

Bystryzczanie prowadzili w Stolcu od 22. minuty. Wtedy to zza pola karnego ładnym uderzeniem popisał się Żygadło i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Pięć minut później Skałki stanęły przed szansą na doprowadzenie do wyrównania, ale rzut karny za faul na Idzim zmarnował Kupiec uderzając ponad bramką. W około 40 minucie gospodarze stracili drugiego gola. Szybką kontrę wydawało się, że niegroźnym strzałem zakończył Glauton Santos. Piłka po jego próbie zdołała jednak wtoczyć się do bramki między nogami interwenującego Kota i goście mogli cieszyć się z powiększenia przewagi. Tuż przed zmianą stron po dośrodkowaniu w pole karne i strzale Idziego zakotłowało się przed bramką bystrzyczan. Gracze Skałek byli przekonani, że piłka przekroczyła linię bramkową, ale sędzia miał w tym temacie inne zdanie i nie wskazał na środek boiska.

Mające niekorzystny wynik Skałki od początku drugiej połowy przejęły inicjatywę poszukując gola dającego kontakt. Czas jednak mijał, a wszelkie próby graczy gospodarzy nie przynosiły efektu. Na domiar złego, trzeciego gola w około 70. minucie gry zdobyli goście i jasnym stało się, że w Stolcu punktów już nie stracą. Kilka minut później z boiska za drugą żółtą kartkę wyrzucony został jeszcze Dominik i ostatni kwadrans miejscowi grali w osłabieniu. W 80. minucie kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się obrońca Skałek Marcin Wiśniewski, ale jego trafienie było tylko golem na otarcie łez. Do końca meczu podopieczni Łukasza Głowaka nie stworzyli już sobie klarownej sytuacji do zdobycia bramki kontaktowej i po raz jedenasty w sezonie opuścili boisko na tarczy.

Teraz przed ekipą ze Stolca wyjazd na trudny teren do Witkowa. Nie tak dawno poległ tam wicelider z Kamieńca Ząbkowickiego.

Klasa okręgowa: Poświstajło katem Sparty

Cztery bramki Mateusza Poświstajło, aktualnie najskuteczniejszego strzelca wałbrzyskiej klasy okręgowej, dały Kryształowi Stronie Śląskie pewną wygraną 4:0 (2:0) nad Spartą Ziębice. Ziębiczanie utknęli na przedostatnim miejscu w klasyfikacji i do teoretycznie bezpiecznego miejsca, które wcale może nie gwarantować utrzymania (wszystko zależy od spadków z wyższych lig) traci już sześć oczek. 

Do 30. minuty kibice goli nie oglądali. Poświstajło co prawda w 15. minucie gry pokonał Łosia, ale arbiter ogwizdał pozycję spaloną i trafienia nie uznał. W odpowiedzi pod drugą bramką swoją sytuację miał Biały, ale także nie zdołał zakończyć jej strzałem dającym gola.

Kwadrans przed końcem pierwszej połowy spotkania swój festiwal bramkowy rozpoczął Poświstajło. Tym razem atakujący Kryształu zdobył już dwa prawidłowe trafienia i do przerwy spartanie schodzili z dwubramkową stratą.

Zaraz po przerwie podopieczni Pawła Adamczyka zdobyli gola numer trzy. Tym razem Poświstajło wyłuskał piłkę Kozłowskiemu i skompletował hat-tricka, a w około 70 minucie swój znakomity występ napastnik Kryształu udokumentował czwartym trafieniem. Sparta odpowiedziała tylko golem Białego na niespełna kwadrans przed końcem gry. Przy stanie 4:1 goście zmarnowali trzy naprawdę dogodne sytuacje do zdobycia kolejnych trafień. - Mówienie, że zasłużyliśmy na remis byłoby na wyrost, ale gdybyśmy wykorzystali swoje sytuacje z ostatniego kwadransu, to mecz do ostatniego gwizdka arbitra mógłby trzymać w napięciu - komentował Damian Kozłowski, pomocnik Sparty. Tak się jednak nie stało. Ziębiczanie po raz piętnasty w sezonie zeszli z boiska pokonani i wszystko zaczyna powoli wskazywać na to, że za rok powrócą na boiska A-klasy.

Teraz przed podopiecznymi Grzegorza Bartkiewicza bardzo trudne spotkanie przeciwko Włókniarzowi Kudowa-Zdrój.

A-klasa: Polonia tylko remisuje z Deltą

Kolejna strata punktów ząbkowickiego zespołu oznacza, że ich strata do lidera z Makowic wynosi już 14 punktów. Biorąc pod uwagę, że do końca sezonu pozostało jeszcze osiem kolejek, to tylko fatum mogłoby odebrać graczom Dabro-Bau pozycję lidera. Ekipa spod Świdnicy pewnie zmierza więc po awans, a ząbkowiczanie powinni oglądać się za siebie, bo tam depcze im po piętach już nie tylko Cukrownik Pszenno, ale też druga drużyna Bielawianki Bielawa.

Niedzielny remis 2:2 (0:0), choć przez ząbkowiczan przyjęty z niezadowoleniem, dał im awans na pozycję wicelidera. Delta natomiast przeskoczyła Ślężę Ciepłowody oraz S.T.E.P Tąpadła/Wiry i jest piąta.

Samo spotkanie miało dziwny przebieg. Pierwsze 45. minut zakończyło się bezbramkowym remisem, a Polonia zmarnowała co najmniej trzy bardzo dobre okazje do zdobycia gola. Swoje szanse mieli Damian Madej, Mikulski oraz Radożycki, ale żaden z nich nie potrafił zamienić jej na gola.

Ogromna nieskuteczność spowodowała, że w drugiej połowie ząbkowiczanie zamiast kontrolować boiskowe wydarzenia, wciąż musieli szukać bramki dającej prowadzenie. W końcu w 56. minucie upragnione trafienie dla ekipy Krzysztofa Cupiała zdobył Przemysław Madej po skutecznie egzekwowanym rzucie karnym. W polu karnym gości faulowany był Mikulski. Radość gospodarzy z korzystnego wyniku nie trwała długo. W 64. minucie był już remis, a siedem minut później słupiczanie prowadzili. Najpierw do bramki Polonii trafił Kaczmarczyk, a po chwili Gacek. Obaj skutecznie sfinalizowali szybkie akcje swojego zespołu. W końcówce meczu punkt Polonii uratował Kaczorowski, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu ulokował piłkę między słupkami bramki słupiczan.

- Zagraliśmy niekonsekwentnie. Nie chcieliśmy tego meczu wygrać, choć rywal dawał ku temu szanse. Dwie sytuacje Radożyckiego i jedna Damiana Madeja powinny „ustawić” mecz do przerwy. Nie wykorzystujemy ich, więc zostajemy ukarani w najgorszy z możliwych sposobów. Do końca sezonu musimy zdeycydowanie poprawić skuteczność i koncentrację jeżeli chcemy myśleć o zajęciu miejsca na podium - podsumował Cupiał. Teraz przed ząbkowiczanami teoretycznie łatwiejsze mecze, kolejno z dziewiątym LKS Wiśniowa i drugimi od końca Czarnymi Sieniawka.

A-klasa: Unia na szóstkę

Bardzo dobry mecz rozegrali piłkarze Unii Złoty Stok, którzy na własnym boisku rozgromili S.T.E.P Tąpadła/Wiry6:0 (3:0). Co więcej, w rundzie jesiennej na boisku rywali złotostoczanie także odnieśli pewne zwycięstwo, zwyciężając 7:1. - „Leży” nam ta drużyna, jak chyba żadna inna - mówił po spotkaniu zadowolony trener Waldemar Tomaszewicz, który dzień później obchodził imieniny. -  Zagraliśmy bardzo dobre zawody, ale miał na to wpływ powrót do zespołu kilku graczy, m.in. Zabrzeńskiego, Moszumańskiego oraz Szafarskiego. Widać, że ich obecność pozytywnie zadziałała na pozostałych zawodników - dodawał trener Unii.

Strzelanie w 18. minucie gry rozpoczął Zabrzeński. Chwilę później drugiego gola dla złotostoczan dołożył Rychter po krótko rozegranym rzucie rożnym i uderzeniu z dystansu, a przed przerwą na listę strzelców wpisał się jeszcze Niziołek. Po przerwie Unia nadal konsekwentnie punktowała rywala, grając przy tym ciekawą dla oka piłkę. W 69. minucie po raz kolejny do siatki S.T.E.P trafił Rychter, a w końcówce dwie bramki dorzucił jeszcze Niziołek kompletując hat-tricka.

- Pomimo, że goście od początku meczu nastawili się na defensywę, to szybko zdołaliśmy znaleźć sposób na jej rozmontowanie. To cieszy, bo dotychczas miewaliśmy z tym problemy. W sobotę był pomysł na grę, jego realizacja także wychodziła i to daje powody do radości. Niestety za tydzień znów nie zagramy w optymalnym składzie i to jest nasza bolączka. Brak stabilności kadrowej niestety nie pozwala nam walczyć o wyższe cele aniżeli miejsce w górnej części tabeli - podsumował Tomaszewicz.

W najbliższy weekend jego zespół uda się do Uciechowa na mecz z tamtejszym Koliberem. Unia po tej wygranej awnansowała w tabeli na szóstą pozycję wyprzedzając Ślężę Ciepłowody oraz swojego sobotniego przeciwnika.

A-klasa: Ślęża rozstrzelana przez rezerwy Bielawianki

Rezerwy Bielawianki Bielawa rozgromiły Ślężę Cieplowody 9:2 (1:1) i awansowały w tabeli na czwartą pozycję. Wygrana bielawianom wcale nie przyszła jednak tak łatwo jak wskazuje wynik. Do przerwy w Ciepłowodach był remis i chyba nikt nie przypuszczał, że w drugich 45. minutach goście aż tak zdominują podopiecznych Grzegorza Pierzaka.

Bielawianka od 3. minuty prowadziła po trafieniu Purzyckiego. Na jego gola około 20. minut później odpowiedział Stopyra popisując się znakomitym strzałem z ponad 30 metrów. Taki rezultat utrzymał się do przerwy, choć i jedni i drudzy mieli swoje okazje do zdobycia gola. Najlepszej po stronie Ślęży nie wykorzystał Gerlach.

W drugiej połowie goście szybko zdobyli dwa gole i choć w 52. minucie na ich trafienia odpowiedział jeszcze Cieślik, to okazało się, że był to zaledwie przerywnik do festiwalu strzeleckiego bielawian. Większość goli przyjezdni zdobyli po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry i zamieszaniu w polu karnym, zatrzymując ostatecznie licznik na dziewięciu trafieniach.

Ślęża po tej porażce spadła w tabeli już na siódmą pozycję i patrząc na wyniki nie wydaje się, żeby jej lokata miała w tym sezonie ulec jeszcze poprawie. Teraz podopieczni Grzegorza Pierzaka zmierzą się z Czarnymi Sieniawka.

ms. / em24.pl

15

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Rezerwy Śląska zabawiły się z Orłem, Unia na fali. Zamek z ważnym zwycięstwem

    2019-05-08 09:15:51

    gość: ~WKS

    Wiadomo juz ile druzyn spada z IV ligi ?

  • 2019-05-08 09:23:06

    gość: ~Boko

    @~WKS
    5-6 bo z 3 ligi 6 zespołów spada ...szkoda orła...

  • 2019-05-08 10:40:00

    gość: ~SKW

    @~Boko

    Ta, dziesięć. 4 spada.

  • 2019-05-08 12:40:14

    gość: ~Boko

    @~SKW
    Nie wiesz to się nie wypowiadaj z 3 ligi spada 6 zespołów na 95% Co za tym idzie spadnie na.bank dzierzoniow i prawdopodobnie foto higiena czyli 6 zespołów spadnie z naszej 4 ligi chyba że slask awansuje to 5.
    Pozdrawiam

  • 2019-05-09 11:59:05

    gość: ~Ciołek

    @~Boko Spadają 4 drużyny nie siej propagndy.Orzeł żeby nie skończył w a klasie tak jak Świebodzice czy nie długo Górnik Gorce.

  • 2019-05-08 10:06:55

    gość: ~Alf

    dla mnie nysa,orzeł,żarów polecą.

  • 2019-05-08 10:32:00

    gość: ~kibice

    Brawooo Ciepłowody! Brawo Tutejsi jesteście siłą tego klubu !!!

  • 2019-05-08 10:46:18

    gość: ~Były kibic

    Wynik 0:8 to lepiej jak w hokeju. Ha ha ha. Orzel to juz parodia klubu. Zawodnicy bez honoru, ambicji, umiejetnosci i serca do gry. Trener, kto to wogole jest? Zarząd z prezesem, nie ma takich komentarzy zeby ich opisac. Na jesien okoliczne wioski pograja sobie w Zabkowicach na dolnej plycie ha ha ha.

  • 2019-05-08 11:23:43

    gość: ~orzel

    @~Były kibic
    Oleksy kawał trenera

  • 2019-05-08 11:24:43

    gość: ~orzel

    @~orzel
    z uśmiechem na twarzy xD

  • 2019-05-08 14:14:28

    gość: ~Gosciuś

    Się śmiejecie xd a jeszcze będzie tak ze Polonia zagra derby z orłem w okręgówce xdddddddddd

  • 2019-05-09 09:43:12

    gość: ~kałasznikow

    wstyd! wstyd! Orzeł, kiedys klub gdzie kazdy chicialby grac, teraz wyladuje w okregowce. Czyja to wina ? Zarzadu ? Zawodnikow ? Wczesniejsze komentarze poprawne, gdyz w Orle graja najemnicy ,a nie zawodnicy. Zero ambicji i woli walki.

  • 2019-05-09 10:50:39

    gość: ~KSG

    Pomoc dla Górnika każdy grosz się liczy

  • 2019-05-14 14:25:56

    gość: ~czesiek

    panie Orzeszek ile mozna patrzec na ten upadek Orła, kiedy zabierzecie sie za ten smieszny zarzad naszego klubu ???

  • 2019-05-24 07:25:27

    gość: ~Polonia

    ostatnio dodany post

    Panie Cupiał a może lepiej niz obwiniać zawodników tylko troszeczkę znaleźć winy w sobie.Z takim składem ci Zawodnicy nie wiedzą co na boisku mają robić.Zmiana trenera Piotrek.

REKLAMA


REKLAMA