Express-Miejski.pl

Piłkarskie rozgrywki wkraczają w decydującą fazę. Jedni walczą o awans, inni o utrzymanie

Cis Brzeźnica 2:2 (1:1) Koliber Uciechów fot.: em24.pl

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Orzeł wygrał ważny mecz z Victorią, bardzianie odpoczywali. W klasie okręgowej Unia Złoty Stok lepsza od Orląt, porażki doznał Zamek. W A-klasie Sparta goni Skałki.

Orzeł zrobił kolejny krok ku utrzymaniu

Po dwóch porażkach z rzędu Orzeł potrzebował zwycięstwa. Przyszło ono biało-niebieskim nadzwyczaj łatwo, a i rywal do przełamania okazał się idealny. Podopieczni Tomasza Masłowskiego ograli Victorię Świebodzice 4:0 (3:0). Świebodziczanie to zdecydowanie najsłabszy zespół rundy wiosennej, który w zimie przeszedł totalną metamorfozę i z drużyny, która jesienią przez chwilę zajmowała pozycję w czubie tabeli pozostały już tylko zgliszcza.

Ząbkowiczanie prowadzenie objęli już w trzeciej minucie po trafieniu Remigiusza Kowerko, a po chwili prowadzenie Orła podwyższył 18-letni Marek Galik, strzałem z głowy pokonując bramkarza Victorii. Ten sam zawodnik na listę strzelców wpisał się w ostatnim kwadransie przed zmianą stron, a przy odrobinie szczęścia mógł nawet skompletować hat-tricka. W kluczowym momencie zabrakło mu jednak precyzji. Wynik 3:0 dla Orła po 45. minutach zdecydowanie oddawał to, co działo się na murawie.

W drugiej połowie gracze Tomasza Masłowskiego również przeważali i stwarzali sobie sytuacje. Szwankowało jednak wykończenie. Jedynego gola kibice zobaczyli już w doliczonym czasie gry, kiedy piłkę między słupki skierował rezerwowy Kamil Olejarnik.

Po tym zwycięstwie gracze Tomasza Masłowskiego mają na swoim koncie 34 punkty i są blisko wywalczenia utrzymania. Już w środę biało-niebiescy zagrają z Foto Higieną Gać, a w niedzielę w derbowym pojedynku zmierzą się z wyżej notowaną Unią Bardo. Bardzianie w weekend nie grali, gdyż mecz z Piastem Nowa Ruda został przełożony na 17 maja.

Zamek bez bramkarza

- Na godzinę przed meczem zmuszony byłem do poszukiwania bramkarza, bo Marcin Margasiński, nasz jedyny golkiper, obraził się na drużynę i mecz postanowił oglądać z trybun – mówił Arkadiusz Albrecht, trener Zamku. W rezultacie cały mecz przeciwko Victorii Tuszyn między słupkami Zamku spędził młody Mateusz Trybek, na co dzień broniący w lidze okręgowej juniora.

Po bezbramkowej pierwszej połowie, druga rozpoczęła się od gola dla Victorii. Do siatki gospodarzy trafił Bartłomiej Cegiełka. – Nie mam pretensji do Mateusza za puszczoną bramkę, choć być może bardziej doświadczony bramkarz mógłby zapobiec utracie gola. Strzał Cegiełki nie był z serii tych nie do obrony – tłumaczył trener ekipy z Kamieńca Ząbkowickiego. Ten gol przesądził o losach pojedynku i spowodował, że Zamek przegrał drugi mecz w rundzie wiosennej. – Aktualnie walczymy już tylko o zajęcie jak najlepszego miejsca w lidze. Nie mamy nerwowej sytuacji, nie grozi nam spadek. To dobry czas na budowanie drużyny na przyszły sezon i sprawdzenie na kogo tak naprawdę mogę liczyć – podsumował Albrecht zamieszanie związane z brakiem podstawowego golkipera. W drużynie nie ma już także Romana Ilivova, który wyjechał na Ukrainę.

- Co do samego meczu to goście wygrali zasłużenie. Byli zespołem bardziej zorganizowanym pod względem taktycznym. W przyszłym sezonie, jeżeli zdołają utrzymać kadrę, którą obecnie dysponują, to jestem pewny, że będą walczyć o awans do czwartej ligi – komplementował podopiecznych Pawła Sibika trener Zamkovii.

Unia złapała oddech

Niesamowicie ważne trzy punkty w kontekście utrzymania zdobyła Unia Złoty Stok. Podopieczni Artura Oczkosia wygrali 1:0 po bramce w końcówce meczu. Do siatki Orląt Krosnowice trafił niespełna 17-letni Rafał Brysiak.

- Takiego meczu jeszcze nie widziałem. Mieliśmy mnóstwo sytuacji do zdobycia gola i gdybyśmy wygrali ten mecz różnicą kilku bramek, goście nie mogliby mieć pretensji. Marnując kolejne setki coraz bardziej komplikowaliśmy sobie życie. Niewiele zabrakło, a nasz brak skuteczności mógłby brutalnie się zemścić. Raz przed utratą gola uratowała nas poprzeczka, a raz słupek – mówił trener Artur Oczkoś. Niemoc ofensywnych graczy Unii przełamał dopiero na kilka chwil przed końcem pojedynku Brysiak, który znalazł sposób na dwojącego i trojącego się w bramce Orląt Rafała Jóźwiaka.

- Bardzo dobry, otwarty mecz obu drużyn, które do końca walczyły o zwycięstwo. Po raz kolejny tracimy bramkę w doliczonym czasie gry. Gospodarze mieli świetne okazje i już wcześniej mogli zapewnić sobie pewną wygraną, ale tego nie uczynili i mogli zostać brutalnie skarceni. Mieliśmy swoje okazje i mogliśmy nawet wygrać, ale szczęście było przy Unii. Raz od straty gola uchronił ich słupek, a raz poprzeczka. Porażka w Złotym Stoku drastycznie zmniejszyła nasze szanse na pozostanie w okręgówce – powiedział po meczu Rafał Jóźwiak, bramkarz gości i jednocześnie trener zespołu.

Nieporadny Cis

Bardzo nieporadnie wyglądał Cis Brzeźnica w starciu z ostatnim Koliberem Uciechów. Gracze Wojciecha Dujina choć mieli dwa rzuty karne, atut własnego boiska, a ostatnie dwadzieścia minut grali z przewagą jednego zawodnika to nie zdołali pokonać walczących o utrzymanie uciechowian, a o mały włos nie doznaliby porażki.

Mecz rozpoczął się od ataków podopiecznych Wojciecha Dujina, ale to goście zdobyli bramkę po stałym fragmencie gry i celnej główce. Pięć minut później mogło być 1:1. Faulowany w polu karnym był Jerzy Gurdak, ale jedenastkę przestrzelił Bartłomiej Włodarczyk. Chwilę później arbiter podyktował drugi rzut karny dla Cisu. Tym razem w polu karnym padał Jakub Kizik. Do piłki tym razem podszedł Patryk Łuka i mocnym uderzeniem w środek bramki doprowadził do wyrównania.

Już w pierwszej akcji po zmianie stron Koliber znów jednak prowadził. Gracz gości znalazł się sam na sam z Mateuszem Zającem i nie zmarnował okazji. Cis do końca meczu miał przewagę, od około 70. minuty grał z przewagą jednego zawodnika (piłkarz gości doznał kontuzji, zaś Koliber nie miał na ławce graczy rezerwowych), jednak dopiero w 80. minucie zdołał doprowadzić do wyrównania po trafieniu Gurdaka. W końcówce brzeźniczanie mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale uderzenie Łukasza Poręby obronił bramkarz z Uciechowa, a stałe fragmenty w doliczonym czasie gry nie przyniosły zwycięskiego gola.

Dla Kolibera był to dopiero dziesiąty punkt wywalczony w tym sezonie. Cis ma ich 24. Podopieczni Wojciecha Dujina plasują się na dziesiątej pozycji, gracze z Uciechowa są trzy oczka niżej - na miejscu przedostatnim.

Skałki zatrzymane w Łagiewnikach

Po wysokim zwycięstwie w ubiegły weekend wydawało się, że Skałki wróciły na właściwe tory. W Łagiewnikach podopieczni Tomasza Starczynowskiego znów jednak nie sięgnęli po trzy punkty. Co więcej, nie zdobyli nawet punktu, przegrywając 0:1 i mają już tylko pięć oczek przewagi nad drugą Spartą Ziębice.

Do przerwy w Łagiewnikach bramek nie było, choć okazji nie brakowało pod obiema bramkami. W zespole Skałek najlepszej nie wykorzystał Mateusz Prokop, który przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem gości, a silna dobitka Łukasza Idziego trafiła w stojącego na piątym metrze przed bramką obrońcę Zielonych. 

Zaraz po przerwie Skałki mogły objąć prowadzenie, ale futbolówka po uderzeniu Mariusza Józwiszyna trafiła w poprzeczkę. Chwilę później gorąco było pod drugą bramką, jednak znakomicie interweniował Paweł Kot, broniąc uderzenie gracza Zielonych. Za chwilę w bliźniaczo podobnej sytuacji golkiper Skałek nie miał już jednak szans. Kapitalnym uderzeniem popisał się Paweł Raguza i wyprowadził Zielonych na prowadzenie. Stolczanie szybko mogli wyrównać. W polu karnym miejscowych padł Dawid Molęda i arbiter podyktował rzut karny. Pojedynek oko w oko z niespełna 16-letnim (!) Rafałem Wilkiem przegrał jednak Piotr Stanowski.

Od tej pory Skałki ruszyły do ataków ze zdwojoną siłą, grając trójką obrońców. Gracze lidera mieli swoje okazje, ale te najbardziej klarowne stworzyli sobie miejscowi. Raz graczowi Zielonych zabrakło precyzji, kilka chwil później kapitalną interwencją popisał się Paweł Kot, łapiąc uderzenie atakującego z Łagiewnik z odległości pięciu metrów. Parada Kota zdała się jednak na nic - jego ofensywni koledzy nie zdołali zdobyć gola i ostatecznie Skałki zamiast zrobić spory krok w stronę awansu, znów muszą oglądać się za siebie. Tam z pięciopunktową stratą czyha ziębicka Sparta. W następnej kolejce obie ekipy zagrają między sobą, a patrząc na sytuację w tabeli zapowiadają się spore emocje. Ziębiczanie w przypadku wygranej będą już o krok od zniwelowania straty do lidera, a Skałki wyczerpią margines błędu na tę rundę.

- Remis byłby zdecydowanie bardziej sprawiedliwym rezultatem. Ani gospodarze ani my nie potrafiliśmy zdominować boiskowych wydarzeń. Zabrakło nam trochę szczęścia, które tego dnia sprzyjało rywalom. Mamy pięć punktów przewagi, pozytywne myślenie i pora skupić się na kolejnych meczach - powiedział po spotkaniu trener Skałek.

Skrót meczu:

Tarnovia nie składa broni

Tarnovia pod wodzą Waldemara Tomaszewicza spisuje się nadzwyczaj dobrze. Choć wielu przepowiedziało tarnowianom spadek już po rundzie jesiennej to aktualnie, patrząc na ich dyspozycję i terminarz wydaje się, że jeszcze nie wszystko stracone. Tarnowianie mają w tabeli już dziesięć punktów i zrównali się z przedostatnim Koliberem Uciechów, a do miejsca dającego utrzymanie tracą siedem oczek.

W sobotnie popołudnie Tarnovia po rewelacyjnej pierwszej i fatalnej drugiej połowie pokonała 5:4 Orła Piława Dolna. Po pierwszych trzech kwadransach tarnowianie prowadzili 5:0 (!!!) i chyba nikt nie wierzył, że rywale mogą zniwelować różnicę pięciu goli. Byli tego jednak bardzo blisko, a kto wie jakby brzmiał końcowy rezultat gdyby mecz potrwał chwilę dłużej.

- Jak pomyślę o tym meczu to jest mi słabo. Do przerwy prowadziliśmy 5:0, po naprawdę bardzo dobrej grze i show Pawła Zientarka, który zdobył cztery gole. Jedno trafienie dorzucił Mariusz Borys - relacjonuje Waldemar Tomaszewicz, trener Tarnovii. - Od momentu zdobycia piątego gola poczuliśmy się jednak zbyt pewnie. Zapomnieliśmy, że mecz trwa 90 minut, a nie 45. Po przerwie nie wyszliśmy na boisko. Głowy zostawiliśmy w szatni. Oddaliśmy inicjatywę rywalowi i to, co wydarzyło się w drugiej połowie niech pozostanie milczeniem. Mam nadzieję, że moim zawodnikom ten okres meczu da sporo do myślenia. Cieszą trzy punkty, bo to w tej całej sytuacji najważniejsze, ale nie można przejść obojętnie obok tego, co wydarzyło się w drugich 45 minutach - ocenił Tomaszewicz.

Sparta zbiła Harnasia

Ziębiczanie udanie zrewanżowali się Harnasiowi za porazkę z rundy jesiennej. Podopieczni Grzegorza Bartkiewicza dzięki wygranej zmniejszyli dystans do prowadzących Skałek Stolec i wydaje się, że jeszcze powalczą o powrót na boiska okręgówki.

Ekipa ze Starczówka, która zupełnie nie przypomina drużyny z rundy jesiennej była tylko tłem dla ziębiczan. Sparta już po siedemnastu minutach prowadziła 3:0 po trafieniach Damiana Kołzowskiego, Przemysława Palmowskiego i Pawła Mazura a do przerwy wynik brzmiał 4:1. Honorowe trafienie dla gospodarzy zdobył Mateusz Hefka, a chwilę po jego bramce ponownie do siatki trafił Paweł Mazur. Zaraz po zmianie stron dwa gole dorzucili jeszcze goście (trafiali: Grzegorz Jankowski i Dawid Gwóźdź) i zanosiło się na niesamowity pogrom. W ostatnich dwóch kwadransach ziębiczanie spuścili jednak z tonu, nie forsowali tempa i ostatecznie Harnaś zdołał uniknąć jeszcze większej kompromitacji.

Ślęża pokonuje Polonię

Piłkarskie święto w Ciepłowodach - tak określano spotkanie miejscowej Ślęży z Polonią Ząbkowice Śląskie. To głównie ze względu na ciekawą oprawę, jaką przygotowali działacze miejscowego klubu. Zawodników na boisko wyprowadzały dzieci z drużyny orlików i młodzików, nie zabrakło też aspektu muzycznego oraz oprawy spikera. Jak na A-klasowe widowisko to całkiem sporo.

W samym meczu także było ciekawie. Wszystkie bramki padły już w pierwszych 45 minutach. Najpierw do siatki Polonii trafił Wojciech Jamborski, a po chwili drugiego gola strzałem z rzutu wolnego zdobył Seweryn Raszpla. Przed przerwą Ślęża mogła prowadzić już 3:0, ale rzutu karnego nie wykorzystał Jamborski. Jego uderzenie obronił Daniel Gurbała. Chwilę później to goście cieszyli się z kontaktowego trafienia. Mateusza Łużnego na raty pokonał Damian Mikulski.

Zagraliśmy świetną pierwszą połowę, mogliśmy prowadzić nawet 3:0, jednak nie wykorzystaliśmy rzutu karnego, po czym za chwilę po kontrze straciliśmy bramkę. Mimo nienajlepszego ostatniego fragmentu tej połowy, to było dobre 45 minut w naszym wykonaniu - mówił Marek Stepnowski, trener Ślęży.

W drugich trzech kwadransach optyczną przewagę miała Polonia, ale kibice więcej goli w tym meczu nie ujrzeli. - Mamy problemy kadrowe i do meczu przystąpiliśmy w bardzo eksperymentalnym zestawieniu. Od pierwszej minuty w ataku zagrał bramkarz Marcin Wolan. Zanim zawodnicy przyzwyczaili się do eksperymentalnego ustawienia to przegrywaliśmy już różnicą dwóch goli i jak się okazało, była to zbyt duża różnica by wywalczyć w Ciepłowodach chociaż punkt - skomentował Bogumił Sikorski prowadzący Polonię.

Trener gości miał też wątpliwości do dwóch kluczowych decyzji arbitra. - Uważam, że zagranie ręką, po którym sędzia podyktował rzut wolny dla Ślęży i po którym padł gol, było przypadkowe. W drugiej połowie identyczna sytuacja miała miejsce pod polem karnym ciepłowodzian i gwizdek arbitra milczał. Rzut karny podyktowany za faul też według mnie nieco z kapelusza - dodawał Sikorski. - Nie szukam jednak usprawiedliwienia porażki w błędach arbitra, a bardziej w brakach kadrowych, które przytrafiły nam się akurat teraz. Gdybyśmy wygrali dwa ostatnie mecze mielibyśmy naprawdę niewielką stratę do Skałek i choć gramy bez presji, bo nie mamy ciśnienia na awans, to moglibyśmy trochę postraszyć lidera ze Stolca - ocenił Sikorski.

- W drugiej połowie zagraliśmy zbyt defensywnie. Cieszy jednak, że zdołaliśmy utrzymać korzystny wynik i nie zawiedliśmy dzieciaków, którzy wyprowadzali obie ekipy na murawę - podsumował Stępnowski.

Skrót meczu:


Henrykowianka znów za trzy

Nie przedłużył zwycięskiej passy Inter Ożary. Podopieczni Przemysława Gajka ulegli w Henrykowie miejscowej Henrykowiance 1:2 (0:0) i nadal nie mogą być pewni utrzymania w lidze. Samo spotkanie do końca trzymało w napięciu, a goście po końcowym gwizdku mieli sporo pretensji do pracy trójki sędziowskiej.

Do przerwy kibice goli nie oglądali. Po zmianie stron prowadzenie szybko objęli gospodarze. Do siatki trafił Kacper Kalwik po asyście Tomasza Szczepka. W 65. minucie doszło do kuriozalnej sytuacji. Wysoko podbita przez obrońcę spadła w rogu pola karnego Interu, dopadł do niej Marcin Antkowiak i próbował ją opanować. Zdaniem gości piłka opuściła plac gry, zdaniem sędziego pozostała w boisku. Antkowiak wykorzystał więc bierność defensywy i bramkarza Interu i trafił między słupki, podwyższając prowadzenie henrykowian. Podopieczni Przemysława Gajka w końcówce meczu zdobyli gola kontaktowego autorstwa Szymona Cykro i choć w ostatnich minutach mogli doprowadzić do remisu to ostatecznie trzy oczka pozostały jednak w Henrykowie.

ms. / em24.pl

30

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Piłkarskie rozgrywki wkraczają w decydującą fazę. Jedni walczą o awans, inni o utrzymanie

    2017-05-16 11:36:11

    gość: ~Obiektyw

    [] żaden klub nie powinien zatrudniać. To jest taki typ człowieka który potrafi zniszczyć wszystko to w czym bierze udział. Od początku byłem bardzo sceptyczny co do jego powrotu do drużyny z Kamienca. Duże dziecko które obraza się za byle co.

    Unia złoty szit jak się czyta wypowiedzi tego ich trenera to śmiać mi się chce co mecz zawsze mają tyle okazji są lepsi gdyby tylko skuteczność była lepsza bla bla bla

  • 2017-05-16 11:47:32

    gość: ~ZKS

    @~Obiektyw

    Akurat byłem na meczu w Złotym Stoku i Unia powinna zapewnić sobie zwycięstwo już w pierwszej połowie - do pustej bramki nie trafiali albo w dziadka z Krosnowic co bronił na bramce. Oby się Unia utrzymała, bo jak spadną to okręgówki nie będzie w Złotym Stoku przez nastepne dziesięć lat

  • 2017-05-16 11:52:02

    gość: ~Obiektyw

    @~ZKS
    Nie chodzi mi konkretnie o ten mecz tylko nawet po porażce 4:0 zawsze ta sama gadka o tym jak to unia mogła wygrać.

  • 2017-05-17 18:16:17

    gość: ~Rafał J

    @~ZKS
    Dziadek wiecznie młody Pozdrawiam fana Unii który pewnie w piłkę Nir grał nigdy :)

  • 2017-05-16 11:54:56

    gość: ~abc

    BRAWO hahahahha

  • 2017-05-16 11:55:39

    gość: ~ZAMKOVIA

    Działacze Zamku i trener sami sobie winni - już kiedyś przecież Margasiński bronił w Zamku, nie przekonali się o nim??? On ma 27 lat a zwiedził już prawie wszystkie kluby w okolicy - Kamieniec, Złoty Stok, Bardo, Ząbkowice, Jaszkowa, Kłodzko, Paczków i w każdym z tych klubów pozostawił po sobie smrud . Tym którzy dali mu znow szanse w Kamiencu nalezy sie ostra bura bo w okolicy jest kupe bramkarzy ktorzy maja podobne umiejetnosci i nie strzelaja fochow . Gurbala, Gawdanowicz, Gembara, Cwek to tylko kilku ktorzy przyszli mi na mysl, a ktorzy w zimie byli do wyjecia ze swoich klubow

  • 2017-05-16 12:08:51

    gość: ~kibic

    @~ZAMKOVIA ma ma racje.... Gurbalę udało się wyciągnąć ze stoku Polonii Ząbkowice więc nie wierzę że nie udało by się go ściągnąć do zamkovi... Gawdonowicz nie broni nigdzie... Margasia powinno się pogonić i bo teraz już nic nam nie grozi ale co by było jakby odstawił taki nr w połowie rundy jesiennej?? Zarząd i trener powinni chociaż spróbować porozmawiać z wyżej wymienionymi chłopakami póki jest czas

  • 2017-05-16 12:14:43

    gość: ~ja

    @~kibic

    Gembara na pewno nie był do wyjęcia z Barda. Pozdrawiam ;-)

  • 2017-05-16 12:16:31

    gość: ~kibic

    @~ja Gembara może i nie ale Gurbała i Gawdonowicz myślę ze tak

  • 2017-05-16 12:41:27

    gość: ~kibic

    (this post was banned by administrator)

  • 2017-05-16 12:53:22

    gość: ~podskok

    Gawdanowicz chciał pieniędzy, a w Kamieńcu zarabiają tylko nieliczni. A właściwie jedna osoba, Arek Majewski.
    Margasiński obrażony, bo nie dostaje pieniędzy.

  • 2017-05-16 12:55:42

    gość: ~renciarz

    @~podskok

    racja, w dodatku Albrecht zniszczył drużynę. W ostatni weekend 12stu, a to nie przypadek.. tylko trzeba pomyśleć dlaczego :)))))

  • 2017-05-16 13:39:11

    gość: ~Gieniu

    Do podskok. Nie Albrecht zniszczył drużynę tylko ją odnotował po poprzedniku i utrzymał ją w okręgówce. A Margasiński to powinien mieć przez taki numer dożywotnio zakaz gry nawet w B klasie. Co zarząd na to.

  • 2017-05-19 10:16:48

    gość: ~Robson79

    ostatnio dodany post

    bo sobie nie daje na głowę wejść i nie pozwala piłkarzykom rządzić w klubie pomijając zapiernicz na treningach....dlatego focha walą i nie przychodzą.....od prawda o większości klubowych rozpadach. A "piłkarzyki" zapominają od czego są na boisku tylko bawią się w dziwną politykę (kasa to inny temat) ...pozdrawiam prawdziwych piłkarzy

  • 2017-05-16 13:24:03

    gość: ~Mareczek

    (this post was banned by administrator)

  • 2017-05-16 13:55:02

    gość: ~kibic

    Złoty Stok nie spina sie czy bedzie utrzymanie czy tez nie. Jak sie utrzymaja to i tak nie wiadomo czy wystartuja w Okregowce. Faron,Markowski,Bien odejdą a 4 chlopakow dojezdza z okolic Wrocławia i tez ich nie bedzie.

  • 2017-05-16 14:48:00

    gość: ~Obiektywny

    W Stolcu już w majtki robią, teraz przegrają ze Spartą i zacznie się dopiero numer. Będą jaja jak nie awansują bo już w zimie paru chodziło i gadało, że awans w kieszeni!!! a i przecież dominik im szatni obiecał!!

  • 2017-05-16 16:11:30

    gość: ~Bbq

    Dokladnie ten stolec to zawsze tak sie cieszy a na koncu dup... ale nawet jak awansuja to szybki spadek

  • 2017-05-16 16:07:47

    gość: ~goscanalfabeto

    Analfabeto zamkovia, kibic mareczek ! Proponuje Wam korepetycje z jezyka polskiego lub przyspieszony kurs ! Potem barany mozecie pisac komentarze !

  • 2017-05-16 16:16:13

    gość: ~unia

    Bramkę dla "Unii" zdobył Rafał Brysiak.

  • 2017-05-16 17:46:05

    gość: ~kibic

    Kibicu Zamkovi - kiedy bedziesz placil uczciwie bilety wstepu na mecz ? Kiedy nie bediesu na trybunach pil alkoholu i uzywal slow wulgarnych ? Krytyka trenera i zawodnikow sie nie interesuj ! Zacznij od siebie ! Co drugi ma wolny wstep bo gral w latach glebokiej komuny. Czas chyba skonczyc z ta patologia ! Wiekszosc kibicow wchodzi na stadion tylami aby wypic piwo i nie placic biletu !

  • 2017-05-16 20:20:56

    gość: ~mks

    mam nadzieje ze znajdzie sie jakis sponsor albo miasto dołoży żeby Sparta Ziębice grala w okręgówce i walczyła bo to co sie teraz dzieje to jakis stolec !!!???

  • 2017-05-17 09:00:34

    gość: ~Ja

    @~mks

    Sponsor? Najpierw to tam muszą znaleźć się ludzie do gry, bo mając na meczach jednego-dwóch rezerwowych czy też czasem w ogóle to Sparta jedyne gdzie może grać to właśnie w A-klasie. Wstyd, ze drużyna, gdzie w jednym meczu bramkarz gra na ataku i strzela bramkę zajmuje pozycję wicelidera. Nie wstyd dla Sparty, wstyd dla OZPN, dla tej ligi, że jej poziom jest tak dramatyczny. W Sparcie trzeba 3-4 wzmocnień i spokojnie mogą walczyć o awans - Skałki wyglądają kiepsko jak na lidera a awansują najpewniej, bo nie ma kto. A za rok? Jak Złoty Stok się utrzyma? Nie widzę kandydata do awansu? Jak nie Sparta to kto? Ciepłowody z gwiazdami z LDJ, które nie potrafią wygrać z Roztocznikiem? Czy Polonia z wiecznie narzekającym na wszystko Sikorskim i nominalnym bramkarzem latający w polu już coraz częściej? A może Tarnovia? :))))

  • 2017-05-17 09:54:05

    gość: ~mks

    @~Ja
    wystarczy że do Ziębic wrócili by ludzi którzy jakiś czas temu się porozchodzili po okolicznych klubach... ( Trepka, Michalski, Gurbała) 3 osoby które na pewno były by wzmocnieniami drużyny i na pewno podniosły by poziom sportowy drużyny

  • 2017-05-17 10:47:21

    gość: ~obserwator

    Panowie to tylko A-klasa a Wy się spinacie jakby to były rozgrywki o mistrzostwo kraju. Przecież wiadomo, że kluby będą borykać się z brakami kadrowymi (wyjazdy, sprawy osobiste, komunie, śluby, wesela, kontuzje itd.)

  • 2017-05-17 19:24:56

    gość: ~bbq

    gosc ja
    bardzo mądre to co piszesz ale w ziebicach naprawdę jest komu grac zdolna młodzież i wiele innych osób ale nad wszystkim wiszą finanse których nie ma , lecz pomijając to to chłopaki graja z sercem i nieważne czy bramkarz gra na ataku gra dla drużyny , i to chyba jest najważniejsze

  • 2017-05-17 08:22:12

    gość: ~Sparta

    Sparta wokregowce? Po co ? Spadnie szybciej niz wejdzie tak jak ostatnio

  • 2017-05-17 09:13:23

    gość: ~anonim

    Margaś na pewno nie jest na poziomie Gembary..to dwa światy bramkarskie i inne podejście do życia sportowego. Wzór miesza się z margasia dziadostwem.

  • 2017-05-17 11:42:37

    gość: ~hahaha

    @~anonim

    Ale pod jakim względem Gembara to wzór? Bo ja tego kompletnie nie rozumiem. Całe życie w A-klasie przez tatusia, pierwszy rok w 4 lidze i już wzór? Margaś jest specyficzny, ale bramkarzem jest dobrym. Porównywanie tych bramkarzy jest nie na miejscu.

  • 2017-05-17 13:20:16

    gość: ~kibic

    Tylko o dobrym bramkarzu jest glosno w mediach
    ! Margas inni bramkarze z powiatu moga czyscic Ci buty ! Jestes dobry co udowodniles ratujac zespoly przed spadkiem. Stad tak duze zainteresowanie Twoja osoba w klubach ! Powodzenia !!!

  • 2017-05-17 14:29:07

    gość: ~kibic

    Do anonima z Barda. Przy takich pieniadzach i zawodnikach w bramce mozna powiesic recznik i wzor bedzie ten sam ! Skoncza sie pieniadze, bedzie A klasa i na ratunek wezmiecie Margasia !

REKLAMA


REKLAMA