Zero punktów, jeden zdobyty gol i aż sześć straconych - tak wygląda bilans ząbkowickiego Orła po dwóch pierwszych kolejkach rozgrywekczwartej ligi w tym sezonie.
Biało-niebiescy w minioną sobotę przegrali u siebie aż 1:5 (1:0) z AKS Strzegom, choć po pierwszych 45. minutach chyba nikt nie zakładał takiego scenariusza. Ząbkowiczanie od pierwszych minut posiadali przewagę i szybko objęli prowadzenie. Piłkę do siatki gości mocnym uderzeniem z pola karnego skierował Hadas. W 36. minucie Orzeł mógł prowadzić 2:0, ale uderzenie Ostaszewskiego powędrowało nad bramką. Chwilę przed końcem pierwszej części gry to AKS doszedł do głosu, ale z optycznej przewagi gości nie wynikało wiele. Orzeł zaś w końcówce miał kolejną dobrą szansę. Dublet mógł skompletować Hadas, ale w dogodnej sytuacji uderzył obok bramki.
Druga połowa w wykonaniu biało-niebieskich była fatalna. Goście ze Strzegomia od początku przejęli inicjatywę i w 56. minucie doprowadzili do remisu. Gembara zdołał jeszcze sparować mocne uderzenie, ale wobec dobitki z najbliższej odległości Knyrka był już bezradny i AKS cieszył się z wyrównania. Przyjezdni poszli za ciosem i w 70. minucie rywalizacji już prowadzili. Mocne uderzenie przy bliższym słupku zaskoczyło bramkarza Orła, a na listę strzelców wpisał się Paraszczak. W 79. minucie AKS wygrywał już 3:1, a gola z najbliższej odległości po dośrodkowaniu zdobył rezerwowy Sabiszewski. Ten sam zawodnik trafił w doliczonym czasie gry na 4:1, a wynik pojedynku w ostatniej akcji meczu ustalił inny rezerwowy - Matusik.
Teraz Orła czeka mecz wyjazdowy w Oławie. Moto-Jelcz z kompletem punktów przewodzi w tabeli.


IV liga: Orzeł Ząbkowice Śląskie 1:5 (1:0) AKS Strzegom fot.: PiKo Photography
zdjęcie 15 z 18
foto_private_policy
REKLAMA
REKLAMA