Orzeł z piekła do nieba, udany powrót na ławkę trenerską Albrecta. Porażki Zamku i Skałek, wazna wygrana Sparty. W A-klasie solidny weekend w wykonaniu naszych ekip.
Efekt nowej miotły
Orzeł Ząbkowice Śląskie po serii porażek odniósł wygraną i uciekł ze strefy spadkowej. Biało-niebiescy ograli na wyjeździe GKS Mirków/Długołęka 4:3 (1:2), choć po kwadransie gry przegrywali 0:2. W tej konfrontacji zespołem z ławki trenerskiej dowodził Arkadiusz Albrecht, który dzień przed meczem zastąpił na tym stanowisku Mariusza Blecharza.
Orzeł Ząbkowice Śląskie mecz rozpoczął źle. Już w siódmej minucie strzałem z głowy Gembarę pokonał Idzik, a chwilę później było 2:0 po prostej stracie przed polem karnym i precyzyjnym uderzeniu zza pola karnego w wykonaniu Kuczmy. Wydawało się wówczas, że Orzeł Ząbkowice Śląskie o wygranej w Długołęce może zapomnieć, a i w odrobienie strat i doprowadzenie do wyrównania wierzył również mało kto. Mirkowianie przed tym meczem byli bowiem w czubie tabeli i w siedmiu wcześniejszych kolejkach tylko raz schodzili boiska bez przynajmniej punktu.
Biało-niebiescy jednak po słabym początku wraz z upływem czasu zaczęli grać lepiej, osiągać przewagę, tworzyć coraz bardziej składne akcje i w końcu zdołali lepszą dyspozycję przekłuć w gola. Chwilę przed przerwą autorem kontaktowego gola był Haras, który w sytuacji sam na sam ze spokojem pokonał Salamagę.
Ten gol motywująco podziałał na Orła Ząbkowice Śląskie. W drugich 45. minutach w grze biało-niebieskich widać było chęci, ambicję i wolę walki. Zdterminowani goście w 59. minucie cieszyli się z remisu, a do siatki mirkowian trafił rezerwowy Drzymkowski. Orzeł Ząbkowice Śląskie ruszył za ciosem i w 67. minucie już prowadził. W pole karne dośrodkował Madej, futbolówka przeszła wszystkich zawodników, zrobiła kozła i wpadła do bramki Salamagi tuż przy dalszym słupku. W ekipie Orła Ząbkowice Śląskie zapanowała euforia, gospodarze zaś zdezorientowani takim obrotem sprawy próbowali gonić wynik. Mecz nabrał rumieńców, a kibice nie mogli narzekać na nudę. W 85. minucie gry asystę Stuglika na gola zamienił Madej i biało-niebiescy prowadzili juz 4:2, ale z dwubramkowej zaliczki gospodarze cieszyli się zaledwie dwie minuty. Po wrzucie piłki z autu i przedłużeniu jej w kierunku dalszego słupka, z nabliższej odległości do bramki biało-niebieskich trafił Kuczma. Miejscowi poczuli, że mogą w tym meczu doprowadzić jeszcze do wyrównania i oblężyli pole karne Orła Ząbkowice Śląskie, stwarzając sobie w doliczonym czasie gry kapitalną sytuację. Świetną interwencją popisał się jednak Gembara i dołożył on sporą cegiełkę do końcowego triumfu biało-niebieskich.
Orzeł Ząbkowice Śląskie awansował w tabeli na czternaste miejsce, które jednak wciąż jest lokatą nie dającą utrzymania. Sezon dopiero się jednak rozkręca, a przed ząbkowiczanami teraz ważne mecze. Jeśli biało-niebiescy chcą mieć względnie spokojną zimę, to w najbliższych kolejkach musza punktować. Teraz przed Orłem Ząbkowice Śląskie starcie u siebie z zamykającą ligową tabelę Prochowiczanką.
Klasa okręgowa: Zamek z trzecią ligową porażką z rzędu, Skałki słabsze od Zdroju, ważny triumf Sparty
Zamek Kamieniec Ząbkowicki przegrał po raz trzeci z rzędu i w tym sezonie nie będzie grał o najwyższe cele. Tym razem podopieczni trenera Machowskiego musieli uznać wyższość Zjednoczonych Żarów, ulegając im na własnym boisku 1:4 (0:1).
Pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Gra toczyła się głównie w środku pola, a na boisku nie brakowało walki i pojedynków o każdą piłkę. Zamek Kamieniec Ząbkowicki długo skutecznie przeciwstawiał się rywalom, jednak w 30. minucie popełnił jeden błąd, który bezlitośnie wykorzystał Uszczyk, dając gościom prowadzenie. Do przerwy Zjednoczeni Żarów prowadzili 1:0.
Po zmianie stron obraz gry długo pozostawał wyrównany, a Zamek Kamieniec Ząbkowicki miał nawet znakomitą okazję do doprowadzenia do remisu. Wprowadzony po przerwie Burczak znalazł się w dogodnej sytuacji, ale nie zdołał pokonać bramkarza. Z czasem gospodarze musieli coraz bardziej się odkrywać, co skrzętnie wykorzystali zawodnicy Żarowa. W 69. minucie Uszczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców, podwyższając na 2:0. Zamek Kamieniec Ząbkowicki odpowiedział jednak bardzo szybko. W 72. minucie Grzybczak zdobył bramkę kontaktową i wydawało się, że gospodarze mogą jeszcze odwrócić losy spotkania. Nic bardziej mylnego. W 80. minucie ponownie dał o sobie znać Uszczyk, który wyłożył piłkę do pustej bramki, a formalności dopełnił Szczygieł. W doliczonym czasie gry gospodarzy dobił jeszcze Sajdak, ustalając wynik na 1:4. Zamek Kamieniec Ząbkowicki musi jak najszybciej otrząsnąć się z ostatnich niepowodzeń i zacząć regularnie punktować. Obecnie od strefy spadkowej podopiecznych trenera Machowskiego chroni już tylko lepszy bilans bramkowy. Przed zespołem z Kamieńca spotkanie za przysłowiowe sześć punktów – wyjazdowy mecz ze Szczytem Boguszów-Gorce, który znajduje się za plecami Zamku Kamieniec Ząbkowicki jako jeden z tych zespołów, które mają tyle samo oczek co Zamek Kamieniec Ząbkowicki, ale gorszy bilans punktowy.
Niewiele do powiedzenia mieli gracze Skałek Stolec w starciu z aspirującym o najwyższe cele Zdrojem Jedlina-Zdrój. Stolczanie przegrali na własnym boisku 0:3 (0:2) i była to porażka zasłużona.
Gospodarze objęli prowadzenie w 24. minucie pojedynku. Piłkę sprzed bramki Skałek Stolec tak niefortunnie wybijał Wojtal, że trafił nią między słupki. Na 2:0 gospodarze podwyższyli tuż przed przerwą. Celnym strzałem z głowy popisał się Chabrowski. W 51. minucie jedlinianie dołożyli trzeciego gola autostwa Bujaka i jasnym stało się, że ze Stolca wywiozą trzy punkty. Skałki Stolec zagrały poniżej oczekiwań i spadły w tabeli na dziewiątą pozycję. Teraz przed ekipą ze Stolca wyjazd do Kłodzka na mecz z miejscową Nysą. Jeśli stolczanie wygrają, to w tabeli mogą zanotować awans nawet o kilka pozycji.
Ważne trzy oczka zdobyła Sparta Ziębice. Drużyna prowadzona przez Grzegorza Czachora na własnym obiekcie pokonała 3:1 (2:0) Włókniarz Głuszyca. Niedzielny rywal Sparty Ziębice z zerowym dorobkiem punktowym zamyka tabelę, a ziębiczanie po pięciu kolejkach mają na swoim koncie siedem oczek i notują całkiem solidną inaugurację, biorąc pod uwagę fakt, że są beniaminkiem, a poprzednie kampanie w klasie okręgowej po awansie z A-klasy nie kończyły się dla Sparty Ziębice dobrze.
W niedzielnym pojedynku gospodarze od początku przejęli inicjatywę, a efektem tego był szybki gol zdobyty już w czwartej minucie pojedynku. Do siatki trafił Fitak po asyście Osieckiego. Na przerwę Sparta Ziębice schodziła z dwoma golami przewagi. Na listę strzelców wpisał się Szabat, a asystował mu Kluba. Było to w 42. minucie rywalizacji. Wcześniej ziębiczanie mieli jeszcze swoje sytuacje, by podwyższyć wynik, ale szwankowała skuteczność.
Przyjezdni zaraz po stracie gola stracili też zawodnika. Za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę z boiska wyrzucony został Franaszczyk. Wydawało się, że Sparta Ziębice mająca przewagę dwóch goli i zawodnika, będzie miała w drugiej połowie spacerek. Tak się jednak nie stało. Zaraz po przerwie goście zdobyli gola z rzutu karnego i w obozie Sparty Ziębice było wyczuwalne poddenerwowanie. Nastroje uspokoił jednak Skotnicki, który precyzyjnym strzałem zza pola karnego znów dał Sparcie dwa gole zaliczki.
Teraz Spartę Ziębice czeka kolejny mecz u siebie. Rywalem MKS Szczawno-Zdrój.
A-klasa, gr. II: Ślęża ograła Cukrownik, rezerwy Zamku lepsze od rywali z Roztocznika
Ślęża Ciepłowody zanotowała drugie zwycięstwo w sezonie. Podopieczni Radosława Korchana wygrali 2:0 (1:0) z Break-Farm Roztocznik. Wynik rywalizacji otworzył już jedenastej minucie Antkowiak. Jednobramkowa przewaga Ślęży Ciepłowody utrzymywała się do 85. minuty. Dopiero wtedy ślężanie zdołali trafić do siatki przeciwników po raz drugi. Autorem gola był Trepka, który przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny.
Teraz Ślęża Ciepłowody zagra na wyjeździe w Kątkach. Jeśli wygra, to powinna przesunąć się w górę tabeli. Aktualnie podopieczni Radosława Korchana zajmują siódmą pozycję.
Dobry start sezonu notują rezerwy Zamku Kamieniec Ząbkowicki. Podopieczni Krystiana Burczaka wygrali po raz czwarty w sezonie i z dwunastoma oczkami są w tabeli na czwartym miejscu.
Mecz rozpoczął się dla gospodarzy idealnie. Już w 5. minucie na listę strzelców wpisał się Mateusz Rychter, dając Zamkowi Kamieniec Ząbkowicki prowadzenie. Gospodarze przez większą część spotkania kontrolowali wydarzenia na boisku, choć goście z Roztocznika byli bardzo dobrze zorganizowani w defensywie i skutecznie odpierali kolejne ataki. Przed przerwą Zamek Kamieniec Ząbkowicki mógł podwyższyć prowadzenie, jednak w dogodnych sytuacjach niecelnie uderzali m.in. Dulanowski i Haber.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Goście ambitnie próbowali atakować, ale Zamek Kamieniec Ząbkowicki coraz groźniej odpowiadał kontratakami. W 55. minucie Różycki skierował piłkę do siatki, jednak sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. Chwilę później świetną okazję miał Burczak, lecz jego uderzenie minęło bramkę nad poprzeczką.
Grający trener Zamku Kamieniec Ząbkowicki dopiął swego w 75. minucie. Po idealnym dośrodkowaniu Różyckiego strzałem głową ustalił wynik spotkania na 2:0.
Zamek Kamieniec Ząbkowicki II utrzymał czwarte miejsce w tabeli, a przed zespołem Krystiana Burczaka kolejne wymagające spotkanie. W następnej kolejce rezerwy udadzą się do Lutomii, która przed sezonem była typowana na jednego z „czarnych koni” rozgrywek.
A-klasa, gr. III: Unia ograła Pogoń, Perła postraszyła lidera, Polonia remisuje ze swoją imienniczką
Unia Bardo odniosła drugą wygraną w sezonie. Bardzianie okazali się lepsi od ostatniej w tabeli Pogoni Duszniki-Zdrój. Biało-niebiescy wygrali 3:1 (1:1), choć wygrana wcale nie przyszła im łatwo.
Pogoń Duszniki-Zdrój w drugiej minucie gry objęła prowadzenie po dosrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu. Bardzianie wyrównali kwadrans później. Do siatki przyjezdnych trafił Herdy. Na drugiego gola kibice musieli czekać do ostatniego kwadransu gry. Wcześniej unici kilkukrotnie uderzali na bramkę Pogoni Duszniki-Zdrój, ale dobrze interweniował golkiper duszniczan. Przy uderzeniu Rypińskiego był jednak bez szans. Zawodnik Unii Bardo zamknął dośrodkowanie z rzutu wolnego i mocnym strzałem pod poprzeczkę dał gospodarzom prowadzenie. Trzeci gol padł po kuriozalnym samobóju defensora gości.
Unia Bardo po dwóch przegranych na początku sezonu teraz zaczęła regularnie punktować i jest w środku stawki. Teraz podopiecznych trenera Tomaszewicza czeka spory test - rywalem lider ze Stronia Śląskiego, który w tym sezonie nie zgubił jeszcze punktów.
Kryształ w minionej kolejce ograł Perłę Płonica, która mimo porażki to na tle lidera pozostawiła po sobie dobre wrażenie i pokazuje, że w rozgrywkach A-klasy radzi sobie bardzo pozytywnie. Płoniczanie przegrali tylko 0:1 (0:0). Jedyny gol padł w 50. minucie pojedynku, a jego autorem był Lasota.
Teraz Perłę Płonica czeka starcie z Burzą Dzikowiec.
Kolejny remis zanotowała też ząbkowicka Polonia. Podopieczni Daniela Gurbały podzielili się punktami z Polonią Bystrzyca Kłodzka, remisując 1:1 (1:0). Ząbkowiczanie prowadzili od 45. minuty spotkania, kiedy to na listę strzelców wpisał się Gorczowski. Wcześniej blisko gola był też Kowerko, ale uderzył w poprzeczkę.
Goście w drugiej połowie zdołali doprowadzić do remisu. Miało to miejsce w 64. minucie rywalizacji. Ostatni kwadrans to też sporo emocji i nerwów. Arbiter pokazał dwie czerwone kartki - najpierw Bielakowi z Bystrzycy Kłodzkiej, a kilka minut później Wolanowi z ekipy gospodarzy. W międzyczasie strzał z rzutu wolnego Skubisza powędrował w słupek. W zespole ząbkowiczan po końcowym gwizdku był niedosyt, ale znacznie mniejszy niż we wcześniejszych pojedynkach kończonych podziałem punktów.
Teraz Polonię czeka kolejny trudny rywal. Na drodze zespołu Daniela Gurbały staną Zjednoczeni Ścinawka Srednia.
em24.pl
REKLAMA
REKLAMA