Orzeł Ząbkowice Śląskie ograł Chrobrego i przegrał z Górnikiem, w klasie okręgowej dwie wygrane i porażka naszych ekip. W A-klasie ekipy z powiatu ze zmiennym szczęściem.
IV liga: Orzeł raz za trzy, raz bez punktów
Przyspieszyły rozgrywki czwartej ligi. W minioną środę Orzeł grał u siebie z rezerwami Chrobrego Głogów, a trzy dni później grał w Złotoryi z miejscowym Górnikiem. Po środowym spotkaniu biało-niebiescy mieli powody do zadowolenia. Orzeł wygrał 3:2 (1:0) i odniósł drugi triumf z rzędu. Na listę strzelców wpisali się Data, Haras oraz Madej. W Złotoryi już jednak nie udało się przedłużyć zwycięskiej serii. Ząbkowiczanie przegrali 1:4, a jedynego gola dla Orła zdobył Haras. Miało to miejsce w 24. minucie meczu. Już wtedy Górnik prowadził 1:0, a to za sprawą Tycla, który wykończył składną akcję gospodarzy. Orzeł po straconym golu w pierwszym kwadransie meczu szybko zdołał odrobić straty i wydawało się, że jest na fali wznoszącej. Chwilę później biało-niebiescy mieli rzut karny, ale jedenastki nie wykorzystał Madej. To wydaje się był kluczowy moment losów rywalizacji. Orzeł przed przerwą miał jeszcze okazję na gola, ale ostatecznie na półmetku zmagań był remis 1:1.
Drugie 45. minut rewelacyjnie rozpoczęli miejscowi, którzy już chwilę po wznowieniu gry wyszli na prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Chodyga, a do bramki Gembary trafił Krikuzhas. W 60. minucie było już 3:1, a kontrę gospodarzy wykończył Matys. Wynik pojedynku ustalił w 86. minucie rezerwowy Potaczek.
Orzeł po pięciu kolejkach z trzema punktami znajduje się w dolnej części klasyfikacji. Teraz Orła czeka mecz na własnym boisku z Lechią Dzierżoniów, która po nienajlepszym początku dwa ostatnie mecze wygrała i pnie się w górę tabeli.
Klasa okręgowa: Zamek lepszy od Włókniarza, Skałki pokonały Szczyt, fatalna końcówka Sparty
W klasie okręgowej nasi ze zmiennym szczęściem. Pewną wygraną odniósł Zamek Kamieniec Ząbkowicki, który mimo iż sporą część meczu grał w osłabieniu to pewnie pokonał na wyjeździe 3:0 (1:0) Włókniarz Głuszyca. Do przerwy podopieczni trenera Jarosława Machowskiego prowadzili 1:0 po trafieniu Kozłowskiego. W okło 65. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Grabowski i wydawało się, że Zamek czeka trudna końcówka. Podopieczni trenera Machowskiego po stracie zawodnika zareagowali jednak rewelacyjnie - minutę później na 2:0 trafił Rychter, a w doliczonym czasie gry Włókniarz dobił rezerwowy Gerlach i trzy oczka pojechały do Kamieńca Ząbkowickiego. Zamek w tabeli jest trzeci i jest jednym z czterech zespołów, który w pierwszych dwóch kolejkach nie zaznał smaku porażki. Teraz zespół trenera Machowskiego czeka starcie z Górnikiem Wałbrzych.
Emocjonująco było w Stolcu, gdzie miejscowe Skałki podejmowały Szczyt Boguszów Gorce. Po dwóch minutach stolczanie prowadzili 2:0 i wydawało się, że są na dobrej drodze by odnieść pewne zwycięstwo. Ostatecznie podopieczni Piotra Kupca trzy punkty zgarnęli, ale do końca nie mogli być pewni wygranej. Na 1:0 dla gospodarzy trafił Galas po ładnym uderzeniu zza pola karnego.
Spory niedosyt i złość mogą czuć piłkarze Sparty Ziębice, którzy jeszcze w 88. minucie prowadzili w Dzierżoniowie z Lechią II 2:1, ale nie zdołali do Ziębic przywieźć nawet punktu, tracąc dwa gole w doliczonym czasie gry. Gospodarze zostali wynagrodzeni za walkę do ostatniego gwizdka, bo przez większą część meczu byli stroną dominującą, ale długo nie mogli swojej przewagi udokumentować golami.
Wszystko co istotne dla losów rywalizacji miało miejsce po zmianie stron, a nawet w ostatnim kwadransie. Sparta objęła prowadzenie po rzucie karnym, który skutecznie egzekwował Kluba. Lechia odpowiedziała siedem minut później bramką Litwina i był remis. Gdy w 86. minucie do siatki gospodarzy trafił Szabat, to mało kto wierzył, że Sparta z Dzierżoniowa może wrócić bez punktów, a jednak... w doliczonym czasie gry najpierw piłkę do własnej bramki niefortunnie skierował Czachor, a chwilę później zwycięskie trafienie dla rezerw Lechii zanotował Litwin i to gospodarze po końcowym gwizdku mogli świętować pierwsze zwycięstwo w sezonie.
Teraz Sparta zagra u siebie ze Zdrojem-Jedlina Zdrój, który z kompletem punktów zajmuje pozycję lidera.
A-klasa, gr. II: Ślęża uległa Piławiance, Zamek II liderem
Jeszcze kilka miesięcy temu obie drużyny dzieliły dwa poziomy rozgrywkowe. Rezerwy Zamku Kamieniec Ząbkowicki grały w B-klasie, Cukrownik w klasie okręgowej. Ci pierwsi zanotowali awans, gdy ci drudzy byli zmuszeni pogodzić się ze spadkiem. Los skrzyżował te ekipy już w drugiej kolejce A-klasowych zmagań, a pojedynek okazał się być dużo bardziej jednostronny niż przed meczem mogłoby się wydawać. Beniaminek z Kamieńca Ząbkowickiego pod wodzą trenera Krystiana Burczaka odniósł efektowne zwycięstwo nad spadkowiczem z okręgówki, wygrywając na wyjeździe 6:1.
Od pierwszych minut spotkania goście całkowicie zdominowali gospodarzy, którzy mieli ogromne problemy z opuszczeniem własnej połowy. W 17. minucie po strzale Burczaka bramkarz Cukrownika wypluł piłkę, a w polu karnym najlepiej odnalazł się Różycki, dając Zamkowi prowadzenie. Siedem minut później po rzucie rożnym piłka trafiła wprost pod nogi Pluciaka, który z najbliższej odległości podwyższył na 2:0. Zamek nie dopuszczał rywali do praktycznie żadnych sytuacji, a sam mógł prowadzić jeszcze wyżej, jednak gospodarzy przed kolejnymi stratami ratowała m.in. poprzeczka oraz nieskuteczność zawodników z Kamieńca Ząbkowickiego.
Drugą połowę Zamek rozpoczął od kolejnego trafienia. W 49. minucie z rzutu wolnego bardzo ładnie przymierzył Chamerski, podwyższając prowadzenie na 3:0. Po tej bramce goście wyraźnie spuścili z tonu, a seria błędów zakończyła się stratą gola w 65. minucie. Podopieczni trenera Burczaka szybko jednak otrząsnęli się po tym ciosie i odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób. Po dośrodkowaniu Chamerskiego do piłki dopadł doświadczony Bierut, który efektownym strzałem zdobył czwartego gola dla Zamku.
W 78. minucie indywidualną akcją popisał się Burczak, który dograł do Mieszkalskiego, a ten spokojnie dopełnił formalności, podwyższając na 5:1. W końcówce spotkania drugą bramkę dołożył jeszcze Bierut, ustalając wynik na efektowne 6:1.
Zamek II po dwóch kolejkach ma komplet punktów i – nieco niespodziewanie – zajmuje fotel lidera II grupy wałbrzyskiej A-klasy. Trzeba jednak pamiętać, że sezon dopiero się rozpoczął, a przed zespołem trenera Burczaka mecze z drużynami, które mają ambicje związane z walką o awans. Dotychczasowe dwa spotkania pokazują jednak, że Zamek może być beniaminkiem, który może solidnie namieszać w tym sezonie.
Co warte podkreślenia, w obu pierwszych spotkaniach trener rezerw nie korzystał z zawodników pierwszej drużyny dając szansę zawodnikom grup młodzieżowych oraz młodym piłkarzom wchodzącym do seniorskiej piłki.
Teraz przed Zamkiem mecz u siebie z Sudetami Kątki.
W meczu dwóch solidnych ekip Ślęża Ciepłowody musiała uznać wyższość Piławianki Piława Górna. Ciepłowodzianie wrócili z Piławy Górnej bez punktów, przegrywając 1:2. Kluczowy dla losów rywalizacji okazał się fragment meczu po przerwie. To wtedy do siatki Piotrowskiego trafił Kucharek, a po chwili z rzutu karnego podwyższył Ceglarz. Ślęża odgryzła się golem Olejarnika z rzutu karnego. Było to w 73. minucie, chociaż już wcześniej Olejarnik był bliski by zdobyć gola, ale dobrze interweniował bramkarz gospodarzy. Był on zresztą pewnym punktem drużyny przez cały mecz, a w końcówce także nie zawiódł i trzy oczka pozostały w Piławie Górnej. Piławianka, która w ubiegłym sezonie wywalczyła wicemistrzostwo ligi będzie jednym z pretendentów do walki o awans do klasy okręgowej.
A-klasa, gr. III: Efektowna wygrana Perły, triumf Polonii, Unia nadal z zerem
Bez punktów po dwóch kolejkach nowego sezonu pozostaje Unia Bardo. Podopieczni Waldemara Tomaszewicza do Ścinawki Średniej udali się w zaledwie jedenastoosobowym zestawieniu i ulegli gospodarzom 2:3, choć jeszcze w 79. minucie zdobyli gola dającego prowadzenie. Wynik meczu w około 20. minucie otworzył Świerzawski świetnym uderzeniem z dystansu. Gospodarze wyrównali chwilę później. Do bramki Dębowskiego trafił Szydełko. Na domiar złego bardzianie od 34. minuty musieli grać w osłabieniu za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę dla Kuliga. Unici zdołali jednak utrzymać remis do przerwy, choć z przebiegu gry i sytuacji, to gospodarze mogli mieć pretensje przede wszystkim do samych siebie, że do szatni nie schodzą przynajmniej z jednobramkową przewagą. Co więcej, po zmianie stron Zjednoczeni mimo gry w przewadze nadal nie potrafili zdobyć gola dającego im prowadzenie. Co więcej, niespodziewanie objęli je bardzianie. Dogodną sytuację wykorzystał Rypiński i zdobył swoje drugie trafienie w sezonie. Ostatnie dziesięć minut należało jednak do Zjednoczonych. Najpierw gospodarze doprowadzili do remisu po rzucie karnym skutecznie egzekwowanym przez Luberdę, a chwilę później drugi raz Dębowskiego pokonał Szydełko i trzy oczka pozostały w Ścinawce Średniej.
Teraz przed Unią mecz u siebie ze Spartą Stary Waliszów. Będzie to pojedynek dwóch ekip, które w tym sezonie jeszcze nie zapunktowały.
Sparta w miniony weekend przegrała u siebie aż 0:6 (0:2) z Perłą Płonica. Beniaminek z gminy Złoty Stok zdobył pierwsze punkty w sezonie, a hat-tricka skompletował Stwora, który pojawił się na placu gry w 35. minucie zmieniając kontuzjowanego Kozioła. To własnie Kozioł dał Perle prowadzenie, trafiając do siatki juz w drugiej minucie rywalizacji. Tuż przed przerwą prowadzenie Perły podwyższył Stwora, ale kluczowa dla losów rywalizacji była interwencja Szumnego z 40. minuty gry, kiedy to obronił rzut karny.
Dwubramkowe prowadzenie i dodatkowa motywacja w postaci obronionej jedenastki spowodowała, że Perła zaraz po zmianie stron trafiła po raz trzeci. Ponownie uczynił to Stwora. Kolejne gole dla podopiecznych trenera Romana Kieniuka padły już pod koniec meczu. Na 4:0 trafił Stwora, kompletując hat-tricka, a później gole dokładali Haber i Czarnota.
Perła w trzeciej kolejce zagra z Włókniarzem Kudowa-Zdrój, który ma na swoim koncie punkt po bezbramkowym remisie z Burzą Dzikowiec.
Pierwsze trzy punkty do swojego dorobku dopisała Polonia Ząbkowice Śląskie. Podopieczni Daniela Gurbały wygrali 2:1 (2:0) w Wojborzu, a na listę strzelców wpisali się tekieli i Kowerko. Dla ATS trafił Masternak. Samo spotkanie nie było piękne dla oka. Dużo było fizyczności, co zresztą na małym boisku w Wojborzu często jest normą. Polonia już po 30. minutach zdołała jednak wypracować sobie przewagę dwóch goli i to wystarczyło, by zgarnęła pierwsze punkty w sezonie. Teraz Polonię czeka w końcu mecz u siebie. Rywalem GLKS Orlęta Krosnowice, które mierzą wysoko.
em24.pl
REKLAMA
REKLAMA