Express-Miejski.pl

Orzeł zremisował z Piastem, Zamek i Skałki bez punktów. Sparta z historyczną wygraną i blisko awansu

zdjęcie ilustracyjne

zdjęcie ilustracyjne fot.: mp

Orzeł znów nie wygrał, Zamek i Skałki przegrywają po pojedynkach obfitujących w sporo goli. Prawdziwa goleada jednak w Ziębicach - Sparta wygrała aż 22:1!

Seria Orła bez wygranej trwa

Nietypowo, bo w piątek swój mecz rozegrał ząbkowicki Orzeł, który w Nowej Rudzie mierzył się z Piastem. Pojedynek zakończył się podziałem punktów, który nie satysfakcjonował żadnej ze stron.

Biało-niebiescy jechali na mecz z chęcią przełamania serii meczów bez wygranej. Piastowi zależało na wygranej, by zapewnić sobie utrzymanie w rozgrywkach bez oglądania się na innych.  Ostatecznie po 90. minutach rywalizacji wynik brzmiał 2:2.

Do przerwy to Orzeł prowadził 1:0. W ostatniej akcji pierwszej części gry rzut karny na gola zamienił Madej. W polu karnym faulowany był Ostaszewski. Zaraz po zmianie stron noworudzianie doprowadzili do remisu, a Brandla w 56. minucie pokonał Zabrzeski. Od 75. minuty Orzeł grał w osłabieniu po czerwonej kartce dla Zielińskiego, który zdaniem arbitra przy faulu celowo odepchnął kolanem zawodnika Piasta, a od 76. minuty przegrywał 1:2. Do siatki biało-niebieskich trafił Dos Santos. Po strzelonym golu w bramce Orła doszło do przepychanki pomiędzy zawodnikami, w wyniku której z boiska został wyrzucony Starostenko. Orzeł do końca walczył o zdobycie gola dającego przynajmniej punkt i w doliczonym czasie gry ta sztuka udała im się za sprawą Robaka, który celnie główkował po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zdobył swoją siódmą bramkę w sezonie.

Orzeł pozostaje w tabeli na dziesiątym miejscu. Teraz biało-niebiescy zagrają u siebie z AKS-em Strzegom, a w ostatniej kolejce pojadą do Świętoszowa na mecz z Twardym.

Klasa okręgowa: Goleady w meczu Zamku i Skałek. Obie bez szczęśliwego zakończenia

Kibice w Kamieńcu Ząbkowickim obejrzeli prawdziwy festiwal bramek, jednak po końcowym gwizdku trudno było mówić o zadowoleniu. Zamek przegrał 4:5 (2:3) z walczącym o utrzymanie Górnikiem Nowe Miasto Wałbrzych, mimo że rywale przez część meczu grali w osłabieniu. Dla gospodarzy to kolejny bardzo niepokojący sygnał w kiepskiej rundzie wiosennej.

Przed spotkaniem to Zamek wydawał się faworytem. Do Kamieńca Ząbkowickeigo przyjechał zespół oparty niemal wyłącznie na młodzieżowcach, w większości juniorach, a do tego wciąż niepewny ligowego bytu. Boisko szybko pokazało jednak, że goście nie zamierzają ograniczać się wyłącznie do defensywy.

Już w 7. minucie Górnik objął prowadzenie za sprawą Worskiego. Odpowiedź gospodarzy przyszła cztery minuty później. Bezpośrednio z rzutu rożnego wyrównał Rychter. Radość gospodarzy trwała jednak bardzo krótko, bo niespełna trzy minuty później goście ponownie prowadzili ponownie za sprawą Worskiego i już wtedy było widać, że kibiców czeka wyjątkowo ofensywne widowisko.

Młodzi zawodnicy z Wałbrzycha prezentowali się bardzo dobrze, często dochodzili do sytuacji bramkowych i sprawiali defensywie Zamku bardzo duże problemy. W 28. minucie było już 1:3. Gospodarze zdołali jeszcze złapać kontakt przed przerwą, gdy przypomniał o sobie Fatyanov i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:3.

Drugą część meczu Zamek rozpoczął z animuszem. W 48. minucie Malik pewnie wykorzystał rzut karny, a dodatkowo Wojciechowski z Górnika obejrzał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Grający w przewadze gospodarze szybko przejęli inicjatywę, a efektem była kolejna bramka zdobyta przez Brzózkę.

Wydawało się, że Zamek ma mecz pod kontrolą. Stało się jednak odwrotnie. Po objęciu prowadzenia z gospodarzy wyraźnie uszło powietrze, a ambitnie walczący w dziesiątkę goście zaczęli spychać Zamek do głębokiej defensywy. W 77. minucie doprowadzili do wyrównania a hat-tricka skompletował Worski. Przyjezdni nie zamierzali na tym poprzestawać. W końcówce Górnik nadal atakował i w 85. minucie dopiął swego. Po rzucie karnym zdobył piątą bramkę aurostwa nikogo innego jak Worskiego, który ustalił wynik spotkania i został bohaterem wałbrzyszan i jednocześnie katem Zamku.

Nastroje w Kamieńcu Ząbkowickim nie są optymistycznie. Biorąc pod uwagę wyniki z rundy wiosennej Zamek należałby dziś do grona zespołów walczących o utrzymanie. Mimo nienajlepszej rundy zespół grający swoje mecze przy ul. Złotostockiej wciąż zajmuje siódme miejsce w rozgrywkach, głównie dzięki solidnemu punktowaniu w pierwszej połowie sezonu. Strata Zamku do czołówki tabeli jest ogromna, bo 25-punktowa. Za plecami ekipy z Kamieńca Ząbkowickiego spory ścisk. Jeśli ekipa trenera Albrechta chce zakończyć sezon w górnej połowie tabeli to musi w ostatnich trzech kolejkach łapać punkty. Teraz Zamek czeka wyjazd do Głuszycy.

W Stolcu także nastroje dalekie od optymizmu. Skałki są na ósmej pozycji w tabeli i też nie jest to na pewno wynik, który w pełni zadowalałby działaczy, trenera, zawodników i kibiców. W miniony weekend Skałki przegrały w Bystrzycy Górnej 3:6 (1:3).

Kluczowe dla losów rywalizacji okazało się dziesięć minut meczu. Od 14 do 24 minuty Skałki straciły cztery gole i jasnym stało się, że z wyjazdu wrócą bez punktów. Najpierw po składnej akcji prowadzenie gospodarzom dał Klemiński, a dwie minuty później do siatki trafił Kobiela, który głową skierował piłkę do bramki przy bierności defensorów gości. Miejscowi poszli za ciosem i po chwili znów cieszyli się z gola. Katastrofalny błąd popełnił Zygmunt, który wypuścił piłkę z rąk, a korzystający z prezentu Furmankiewicz niemal wszedł z nią do bramki. Ten sam gracz za chwilę miał już na swoim koncie dublet. Skałki przed przerwą zdołały odpowiedzieć bramką z rzutu karnego. Zdaniem arbitra faulowany był Fudali, a jedenastkę na gola zamienił Kusowski.

Drugie 45. minut udanie rozpoczęli miejscowi, którzy już w 49. minucie znów cieszyli się z czterobramkowej zaliczki. Hat-tricka skompletował Furmankiewicz, który pewnie wykorzystał rzut karny. To nie był jednak koniec jedenastek, jakie arbiter dyktował tego dnia. Tym razem szansę na gola otrzymali stolczanie i ją wykorzystali. Egzekutorem był Piątek. Podobnie jak po pierwszym golu, tak i po drugim trafieniu, bystrzyczanie szybko odpowiedzieli. Z dystansu z pierwszej piłki huknął Gliwa i piłka zatrzepotała w siatce Skałek. Wynik meczu w ostatniej akcji rywalizacji ustalił Wajdzik.

Dla podopiecznych trenera Kondryca był to trzeci mecz z rzędu bez wygranej. O przełamanie tej mini serii stolczanie powalczą u siebie z liderem ze Świdnicy.

A-klasa, gr. III: Rekordowy wynik Sparty i pewna wygrana rezerw Orła. Ślęża i Polonia podzieliły się punktami

22:1 - taki wynik zanotowała ziębicka Sparta i wydaje się, że to historyczny rozmiar zwycięstwa, jaki ziębiczanie odnieśli w całej swojej historii. W ostatnich kilku latach na lokalnych boiskach aż tak wysokich wygranych nie odnotowywano. Niechlubnym współtwórcą takiej wygranej jest ekipa z Gilowa, która pod koniec meczu zdołała strzelić honorowego gola. Dla Sparty osiem bramek zdobył Michalski, pięć Gwóźdź, cztery Robak, po dwie Mazowita i Fitak i jedną Góralik.

Sparta utrzymuje czteropunktową przewagę nad Piławianką i jeśli w najbliższej kolejce wygra u siebie z Sudetami Kątki to będzie już jedną nogą w klasie okręgowej bez względu na rezultat Piławianki, choć jeśli zespół z Piławy Górnej przegra, to korki od szampanów będą strzelać w Ziębicach już za kilka dni.

W miniony weekend nieobliczalnym rezerwom Orła wylosowała się dobra dyspozycja. Efekt? Pewne zwycięstwo 8:0 (2:0) z Break-Farm Roztocznik. Na listę strzelców wpisali się: Krakowski x2, który choć jest nominlanym bramkarzem, to jak pojawia się na boisku, to strzela jak na zawołanie. Tym razem do zdobycia dwóch goli wystarczyły mu dwa kwadranse. Ponadto strzelali też Hoffmann, Krekora, Badecki, Matusik, Bielan i Torba. Rezerwy Orła mają w tabeli pewne szóste miejsce, a teraz powalczą o piątą pozycję. Rywalem znajdujący się oczko wyżej Kłos Lutomia.

Od ponad dwóch miesięcy niepokonana jest Ślęża Ciepłowody, która w miniony weekend zanotowała drugi remis z rzędu. Podopieczni trenera Radosława Korchana podzielili się punktami z Polonią Ząbkowice Śląskie, remisując 1:1 (0:0). Bramki w meczu padły dopiero w końcówce. Najpierw w 81. minucie dla gospodarzy trafił z rzutu karnego Olejarnik, ale goście zdołali wyrównać za sprawą Gorczkowskiego w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Emocji i ostrych starć w meczu nie brakowało - arbiter pokazał osiem żółtych kartek. Nie brakowało też kontrowersji - ząbkowiczanie nie zgadzali się z decyzją o rzucie karnym dla Ślęży, a wcześniej też domagali się odgwizdania jednastki po drugiej stronie boiska.

W Ząbkowicach Śląskich punkt z wyżej notowanym rywalem jednak szanują, w Ciepłowodach czują niedosyt, bo trzecie miejsce, które jeszcze chwilę temu było w zasięgu Ślęży, wydaje się już poza ekipą trenera Korchana. Polonia w tabeli jest dziewiąta, Ślęża czwarta. W najbliższej kolejce zespół Daniela Gurbały zagra u siebie z niżej notowanym Dobrocinem, a ciepłowodzianie udadzą się w delegację do Roztocznika.

A-klasa, gr. II: Tarnovia znów zdemolowana. Zaskakująco wysoka porażka Unii Bardo

Tarnovia, która już tylko wyczekuje zakończenia sezonu znów została mocno zbita. Tym razem zespół trenera Lisieckiego przegrał z przedostatnim Zamkiem Trzebieszowice 0:14 (0:8). Goście dominowali w Tarnowie od pierwszej do ostatniej minuty i wierzą jeszcze w utrzymanie. Tarnovia po tej wstydliwej porażce nie ma już nawet matematycznych szans, by wywalczyć utrzymanie. Do końca sezonu pozostały trzy kolejki, a do czternastej Iskry Jaszkowa Dolna zespół z Tarnowa traci dziesięć punktów.

W meczu z Tarnovią na listę strzelców wpisali się Porębski x7, Głogowski x2, Traczuk x2 oraz Wojtaszek x2. Jeden gol był trafieniem samobójczym. Tarnovia zagra teraz w Domaszkowie, potem u siebie z Nysą Kłodzko, a ligowe zmagania zakończy w wyjazdowym starciu ze Zjednoczonymi Ścinawka Średnia.

Wysokiej porażki doznała Unia Bardo, która przegrała 0:6 (0:2) w Dusznikach-Zdroju z niżej notowaną Pogonią. Bardzianie przystąpili w nieco innym zestawieniu niż w wygranym przed tygodniem meczu z KS Polanicą-Zdrój, ale nawet osłabienia w składzie nie usprawiedliwiają tak wysokiej porażki. Bramki dla gospodarzy zdobyli Bodziński i Kania. Obaj po końcowym gwizdku mogli cieszyć się z hat-tricków. Bardzianie pozostają w tabeli na dziewiątym miejscu. Teraz zagrają z wciąż niepewna ligowego bytu Iskrą.

em24.pl

2

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł zremisował z Piastem, Zamek i Skałki bez punktów. Sparta z historyczną wygraną i blisko awansu

    2026-05-27 12:06:02

    gość: ~Obiektywny

    Zamek …. Jesteście już dnem … wstyd żeby przegrać z drużną dzieciaczków która gra w 10 , już nie ma co po was jechać -
    Zawodnicy
    Trener
    Prezes
    Dajcie sobie spokój lepiej oddać ostanie 3
    Mecze walkowerem mniej wstydu

    W Kamieńcu jest potrzebny nowy Prezes (obecny wyżej sra niż głowę ma i nic nie wnosi do klubu)i nowy zarząd , musi zmienić się polityka
    Pan Trener wypad w podskokach, każdą drużynę niszczysz

    I tych pseudo grajków też trzeba zweryfikować

  • 2026-05-27 13:20:49

    gość: ~Unita

    ostatnio dodany post

    Czy wygrywasz czy nie,
    Ja i tak kocham Cię.
    W moim sercu Unia jest.
    Nasz Kochany BKS!!!

    Unia!!!

REKLAMA