Orzeł znów stracił zwycięstwo w końcówce. W okręgówce Skałki wygrały z ostatnią Pogonią, a Zjednoczeni Żarów zwyciężyli w Kamieńcu Ząbkowickim. Sparta o krok bliżej.
Bramka młodego Michała Badeckiego mogła okazać się golem na wagę trzech punktów dla ząbkowickiego Orła w meczu z rezerwami Chrobrego Głogów. Biało-niebiescy znów jednak stracili wygraną w końcówce i musieli podzielić się punktami z wyżej notowany przeciwnikiem. Dla biało-niebieskich był to ósmy mecz z trzynastu na własnym boisku, gdzie nie zainkasowali kompletu oczek.
Podopieczni Mariusza Blecharza dobrze weszli w spotkanie i już w pierwszym kwadransie dwukrotnie zagrozili bramce przyjezdnych po stałych fragmentach gry, a w 16. minucie stworzyli sobie wyśmienitą okazję by objąć prowadzenie, ale mocny strzał Drzymkowskiego zatrzymał się na poprzeczce bramki Chrobrego. Goście próbowali odpowiadać, ale w początkowej fazie meczu tak dobrej sytuacji jaką mieli biało-niebiescy sobi nie stworzyli. W 30. minucie meczu blisko trafienia dla Orła był Szabat. Piłka po jego strzale zza pola karnego odbiła się jeszcze od obrońcy, ale golkiper Chrobrego zdołał zareagować i odbił futbolówkę przed siebie. Przed końcem pierwszej połowy blisko gola byli głogowianie i to oni w pierwszych 45. minutach mieli swoją najlepszą okazję, by objąć w meczu prowadzenie. Najpierw strzał jednego z gości obronił Brandl, a przy dobitce w sukurs przyszła mu poprzeczka. Ostatnim akcentem pierwszej połowy była świetnie zagrana piłka przez Ostaszewskiego w kierunku Drzymkowskiego. Ten nie zdołał jednak wygrać pozycji z obrońcą i ostatecznie akcja spaliła na panewce. Do przerwy bez goli.
Drugie 45. minut Orzeł rozpoczął od mocnego uderzenia. W pole karne wpadł Ostaszewski i technicznie uderzył w kierunku dalszego słupka. Piłka trafiła jednak w słupek i nie znalazła drogi do siatki. Biało-niebiescy dominowali na murawie. W 50. minucie w polu karnym głogowian padał Zieliński, ale arbiter nie dopatrzył się przewinienia i nie wskazał na jedenasty metr. Chwilę później bramkarz Chrobrego, który uwijał się jak w ukropie, musiał jednak skapitulować. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu piłka trafiła pod nogi Paszkowskiego. Ten oddał strzał, po którym futbolówka odbiła się od poprzeczki, a następnie trafiła pod nogi Badeckiego, którzy strzałem z niełatwej pozycji trafił między słupki i dał Orłowi prowadzenie.
Po zdobytej bramce ząbkowiczanie nieco się cofnęli i dali dojść do głosu Chrobremu. Goście nie stwarzali dużego zagrożenia pod bramką Brandla aż do 87 minuty gry. Wówczas przed polem karnym faulował Witsanko, a rzut wolny na gola zamienił doświadczony Machaj i ustalił wynik pojedynku.
Po remisie biało-niebiescy spadli w tabeli na siódme miejsce. Teraz przed Orłem kolejne niełatwe starcie - biało-niebiescy zagrają w Żmigrodzie z walczącym o grę w barażach o trzecią ligę Piastem Żmigród.
Klasa okręgowa: Zjednoczeni rozbili Zamek, Skałki pokonały ostatnią Pogoń
Po dotkliwej porażce z liderem Zamek Kamieniec Ząbkowicki liczył na rehabilitację przed własną publicznością. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna – gospodarze nie znaleźli sposobu na dobrze dysponowanych Zjednoczonych Żarów i przegrali wyraźnie 0:4 (0:2). Od pierwszych minut inicjatywę przejęli goście, narzucając swój styl gry i spychając Zamek do defensywy. Przewaga szybko znalazła odzwierciedlenie w wyniku. Już w 14. i 17. minucie Zjednoczeni zadali dwa ciosy, wykorzystując błędy w ustawieniu defensywy. Wracający do podstawowego składu bramkarz Gawdonowicz nie miał większych szans przy obu trafieniach. Goście kontrolowali przebieg gry, choć przed przerwą Zamek miał okazję, by złapać kontakt. W dogodnej sytuacji znalazł się Gerlach, jednak jego intencje wyczuł bramkarz i obronił uderzenie.
Obraz gry nie zmienił się po przerwie. Zamek nadal miał problem z konstruowaniem akcji ofensywnych, a Zjednoczeni konsekwentnie realizowali swój plan, opierając grę m.in. na bardzo dobrej dyspozycji Uszczyka. W 54. minucie goście podwyższyli prowadzenie na 3:0, praktycznie rozstrzygając losy spotkania. Gospodarze próbowali jeszcze zdobyć honorową bramkę. Blisko szczęścia był młody Kieniuk, jednak w dobrej sytuacji nie trafił do siatki. W końcówce Zjednoczeni postawili kropkę nad „i”, zdobywając czwartego gola i ustalając wynik meczu na 0:4. Na listę strzelców w ekipie gości wpisywali się kolejno: Sajdak, Szydziak i Iwanicki, a jedno trafienie było samobójczym golem Dudzica.
Zamek po ostatnich dwóch porażkach spadł w tabeli na piąte miejsce. Przed drużyną kolejne trudne wyzwania – najpierw mecz z sąsiadem w tabeli LKS Bystrzyca Górna, a następnie starcie z walczącą o awans Polonią/Stalą Świdnica.
Jeśli w tym konfrontacjach podopieczni trenera Arkadiusza Albrechta nie zapunktują, to mogą zsunąć się w tabeli nawet na ósmą lokatę. Solidna zaliczka z rundy jesiennej powoduje, że w Kamieńcu Ząbkowickim o utrzymanie martwić się nie muszą, jednak runda wiosenna w wykonaniu piłkarzy Zamku jest póki co bardzo średnia. Zamek w siedmiu meczach zdołał zgromadzić zaledwie dziewięć punktów, co biorąc pod uwagę tylko wyniki z wiosny dałoby graczom z Kamieńca Ząbkowickiego dziesiątą pozycję w gronie szesnastu ekip.
Skałki Stolec nie zachwyciły, ale trzy punkty zdobyły i wydaje się, że tym zwycięstwem przyklepały już utrzymanie w klasie okręgowej na kolejny sezon. Podopieczni trenera Mariusza Kondryca ograli 2:1 (0:0) pogodzoną ze spadkiem Pogoń Pieszyce. W Stolcu wiosną też grają jednak poniżej oczekiwań. Było to bowiem dopiero drugie zwycięstwo po zimowej przerwie.
Do przerwy kibice goli nie oglądali. Początkowo obie ekipy oddały po dwa strzały z dystansu, ale próby te dalekie były od skutecznych. W około 15. minucie stolczanie mieli dwie niezwykle dogodne okazje do zdobycia gola, ale rewelacyjnymi interwnencjami popisał się Mróz. W zespole Skałek aktywny był Kucharski, a gospodarze po niemrawym początku praktycznie przez całą pierwszą część meczu mieli optyczną przewagę. Nie wystrzegli się jednak błędów, po których Pogoń kilka razy zagroziłą bramce Wajdy. Najbliżej trafienia był Kubiak, ale jego uderzenie minęło słupek bramki Skałek. Do przerwy bez goli.
Na pierwsze trafienie przyszło kibicom czekać do 56. minuty meczu, chociaż tuż po zmianie stron rewelacyjną okazję miał Borys, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Na listę strzelców po dośrodkowaniu z lewej strony boiska wpisał się Kucharski. Gospodarze nie potrafili jednak udokumentować swojej przewagi kolejnymi golami, a wraz z upływem czasu do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić piłkarze Pogoni. Po jednej z akcji w polu karnym Skałek arbiter dopatrzył się faulu na graczu przyjezdnych i podyktował rzut karny, który na gola pewnym uderzeniem zamienił Tylka. Skałki szybko jednak odpowiedziały. W polu karnym faulowany był Piotr Fudali, arbiter podyktował jedenastkę, a tą na gola pewnym uderzeniem zamienił Ziółkowski, ustalając wynik meczu. W ostatnim kwadransie gospodarze kontrolowali boiskowe wydarzenia i utrzymali korzystny wynik do końca pojedynku.
Skałki są w tabeli na ósmej lokacie. Teraz przed ekipą trenera Kondryca wyjazd do Boguszowa-Gorce na mecz z tamtejszym Szczytem, który znajduje się w strefie spadkowej.
A-klasa, gr. II: Sparta za trzy, Ślężą zgodnie z planem, zaskakująca przegrana Polonii, rezerwy Orła też bez punktów
Sparta Ziębice obchody 80-lecia istnienia klubu okrasiła zwycięstwem 3:0 (0:0) nad LKS-em Marcinowice i utrzymała pozycję lidera. Ziębiczanie długo szukali sposobu by napocząć przyjezdnych, ale dopiero w 71. minucie udało się to uczynić. Do siatki trafił Ziobro, który chwilę później miał już na swoim koncie dublet. Wynik rywalizacji ustalił w 90. mincie Robak. Teraz przed zespołem Grzegorza Czachora mecz wyjazdowy. Rywalem solidni Zieloni Łagiewniki, aktualnie trzecia siła ligi.
Na piąte miejsce w ligowej tabeli wskoczyli gracze Ślęży Ciepłowody. To efekt ostatnich dwóch wygranych. W miniony weekend zespół Radosława Korchana pokonał 4:0 (1:0) ostatni w tabeli LKS Sowie Gilów. Już w 21. minucie goście objęli prowadzenie po skutecznie egzekwowanym rzucie karnym przez Olejarnika. Kolejne gole padły po przerwie. Najpierw Bębenek, a później dwukrotnie Renildo Dos Santos trafiali do bramki strzeżonej przez Sienkiewicza.
Teraz przed Ślężą spotkanie u siebie z Sudetami Kątki. Ciepłowodzianie mają szanse, żeby zakończyć ligowe rozgrywki nawet na podium. Do trzecich Zielonych zespół trenera Korchana traci zaledwie pięć punktów.
Nieoczekiwanej przegranej doznała ząbkowicka Polonia, która przegrała 0:1 (0:1) w Wałbrzychu z miejscowymi Czarnymi. Jedyny gol padł już w 12. minucie pojedynku, a jego autorem był Grudziński. Po dośrodkowaniu w pole karne fatalny błąd popełnił Wolan, a z prezentu skorzystał napastnik Czarnych i ulokował piłkę między słupkami bramki gości. Do przerwy obie ekipy killkukrotnie gościły jeszcze w polach karnych przeciwników, ale dogodnych sytuacji brakowało.
Drugie 45. minut udanie mogło rozpocząć się dla Czarnych, którzy już w 49. minucie mieli sytuacje sam na sam. Wolan wygrał jednak pojedynek z napastnikiem Czarnych, rehebilitując się niejako za błąd przy pierwszym golu. Wraz z upływem czasu do głosu zaczęli dochodzić goście. Po niepewnej interwencji bramkarza blisko gola był Madej, ale z trudnej pozycji przeniósł piłkę nad bramką. Ząbkowiczanie mieli też kilka stałych fragmentów gry, po których pachniało golem wyrównującym, ale efektów brakowało. W doliczonym czasie gry gospodarze mogli zdobyć jeszcze drugiego gola po kontrze, ale na przedpolu znów dobrze, choć nieco szczęśliwie interweniował Wolan.
Po serii czterech gier bez porażki, w Wałbrzychu Polonia zeszła z murawy z tarczą. Podopieczni Daniela Gurbały nieustannie zajmują jednak dziewiąte miejsce w ligowej tabeli z dużą przewagą nad dziesiątym LKS-em Dobrocin. Teraz ząbkowiczanie zagrają ponownie w delegacji. Rywalem wicelider z Piławy Górnej.
Druga drużyna ząbkowickiego Orła, choć po 17. minutach prowadziła w Kątkach 2:0, to ostatecznie wróciła z wyjazdu bez punktów. Co ciekawe, wynik pojedynku został ustalony już w pierwszych 45. minutach. Najpierw dwa ciosy zadali podopieczni trenera Kupca. Na 1:0 trafił Matusik po dograniu Torby, a dwie minuty później z karnego podwyższył Sikorski. Faulowany był Krekora. Do przerwy do jednak Sudety prowadziły. Kontaktowy gol dla gospodarzy padł po błędzie jednego z obrońców. Sytuację próbował ratować jeszcze Szydziak, ale przy próbie wybicia piłki trafił w jednego z graczy gospodarzy i piłka wpadła do siatki. Kwadrans później był już remis. Po dalekim wznowieniu napastnik gospodarzy wygrał pozycję ze źle ustawionym obrońcą i dograł w pole karne, gdzie strzałem z głowy Długosza pokonał Rutkowski, kompletując dublet. Biało-niebiescy przed przerwą stracili jeszcze gola numer trzy, a to za sprawą Zyla, który wykorzystał nieporozumienie Długosza i Szymańskiego i dał Sudetom prowadzenie.
Po przerwie Orzeł miał przewagę, ale nie potrafił doprowadzić do wyrównania. Sudety groźnie zaś kontratakowały. Mimo sytuacji po obu stronach więcej goli już nie było i biało-niebiescy wrócili do domu bez punktów.
Teraz ząbkowiczanie zagrają u siebie z dołującą na wiosnę Silesią Żarów.
A-klasa, gr. III: Pewna wygrana Unii i przełamanie Tarnovii
Unia Bardo pewnie pokonała Spartę Stary Waliszów 4:0 (2:0) i był to najniższy wymiar kary dla notowanych w tabeli kilka oczek niżej gości. Już po 20. minutach bardzianie mogli prowadzić różnicą dwóch goli, ale stuprocentowych sytuacji nie wykorzystał Herdy. Ten sam zawodnik dał jednak bardzianom prowadzenie w około 25. minucie trafiając do bramki przyjezdnych z rzutu wolnego po faulu na Skowronku tuż za linią pola karnego. Prowadzenie Unia podwyższyła chwilę później. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego futbolówkę w bramce gości umieścił Doringer.
W drugiej połowie bardzianie również byli bardzo nieskuteczni, marnując szereg okazji. Sytuacje mieli Świerzawski, Herdy, Zalot, Bieńko czy Skowronek, ale ostatecznie tylko dwukrotnie udało się bardzianom trafić między słupki. W pozostałych przypadkach bardzianie albo uderzali niecelnie, albo dobrze interweniował bramkarz waliszowian, który uchronił swój zespół przed dużą wyższą porażką. Na listę strzelców drugi raz wpisał się Doringer, dobijając uderzenie Skowronka, a wynik meczu w doliczonym czasie gry ustalił Khaikonen.
Unia w tabeli jest ósma. Teraz czeka ją wyjazd na mecz do Kudowy-Zdroju. Włókniarz ma nad Unią cztery oczka przewagi i jest szósty.
Punkt do swojego dorobku dopisała Tarnovia Tarnów, która bezbramkowo zremisowała w Jaszkowej Dolnej z przedostatnią Iskrą. Jaszkowanie dzięki zdobyczy punktowej wydostali się ze strefy spadkowej, Tarnovia wciąż w niej pozostaje, tracąc trzy punkty do Zamku Trzebieszowice i cztery do Iskry. Teraz przed Tarnovią seria niełatwych meczów - najpierw starcie z Polonią Bystrzyca Kłodzka, później wyjazd do Wojborza, a następnie mecz u siebie z Unią Bardo i wyjazd do Lądka-Zdroju. Wszystkie ekipy, z którymi przyjdzie się teraz mierzyć Tarnovii zajmują miejsca w pierwszej dziesiątce ligowej tabeli.
em24.pl
REKLAMA
REKLAMA