Express-Miejski.pl

Orzeł zremisował u beniaminka, Skałki z punktem, Zamek rozbity przez Górnik, który świętuje awans

Zamek Kamieniec Ząbkowicki nie przeciwstawił się rozpędzonemu Górnikowi Wałbrzych. Wałbrzyszanie wygrali w Kamieńcu Ząbkowickim 5:0 (2:0) i zapewnili sobie awans do IV ligi fot.: JM

Orzeł na remis w Sułowie, Skałki podzieliły się punktami z Bystrzycą Górną, Górnik rozbił Zamek i zapewnił sobie awans do IV ligi. W A-klasie Unia lepsza od Cisu.

IV liga: W Sułowie na remis

Orzeł Ząbkowice Śląskie podzielił się punktami z sąsiądującą w tabeli Baryczą Sułów. Jedni i drudzy przez większą część meczu grali w osłabieniu po czerwonych kartkach w końcówce pierwszej odsłony gry. Dla Orła był to trzynasty mecz w delegacji i dziesiąty, z którego przywieźli przynajmniej punkt. 

Orzeł zaczął pojedynek z wysokiego C, a gospodarze nie mogli poradzić sobie z wysokim pressingiem biało-niebieskich. To własnie w 12. minucie po odbiorze tuż przed polem karnym sułowian faulowany był jeden z biało-niebieskich i arbiter podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł Maciejewski i kapitalnym uderzeniem wyprowadził Orła na prowadzenie. Piłka po drodze musnęła jeszcze słupek i zatrzepotała w siatce. Dla pomocnika ząbkowiczan był to dziesiąty gol w sezonie, z czego szósty zdobyty po strzale z rzutu wolnego.

Gospodarze szybko otrząsnęli się jednak po stracie bramki i kilka minut później doprowadzili do remisu. Po dośrodkowaniu piłki w pole karne, Gembarę strzałem z głowy pokonał Palacios. W 38. minucie pojedynku doszło do spięcia w środkowej strefie boiska pomiędzy Warginem a Duczemińskim. Gracz Orła faulował piłkarza miejscowych, a jego kolega odwdzięczył mu się kopnięciem bez piłki. Między zawodnikami doszło do przepychanki, a arbiter obu prowodyrów wyrzucił z boiska. Po tej sytuacji blisko gola na 2:1 byli gospodarze, ale dwukrotnie na wyżyny swoich umiejętności wzniósł się Gembara.

Drugie 45. minut rozpoczęło się dla Orła od świetnej sytuacji Maciejewskiego, który wykorzystał błąd obrońcy i znalazł się w sytuacji niemal sam na sam z bramkarzem. Pomocnik ząbkowiczan chciał w sprytny sposób przelobować golkipera gospodarzy, ale uderzył piłkę obok bramki. W odpowiedzi groźnie było pod bramką Orła, ale po raz kolejny dobrze bronił Gembara. Do końca pojedynku i jedni i drudzy próbowali strzelić zwycięskiego gola. Po stronie Orła strzały w kierunku bramki Baryczy oddawali Barański, Szydziak, Szewczyk, czy ponownie z wolnego Maciejewski, ale ostatecznie kibice więcej goli już nie ujrzeli.

Orzeł pozostał w tabeli na piątym miejscu a w kolejnej kolejce zmierzy się u siebie z dzierżoniowską Lechią, która na wyjeździe w tym sezonie punktów jeszcze nie straciła i jest o krok od zapewnienia sobie mistrzostwa ligi. 

Klasa okręgowa: Górnik przypieczętował awans w Kamieńcu Ząbkowickim

Niewiele do powiedzenia mieli zawodnicy Zamku Kamieniec Ząbkowicki w starciu z liderem z Wałbrzycha. Goście przyjechali na Złotostocką jak po swoje i ograli miejscowych 5:0 (2:0). Wałbrzyszanie na pięć kolejek przed końcem rozgrywek zapewnili sobie awans do IV ligi. Zamek ma jeszcze szanse na awans z drugiego miejsca.

Gospodarze już po pierwszych 23. minutach rywalizacji prowadzili 2:0. Najpierw Pukacza pokonał Niedźwiedzki po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska, a chwilę później drugiego gola dołożył Kopernicki. Taki też wynik utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron błąd w przyjęciu piłki popełnił Pukacz i musiał ratować się faulem, a że było to w polu karnym, to arbiter podyktował jedenastkę. Tę na gola zamienił najskuteczniejszy w lidze Chajewski i tym samym umocnił się na czele klasyfikacji strzelców. Ten sam zawodnik wykończył też za chwilę koronkową akcję swojego zespołu.

Klasa okręgowa: Rollercoaster w Stolcu, ale bez zwycięzcy

Skałki najpierw przegrywały z LKS Bystrzycą Górną, by w końcówce meczu objąć prowadzenie. Nie zdołały go jednak utrzymać do końca rywalizacji i w doliczonym czasie gry straciły bramkę i cenne zwycięstwo.

Goście prowadzenie objęli już w 3. minucie spotkania. Wrzut z autu z bocznego sektora boiska, piłka minęła obrońców Skałek i kilka metrów przed bramką spadła pod nogi atakującego gości, który z najbliższej odległości skierował ją między słupki. Stolczanie w zasadzie od początku meczu musieli gonić wynik i jeszcze przed przerwą zdołali wyrównać ze sprawą Szabata, który wykorzystał dośrodkowanie od Dominika i uderzeniem z głowy trafił do bramki. Zanim stolczanie doprowadzili do remisu to przyjezdni mieli jeszcze co najmniej dwie świetne okazje do zdobycia gola, ale fatalnie pudłowali. Po zdobytej bramce Skałki mogły pójść za ciosem i do szatni schodzić z jednobramkowym prowadzeniem. W sytuacji sam na sam znalazł się Piotr Fudali, ale jego uderzenie obronił golkiper bystrzyczan.

Po przerwie jedni i drudzy próbowali zagrozić bramce przeciwnika, ale klarownych sytuacji nie było dużo. Blisko gola był Satanowski, ale jego uderzenie obronił bramkarz bystrzyczan. W drugiej bramce pewnym punktem Skałek był Kot. W drugich 45. minutach dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze, ale to Skałki zadały wydawałoby się ostateczny cios. Na kilka minut przed końcem rywalizacji dał znać o sobie Kuranda, który znów zdobył gola w końcowych minutach i wydawało się, że zostanie bohaterem. W doliczonym czasie gry to jednak przyjezdni trafili do siatki - po rzucie rożnym zagranym na bliższy słupek i przedłużeniu podania, atakujący gości z najbliższej odległości wepchnął piłkę do bramki Kota. Bystrzyczanie ruszyli za ciosem i mieli stuprocentową sytuację do strzelenia trzeciego gola, ale napastnik gości w sobie tylko znany sposób uderzył z bliska obok słupka.

Z przebiegu meczu stolczanie powinni szanować punkt, tym bardziej, że ich przewaga nad trzecim Zamkiem wzrosła do dziewięciu punktów, a nad czwartymi Zjednoczonymi do dziesięciu oczek. W walce o drugie miejsce jest jeszcze LKS Bystrzyca Górna, która dzięki trafieniu z ostatnich minut ma jedenaście punktów straty do Skałek i zachowuje szanse na awans. Skałki czeka teraz wyjazd na teren nieźle grającej wiosną Karoliny Jaworzyna Śląska.

A-klasa, gr III: Unia ograła Cis

Złotostoczanie zmazali plamę sprzed tygodnia i pokonali 4:2 (1:1) Cis Brzeźnicę. Mecz rozpoczął się z kilkunastominutowym opóźnieniem, gdyż Unia przybyła do Brzeźnicy bez...strojów. To nie zdeprymowało jednak podopiecznych trenera Tomaszewicza, którzy odnieśli zasłużone zwycięstwo.

Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze. Po zamieszaniu w polu karnym Króla pokonał Kizik. Przed przerwą unici zdołali jednak wyrównać za sprawą Zabrzeńskiego, który minął obrońcę i zaskoczył golkipera miejscowych. Goście poszli za ciosem i przed końcem pierwszej częśc gry mogli prowadzić, ale po strzale Pluciaka w sukurs bramkarzowi gospodarzy przyszła poprzeczka.

Przewaga unitów z końcowej części pierwszej gry była także zauważalna po zmianie stron. Już w 50. minucie kapitalnym uderzeniem popisał się Zabrzeński i było 2:1, a po chwili wynik rywalizacji na 3:1 podwyższył Mateusz Rychter, dobijając uderzenie Pluciaka. Po stracie dwóch goli po przerwie, obudzili się nieco gracze Cisu, którzy rzucili się do odrabiania strat, ale zostali skarceni stratą czwartego gola. Mikę po raz trzeci pokonał Zabrzeński, kompletując hat-tricka. W końcówce rywalizacji drugiego gola dla Cisu zdobył Bilski, ale to było wszystko, na co tego dnia stać była piłkarzy z gminy Bardo i trzy punkt pojechały do Złotego Stoku.

Unia w tabeli jest na piątym miejscu, Cis niezmiennie okupuje dziewiątą lokatę. W kolejnej kolejce złotostoczanie zagrają u siebie z LKS Bierkowice, a brzeźniczanie udadzą się do Tłumaczowa na starcie z Granicą.

A-klasa, gr. III: Zabójczy początek Sparty

Pewne zwycięstwo odniosła Sparta Ziębice, która na własnym obiekcie ograła 4:0 (3:0) Pogoń Duszniki-Zdrój. Ziębiczanie na dobre zadomowili się na trzeciej pozycji w tabeli za plecami liderującej Iskry i wicelidera z Domaszkowa.

Sparta mecz zaczęła bardzo udanie, bo już po 10. minutach rywalizacji prowadziła 2:0. Na 1:0 trafił w 8. minucie Jankowski, wykorzystując dośrodkowanie Ziółkowskiego, a za chwilę drugiego gola dorzucił Blicharski. W 32. minucie rywalizacji po raz kolejny dał znać o sobie Jankowski, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców, tym razem po dograniu Kozłowskiego.

Trzybramkowe prowadzenie Sparty do przerwy, nie uśpiło ekipy Radosława Korchana w drugich 45. minutach. Ziębiczanie kontrolowali boiskowe wydarzenia i choć nie ustrzegli się błędów, to przyjezdni nie zdołali zdobyć nawet honorowego gola. Wynik pojedynku w końcówce meczu ustalił Trepka.

Za tydzień Sparta zagra na wyjeździe w Międzylesiu. Jeśli wygra, to mocno przybliży się do zakończenia rozgrywek na podium.

A-klasa, gr. III: Kłos przegrał arcyważny mecz i jest w strefie spadkowej

Coś, co po rundzie jesiennej wydawało się niemożliwe, okazało się być jak najbardziej realne. Kłos Laski przegrał dziewiąty mecz w wiosennych rozgrywkach. Co gorsza, ekipa Przemysława Gajka uległa 0:4 (0:2) LUKS Czermna - swojemu bezpośredniemu rywalowi w walce o ligowy byt i tym samym stoczyła się do strefy spadkowej. Jakby tego było mało, Kłos ma tyle samo punktów co ostatni w tabeli LKS Bierkowice. Wydaje się, że walka o pozostanie w lidze do ostatniej kolejki będzie emocjonująca, choć patrząc na dyspozycję Kłosa i sąsiadujących z nim rywali może okazać się, że już za moment piłkarze z Lasek stracą szansę na pozostanie w rozgrywkach A-klasy.

Gospodarze prowadzenie objęli w 30. minucie gry. Wrzut z autu w pole karne, przedłużenie piłki i zamknięcie akcji przez Mikołajczyka spowodowało, że Kłos przegrywał 0:1. Tuż przed przerwą Mikołajczyk trafił do bramki Kłosa po raz drugi, tym razem popisując się mocnym uderzeniem pod poprzeczkę zza pola karnego.

Dwubramkowa przewaga gospodarzy wyraźnie ich uskrzydliła, bo po zmianie stron szybko strzelili trzeciego gola. Tym razem na listę strzelców wpisał się Śliwa, który po dośrodkowaniu na dalszy słupek z rzutu wolnego przyjął sobie piłkę w polu karnym i strzałem pod poprzeczkę zmusił Iskrę do kapitulacji po raz trzeci w tym pojedyhnku. Ten sam gracz dorzucił drugie trafienie dziesięć minut później. Zbyt krótko wybita piłka przez graczy Kłosa i płaskie uderzenie z okolic 16. metra dało miejscowym czwarte trafienie. W końcówce gry LUKS trafił po raz piąty do bramki gości z Lasek, ale tym razem arbiter gola nie uznał, doszukując się pozycji spalonej u gracza miejscowych.

Kłos tego dnia nie było stać na nic wiele. Indywidualna akcja Nowakowskiego zakończona uderzeniem obok słupka oraz strzał Babca dobrze obroniony przez bramkarza z Czermnej to za mało, aby w arcyważnym meczu w kontekście utrzymania myśleć o jakichkolwiek punktach.

W najbliższej kolejce ekipa z Lasek zmierzy się na własnym boisku z nieźle wyglądającym wiosną Trojanem Lądek-Zdrój. Kłos potrzebuje punktów niczym tlenu, ale patrząc na ostatnią dyspozycję, na korzystny wynik jakim byłby nawet podział punktów, w Laskach się nie zanosi...

A-klasa, gr. II: Polonia uległa rezerwom Bielawianki

Ząbkowiczanie mimo kolejnej porażki przybliżają się do utrzymania w rozgrywkach. Nad przedostatnim Roztocznikiem przewaga Polonii wciąż wynosi siedem oczek, a do zakończenia sezonu pozostało już zaledwie pięć kolejek. Podopieczni Przemysława Madeja, aby nie zerkać nerwowo za siebie powinni jednak jak najszybciej zapunktować, by do ostatnich gier sezonu podchodzić już z komfortem.

W miniony weekend Polonia uległa na wyjeździe 3:5 (2:4) drugiej drużynie Bielawianki Bielawa. Gospodarze już od drugiej minuty prowadzili po bramce Piątka, który sfinalizował składną kontrę swojego zespołu. Ten sam zawodnik chwilę później dołożył drugie trafienie i dał swojej ekipie dwubramkowy komfort. Polonia w 29. minucie gry za sprawą Mikulskiego złapała kontakt. Napastnik ząbkowiczan dopadł do odbitej piłki po strzale z rzutu wolnego, minął bramkarza i trafił do siatki. Minutę później ząbkowiczanie znów przegrywali jednak różnicą dwóch goli. Tym razem Wolana pokonał Wasilewski, a kolejnego gola za moment dołożył Gongało i miejscowi prowadzili już 4:1. Tuż przed zejściem do szatni ząbkowiczanie strzelili drugą bramkę. Tym razem na listę strzelców wpisał się Śnieżek, po strzale którego piłka odbiła się od jednego z rywali i wtoczyła do siatki.

W drugich 45. minutach obie ekipy strzeliły po jednym golu. Zaraz po zmianie stron po raz drugi na listę strzelców wpisał się Wasilewski, a wynik rywalizacji na kwadrans przed końcem meczu ustalił Ptasiński.

Za tydzień Polonię czeka mecz z niezłym Koliberem Uciechów.

em24.pl

4

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł zremisował u beniaminka, Skałki z punktem, Zamek rozbity przez Górnik, który świętuje awans

    2022-05-10 17:29:55

    gość: ~Xxx

    Niewiem co to za ludzie i skad graja wtym orle? Skad oni sa.

  • 2022-05-10 22:47:54

    gość: ~kibic3

    @~Xxx
    Trzech z Barda, trzech z Stolca, jeden z Gruzji, jeden z Brazylii i kilku z Ząbkowic. Pozostali to niewiadoma Xxx jak w matematyce. Aha obiecywałem wynik dzisiejszego derbowego meczu Orzeł- Unia Bardo, było 26 do 0.

  • 2022-05-11 22:34:07

    gość: ~Przyjebany

    ostatnio dodany post

    @~kibic3
    Jestes

  • 2022-05-11 07:48:34

    gość: ~Gps 1

    @~Xxx
    Proszę się nie podniecać i nie przeżywać kto grą. "Rezerwy orła" grają w stolcu. Ludzie którzy są dobzi na okręgówkę a za słabi na 4 ligę. Prawda jest taka ze muszą grać ludzie z zewnątrz bo nasz orzeł byłby już dawno w okręgówce.

REKLAMA