Express-Miejski.pl

Piłkarskie ostatki: Orzeł przegrał po kontrowersjach, Skałki za trzy, Zamek bez napastnika i punktów

Klasa okręgowa: Włókniarz Kudowa-Zdrój 3:1 (2:1) Zamek Kamieniec Ząbkowicki fot.: Marek A. Łuczyński

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Sporo emocji dostarczyła ostatnia kolejka ligowych rozgrywek przed zimową przerwą. Niestety, kolejnej porażki doznał Orzeł Ząbkowice Śląskie, nasz jedyny czwartoligowiec.

IV liga: Porażka Orła w cieniu kontrowersji

Na stadionie Ząbkowickiego Centrum Sportu i Rekreacji działo się w sobotnie popołudnie sporo. Niestety niewiele dobrego dla Orła, a spory wpływ na końcowy rezultat meczu miały fatalne decyzje trójki sędziowskiej. Biało-niebiescy przegrali z Polonią Trzebnica 0:2 (0:1).

Takiego scenariusza meczu nie przewidziałby chyba nikt. Niestety, wszystko co istotne w spotkaniu kończącym tegoroczne rozgrywki wydarzyło się przy sporym udziale trójki sędziowskiej, ale od początku. Do 20. minuty goli nie było, choć obie ekipy miały po jednej doskonałej okazji. Pod bramką trzebniczan już w pierwszej minucie z bliskiej odległości w poprzeczkę trafił Szydziak, w odpowiedzi goście obili słupek bramki Gembary. W drugim kwadransie pojedynku doszło do pierwszej i to sporej kontrowersji. W sytuacji sam na sam z Gembarą znalazł się Mazurek i przy próbie mijania bramkarza został sfaulowany. Arbiter wskazał na rzut karny, a golkipera Orła ukarał żółtą kartką. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Rajter, ale Gembara wyczuł jego intencje i odbił futbolówkę. Niestety, radość ząbkowiczan z obronionej jedenastki była krótka. Zdaniem sędziego asystenta golkiper Orła przedwcześnie opuścił linię bramkową. Efekt? Powtórka rzutu karnego i druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla bramkarza biało-niebieskich. Od tego momentu ząbkowiczanie zmuszeni byli grać w dziesiątkę. Do drugiego rzutu karnego podszedł Jajko, a w bramce biało-niebieskich pojawił się Krakowski. Drugi bramkarz biało-niebieskich wyczuł intencję strzelca, ale piłki zatrzymać nie zdołał i goście objęli prowadzenie, które utrzymali do przerwy.

Przyjezdni grający z przewagą jednego zawodnika mieli przewagę, ale samo spotkanie nie stało na wysokim poziomie. Z obu stron było dużo niedokładności, a odrobienie jednobramkowej straty wciąż było w zasięgu ząbkowiczan. Niestety na około kwadrans przed końcem rywalizacji biało-niebiescy stracili drugiego gola i też nie obeszło się bez kontrowersji. Podopieczni Rafała Markowskiego reklamowali zagranie piłki ręką przez gracza gości, który chwilę później dograł piłkę do strzelca gola Rajtera, ale arbiter pozostał niewzruszony i bramkę uznał. Ząbkowiczanie ambitnie walczyli o zdobycie chociażby honorowego gola i w końcówce meczu wydawałoby się, że staną przed dogodną okazją. Arbiter główny najpierw podyktował rzut karny za faul na Maciejewskim, ale po konsultacji z arbitrem bocznym wycofał się ze swojej decyzji, wskazując faul na bramkarzu przyjezdnych, który miał mieć miejsce chwilę wcześniej. Za protesty drugą żółtą i czerwoną kartkę w końcówce rywalizacji zobaczył jeszcze Maciejewski i Orzeł z boiska zeszliśmy po raz kolejny bez zdobytego gola, bez punktów i dodatkowo bez dwóch podstawowych zawodników...

Ząbkowiczanie zimę spędzą na bezpiecznym ósmym miejscu w tabeli z siedmiopunktową przewagą nad strefą spadkową. Tyle samo oczek Orzeł traci do czwartej Baryczy Sułów.

Klasa okręgowa: Skałki na podium

Na trzecim miejscu ligowe zmagania po rundzie jesiennej zakończyli podopieczni Piotra Kupca. Skałki w miniony weekend pokonały 3:1 (0:1) ATS Wojbórz. Wygrana gościom nie przyszła łatwo, ale na problemy lekarstwem ponownie okazał się Satanowski, który znów wpisał się na listę strzelców i to dwukrotnie.

W porównaniu do ostatniego, przegranego meczu ze Zjednoczonymi Żarów trener Piotr Kupiec zdecydował się aż na sześć zmian w składzie. Część z nich była wymuszona, część była decyzją trenera. W wyjściowej jedenastce z wcześniejszego meczu pojawili się tylko Spyrka, Fudali, Łużny, Dominik oraz Satanowski. Do przerwy Skałki przegrywały, a gola z najbliższej odległości zdobył Wnent, do którego piłka dotarła po wrzucie z autu i przedłużeniu głową przez jednego z obrońców.

Po zmianie stron w zespole Skałek nastąpiły zmiany, a z minuty na minutę napór gości rósł. Miejscowi do 70. minuty dobrze się jednak bronili, ale wówczas o sobie dał znać Satanowski, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego od Wiszowatego i doprowadził do wyrównania. Chwilę później napastnik stolczan wykorzystał długie zagranie od Kota i nieco przypadkowo, ale skutecznie skierował piłkę do bramki ATS, zdobywając swoją 22. bramkę w sezonie i dając Skałkom prowadzenie. Wynik rywalizacji w 84. minucie ustalił Skubisz, który zamknął dośrodkowanie Wiszowatego z rzutu rożnego i umieścił piłkę w siatce.

Porażka LKS Bystrzycy Górnej spowodowała, że Skałki awansowały w tabeli na trzecie miejsce i na nim zakończyły ligowe zmagania przed okresem zimowym. Stolczanie mają tyle samo punktów co drudzy Zjednoczeni Żarów, ale gorszy bilans bramkowy i porażkę w bezpośrednim starciu.

Klasa okręgowa: Zamek nie odczarował boiska w Kudowie-Zdroju

Podopieczni Grzegorza Czachora przegrali w Kudowie-Zdroju 1:3 (1:2) i po jesieni do miejsca dającego awans tracą sześć punktów, plasując się na piątej pozycji.

- Jak jest możliwość zapunktować to nam zawsze brakuje kluczowych zawodników. Gerlach i Robak niestety nie mogli być na tym meczu. Ktoś kiedyś mi powiedział, że na zawodnikach którzy są tylko wtedy kiedy mogą drużyny się nie zbuduje. Podejrzewam, że jakbyśmy w komplecie grali całą rundę to spokojnie dzisiaj cieszylibyśmy się z drugiego miejsca w tabeli - mówił po spotkaniu Grzegorz Czachor, trener Zamku.

W Kudowie-Zdroju gospodarze objęli prowadzenie już w czwartej minucie po skutecznie egzekwowanym rzucie wolnym przez Mateckiego. Wyrównał pięć minut później kapitalnym uderzeniem Ruszczyński. Na przerwę to jednak gracze Włókniarza schodzili w lepszych nastrojach, a to za sprawą Kochanka, który w 23. minucie posłał piłkę zza pola karnego za plecy Pukacza i dał kudowianom prowadzenie. 

W 50. minucie rywalizacji w ekipie Zamku doszło do wymuszonej zmiany. Ostro sfaulowany został Pukacz i nie mógł kontynuować gry, a ze względu na brak drugiego bramkarza między słupkami bramki gości pojawił się Wiktor Chamerski. W miejsce Pukacza na boisku zameldował się natomiast Burczak. W 81. minucie gospodarze zdobyli trzeciego gola i ustalili wynik rywalizacji, a Chamerskiego strzałem z głowy pokonał Pohl.

- Mieliśmy swoje okazje, ale niestety bez napastnika można sobie pogwizdać na palcach. Cieszę się, bo w grudniu jest walne zebranie, a po wyborach trzeba usiąść i ustalić czy Zamek ma grać całe życie w okręgówce, czy jednak będzie inny plan... Takiej ekipy jeszcze nie trenowałem, gdzie każdy zawodnik prezentuje solidny poziom, a gra piłką sprawia im satysfakcję. To fajna grupa, w której już nie ma słabych ogniw, każdy wie czego chce. Wielkie dzięki mojej drużynie za całą rundę, za charakter i zdrowie pozostawione na boisku - powiedział szkoleniowiec Zamku.

A-klasa: Unia tylko zremisowała w Międzylesiu

Złotostoczanie zanotowali kolejny remis w tym sezonie, który jednak tym razem chluby im nie przynosi. Unia podzieliła się puntakmi z dołującymi w tym sezonie Sudetami, remisując 2:2 (2:2).

- Już po 20. minutach przegrywaliśmy 0:2, tracąc pierwszą bramkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i celnej główce, a drugą po rzucie karnym podyktowanym za zagranie ręką naszego zawodnika. Generalnie to było wszystko, na co tego dnia było stać gospodarzy. Udało nam się szybko wyrównać po bramkach Smagi i Brysiaka, ale później byliśmy już nieskuteczni pod bramką rywali, obijając słupki i poprzeczkę, a także czyniąc z bramkarza Sudetów bohatera meczu - relacjonuje trener Waldemar Tomaszewicz.

Unia zimowy okres spędzi w tabeli na szóstym miejscu z 29. punktami. - Po takich meczach jak ten w Międzylesiu pozostaje niedosyt, bo ten bilans punktowy mógł być trochę lepszy, ale jeśli chodzi o całą rundę jesienną to nie była ona zła - w ostatnich dziesięciu meczach przegraliśmy tylko raz - zaznacza trener Unii. I rzeczywiście. Złotostoczanie potrafili postawić się wyżej notowanym zespołom. Niestety, były też wpadki w postaci remisów z ekipami notowanymi w tabeli znacznie niżej, czego dowodem jest ostatnia kolejka.

A-klasa: Pechowa porażka Kłosa

W ostatniej akcji meczu trwająca dobra seria Kłosa została przerwana. Podopieczni Przemysława Gajka przegrali 2:3 (1:1) na własnym boisku z wyżej notowanymi Zjednoczonymi Ścinawka Średnia. To nie koniec złych informacji dla Kłosa. Zremisowany przed dwoma tygodniami mecz z Unią Złoty Stok został zweryfikowany jako walkower 0:3 dla złotostoczan. Oznacza to, że Kłos stracił punkt i w tabeli zsunął się jedną pozycję niżej. 19 punktów zdobytych w jesiennych rozgrywkach i dobra druga część rundy pozwalają beniaminkowi z optymizmem spoglądać w przyszłość.

Kłos do 82. minuty rywalizacji prowadził 2:1 i wydawało się, że przedłuży serię meczów bez porażki. Zespół z Lasek od 22. minuty przegrywał po golu Walkiewicza, który wykorzystał dośrodkowanie z bocznego sektora i pokonał Iskrę, choć wcześniej do gospodarze mieli dobrą sytuację do zdobycia bramki, ale sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Dzierba. Gracze Kłosa zdołali jednak wyrównać jeszcze przed przerwą. Kapitalnym strzałem zza pola karnego popisał się Węglarz.

Zaraz po zmianie stron w polu karnym Zjednoczonych faulowany był Makuch, a jedenastkę na gola zamienił Węglarz i miejscowi prowadzili. Zespół ze Ścinawki Średniej rzucił się do ataków, ale przez długi czas nie był w stanie znaleźć recepty na dobrze broniących się graczy trenera Gajka. Dopiero w 82. minucie zza pola karnego uderzył Luberda, błąd popełnił Iskra i piłka zatrzepotała w siatce. Podbudowani przyjezdni ruszyli po zwycięskie trafienie i w doliczonym czasie gry po rzucie rożnym i niefortunnej interwencji jednego z obrońców Kłosa, arbiter główny po konsultacji z sędzią asystentem zadecydowali, że piłka trafiła w rękę defensora miejscowych i wskazali na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę zamienił Szydełko i trzy punkty pojechały do Ścinawki Średniej.

A-klasa: Cis postawił się liderowi, ale nie zdołał przerwać swojej kiepskiej serii

Do pięciu meczów bez zwycięstw urosła niechlubna seria Cisu Brzeźnica po minionym weekendzie. Co więcej, cztery z tych spotkań zespół z gminy Bardo przegrał. Na zakończenie jesiennych zmagań brzeźniczanie zmierzyli się u siebie z liderem z Jaszkowej Dolnej. Gospodarze, choć przegrali 2:4 (1:1) to do 70. minuty toczyli z liderem całkiem wyrównany pojedynek.

Zespół lidera tabeli na prowadzenie wyszedł w 8. minucie po trafieniu Gargały, ale Cis jeszcze przed zmianą stron odpowiedział, a na listę strzelców wpisał się Bilski, który musnął piłkę po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Łukasza Poręby i ulokował ją w sieci.

Po zmianie stron przyjezdni szybko wyszli na prowadzenie za sprawą Dawca. Później mieliśmy moment przewagi Cisu i prób kontr Iskry. To właśnie jeden z szybkich wypadów gości pod pole karne zakończył się trzecim trafieniem dla jaszkowian, a na liste strzelców ponownie wpisał się Gargała. Ten sam zawodnik w 80. minucie zdobył swojego trzeciego gola dla Iskry, choć trzeba tutaj docenić kapitalną pracę wykonaną przez Drobka. Pomocnik gości przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i świetnym podaniem obsłużył swojego kolegę. Wynik rywalizacji na 4:2 ustalił Dudek, który wykorzystał niezdecydowanie bramkarza Iskry i ulokował piłkę w bramce między jego nogami.

Brzeźniczanie rozgrywki jesienne kończą na dziewiątej pozycji z 21. punktami.

A-klasa: Hokejowy wynik Sparty Ziębice

Wynikiem 5:4 (2:1) dla Sparty zakończyło się spotkanie ziębiczan w Bierkowicach. Ziębiczanie odkąd objęli prowadzenie to nie oddali go do końca meczu, choć ambitni miejscowi cały czas gonili wynik i pozostawili po sobie niezłe wrażenie.

Ziębiczanie po 25. minutach prowadzili 2:0, a na listę strzelców wpisali się Ziółkowski i Gwóźdź. Przed przerwą gospodarze zdołali jednak zdobyć kontaktowego gola za sprawą Juszczyka. Po zmianie stron ponownie jako pierwsi kolejne gole zdobyli gracze Sparty. W rolach głównych ponownie wystąpili Ziółkowski i Gwóźdź. Najpierw strzał tego pierwszego dobił drugi i Sparta zdobyła trzecie trafienie, a później Ziółkowski wywalczył rzut karny, który na gola zamienił Jankowski, zdobywając swoje 19. trafienie w sezonie. Ambitni gospodarze z Bierkowic mimo wyniku 1:4 nie zwiesili głów i w ciągu niespełna kwadransu zmniejszyli straty do jednej bramki. Na 2:4 trafił Mastalerz, a na 3:4 gola dorzucił Jamróz. W końcówce Sparta zdołała jednak odskoczyć. Asystę zanotował Korchan, a trzeciego gola w tym meczu zdobył Gwóźdź. To nie był jednak koniec emocji. Gospodarze w doliczonym czasie gry za sprawą Jamroza strzelili czwartego gola, ale na poszukanie wyrównującego trafienia zabrakło im już jednak czasu i trzy punkty powędrowały na konto ziębiczan.

Sparta dzięki tej wygranej utrzymała czwarte miejsce w tabeli, ale strata do liderującej Iskry wynosi dziewięć oczek. Drugi Śnieżnik Domaszków ma nad Spartą cztery oczka przewagi, a trzeci zespół Zjednoczonych Ścinawka Średnia jeden punkt.

A-klasa, gr. II: Rollercoaster bez szczęśliwego zakończenia

Polonia Ząbkowice Śląskie do 30. minuty prowadziła 2:0 z wyżej notowanymi Zielonymi Łagiewniki, ale ostatecznie zeszła z boiska bez punktów i zanotowała siódmą porażkę w sezonie, przegrywając 3:5 (2:2).

Prowadzenie Polonii dał Warzocha, a po chwili drugie trafienie dorzucił Damian Madej i wydawało się, że ząbkowiczanie są na dobrej ścieżce by zanotować wygraną. Przyjezdni jednak jeszcze przed zmianą stron zdołali zniwelować straty, zdobywając dwa gole, a zaraz po przerwie dorzucili trzecie trafienie. Na domiar złego w 70. minucie czerwoną kartką został ukarany Jaszek i ząbkowiczanie musieli grać w dziesiątkę. Podopieczni Przemysława Madeja nie złożyli jednak broni i w osłabieniu doprowadzili do remisu. Na listę strzelców po raz drugi wpisał się Damian Madej. Ostatnie słowo w tym pojedynku należało jednak do Zielonych. W końcówce rywalizacji to oni zdobyli dwa gole i ostatecznie dopisali trzy oczka.

Jesień Polonia kończy z 19 punktami na 11 miejscu.

em24.pl

24

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Piłkarskie ostatki: Orzeł przegrał po kontrowersjach, Skałki za trzy, Zamek bez napastnika i punktów

    2021-11-23 14:29:56

    gość: ~kibic

    Zamiast patrzeć ile Orzeł punktów traci do czwartego miejsca to proponuje napisać ile traci do lidera z Dzierżoniowa. 27! Wyobrażacie to sobie? To różnica aż 9 zwycięskich meczów tylko w jednej rundzie. Orzeł, niegdyś duma regionu, jest zwykłym czwartoligowym średniakiem. Górnik Wałbrzych zdąży od B-klasy doczłapać się do IV ligi i za rok pewnie zajmie wyższe miejsce niż Orzeł, a u nas od 10 lat stagnacja. Wydane miliony, miliony zawodników, różne projekty, a efekt taki sam od lat - mizeria i nic więcej, bez względu na to, kto przy władzy, kto pomaga i kto steruje z tylnego siedzenia. Przykre, ale dożyliśmy czasów, że w regionie nie ma zespołu nawet z odrobiną profesjonalizmu, a takie Ząbkowice za wiele nie różnią się od Stolca, Kamieńca czy innych lokalnych klubików.

  • 2021-11-23 19:37:50

    gość: ~Statystyk

    @~kibic
    Ciesz sie ze macie ta 4 lige,bo byly dwa spadki,ktore nie doszly do skutku przez wycofanie sie Gornika,a pozniej przez pandemie.Radze przyzwyczaic sie do dziadostwa.Pilka w dawnym woj.walbrzyskim jest na dnie.Najlepsze druzyny graja na 5!!!!!poziomie rozgrywkowym.O szczeblu centralnym mozemy tylko pomazyc.Powod?Biedny region!A kiedys cala Polska przyjezdala do Gornika i Zaglebia W.,Piasta NR,Krysztalu,LechiiD...Lza sie w oku kreci jak pomyslec o tych pieknych czasach!A dzisiaj?Rajcowanie sie derbami powiatu,albo gminy...Pozdrawiam!

  • 2021-11-23 20:20:38

    gość: ~Xxx

    @~kibic
    To co grają to dramat.Po co płacić. MAJĄ PROBLEM ZGLOWA .Rozgonić tych pseudo zawodnikow.W wojborzu wzięli paru konkretnych i w 2lata MAJĄ zespół .

  • 2021-11-23 21:50:03

    gość: ~Ja

    @~Xxx
    Gdzie obrońca Polonii.cisza i dno.

  • 2021-11-26 10:48:49

    gość: ~vvv

    @~Xxx

    Wójbórz to obecnie dno okręgówki. Chyba o Wolibórz chodziło

  • 2021-11-23 14:43:34

    gość: ~marian

    "Ktoś kiedyś mi powiedział, że na zawodnikach którzy są tylko wtedy kiedy mogą drużyny się nie zbuduje."

    Ale Grześ buja w obłokach.... Chłop w okręgówce chciałby zawodników dostępnych na zawołanie, najlepiej treningi 5 x w tygodniu.. To jest Klasa Okręgowa, zabawa....

  • 2021-11-23 16:19:40

    gość: ~Autor

    @~marian
    To niech pokażą ile kasy dostają miesięcznie żeby robić sobie wolne w dni meczowe gdyby grali za friko ok to tylko okręgówka

  • 2021-11-24 09:01:04

    gość: ~Varius Manx

    @~marian

    I tu dochodzimy do sedna. Skoro to zabawa, to nie można płacić za granie chorych kwot i nie można wymagać, żeby zawodnicy trenowali. Skoro jednak płaci się zawodnikom po 1000 zł, to już jednak jakieś zobowiązanie z ich strony być powinno. Trzeba najpierw dogadywać warunki, a potem wymagać, a nie najpierw umawiać się na pieniądze, a później płacz, że jeden z drugim nie trenują. No nikt nie rzuci pracy, żeby grać za tysiaka, bo tyle to rata kredytu warta.

  • 2021-11-24 10:48:58

    gość: ~marian

    @~Varius Manx

    kto w Kamieńcu zarabia 1000 zł?

    Przecież tam się płaci teraz ochłapy w porównaniu do okolicy

  • 2021-11-23 14:55:50

    gość: ~Ja

    Mecz 4 ligowy z obowiązku jest nagrywany.Prosze pokazać te kontrowersyjne decyzje bo
    to zaczyna byc śmieszne.Nie wspomne już o wynikach .

  • 2021-11-23 16:24:15

    gość: ~Mak

    @~Ja
    To prawda sędziowie przeszli samych siebie jeden wielki cyrk

  • 2021-11-23 14:57:31

    gość: ~Bart

    nie bylo Gerlacha i Robaka i nie mial kto strzelac?
    W Zamku to chyba wiekszy problem z obrona, bo kolejny mecz ze straconymi tyloma bramkami..

  • 2021-11-23 15:01:47

    gość: ~Kibic

    Brawo Zamuś …

  • 2021-11-23 15:23:53

    gość: ~Zawodnik

    Moim zdaniem opiekun Grzesiek i opiekun Arek byli oraz są najlepszymi opiekunami w historii naszego klubu dlatego powinien być jakiś skwer im nadany ich imionami w naszym mieście dziękuję za uwagę.

  • 2021-11-23 16:22:09

    gość: ~Wrocław

    @~Zawodnik
    Tak obok skweru tego prezydenckiego albo zamienić nazwy po tygodniu

  • 2021-11-23 18:28:10

    gość: ~Aaa

    @~Zawodnik
    Lecz sie chlopie!

  • 2021-11-24 08:11:59

    gość: ~Jacek

    Ten orzeł dalej słaby.Tomek wraca na stare tory.Ale z gowna bata nie ukreci.Slabi poszli do skałek przyszli lepsi tylko na papierze

  • 2021-11-25 08:36:47

    gość: ~uzs

    Nic z tej Polonii NIE BEDZIE !!!
    skoro grają tam koledzy od kieliszka, nie ma motywacji, jedyny cel to oczko wyżej od strefy spadkowej. najgorsze ze wszystkim taki stan odpowiada.
    co do orła... wydaje mi sie władze gminy z "FISTASZKIEM" na czele, zamiast skupić działania na budowie mocnego Orła to równolegle wspomagają zaspokoić chore ambicje Andrzeja D, w stworzeniu "Barcelony" w gównianej wsi. warto przewartościować te chore zapędy.

  • 2021-11-25 09:39:14

    gość: ~Byly orzel

    @~uzs
    Masz rację. 20 lat temu w głównie grali emeryci.Orzel dalej słaby.Polonia niech chleje dalej może to im lepiej wychodzi.

  • 2021-11-25 09:49:35

    gość: ~kitek

    @~Byly orzel
    weź się jeb**j w łeb

  • 2021-11-25 18:56:18

    gość: ~Byly

    @~kitek
    Blazen blazen ijeszcze raz blazen zposranej Polonii.Brawo uzs

  • 2021-11-25 18:11:20

    gość: ~YETI

    @~uzs
    masz racje Orzech zamiast budować orła, to pomaga budować drużynę ze sraczki, i wielce prawdopodobne zie nie długo derby orzeł-sraczka... O Polonii żal wspominać, prezesa zona pusciła kantem to on pusci klub do b klasy..

  • 2021-11-25 18:58:09

    gość: ~Ja

    @~YETI
    Racja.Rogi to rogi.Moze znim coś nie hallo.

  • 2021-11-27 08:08:05

    gość: ~Mohamed salah

    ostatnio dodany post

    Jaki tytuł artykułu dojebany zamek bez napastnika a co w drużynie tylko jednego mają? Takie aspiracje i bez drugiego napastnika? Walcie konia pod policjanta dadzą mu stówkę więcej to po zimie w stolcu będzie

REKLAMA