Express-Miejski.pl

Piłkarska sobota: Grali czwartoligowcy, Zamek rozpoczął wyrównywanie rachunków

Zamek Kamieniec Ząbkowicki w zaległym spotkaniu pokonał wyżej notowanych Zjednoczonych Żarów i awansował w tabeli na dziewiąte miejsce fot.: Andrzej Kaługa

Unia Bardo rozbita w Bystrzycy Górnej, Orzeł Ząbkowice Śląskie wygrał z Moto-Jelczem, choć po 15. minutach przegrywał 0:2. Udany powrót do gry Zamka Kamieniec Ząbkowicki.

IV liga: Orzeł znów zwycięski

Pokazali charakter piłkarze ząbkowickiego Orła, którzy choć po 15. minutach przegrywali 0:2, to zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i ostatecznie pokonali na własnym boisku Moto-Jelcz Oława 3:2 (1:2). Bramki dla biało-niebieskich zdobyli: Kuriata, Łaszczewski oraz Łaski.
 
Orzeł rozpoczął spotkanie od dwóch groźnych strzałów na bramkę oławian. Oba uderzenia na raty, ale zdołał obronić bramkarz gości. Wydawało się, że ząbkowiczanie pójdą za ciosem, tym bardziej, że można było odnieść wrażenie, że dobrze weszli w mecz. Nic bardziej mylnego. W 7. minucie podopieczni Ryszarda Pietraszewskiego stracili pierwszego gola. Źle piłkę z pola karnego wybijał Raszpla, ta spadła pod nogi gracza przyjezdnych, który pokonał Gembarę i dał Moto-Jelczowi prowadzenie. Chwilę później było już 0:2. Wydawałoby się, że w niegroźnej sytuacji nieporozumienie Maciaka, Raszpli i Gembary wykorzystał skrzydłowy oławian, dograł piłkę tuż przed bramkę, a tam czyhał już atakujący gości i podwyższył prowadzenie. Niemający wiele do stracenia gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Już chwilę później kontaktowe trafienie mógł zdobyć Raszpla, ale w sytuacji sam na sam uderzył tylko w boczną siatkę. W 23. minucie gry ząbkowiczanie zdobyli pierwszego gola. Dośrodkowanie z bocznego sektora od Maciejewskiego wykorzystał Kuriata i strzałem z głowy wpakował piłkę między słupki. Chwilę później mogło być 2:2, ale uderzenie z pola karnego Łaszczewskiego instynktownie odbił golkiper Moto-Jelcza. Ten sam zawodnik miał też drugą okazję po dośrodkowaniu z prawej strony boiska, ale przy próbie uderzenia zdecydował się na wariant siłowy. W efekcie nieczysto trafił w piłkę i ta powędrowała znacznie obok bramki. Pod bramką Gembary największe zagrożenie stwarzał doświadczony Janusz Gancarczyk, na którym opierała się gra ofensywna oławian, ale do przerwy więcej goli nie było i na półmetku rywalizacji to Moto-Jelcz prowadził 2:1.
 
Drugie 45. minut Orzeł rozpoczął od mocnego uderzenia. W 55. minucie pojedynku do remisu doprowadził Łaszczewski, wykorzystując dobre dośrodkowanie Raszpli i strzałem z głowy pokonując bramkarza gości. Wydawało się, że Orzeł pójdzie za ciosem, jednak po doprowadzeniu do remisu przewagę przejęli oławianie. Kilkukrotnie blisko gola był Gancarczyk, ale albo dobrze interweniował Gembara, albo uderzenia napastnika z ekstraklasową przeszłością przechodziły obok bramki. W odpowiedzi pod drugą bramką w stuprocentowej sytuacji znalazł się Kuriata, ale będąc oko w oko z bramkarzem przyjezdnych posłał piłkę obok bramki. Po chwili dobrą okazję miał też Wojtal, ale on także nie trafił czysto w piłkę i ta ostatecznie minęła słupek. Gdy wydawało się, że rywalizacja zakończy się podziałem punktów, najpierw w 90. minucie gry drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał skrzydłowy oławian Musiał, a dwie minuty później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Maciejewskiego zwycięskie trafienie ząbkowiczanom dał kapitan Łaski. Korzystnego wyniku Orzeł nie wypuścił już do ostatniego gwizdka i szóste zwycięstwo biało-niebieskich w sezonie stało się faktem.
 
Podopieczni Ryszarda Pietraszewskiego dzięki tej wygranej przesunęli się na dwunaste miejsce w tabeli dające utrzymanie i dołączyli już do środkowej części klasyfikacji. Do szóstego Moto-Jelcza Oława ząbkowiczanie tracą zaledwie pięć oczek. Po fatalnym początku sezonu, ostatnie rezultaty w wykonaniu Orła mogą napawać optymizmem. Za tydzień ząbkowiczanie zagrają na wyjeździe ze swoim imiennikiem z Lubawki, który zajmuje przedostatnie miejsce z sześcioma oczkami na koncie i zaledwie jednym zwycięstwem po czternastu grach.

IV liga: Unia rozbita przez LKS

Nie udał się piłkarzom bardzkiej Unii wyjazd do Bystrzycy Górnej. Bardzianie osłabieni brakiem wielu zawodników przegrali z miejscowym LKS-em1:5 (0:2). Dla bystrzyczan było to dopiero drugie zwycięstwo w sezonie.

Gospodarze już po 21. minutach prowadzili 2:0. W 10. minucie wracającego do bramki Unii Rosenau pokonał Klemiński popisując się uderzeniem od poprzeczki zza pola karnego, a za chwilę rezultat podwyższył Ciuba, który posłał piłkę z rzutu wolnego w okienko bramki bezradnego golkipera Unii. Taki też rezultat pojedynku utrzymał się do przerwy, choć zarówno i jedni i drudzy mieli swoje okazje na gole. Po stronie Unii o trafienie mogli pokusić się bracia Różany, zza pola karnego dobrze uderzał też Sojka, ale bez efektów. Pod drugą bramką dwoił się i troił Rosenau, bo równie dobrze bardzianie mogli do szatni schodzić przy jeszcze bardziej niekorzystnym rezultacie.

Drugie 45. minut zaczęło się dla podopiecznych Tomasza Zielińskiego udanie, bo w 55. minucie gola kontaktowego zdobył Damian Różana, wykorzystując sytuację sam na sam. Wydawało się, że unici pójdą za ciosem i będą w stanie odrobić straty, ale nic z tych rzeczy. Dwie minuty później po niefortunnej interwencji Rudego, który przy próbie wybicia piłki skierował ją do własnej bramki, bystrzyczanie znów prowadzili różnicą dwóch trafień. Jak się okazało, był to kluczowy moment rywalizacji. W ostatnich dwóch kwadransach oglądaliśmy otwarte widowisko i próby strzelenia kolejnych bramek przez obie ekipy, ale do siatki trafiali już tylko gospodarze. W 66. minucie czwartego gola dla LKS zdobył Italo Olivera, a wynik batalii na 5:1 ustalił Bezegłów.

Ta porażka spowodowała, że Unia spadła w tabeli na 16 miejsce właśnie kosztem bystrzyczan. Podopieczni Tomasza Zielińskiego po 15 kolejkach i 14 rozegraych meczach mają na swoim koncie 11 punktów i do dwunastego Orła Ząbkowice Śląskie tracą już osiem oczek. Przed Unią teraz spotkania z kolejnymi ekipami z dołu tabeli - Orłem Prusice i Pogonią Pieszyce. Jeśli w Bardzie myślą o utrzymaniu to w tych spotkaniach muszą zdobyć punkty. W innym przypadku bardzianie przerwę między rundami spędzą w strefie spadkowej.

Klasa okręgowa: Zamek rozpoczął wyrównywanie rachunków

Po niemal miesiącu do gry wrócili piłkarze Zamku Kamieniec Ząbkowicki i rozpoczęli odrabianie zaległości. W miniony weekend podopieczni Grzegorza Czachora rozegrali pierwszy z trzech zaległych pojedynków i rozpoczęli pogoń za czołówką tabeli. Zamek pokonał na własnym boisku 3:1 (2:0) Zjednoczonych Żarów i z dwoma meczami mniej awansował w tabeli na dziewiątą lokatę.

Po 45. minutach gospodarze prowadzili 2:0. Dwukrotnie w polu karnym faulowany był Gerlach. Raz napastnik Zamku samemu wymierzył sprawiedliwość z jedenastu metrów, a później oddał tę przyjemność Brzózce, który także trafił do bramki. Żarowianie do przerwy gola nie zdobyli, choć mieli ku temu okazje. Dobrze interweniował jednak Malec, a raz wyręczył go Ścigaj wybijając piłkę z linii bramkowej.

Po przerwie przeważali goście i w 59. minucie zdobyli kontaktowe trafienie autorstwa Wietrzykowskiego. Zjednoczeni poszli za ciosem i zepchnęli Zamek do defensywy, jednak efektów w postaci wyrównania brakowało. Swoją okazję na gola pieczętującego wygraną Zamku miał w końcówce gry Gerlach, ale przegrał rywalizację z bramkarzem żarowian. Co jednak nie udało się napastnikowi, wykonał rezerwowy pomocnik Shaveddinov, który plasowanym uderzeniem wpakował piłkę do bramki żarowian i ustalił wynik rywalizacji na 3:1.

- Zdobyliśmy 3 pkt, które na pewno cieszą. Obawiałem się tego spotkania ze względu na trzytygodniową przerwę od meczów ligowych spowodowaną tematami koronawirusa.  Drugi problem, który mnie dręczył przed tym meczem, to treningi, słaba frekwencja i niestety brak warunków do prowadzenia zajęć. Nikt nie wie, że trenujemy po ciemku. niestety taka jest prawda! Tym bardziej dziękuję moimi zawodnikom za to zwycięstwo, i za to, że pomimo słabszego momentu w drugiej połowie potrafili strzelić trzecią bramkę i wygrać mecz. Nie mogę ominąć również zawodników z ławki rezerwowych. To oni wchodząc na boisko, dali w końcówce spotkania dużo jakości - mówił po meczu Grzegorz Czachor, szkoleniowiec Zamku.

Teraz jego podopiecznych czeka teoretycznie łatwiejsze starcie w Nowicach, z miejscowym Venusem. W 12 meczach zgromadzili oni dwanaście punktów, pięć mniej niż Zamek i zajmują... dwunaste miejsce w ligowej klasyfikacji.

em24.pl

9

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Piłkarska sobota: Grali czwartoligowcy, Zamek rozpoczął wyrównywanie rachunków

    2020-11-02 11:04:39

    gość: ~bx

    Co jednak nie udało się napastnikowi, wykonał rezerwowy pomocnik Shaveddinov, który plasowanym uderzeniem wpakował piłkę do bramki kamienieckiej ??? ekipy i ustalił wynik rywalizacji na 3:1.
    . Raz napastnik Zamku samemu ??? wymierzył
    Kto to pisze?

  • 2020-11-02 15:16:11

    gość: ~Autor

    Unia to dno papierowy klubik uzależniony od widzimisie chłopca z Ząbkowic i po co na siłę temu miasteczku IV liga by obcy grali zamiast miejscowi

  • 2020-11-02 18:34:55

    gość: ~Mieszkaniec

    Trening po ciemku....z gdzie prezes tego klubu....

  • 2020-11-02 21:24:19

    gość: ~Też mieszkaniec

    @~Mieszkaniec
    Jak skończy opryski, to przywiezie oświetlenie ciągnikiem z dołów.

  • 2020-11-02 21:56:05

    gość: ~Inwestor

    Prezes elegancik niedlugo poleci to juz nie bedzie tak glowki wysoko nosil.....

  • 2020-11-02 19:37:01

    gość: ~Kibic

    Brawo Orzeł. Wreszcie grają , tylko tak dalej.

  • 2020-11-02 21:46:01

    gość: ~Kkk

    @~Kibic
    Spokojnie nie podniecają się bardo weźmie 2 -3 ludzi zima i znowu stuknie im 3

  • 2020-11-03 08:44:12

    gość: ~Ja

    @~Kkk
    Zimą to już nie będzie Barda.

  • 2020-11-03 11:58:52

    gość: ~MM

    ostatnio dodany post

    @~Ja

    Będzie, będzie, jeszcze się zdziwisz :)

REKLAMA