Express-Miejski.pl

Rowerem nad morze? Dla mieszkanek Opolnicy to żaden problem

Andżelika i Agnieszka podczas swojej podróży rowerami do Chłopów fot.: Agnieszka i Andżelika Biniaś

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Dwie mieszkanki gminy Bardo postanowiły wyruszyć rowerami nad polskie morze. Pokonanie 624 km trasy zajęło im siedem dni.

Agnieszka i Andżelika Biniaś to matka i córka dzielące wspólną pasję do sportu. Ze względu na okres wakacyjny mieszkanki Opolnicy, małej wsi w gminie Bardo, postanowiły aktywnie wykorzystać okres urlopowy i udać się nad morze rowerami. Celem ich podróży były Chłopy, mała nadmorska miejscowość w województwie zachodnio-pomorskim.

- Pomysł na realizację takiej wycieczki narodził się w naszych głowach już w zeszłym roku, lecz czas na jego realizację znalazłyśmy dopiero teraz. Nie obyło się bez nieoczekiwanych przygód, ale w końcu cała nasza wyprawa miała być jedną wielką przygodą - mówi Agnieszka Biniaś.

Mając przy sobie różnego rodzaju urządzenia wskazujące drogę dziewczyny kilkukrotnie pobłądziły, a wskazówki mieszkańców nie zawsze okazywały się trafne. - Pytając ludzi o drogę bywało, że w tej samej miejscowości najpierw kierowano nas w prawo, a kolejna osoba po przejechaniu kilkuset metrów zawracała. Poza tym ludzie patrząc na nas twierdzili, że tą drogą jechać nie warto, bo las i wilki, inną będzie za daleko, a na kolejnej panuje duży ruch samochodów. Sugerowano nam trasy, które zdarzało się, że czasem pakowały nas w kłopoty. Jednego dnia zrobiliśmy 37 km więcej niż planowałyśmy - opowiada starsza z uczestniczek.

Jak dodaje, rozmawiając z ludźmi spotkanymi na trasie, większość z nich na wiadomość o docelowym miejscu podróży przeważnie reagowała zdziwieniem, przeplatanym śmiechem i z niedowierzaniem, szczególnie w pierwszych dniach, gdy do celu były jeszcze setki kilometrów. Chętnie służyli jednak pomocą. - Tej pomocy zabrakło jednak w miejscu, gdzie wydaje się, że nie powinno się jej odmówić, a mianowicie w szpitalu. Z domu wyjechałam z ranami pod stopami, które w bucie szybko zaczęły dokuczać. Postanowiliśmy podjechać do jednego ze szpitali i w tym przypadku spotkało mnie realne zetknięcie z obojętnością służby zdrowia. Widząc szpital wchodzę z prośbą o pomoc. Zaliczam trzy punkty i wychodzę z niczym, a raczej ze łzami na policzkach widząc jak traktowany jest człowiek. Kolejny dzień, kolejny szpital i znowu rundka dookoła i zero pomocy. W efekcie końcowym sama usuwam malutkimi nożyczkami dokuczliwe narośla, dzięki czemu na drugi dzień chodzę. Nie przyjęto mnie w szpitalu we Wschowie i w Wolsztynie, udało się dopiero w Międzychodzie - relacjonuje mieszkanka Opolnicy.

Dziennie dziewczyny pokonywał około stu kilometrów. Na trasie nocowały w różnych miejscach. Czasem był to odpoczynek u znajomych ojca i męża, a czasami w gospodarstwach agroturystycznych, gościńcach lub domkach campingowych. - Pierwsze trzy noclegi ustaliliśmy przed wyjazdem, a kolejne dostosowywaliśmy do naszych możliwości. Na trasie przede wszystkim uzupełnialiśmy płyny, początkowo była to woda, ale potem w celu wzmocnienia energii słodkie napoje gazowane, a także lody, ciasta, truskawki czy nazbierane przy drodze czereśnie. Nasze nowe rowery niby niedostosowane do takiej wyprawy bo górskie, spisały się rewelacyjnie, ponieważ przetrwały... piaski, kamienie, gorący asfalt wręcz klejący się do kół, przypadkowe zjazdy i podjazdy na chodnik, a nawet przejazdy po szkle, które pozostało po nieodpowiedzialnych turystach na drodze rowerowej - opisuje Andżelika, młodsza z uczestniczek.

Nad morze bohaterki podróży dotarły 15 czerwca. - Pomimo zarzekań rowery nadal były w ruchu. Sporo także podróżowałyśmy pieszo. Trafiłyśmy na rewelacyjną pogodę i przez tydzień aktywnie odpoczywałyśmy nad Bałtykiem - wspomina Agnieszka Biniaś. Dziewczyny do Opolnicy wróciły pociągiem, choć 19-kilometrowy dystans z Chłopów do Koszalina także pokonały rowerami. - W drodze powrotnej przygód mieliśmy już znacznie mniej, ale także były, np. zajęte nasze miejsca i pretensje pani, która je zajmuje, błyskawiczna przesiadka we Wrocławiu na którą miałyśmy niespełna 10 minut i zorientowanie się po wyjściu z pociągu w Bardzie, że w moim rowerze o łańcuch ociera zabezpieczenie i ponad dwukilometrowa jazda do domu bęzdzie niekomfortowa. Na szczęście na trasie do Opolnicy spotkałyśmy dwóch rowerzystów, którzy sprytnie naprawili przeszkadzający element i do domu docieramy rowerami, ponad dwa tygodnie po tym, jak z niego wyruszyliśmy - relacjonuje Agnieszka Biniaś, dodając jeszcze, że wyprawa udowodniła jej, że każdy człowiek ma zupełnie inny odbiór zdarzeń uzależniony od swojego indywidualnego życia, czy tez doświadczeń. - Możemy uwzględniać zdanie innych ludzi, ale to my ostatecznie podejmujemy decyzje, których ponosimy skutki - kończy.

Agnieszka i Andżelika Biniaś mają na swoim koncie także inne dokonania jak zdobycie Korony Gór Polskich wraz z synem i bratem – pierwszym niepełnosprawnym w Polsce zdobywcą Korony. Od zdobycia Diademu Gór Polskich dzielą ich zaledwie cztery szczyty. Rodzina zdobyła także Złotą Odznakę GOT i II stopień za wytrwałość. Prowadzą też stronę internetową pn. Wędrując z autyzmem, gdzie można znaleźć opisy wypraw w góry oraz obejrzeć reportaż TVP z 2014 roku o niepełnosprawnym Łukaszu pt. Zdobyć Koronę". Publikacja zdobyła wyróżnienie na festiwalu reportaży organizowanego przez Polskie Radio PiK.

Etapy przejechanej trasy Andżeliki i Agnieszki:

1) Etap I: Opolnica - Gospodarstwo Agroturystyczne nad Stawem Mrowiny - 87,4 km (8 czerwca)
2) Etap II: Mrowiny - Ryczeń (nocleg u znajomych) - 127,9 km (9 czerwca)
3) Etap III: Ryczeń - Nowa Dąbrowa k/Wolsztyna - 73,5 km (10 czerwca)
4) Etap IV: Nowa Dąbrowa k/Wolsztyna - Domki Campingowe Zbąszyń - 42,8 km (11 czerwca)
5) Etap V: Zbąszyń - Gospodarstwo Agroturystyczne Dobiegniew - 101,9 km (12 czerwca)
6) Etap VI: Dobiegniew - Gościniec Dom Weselny Złocieniec - 90,4 km (13 czerwca)
7) Etap VII: Złocieniec - Dworek Jonatan Mielno/Chłopy - 100,0 km (14 czerwca)

wkudrynska / em24.pl

17

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Rowerem nad morze? Dla mieszkanek Opolnicy to żaden problem

    2019-07-19 11:27:39

    gość: ~JA

    Wspaniała wyprawa,wspaniałe uczestniczki. Gratulacje.

  • 2019-07-19 13:14:40

    gość: ~AJ

    @~JA
    Wspaniały komentarz.

  • 2019-07-19 15:54:35

    gość: ~xxx

    Brawo dziewczyny!!!

  • 2019-07-19 17:51:20

    gość: ~Cc

    Super dziewczyny! Brawa za odwagę

  • 2019-07-19 22:45:45

    gość: ~Kika

    Ogromne brawa i gratulacje za wyczyn. Mnóstwo rodziców powinno brać z Państwa przykład jak pożytecznie i wspaniale spedzać czas z nastoletnimi dziećmi. Mamuśki zamiast ogladać seriale powinny wziąść przykład z p.Agnieszki i aktywnie spędzać czas ze swoimi córkami. Ogromny szacunek za takie inicjatywy.

  • 2019-07-31 23:47:06

    gość: ~Grażynka

    @~Kika Ty powinnaś wziąć słownik ort....

  • 2019-07-19 23:12:07

    gość: ~Jakub Stolarski

    Brawo dla was :)

  • 2019-07-20 19:44:17

    gość: ~Ona

    Co za bzdury piszecie,jakie gratulacje?Zaraz zrobicie z nich Sportowców!!!Nie obchodzą mnie prywatne wyprawy tej rodzinki!

  • 2019-07-21 08:47:20

    gość: ~GośćOn

    @~Ona
    To po ...co to czytasz jak cię nie interesuje??? I jeszcze komentarz...
    Braea i gratulacje dla TYCH WSPANIAŁYCH PAŃ. Więż która Was łączy aż wzbudza zazdrość.

  • 2019-07-21 13:52:42

    gość: ~JA

    @~Ona
    Oj, oj oj. Więcej radości z życia, uśmiechnij się, jak nie masz do kogo to do lustra. Miłego dnia.

  • 2019-07-22 18:26:15

    gość: ~Agnieszka Biniaś

    Pragnę redakcji serdecznie podziękować za uwzględnienie naszego materiału w tymże miejscu. Sądzę, że dzięki temu Andżelika poczuje większą satysfakcję z osiągniętego sukcesu :)
    Również pragnę podziękować za wszystkie polubienia i sympatyczne komentarze.
    Może mi Ktoś wierzyć lub nie, ale naprawdę warto tak spędzić czas i wcale to nie jest takie straszne jak mogłoby się wydawać :)
    Pozdrawiam Agnieszka

  • 2019-07-23 10:10:20

    gość: ~Wąż

    @~Agnieszka Biniaś

    A ja dziękuje za wszystkie minusy oraz jadowite komentarze.

    Ja tam wolę po prostu, zalać mordę. Może mi ktoś wierzyć lub nie, ale naprawdę warto tak spędzić czas i wcale to nie jest takie straszne jak mogłoby się wydawać.

    Pozdrawiam Wąż.

  • 2019-07-23 13:17:31

    gość: ~Gość

    @~Wąż Każdy spędza swój czas jak chce i skoro nie szkoda Ci Twojej wątroby to powodzenia. Najlepiej napisz o swoich osiągnięciach do gazety wraz ze zdjęciami zachlanej mordy. Z pewnością otrzymasz mnóstwo pozytywnych komentarzy ;)

  • 2019-07-23 13:04:29

    gość: ~camel

    Brawo!!!

  • 2019-07-23 15:46:49

    gość: ~dgdgdg

    Rower to jest świat!
    No to dziewczyny może teraz dla odmiany przeciwny kierunek i trasa np do Pragi?
    Stolica naszych sąsiadów nie jest odległa a szlaki do niej przepiękne.

  • 2019-08-10 10:41:20

    gość: ~Agnieszka

    ostatnio dodany post

    @~dgdgdg Dziękujemy za ciekawą propozycję. Nie wykluczone, że skorzystamy. Pozdrawiamy

  • 2019-07-29 18:56:09

    gość: ~Dareus Młotek

    I super tak trzymać pozdrower.

REKLAMA