Express-Miejski.pl

Orzeł i Unia za trzy, Skałki i Zamek również. W A-klasie liderem wciąż Ślęża, Polonia rozbija Spartę

Zamek wygrał z Granitem Roztoka i zanotował czwarty mecz z rzędu bez porażki fot.: Kaja Fontas / zamekkamieniec.futbolowo.pl

Orzeł wygrywa rzutem na taśmę, Unia bije outsidera. W okręgówce Skałki i Zamek punktują za trzy, w A-klasie Ślęża remisuje z Interem, a Polonia gromi Spartę.

Bohater Kuriata

Wydawało się, że w miniony weekend ząbkowiczan czeka łatwa przeprawa. Będący na fali biało-niebiescy mierzyli się z dołującą Karoliną Jaworzyna Śląska. Podopieczni Tomasza Masłowskiego zwycięskiego gola zdobyli dopiero w doliczonym czasie gry po celnej główce Dawida Kuriaty i na boisku musieli zostawić sporo zdrowia by odnieść kolejne zwycięstwo z rzędu.

Mecz dla gospodarzy nie rozpoczął się dobrze. W 16. minucie z boiska wyrzucony został Maciej Rakoczy, który zobaczył dwie żółte kartki w odstępie kilkunastu minut i musiał udać się pod prysznic już w pierwszych fragmentach rywalizacji. Co więcej, w pierwszym kwadransie to goście sprawiali lepsze wrażenie.

Paradoksalnie, strata Rakoczego, początkowo dobrze wpłynęła na gospodarzy, którzy przebudzili się i w osłabieniu zaczęli stwarzać sobie okazje. Najpierw z najbliższej odległości w poprzeczkę trafił Tomasz Piątkowski, a po chwili po zamieszaniu przed bramką gości jeden z obrońców Karoliny wybił piłkę tuż sprzed linii bramkowej. Pod bramką Derbisza działo się niewiele. Karolina kilkukrotnie pojawiała się pod polem karnym gospodarzy, ale tam brakowało dokładnego dogrania.

W drugich 45 minutach fakt, że Orzeł gra w osłabieniu był zauważalny. To przyjezdni mieli lepsze okazje i powinni prowadzić. Dwukrotnie jednak w stuprocentowych sytuacjach posyłali futbolówkę obok bramki Derbisza. Niewykorzystane okazje zemściły się na gościach w doliczonym czasie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego zakotłowało się w polu karnym jaworzynian, biało-niebiescy kilkukrotnie próbowali umieścić futbolówkę w siatce, aż wreszcie uczynił to Dawid Kuriata, wykorzystując dogranie Marcela Rychlicy i pakując piłkę między słupki. Dla ząbkowiczan było to czwarte z rzędu zwycięstwo wywalczone na boisku i gdyby nie walkower za mecz z Sokołem Marcinkowice to podopieczni trenera Masłowskiego piastowaliby pozycję wicelidera tabeli. W sprawie zabranych punktów Orzeł wniósł jednak odwołanie, a 20 października ma w tej sprawie odbyć się posiedzenie komisji, które jeszcze raz przyjrzy się sprawie. O szczegółach poinformujemy.

- Kolejne ważne trzy punkty, tym bardziej, że niemalże przez cały mecz graliśmy w osłabieniu. Takie spotkania, kiedy nie do końca wszystko układa się po naszej myśli pokazują charakter zespołu. Nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, ale cieszy, że mimo słabszej gry udaje nam się zdobyć gola i zgarnąć trzy punkty – powiedział po spotkaniu Dawid Kuriata, aktualny król strzelców ligi.

Unia pokonuje outsidera

Nie przełamali się w Bardzie piłkarze Pogonii Oleśnica, którzy po dziesięciu kolejkach z dwoma punktami okupują ostatnie miejsce w tabeli. Bardzianie nie pozostawili rywalom złudzeń i pewnie wygrali 4:1 (1:0).

Unia do meczu znów przystąpiła osłabiona. W składzie bardzian zabrakło m.in. Pawła Świerzawskiego, Marcina Gerlacha, Mirosława Włodarczyka czy Bartosza Zalota. W ataku z konieczności musiał zagrać Damian Okrojek. W roli napastnika kapitan Unii spisał się nieźle, bo choć gola nie strzelił to przy pierwszym trafieniu dla bardzian zanotował asystę, a futbolówkę między słupkami bramki Pogoni ulokował Tomasz Robak. Jednobramkowa przewaga Unii utrzymała się do przerwy, choć oleśniczanie przy odrobinie szczęścia mogli doprowdzić do remisu. Zmarnowali jednak dwie dobre okazje.

Po zmianie stron Unia szybko podwyższyła rezultat gry. Otwierające podanie znów zanotował Okrojek, na bramkę Pogoni uderzył Marcin Brzęczkowski, futbolówka odbiła się od bramkarza oleśniczan, obrońcy i wpadła między słupki. Arbiter zapisał trafienie jako samobójcze, a Unia miała już dwa gole przewagi. Chwilę później z rzutu karnego trzeciego gola dla gospodarzy zdobył Krzysztof Czachor, a trafienie numer cztery było autorstwa rezerwowego Marcina Wielgusa. Oleśniczan stać było tylko na gola honorowego. W ostatniej minucie rzut karny za zagranie ręką Kamila Olejarnika na bramkę zamienił Piotr Kotwa.

Po tej wygranej Unia z pięcioma zwycięstwami i pięcioma porażkami zajmuje ósme miejsce. W kolejnej kolejce bardzianie zagrają z niżej notowanym Piastem Żerniki.

Rewelacyjne Skałki

Od dziewięciu kolejek goryczy porażki nie zaznały stoleckie Skałki. Podopieczni Tomasza Starczynowskiego w tym czasie sześciokrotnie schodzili z boiska jako zwycięzcy i trzy razy dzielili się punktami. Co więcej, stolczanie znów nie stracili gola i pokonali na własnym boisku 2:0 (1:0) Piławiankę Piława Górna.

Spotkanie nie było porywającym widowiskiem. Okazji bramkowych było jak na lekarstwo, a gospodarze do końcowych minut nie mogli być pewni zwycięstwa. Skałki od 24. minuty prowadziły po trafieniu Mateusza Prokopa, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gości. Skałki nie poszły jednak za ciosem, a coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić piławianie. Nie zagrozili oni jednak poważnie bramce Pawła Kota. Wynik rywalizacji już w doliczonym czasie gry ustalił Mateusz Faron, który wykorzystał swoją szybkość i sfinalizował indywidualną akcję, zapewniając gospodarzom trzy oczka.

Dla Skałek był to piąty mecz w sezonie, w którym nie stracili gola. Co więcej Skałki mają też najmniej bramek straconych w lidze – dziesięć. Podopieczni Tomasza Starczynowskiego z 21 punktami zajmują w tabeli czwarte miejsce, a główny cel na sezon w postaci spokojnego utrzymania wydaje się być już całkiem blisko.

Zamek pokonuje beniaminka

W Roztoce piłkarze Zamku długo nie mogli znaleźć recepty na pokonanie bramkarza Granitu. Dopiero wejście na plac gry Mateusza Chołuja i jego strzał zapewnił podopiecznym Arkadiusza Albrechta ważne trzy punkty. Zamek zwyciężył 1:0 (0:0) i w tabeli przesunął się już na ósmą pozycję, tracąc trzy oczka do piątego Zdroju.

Do przerwy kibice goli nie oglądali. Raz strzegącego bramki Zamku Bartłomieja Gawdanowicza uchroniła poprzeczka, a po drugiej stronie boiska dobrej okazji nie wykorzystał Łukasz Arendarski. - Nie było to porywające widowisko. Twarda, męska gra z obu stron, bez wyraźnej przewagi którejś z drużyn - ocenił pierwsze 45. minut Arkadiusz Albrecht, trener Zamku.

Po przerwie uwidoczniła się przewaga jego zespołu. Arkadiusz Majewski w odstępie kilku minut trzykrotnie stawał oko w oko z bramkarzem gospodarzy i za każdym razem nie potrafił jednak umieścić piłkę w siatce. - Było nerwowo. Mając kilka świetnych okazji do zdobycia gola trzeba choć jedną z nich wykorzystać. Na szczęście wszystko skończyło się dla nas szczęśliwie – dodał Albrecht. Bohaterem Zamku został rezerwowy Mateusz Chołuj, który powoli wraca do drużyny po kontuzji. Wprowadzony na boisko chwilę wcześniej pomocnik w około 80. minucie popisał się uderzeniem z okolic 16 metra i dał gościom upragnione trzy oczka. Już wtedy Granit grał w dziesiątkę. W konsekwencji dwóch zółtych kartek boisko na kwadrans przed końcem rywalizacji musiał opuścić Tomasz Diduszko. - Nerwówka była do ostatniego gwizdka. Mimo, że graliśmy z przewagą jednego zawodnika i kontrolowaliśmy mecz to przy tak małej zaliczce do końca nie można być pewnym zwycięstwa. Cieszą jednak kolejne trzy punkty i coraz lepsza sytuacja w tabeli. Teraz zagramy u siebie z Victoria Świebodzice. Patrząc na tabelę wydaje się, że jesteśmy faworytem, ale to mylne stwierdzenie. Victoria to przecież spadkowicz z czwartej ligi, który w minionej kolejce postawił się liderowi i przegrał tylko 1:2. Zrobimy jednak wszystko by przedłużyć serię naszych zwycięstw i poprawić jeszcze naszą sytuację w tabeli – zakończył Albrecht.

Inter zatrzymuje Ślężę

W przypadku wygranej Ślęża znów mogłaby powiększyć przewagę nad grupą pościgową i zrobić kolejny krok w stronę awansu do klasy okręgowej. Swój mecz przegrała bowiem Sparta Ziębice. Podopieczni Marka Stępnowskiego po pierwszych 45. minutach byli na dobrej drodze do odniesienia kolejnej victorii, ale po zmianie stron niewiele zabrakło, a przegraliby wygrany mecz. Ostatecznie pojedynek zakończył się remisem 2:2 (0:2) i choć w obu ekipach niedosyt pozostaje, to rezultat można określić raczej mianem sprawiedliwego.

Do przerwy Ślęża wygrywała 2:0. Do siatki Wojciecha Cweka futbolówkę dwukrotnie posyłał niezawodny Seweryn Raszpla, który najpierw wykorzystał dobre dogranie Bartłomieja Gerlacha, a następnie po indywidualnej akcji trafił po raz drugi. - Fakt, że przegrywaliśmy różnicą tylko dwóch bramek to duże szczęście. Ślęża przez pierwsze 45. minut była zespołem znacznie lepszym i tylko brak skuteczności jej zawodników pozwolił nam na pozostaniu w grze – mówił o pierwszych połowie Przemysław Gajek, trener Interu.

Na drugą część gry Inter wyszedł odmieniony. - Miały na to wpływ zmiany w naszym ustawieniu i przede wszystkim zmiany personalne. Zawodnicy rezerwowi, którzy pojawili się po przerwie wnieśli do gry sporo ożywienia – dodał Gajek. Tak rzeczywiście było. Najpierw rezerwowy Michał Sztangret trafił do siatki po indywidualnej akcji, a na kwadrans przed końcem gry to on był faulowany w polu karnym. Do remisu doprowadził Adrian Włodarczyk, pewnie egzekwując rzut karny. Goście mieli sporo pretensji do arbitra o podytkowaną jedenastkę, jednak sędzia główny był pewny swojej decyzji. Jak się okazało, trafienie Włodarczyka było ostatnim w tej rywalizacji. W końcówce Inter był bliski przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść, jednak pod bramką Mateusza Łużnego, zabrakło gospodarzom zimnej krwi. - Pretensje o stratę punków możemy mieć tylko do siebie, bo mecz powinniśmy rozstrzygnąć już w pierwszej połowie. W drugiej Inter był zespołem lepszym, bardziej zdeterminowanym i zdołał doprowadzić do remisu. Szkoda straty dwóch punktów, bo w przypadku wygranej odskoczylibyśmy goniącej nas Sparcie i Interowi – mówił Marek Stepnowski, szkoleniowiec Ślęży. - Zapominamy już jednak o tym meczu i czekamy na pojedynek z Koliberem. Mam nadzieję, że rywale się zbiorą i będziemy mogli porywalizować na boisku – dodał trener lidera tabeli.

Wieża z walkowerem

Obawy trenera Ślęży o mecz przyszłej kolejki są uzasadnione. Koliber Uciechów nie przybył na mecz do Rudnicy. Goście nie zebrali składu i tym samym rudniczanie otrzymali trzy punkty bez gry.

Unia Złoty Stok lepsza od Znicza

Po dobrym początku sezonu coraz słabiej zaczyna wyglądać dyspozycja Znicza Lubnów. W kratkę gra za to złotostocka Unia, która dwa tygodnie temu zebrała lanie od Ślęży Ciepłowody, a przed tygodniem po słabym meczu pokonała ostatni w tabeli GLKS Kamiennik.

W mecz ze Zniczem podopieczni Waldemara Tomasiewicza zaprezentowali się już nieco lepiej i wygrali 3:1 (1:1), choć początek rywalizacji dla Unii wcale nie był łatwy. Od 11 minuty to Znicz prowadził po bramce Wiesława Ostendy, który wykorzystał zbyt krótkie zagranie obrońcy do bramkarza Unii, przejął piłkę i pokonał Wojciecha Króla. Na odpowiedź złotostoczan nie trzeba było długo czekać. Po dograniu Dawida Rychtera do bramki gości już w 14. minucie trafił Daniel Zabrzeński i doprowadził do remisu, który utrzymał się do przerwy.

- Od początku meczu mieliśmy przewagę, ale znów nie był to dobry mecz w naszym wykonaniu. Zagraliśmy lepiej niż z Kamiennikiem, jednak nasza gra była daleka od tego, czego oczekuję od zawodników. Znów zmarnowaliśmy mnóstwo sytuacji podbramkowych. Skuteczność to nasza bolączka. Wystarczy spojrzeć w tabelę. Pod względem strzelonych bramek zajmujemy trzecie miejsce od końca - mówił Tomaszewicz. W dziewięciu kolejkach jego gracze do siatki rywali trafiali zaledwie trzynastokrotnie, z czego trzy gole zdobyli przeciwko Zniczowi. Po przerwie dwukrotnie do siatki trafił bowiem Dawid Rychter, który najpierw wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem i w 58. minucie dał Unii prowadzenie, a następnie w końcówce spotkania wykorzystał rzut karny po faulu na Zabrzeńskim i zapewnił swojej drużynie czwartą wygraną w sezonie.

Polonia bije Spartę

Po słabym początku sezonu do grupy pościgowej dołączyła Polonia Ząbkowice Śląskie, która po dwóch okazałych wygranych z rzędu, teraz odniosła kolejne pewne zwycięstwo z ziębicką Spartą. Podopieczni Bogumiła Sikorskiego wygrali 5:1 (3:0) i do prowadzącej Ślęży tracą już tylko sześć punktów. Mają jednak rozegrany jeden mecz więcej, a w najbliższy weekend czeka ich przymusowa pauza.

Mecz dla ząbkowiczan rozpoczął się bardzo udanie. Już w siódmej minucie do siatki Sparty trafił Damian Mikulski, a około 20 minut później ten sam gracz podwyższył wynik rywalizacji na 2:0 po długim podaniu od bramkarza Daniela Gurbały, który wyłapał piłkę po rzucie rożnym dla Sparty i uruchomił atakującego Polonii. Tuż przed zmianą stron bramkarz ziębiczan skapitulował po raz trzeci po strzale z rzutu wolnego Przemysława Madeja.

Trzybramkowa przewaga Polonii do przerwy nieco uspała graczy Bogumiła Sikorskiego, bo zaraz po zmianie stron stracili oni gola. W zamieszaniu podbramkowym najwięcej zimnej krwi zachował Grzegorz Jankowski i zdobył honorowe trafienie dla Sparty. Goście mieli pójść za ciosem, ale ich ewentualne nadzieje na odrobienie strat szybko rozwiał Patryk Stanuch, który już w 55. minucie trafił do pustej bramki Macieja Łosia i dał Polonii bramkę numer cztery. Spartan w 87. minucie dobił rezerwowy Michał Śnieżek, trafiając do bramki zza pola karnego.

- Polonia wygrała zasłużenie. Byliśmy w Ząbkowicach Śląskich bezradni i bezsilni. Popełniliśmy dużo błędów, które gospodarze dobrze wykorzystali. Mamy młody zespół, a porażki są wkalkulowane w ten sport - mówił Damian Kozłowski, jeden z piłkarzy Sparty. Wtórował mu trener Polonii, Bogumił Sikorski. - Rzeczywiście widać, że Sparta to już nie ten zespół co chociażby przed rokiem. Jest tam kilku doświadczonych graczy potrafiących grać w piłkę, ale są też piłkarze młodzi, którym jeszcze potrzeba czasu, by przestawić się z juniorskiej piłki - mówił szkoleniowiec ząbkowiczan.

- Cieszy, że po słabym początku sezonu wskoczyliśmy na właściwe tory i zaczęliśmy pewnie wygrywać. Cieszy też, że nasza praca na treningach w końcu przynosi efekty. Będziemy chcieli podtrzymać  passę zwycięstw do końca rundy i tym samym udowodnić, że nasze przedsezonowe aspiracje nie były wzięte z kosmosu. Chcemy pokazać, że potrafimy grać w piłkę i udowodnić, że kiepski start to tylko wypadek przy pracy - dodał Sikorski.

Henrykowianka zawodzi

Po okazałej wygranej z Wieżą Rudnica piłkarze Dawida Warciaka jechali do Woliborza by podtrzymać serię zwycięstw. Boisko jednak brutalnie zweryfikowało zamiary Henrykowianki. Goście przegrali 2:4 (1:1), choć od 10 minuty prowadzili po trafieniu Piotra Antkowiaka. Warto dodać, że przyjezdni na spotkanie ze Słowianinem udali się bez zawodników rezerwowych i to poniekąd też miało wpływ na porażkę.

Henrykowianie różnicą jednego gola prowadzili do 44 minuty. Wówczas stracili jednak bramkę na 1:1, a kwadrans po przerwie drugą. Gdy ruszyli do odrabiania strat i wydawało się, że doprowadzą do remisu, trzeciego gola zdobyli gospodarze i nie oddali już zwycięstwa do końca rywalizacji. W końcowych minutach obie ekipy dorzuciły jeszcze po jednym golu – najpierw na 4:1 trafił gracz miejscowych, a rezultat batalii ustalił Kacper Kalwik.

Po tej przegranej Henrykowianka spadła na dziewiąte miejsce w tabeli, Słowianin wskoczył zaś z przedostatniej pozycji (11) na ósmą lokatę.

ms. / em24.pl

35

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł i Unia za trzy, Skałki i Zamek również. W A-klasie liderem wciąż Ślęża, Polonia rozbija Spartę

    2017-10-17 13:35:46

    gość: ~samoobrona

    I znowu dobra gra drużyn z powiatu ząbkowickiego.Tak trzymać .

  • 2017-10-17 14:13:51

    gość: ~ponadpodzialami

    Skoro w tak małym powiecie [w porownaniu do kłodzkiego] dwie drużyny solidnie wyglądają na poziomie 4 ligi i dwie inne solidnie w okręgówce to chyba znaczy, że trochę ludzi tu mieszka, którym jeszcze sie chce. Powiat kłodzki dla przykladu? Nysa - jedyny przedstawiciel w 4 lidze, Jaszkowa i Duszniki ogony w okręgówce troche wstyd...

  • 2017-10-18 09:28:31

    gość: ~hehe

    @~ponadpodzialami

    a Nowa Ruda? a Stronie?

  • 2017-10-18 13:53:32

    gość: ~ponadpodzialami

    @~hehe

    tych druzyn nie wymieniłem z prostego wzgledu - dla obu klubow to wstyd grac w okregowce, gdzie kiedys na piłkarskiej mapie znaczyli mega wiele!

  • 2017-10-17 17:13:09

    gość: ~gosc

    boisko w ozarach to moim zdaniem najgorsze boisko w A KLASIE. gra toczy sie tylko na jedna bramke, boisko z gorki na jedna strone, na ktora swieci slonce i pizdzi kosmos!!!!!

  • 2017-10-17 17:49:44

    gość: ~Kibic

    Na takim tez trzeba umiec grac nie ma wytlumaczenia

  • 2017-10-17 18:06:05

    gość: ~gosciu

    @~Kibic
    to wasze boisko wiec na swoim zjebanym boisku na ktorym umiecie GRAC to powinniscie wygrac a tu co lipa, gdyby nie sedzia ktory dal wam karnego to byscie ZNOWU PRZEGRALI:)))

  • 2017-10-17 17:51:44

    gość: ~Kibic

    Alw masz racje cieplowod boisko jest w centrum i tam nie wieje a plyta jest wysmienita :)

  • 2017-10-17 17:57:34

    gość: ~gosc

    a co ma centrum do krzywego boiska ??? i na jedna bramke swieci slonce i pizdzi no co ma centrum powiedz mi???? jeszcze wasi kibice ko jest szczyt cytuje " polam mu nogi" to jest normalne??

  • 2017-10-17 18:26:59

    gość: ~Kibic

    Krzywe jest ale gdzie ci pizdzialo w sobote hahahha nawet w braszowicach na boisko podejrzewam nie wialo haha

  • 2017-10-17 18:28:12

    gość: ~Kibic

    Hahhaa jestes prosty kolego albo codziennie najebany zpizgany

  • 2017-10-17 20:04:55

    gość: ~gosc

    @~Kibic
    zpisgany i najebany cie robl kibicu jebany!!!!

  • 2017-10-17 18:41:55

    gość: ~Beka

    Powiem tak szkoda mi tylko zawodnikow slezy i prezesa klubu bo juz opisaliscie stolec rowniez Idziego i Kupca a teraz Inter kto nastepny

  • 2017-10-17 19:05:55

    gość: ~Zabkowiczanin

    Wiochmeny nie napinajcie się tak boiska macie doniczego bo krowy pasiecie zapraszam do miasta zabkowice to zobaczycie piękne stadiony he he.

  • 2017-10-17 19:59:51

    gość: ~gosc

    @~Zabkowiczanin
    moze jak zgrabicie liscie i puscicie wkoncu to nawodnienie na gornej plycie to wam to boisko odzyje hahahahahah

  • 2017-10-17 20:50:48

    gość: ~pan

    @~gosc lepiej biegać po nie zgrabionych liściach niz po nie posprzatanych kupach krowich

  • 2017-10-17 19:32:52

    gość: ~Sleza b gracz kibic

    Dajcie juz spokój, boiska jakie sa w A kl czy B kl kazdy dobrze wie. Trzeba grac i tyle. Moze nie bylo idealne , ale nie dramatyczne . Kibice tez sa i bywaja rózni, osobiscie słyszałem dziadka z Ozar jak krzyczał "patalachy" itd itp, przyklad na pewno słaby dla mlodszej widowni ..ale nikt nie ma na to wplywu, i na pewno nie mialo to wplywu na wynik. Kazdy ma swoj obrany cel , zarówno i Slez i Ozary i pozostale kluby i kazdy walczy na swój spoób o najlepsze wyniki bo to jest sola pilki noznej. Jedyne na minus i co sprawilo ze bylo przykrym doswiadczeniem i to po raz kolejny w mojej przygodzie i pasji z piłka , to krzywdzaca decyzja sedziego. Nie moglo byc mowy o rzucie karnym, zreszta mozna to obejrzec na filmie , kóry nie wiedziec dlaczego tym razem nie pojawil sie w opisie meczu Inter - Sleza pod newsem . Domyslalm sie ze wlasnie dlatego , ze mozna dostrzec iz w polu karnym nic nie bylo co wskazywalao by na wskazanie na wapno. Polecam obejrzec 2 min 24 sek. W kazdym bodz razie , jak powiedzial trener , trzeba zapomniec o meczu i tyle.
    https://www.youtube.com/watch?v=u-Yz-Sn0GBY

  • 2017-10-17 20:33:32

    gość: ~marian

    @~Sleza b gracz kibic

    jakość filmu jednoznacznie pomaga powiedzieć, że tam nie było karnego.. Śmieszni jesteście. jakość pikselowata i wy mówicie, że nie było tam karnego. Zawsze na coś trzeba zwalić jak nie wygracie. Mówicie na kibiców Ożar, a z Ciepłowód nie lepsi. Sam bylem np w Złotym Stoku jak krzyczeli do chłopaków gospodarzy przy 0:3 dla Ślęży ' Unia, wyglądacie jakbyście zagrali 90 minut już'. Zasada, najpierw patrz na siebie, później na innych. Wynik spotkania remisowy, bo tak jak Ślęża miała kilka sytuacji w pierwszej, to Inter miał w drugiej. Szkoda być obiektywnym, nie pozdrawiam

  • 2017-10-17 20:40:57

    gość: ~Obserwator

    Kibice z Ciepłowód to typowi kibice sukcesu, gdzie byli jak Ślęża w A-klasie dostawała w tace po 5-6 i spadała do B-klasy? Teraz wielcy fani, bo są sukcesy. Sukcesy są, bo są pieniążki, ale w końcu skończą się pieniążki i zobaczymy ilu wtedy kibiców będzie i zawodników przede wszystkim, bo swoich to tam chyba na palcach jednej ręki można policzyć. A co do boiska w Ożarach i zwalania winy na murawę to powiem tak: złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Jakos do przerwy boiseczko w Ożarach było dobre jak Ślęża prowadziła 2:0?

  • 2017-10-17 20:54:01

    gość: ~gosc

    @~Obserwator
    a ilu u was gra no ilu??? w slezy gra z cieplowud ilu chce a ze ich malo to trzeba sciagac proste..... a jak sie skoncza pieniazki to dodrukujemy hahahahah albo cos sie wtedy wymysli proste

  • 2017-10-17 21:25:55

    gość: ~Obserwator

    @~gosc

    8/11 ostatnio, polecam zobaczyć skład Zamku :)

  • 2017-10-17 20:56:37

    gość: ~gosc

    @~Obserwator
    wtedy byl tez inny zarzad inne pieniadze inny sklad inne wszystko to co ty wracasz do starych czasow komuchu

  • 2017-10-17 20:43:39

    gość: ~xxx

    Gdzie sa ci co przepowiadali Skałeczkom szybki powrót do A-klasy?? Pochowani w norach?? Takiego początku nikt się nie spodziewał nawet my-zawodnicy hehe :) :) Na Ciepłowody już czekamy w przyszłym roku będzie na kim punkty robić i dorobek bramkowy reperować :) :)

  • 2017-10-19 16:54:23

    gość: ~kibic

    @~xxx
    no juz daliscie popis jak bylo po 0, a nawet mogliscie przegrac z rezerwami slezy, powodzenia

  • 2017-10-20 11:07:30

    gość: ~xxx

    @~kibic

    Czekamy na was tylko weźcie ze sobą duży worek na piłki to znaczy bramki, hehehe :) :) Chociaż na razie to jeszcze nie wiadomo czy awans zrobicie heheh :) :) My już nie spadniemy na pewno więc czekamy tylko pytanie czy się doczekamy :) :)

  • 2017-10-17 23:08:14

    gość: ~Kiko

    Za starych czasów to się chciało grać bo była fajna paczka w Cieplowodach a za prezesowania Bliźniak to cwaniaki same i 90 procent obcych w składzie i do tego kasę nie mała dostają w tak zwanej drugiej B kl bo tak można teraz nazwać ten poziom!!!!

  • 2017-10-22 19:33:32

    gość: ~Olo

    Trenerze Stepnowski rywale się zebrali i pokazali wam w miejsce w szeregu. He,he pewnie raszpla i luzny mają podarta rajstopki.

  • 2017-10-22 20:55:10

    gość: ~Gosc

    Nie nie krzywe boisko sedzia hu... I wiało pewnie hahhah

  • 2017-10-23 19:32:20

    gość: ~hahah

    @~Gosc
    co sedzia jak najbardziej sprawiedlywy boisko suber, gdyby ten sedza sedziowal sleza ozary to mecz wygrywa sleza:)))

  • 2017-10-23 20:07:35

    gość: ~Kibic

    Albo Ozary hahah czy nie ???

  • 2017-10-23 19:34:12

    gość: ~hahah

    @~Olo
    jeszcze raz sypniesz nazwiskiem a dostaniesz w morde anonimie pierdolony

  • 2017-10-22 20:57:35

    gość: ~Pffff

    Uciechow teraz kamiennik takze bedzie euforia :):):)

  • 2017-10-22 22:20:38

    gość: ~Ja

    (this post was banned by administrator)

  • 2017-10-23 19:20:52

    gość: ~gosc

    widze ze ozary sie odpalily na sleze!! to dla przypomnienia orazy polonia remis ozary zloty remis, przegrana z gilowem no i remis ze sleza, wiedz zamknijcie sie i tyle jak widac mecz meczowi nie rowny i nigdy nie ma co lekcewazyc przeciwnika obojetnie na ktorym miejscu sie znajduje w tabeli

  • 2017-10-23 23:31:22

    gość: ~marian

    Uciechów 0:5 Ożary
    Uciechów 3:2 Ciepłowody

  • 2017-10-27 15:55:05

    gość: ~Piecyk

    ostatnio dodany post

    LKS Gilów grało w hokeja tylko brakowało im w ręku kijków

REKLAMA