Express-Miejski.pl

Orzeł pokonuje Unię, Skałki gromią czwartoligowego spadkowicza. Inter i Ślęża z kompletem

Wiktor Chamerski świętujący zdobycie bramki dla Zamku w meczu przeciwko Iskrze Jaszkowa Dolna fot.: Andrzej Kaługa / zamekkamieniec.futbolowo.pl

Orzeł lepszy w czwartoligowych derbach, okręgówkowicze wygrywają. W A-klasie Inter i Ślęża nie zwalniają tempa, w dobrym stylu przełamała się Polonia.

IV liga: Derby dla Orła

Drugie z rzędu wysokie zwycięstwo na własnym boisku odnieśli piłkarze ząbkowickiego Orła, którzy w derbach pokonali Unię Bardo aż 4:1 (2:0). Ząbkowiczanie dzięki wygranej awansowali w tabeli na szóste miejsce, bardzianie plasują się cztery oczka niżej.

Gospodarze do meczu przystąpili w najmocniejszym zestawieniu. W zespole gości zabrakło m.in. podstawowego golkipera Piotra Gembary oraz Mirosława Włodarczyka i Marcina Gerlacha. Od początku sezonu nie gra również Michał Szabat, który w poprzednim spotkaniu tych zespołów popisał się hat-trickiem i zapewnił Unii wygraną.

Derbowy pojedynek idealnie rozpoczął się dla Orła. W trzeciej minucie zza pola karnego uderzył Remigiusz Kowerko i futbolówka zatrzepotała w siatce Jakuba Susza. Dwadzieścia minut później ząbkowiczanie prowadzili już 2:0. Po szybkiej kontrze w sytuacji sam na sam z Suszem znalazł się Kowerko i ze stoickim spokojem pokonał bramkarza bardzian. Tuż przed przerwą trzeciego gola dla Orła mógł zdobyć Kuriata, jednak tym razem w sytuacji jeden na jeden lepszy był Susz. Bardzianie w pierwszej połowie najbliżej zdobycia bramki byli po stałych fragmentach gry, jednak dogrywana w pole karne piłka za każdym razem wybijana była przez defensorów biało-niebieskich lub dobrze interweniował Seweryn Derbisz.

Drugie 45. minut również rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy. Najpierw po indywidualnej akcji gola na 3:0 zdobył Kuriata, a dwie minuty później ten sam zawodnik przyjął w polu karnym futbolówkę po kilkudziesięciometrowym podaniu ze środka pola i technicznym strzałem przelobował stojącego na piątym metrze Susza, dając Orłowi cztery gole przewagi. Bardzian stać było tylko na honorowe trafienie. W 70. minucie do siatki Derbisza bezpośrednio z rzutu wolnego trafił Krzysztof Czachor i był to pierwszy celny strzał bardzian w tym spotkaniu.

Już w doliczonym czasie gry przy ławce rezerwowych Orła po niebezpiecznym wślizgu Pawła Świerzawskiego przy próbie odbioru piłki, doszło do spięcia. Żółtą kartką ukarany został Herdy, a z racji, iż była to jego druga kartka tego koloru w tym spotkaniu, zobaczył kartkę czerwoną. Ząbkowiczanie kończyli mecz jednak w jedenastu, gdyż pomocnik Orła już wcześniej opuścił plac gry.

- Odnieśliśmy w pełni zasłużone zwycięstwo. Zespół Orła przewyższał przeciwnika pod każdym względem. Różnicę w przygotowaniu motorycznym było widać już od pierwszych minut, dlatego tak łatwo stwarzaliśmy sobie sytuacje. Za chwilę kolejne spotkania, w tygodniu rozgrywamy mecz w ramach okręgowego Pucharu Polski, dlatego już zapominamy o tym spotkaniu i koncentrujemy się na następnym przeciwniku – podsumował Tomasz Masłowski, trener biało-niebieskich.

Klasa okręgowa: Skałki gromią Victorię

Znakomity prezent urodzinowy swojemu długoletniemu prezesowi, a obecnie działaczowi klubu Andrzejowi Dominikowi sprawili gracze Skałek Stolec, którzy w niedzielne popołudnie rozbili na własnym boisku Victorię Świebodzice aż 9:0 (1:0). Stolczanie po pięciu kolejkach mają osiem punktów i notują bardzo przyzwoity start na boiskach okręgówki.

Do przerwy podopieczni Tomasza Starczynowskiego prowadzili 1:0 i nikt nie przypuszczał, że po zmianie stron zaaplikują czwartoligowemu spadkowiczowi jeszcze osiem goli. – Rywale w pierwszej połowie mieli dwie sytuacje sam na sam i gdyby nie dobre interwencje naszego bramkarza to do szatni nie schodzilibyśmy z korzystnym rezultatem – mówił Tomasz Spyrka, obrońca Skałek. Jedynego gola w tej części gry zdobył już w czwartej minucie spotkania Mateusz Kuranda.

Po przerwie młody zespół gości opadł jednak z sił, co brutalnie wykorzystali gracze beniaminka. Najpierw dwie bramki zdobył Łukasz Głowak, po chwili jedno trafienie dorzucił Mateusz Faron, dwa gole zdobył też Mateusz Prokop, a końcówka meczu to popis Piotra Kupca, który w ostatnich dziesięciu minutach trzy razy ulokował futbolówkę w bramce Victorii.

Skałki po pięciu meczach mają osiem punktów i tylko cztery stracone gole. Trzy z nich stracili w pierwszej kolejce w meczu przeciwko Gromowi Witków, który aktualnie jest liderem rozgrywek. Skałki są na ósmej pozycji. W kolejnych meczach zmierzą się z dwoma innymi beniaminkami – najpierw u siebie z Orłem Lubawka, a następnie na wyjeździe z Granitem Roztoka.

Klasa okręgowa: Przełamanie Zamku

- Wynik cieszy bardzo, gra niekoniecznie – mówił trener Arkadiusz Albrecht po spotkaniu z Iskrą Jaszkowa Dolna. Jego zespół wygrał 3:1 (2:0) i zanotował drugą victorię w tym sezonie.

- Do przerwy prezentowaliśmy się całkiem nieźle. Szybko zdobyta bramka na pewno ułatwiła nam konstruowanie kolejnych akcji. Mogłem w niedzielę skorzystać z Majewskiego, który szczególnie w pierwszej odsłonie meczu bardzo dobrze kreował. Do przerwy wygrywaliśmy różnicą dwóch goli, jednak okazji do strzelenia kolejnych bramek było znacznie więcej. Moi zawodnicy w niektórych sytuacjach nie potrafili jednak znaleźć recepty na pokonanie dobrze dysponowanego bramkarza Iskry – relacjonował Albrecht. Pierwsze trafienie autorstwa Krystiana Burczaka Zamek uzyskał już w siódmej minucie. W końcówce pierwszej części meczu do siatki Iskry trafił Kamil Sienkiewicz skutecznie egzekwując rzut karny.

- W drugiej połowie wyglądaliśmy słabiej. Iskra około 10 minut przed końcem meczu zdobyła gola kontaktowego i przez kolejne minuty było bardzo nerwowo – mówił Albrecht. Szczęście było jednak przy gospodarzach, bowiem w 88. minucie do siatki gości trafił rezerwowy Wiktor Chamerski i ustalił wynik konfrontacji. Wcześniej Margasińskiego przed stratą gola ratowała poprzeczka.

- Nie był to mecz, który mógł się podobać i oprócz wyniku ciężko szukać innych pozytywów. Niemniej jednak w naszej sytuacji takie zwycięstwo było potrzebne, by cały czas utrzymywać kontakt z górną częścią tabeli – zakończył trener Zamkovii. W kolejnym meczu Zamek zagra w Stroniu Śląskim. Rywalem miejscowy Kryształ.

A-klasa: Inter bez wpadki

Po czterech kolejkach nadal komplet punktów ma Inter Ożary. Podopieczni Przemysława Gajka przewodzą w tabeli i nie zamierzają opuszczać fotelu lidera. W minioną niedzielę Inter na własnym obiekcie okazał się lepszy od Klubokawiarni Roztocznik, zwyciężając 2:0 (0:0). Dla gości była to pierwsza porażka w sezonie. Wcześniej w trzech kolejkach zanotowali oni same remisy.

Do przerwy kibice goli nie oglądali. Więcej sytuacji stworzyli sobie goście, ale najbardziej klarowną zmarnowali piłkarze z Ożar. Przyjezdnych po uderzeniu Łukasza Cykro uratowała poprzeczka. Pod drugim polem karnym dwukrotnie dobrze interweniował Wojciech Cwek. Arbiter mógł też pokusić się o podyktowanie dwóch jedenastek – po jednej dla każdej ze stron. W dwóch przypadkach piłka trafiała w rękę obrońców, lecz w obu przypadkach gwizdek arbitra milczał.

W drugich 45 minutach przeważali gospodarze, ale swoją przewagę udokumentowali dopiero na kwadrans przed końcem spotkania. Dobre dośrodkowanie z lewej strony boiska wykorzystał rezerwowy Michał Sztangret i strzałem z głowy pokonał golkipera rywali. Rezultat batalii w 87 minucie ustalił wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Wojciech Gembara. Atakujący Interu po prostopadłym dograniu Adriana Włodarczyka znalazł się w sytuacji sam na sam i ze spokojem ulokował piłkę w bramce.

- Słaba pierwsza połowa w naszym wykonaniu. Notowaliśmy zbyt dużo niecelnych podań, co nie pozwalało nam narzucić swojemu stylu gry i złapać właściwego rytmu – mówił po spotkaniu Przemysław Gajek, trener Interu. - W drugiej połowie rywale nieco opadli z sił, co pozwoliło nam na swobodniejsze rozgrywanie i stworzenie sobie sytuacji bramkowych. Dwie z nich udało się wykorzystać i mimo nienajlepszego spotkania zgarniamy trzy oczka – ocenił szkoleniowiec.

A-klasa: Goleada w Kamienniku

W spotkaniu dwóch zespołów z dołu tabeli kibice obejrzeli aż siedemnaście goli. Pierwsze trzy punkty w sezonie po szalonym meczu wywalczyli piłkarze Wieży Rudnica, którzy w Kamienniku wygrali…11:5 (6:3). Gospodarze z zerowym dorobkiem punktowym znajdują się na przedostatniej pozycji.

GLKS prowadzenie objął w szóstej minucie i nieco parafrazując powiedzenie, można rzec, że były to dobre złego początki. Wieża już w jedenastej minucie doprowadziła do remisu, a w osiemnastej to przyjezdni cieszyli się z drugiego gola. Od tej pory rudniczanie powiększali przewagę i do 90 minuty utrzymywali kilka bramek przewagi. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 11:5.

- Mecz można określić prawdziwą wymianą ciosów. Widać było, że dla obu drużyn to ważne spotkanie - obie drużyny chciały wywalczyć w końcu pierwsze punkty w sezonie. Zarówno my jak i rywale do meczu przystąpiliśmy w osłabionych składach, jednak kibice na brak emocji i nudę narzekać nie mogli. Cieszy, że po nienajlepszym początku to my zdobyliśmy upragnione trzy punkty i nieco odbiliśmy się od dna tabeli - mówiła Monika Czekaj, prezes Wieży.

A-klasa: Razili nieskutecznością

Tylko punkt z Uciechowa przywieźli gracze Unii Złoty Stok. Podopieczni Waldemara Tomaszewicza od 66. minuty przegrywali, a remis dopiero w doliczonym czasie gry złotostoczanom uratował Dawid Rychter.

- Przez cały mecz posiadaliśmy zdecydowaną przewagę, ale seryjnie marnowaliśmy sytuacje. Brakowało też szczęścia, bo zanim zdobyliśmy gola to gospodarzy przed stratą gola dwukrotnie ratowała poprzeczka. Rywale w pierwszej połowie nie zagrozili nam ani razu. W drugiej połowie popełniliśmy jeden błąd i zostaliśmy skarceni. Gracz rywali nie zmarnował sytuacji sam na sam i pokazał nam, jak należy wykorzystywać swoje okazje – mówił Waldemar Tomaszewicz, trener Unii.

Dzięki determinacji i zaangażowaniu do ostatniego gwizdka złotostoczanom udało się doprowadzic do remisu. Dobrze rozegrany rzut wolny już w doliczonym czasie gry na bramkę zamienił Dawid Rychter. – Mimo, iż punkt uratowaliśmy rzutem na taśmę, to jednak pozostaje spory niedosyt, bo z przebiegu meczu zasłużyliśmy na coś więcej. Cieszę się jednak, że chłopcy walczą do końca i pokazują ambicję. Mamy bardzo młodą drużynę i jak już mówiłem wcześniej, lepsze momenty przeplatamy ze słabszymi. Jesteśmy nowym zespołem, zgrywamy się i z meczu na mecz stajemy się coraz lepsi. Nie stawiamy sobie celów nie do zrealizowania. Małymi krokami idziemy do przodu i budujemy podstawy – podsumował szkoleniowiec.

Unici po czterech kolejkach mają osiem oczek i zajmują trzecią pozycję. Za tydzień zmierzą się z beniaminkiem z Gilowa, a następnie udadzą się do Ożar. Tam na nich będzie czekał aktualny lider – miejscowy Inter.

A-klasa: Polonia na szóstkę z minusem

Czterech kolejek na odniesienie zwycięstwa potrzebowali gracze Polonii Ząbkowice Śląskie. Podopieczni Bogumiła Sikorskiego rozbili w Gilowie miejscowy LKS aż 6:1 (1:1).

- Do meczu przystępujemy bez trzech podstawowych zawodników. Polonia ma wysokie aspiracje, ale jeszcze w tym sezonie nie wygrała i będziemy chcieli podtrzymać ich złą passę. Nie będzie to zadanie łatwe, ale mam nadzieję, że pokażemy charakter i nawiążemy równorzędną walkę – mówił przed meczem Krzysztof Cupiał, trener gilowian.

Do przerwy gospodarze rzeczywiście wyglądali całkiem nieźle. Mimo, że od 4 minuty przegrywali po trafieniu Michała Ptasińskiego to do przerwy był remis. Tuż przed zmianą stron do siatki trafił Paweł Rak, ząbkowiczanin reprezentujący barwy Gilowa. – Przy stanie 1:1 mieliśmy jeszcze doskonałą szansę żeby prowadzić, ale świetną interwencja popisał się Daniel Gurbała – dodawał Cupiał. Bramkarz Polonii odbił futbolówkę zmierzającą w okienko bramki ząbkowiczan.

Po zmianie stron emocje szybko opadły. Poloniado 60. minuty zdobyła dwa gole, a później dorzuciła kolejne trzy, wygrywając aż 6:1. Na listę strzelców wpisali się: Damian Mikulski x2, Paweł Cisak, Norbert Bilski oraz ponownie Ptasiński. – W przerwie przekazałem moim zawodnikom spostrzeżenia i uwagi na temat gry. Najwidoczniej nie zostały one przez nich wzięte do serca, a co później się stało – każdy widział. Gratuluję rywalowi trzech punktów i wysokiego zwycięstwa. My jednak zapominamy już o przegranej i koncentrujemy się na kolejnym meczu w Złotym Stoku – podsumował Cupiał.

Powody do zadowolenia w końcu miał Bogumił Sikorski. - Mecz o dwóch obliczach w naszym wykonaniu. Pierwsza połowa średnia, żeby nie powiedzieć słaba, a podsumowaniem tego niech będzie gol dla rywali. Po raz kolejny rozdaliśmy prezent. Tym razem jeden z naszych środkowych obrońców stracił piłkę przy próbie jej wyprowadzenia i zamiast schodzić do szatni z bramkową zaliczką to mieliśmy remis. Drugie 45 minut już bardzo dobre w naszym wykonaniu, co odzwierciedla wynik. Gospodarz praktycznie nie zagrozili naszej bramce. To dobry prognostyk przed kolejnym meczem - podsumował szkoleniowiec polonistów. Teraz ząbkowiczan czeka starcie na własnym boisku z liderem z Ożar.

A-klasa: Ślęża w pościgu za liderem

Podopieczni Marka Stepnowskiego kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa i dotrzymują kroku Interowi Ożary. Ciepłowodzianie mają na swoim koncie jednak trzy oczka mniej niż aktualny lider, bowiem w pierwszej kolejce odbywali przymusową pauzę ze względu na nieparzystą liczbę drużyn.

Ślęża w Woliborzu nie pozostawiła złudzeń i pewnie ograła miejscowy Słowianin aż 7:2 (5:1). Strzelanie już w szóstej minucie rozpoczął Seweryn Raszpla. Do przerwy Raszpla dorzucił jeszcze jednego gola, a po razie na listę strzelców wpisali się Palmowski, Trepka oraz Bartłomiej Gerlach. Miejscowi zdołali odpowiedzieć tylko jednym trafieniem autorstwa Poprocha.

W drugich 45 minutach emocji było jak na lekarstwo. Ślęża kontrolowała boiskowe wydarzenia, zmarnowała kilka okazji, ale dorzuciła dwa gole. Słowianin zdołał odpowiedzizeć jednym trafieniem.

- Szybko strzeliliśmy bramkę i kontrolowaliśmy przebieg meczu. W drugiej połowie narzuciliśmy mniejsze tempo i w efekcie tylko dwa razy umieściliśmy futbolówkę w bramce rywala. Niemniej jednak cel w postaci trzech punktów zrealizowany został bardzo pewnie. Teraz przed nami mecz z drużyną, która w poprzednich rozgrywkach dwa razy nas pokonała. Chcemy kontynuować dobrą passę i z Roztocznika przywieźć trzy punkty - powiedział Stepnowski. 


Derby gminy Ziębice pomiędzy Henrykowianką Henryków a Zniczem Lubnów przełożono na 19 listopada.

ms. / em24.pl

15

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł pokonuje Unię, Skałki gromią czwartoligowego spadkowicza. Inter i Ślęża z kompletem

    2017-09-12 15:37:55

    gość: ~kibic

    Brawo Orzeł.Piękna gra,ładne bramki-tak trzymać.A w Unii Bardo to pora na zmianę trenera bo obecny to najwyrażniej nie daje rady.

  • 2017-09-12 18:45:11

    gość: ~do kibica

    bo złą prowadzi polityke kadrową łapie samych emerytow a więc Orzeł- Unia oldboys emeryt 4-1 jak to ładnie brzmi.

  • 2017-09-12 19:00:01

    gość: ~marian

    W Zamku się dzieja zze rzeczy. Majewski przyjezdza na jeden mecz bez treningow i od razu pierwszy sklad. To jest chore u Albrechta. Podobno Majewski znowu wyjezdza i zostawia Kamieniec ha ha ha

  • 2017-09-12 22:36:42

    gość: ~Żal

    @~marian
    Jak będziesz miał umiejętności jak Majewski to też będziesz grał od 1 minuty.

  • 2017-09-13 00:57:39

    gość: ~Dhsj

    @~Żal
    Co on jakaś gwiazda ?

  • 2017-09-13 02:07:50

    gość: ~Ghj

    @~Dhsj
    Tak gwiazda.

  • 2017-09-13 09:07:02

    gość: ~LKS

    Tylko Gilów

  • 2017-09-13 11:47:04

    gość: ~www

    Ciepłowody wczoraj wyglądały z Orłem w PP całkiem nieźle i dostali tylko jedna bramke wiecej niż Bardo .

  • 2017-09-14 14:13:48

    gość: ~ool

    @~www
    widziales sklad orla w pucharze....

  • 2017-09-14 10:29:45

    gość: ~kibic 2

    zielinski nadaje sie na trenera tak jak tusk na premiera.

  • 2017-09-15 10:27:50

    gość: ~nanana

    @~kibic 2

  • 2017-09-15 10:28:16

    gość: ~nanana

    @~kibic 2

    hahahahaha dokladnie tak hahaha

  • 2017-09-16 14:42:58

    gość: ~KS

    ostatnio dodany post

    @~kibic 2
    Na sporcie znasz się jeszcze gorzej niż na polityce... Tomasz w poprzednich rozgrywkach wraz z drużyną jako "beniaminek" zdobył wicemistrzostwo IV ligi. Z całym szacunkiem dla dokonań w przeszłości Orła, ale pod światłym kierownictwem J.D. oraz trenera "brata" M. umieścili w tym czasie zasłużony Klub w dolnej strefie tabeli rozgrywek. A jeszcze przez pewien czas istniała groźba, że w tegorocznych rozgrywkach, po spadku do "okręgówki" będą jeździli do Skałek Stolec.

  • 2017-09-15 21:44:14

    gość: ~Kolega kolegi idioty

    A kim ty ciot jestes ze wymieniasz czyjes nazwisko na forum a sam sie nie opisujesz. Gdzie byles w tamtym sezonie piszesz o zielakach opisz cos o sobie co osiagneles bo pewnie ladujesz pod sklepem kkk nie lubie takich typkow

  • 2017-09-15 21:46:50

    gość: ~Kolega kolegi idioty

    Aaaa zapomnialem dodac a jak piotrek gra to pewnie mowisz ze gosc jest z zabkowic twoj ziomek nie???

REKLAMA