Drugiej porażki z rzędu i siódmej w sezonie doznał Orzeł Ząbkowice Śląskie. Podopieczni Arkadiusza Albrechta przegrali u siebie 0:2 (0:0) z niżej notowaną Iskrą Księginice i znów balansują na granicy. Co prawda do końca sezonu pozostało jeszcze dużo czasu, ale Orzeł musi zacząć punktować znacznie częściej jeśli chce mieć spokojną zimę.
Biało-niebiescy do meczu z Iskrą przystąpili m.in. bez Barskiego, Paszkowskiego czy Badeckiego. W dodatku boisko szybko z urazem musiał opuścić Data. To jednak tylko częściowo może usprawiedliwiać porażkę Orła z niżej notowaną Iskrą.
Samo spotkanie nie porwało, a to, co najważniejsze wydarzyło się po przerwie. W 49. minucie bardzo ładnym uderzeniem Gembarze szans na skuteczną interwencję nie dał Adamczyk, a niespełna kwadrans później z bierności defensywy i drugiej linii Orła skorzystał Konefał, który przejął wybitą przez Gembarę piłkę i ulokował między słupkami. Orzeł miał swoje sytuacje, ale w ofensywie podopieczni trenera Albrechta nie dali konkretów - bliski tego był Drzymkowski, ale w dogodnej sytuacji nie zdołał pokonać bramkarza Iskry.
Przed tą kolejką zespół z Księginic miał najwięcej straconych goli w lidze. Iskra traciła nawet bramki w pucharowych starciach z drużynami występującymi w niższych klasach rozgrywkowych. Biało-niebiescy mają zaś problem ze strzelaniem - to czwarty mecz w tym sezonie, w którym Orzeł schodzi z boiska bez strzelonego gola.
Teraz podopiecznych trenera Albrechta kolejne ważne spotkanie. Tym razem biało-niebiescy zagrają w Nowej Rudzie z Piastem.


IV liga: Orzeł Ząbkowice Śląskie 0:2 (0:0) Iskra Księginice fot.: PiKo Photography
zdjęcie 17 z 23
foto_private_policy
REKLAMA
REKLAMA