Orzeł przegrał z niżej notowana Iskrą, Sparta znów wypuściła zwycięstwo w doliczonym czasie gry. Remis Zamku, porażka Skałek. W A-klasie mecz z podtekstami dla Unii.
IV liga: Nie zgasili Iskry
Drugiej porażki z rzędu i siódmej w sezonie doznał Orzeł Ząbkowice Śląskie. Podopieczni Arkadiusza Albrechta przegrali u siebie 0:2 (0:0) z niżej notowaną Iskrą Księginice i znów balansują na granicy. Co prawda do końca sezonu pozostało jeszcze dużo czasu, ale Orzeł musi zacząć punktować znacznie częściej jeśli chce mieć spokojną zimę.
Biało-niebiescy do meczu z Iskrą przystąpili m.in. bez Barskiego, Paszkowskiego czy Badeckiego. W dodatku boisko szybko z urazem musiał opuścić Data. To jednak tylko częściowo może usprawiedliwiać porażkę Orła z niżej notowaną Iskrą.
Samo spotkanie nie porwało, a to, co najważniejsze wydarzyło się po przerwie. W 49. minucie bardzo ładnym uderzeniem Gembarze szans na skuteczną interwencję nie dał Adamczyk, a niespełna kwadrans później z bierności defensywy i drugiej linii Orła skorzystał Konefał, który przejął wybitą przez Gembarę piłkę i ulokował między słupkami. Orzeł miał swoje sytuacje, ale w ofensywie podopieczni trenera Albrechta nie dali konkretów - bliski tego był Drzymkowski, ale w dogodnej sytuacji nie zdołał pokonać bramkarza Iskry.
Przed tą kolejką zespół z Księginic miał najwięcej straconych goli w lidze. Iskra traciła nawet bramki w pucharowych starciach z drużynami występującymi w niższych klasach rozgrywkowych. Biało-niebiescy mają zaś problem ze strzelaniem - to czwarty mecz w tym sezonie, w którym Orzeł schodzi z boiska bez strzelonego gola.
Teraz podopiecznych trenera Albrechta kolejne ważne spotkanie. Tym razem biało-niebiescy zagrają w Nowej Rudzie z Piastem.
Klasa okręgowa: Nasi bez wygranej
Gdyby 90. minuta meczu zawsze oznaczała końcowy gwizdek sędziego, to Sparta Ziębice byłaby dziś na podium klasy okręgowej. Ziębiczanie regularnie jednak wypuszczają zwycięstwa w doliczonym czasie gry. Nie inaczej było w miniony weekend, kiedy Sparta znów straciła gola w końcówce i tylko zremisowała 4:4 (2:1) z Zielonymi Mokrzeszów.
Gospodarze prowadzenie objęli już w drugiej minucie po trafieniu Skotnickiego, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem rywali. Chwilę przed przerwą drugiego gola dorzucił Ziobro dobijając strzał z rzutu wolnego i wydawało się, że Sparta jest nadobrej drodze po trzy punkty. Tuż przed zmianą stron Zieloni złapali jednak kontakt za sprawą Tomali.
Na domiar złego zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy groźnej kontuzji doznał Ziółkowski. Uraz wykluczy go z gry najprawdopodobniej na dłuższy czas. Mimo to Sparta do 70. minuty utrzymywałą jednobramkowe prowadzenie i miała swoje szanse na podwyższenie wyniku. Te jednak zmarnowała. Goście zaś skutecznie wykorzystali rzut karny i był remis. W polu karnym faulowany był Castro, a Klubę pokonał Zając. Na trafienie z jedenastu metrów przyjezdnych zdołał odpowiedzieć Ziobro, popisując się świetnym uderzeniem z dystansu i kompletując dublet, ale i na tego gola przyjezdni znaleźli receptę. Na listę strzelców wpisał się Pokora.
Gdy w 86. minucie Sparta ponownie wychodziła na prowadzenie za sprawą wprowadzonego na boisko chwilę wcześniej Robaka, kibice ziębiczan mieli z tyłu głowy, że końcówki meczów w wykonaniu ich graczy nie należą do najlepszych, ale wierzyli, że tym razem ich podopieczni zdołają zachować zimną krew i zgarnąc trzy punkty. Niestety, w czwartej minucie doliczonego czasu gry Klubę pokonał Gromniak i w Ziębicach nie było radości po wygranej. Obie ekipy podzieliły się punktami.
Spartę czeka teraz wyjazd na mecz z czwartym Górnikiem Nowe Miasto Wałbrzych. Obie ekipy w tabeli dzielą dwa miejsca, ale aż szesć punktów. Górnik ma ich 18, a Sparta 12.
Remis zanotowała ekipa Zamku Kamieniec Ząbkowicki, która rywalizowała z niżej notowaną, ale nieobliczaną Lechią II Dzierżoniów. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1 (0:0) i choć w Kamieńcu Ząbkowickim czują niedosyt, to jednak punkt z Lechią wzmocnioną graczami z kadry pierwszej drużyny, szanują.
Do przerwy goli nie było. Te padły zaś zaraz po zmianie stron. Na bramkę z 53. minuty Grabowskiego, odpowiedział dwanaście minut później Rzepski.
Teraz Zamek czeka mecz u siebie z wiceliderem z Jedliny Zdroju. Podopieczni trenera Machowskiego są na ósmej lokacie.
Bez punktów z wyjazdu do Szczawna-Zdroju wrócili gracze Skałek Stolec. Stolczanie przegrali 0:1 (0:1) i zanotowali tym samym drugą porażkę z rzędu. Podopieczni Piotra Kupca choć pozostali w tabeli na dziesiątym miejscu, to ich przewaga nad strefą spadkową zmalała do czterech oczek. Trzy punkty Skałki tracą zaś do piątego Szczawna-Zdroju. Ścisk w tabeli jest więc spory.
Jedynego gola w meczu zdobył w 25. minucie Niemczyk, który jako pierwszy dopadł do piłki odbitej przez Wajdę i ulokował ją w bramce. W przeciągu całego meczu to MKS stworzył sobie zdecydowanie więcej klarownych sytuacji, ale marnował je na potęgę. Raz znakomitą interwencją popisał się Wajda, a w kilku innych przypadkach gracze gospodarzy strzelali poza światło bramki stolczan. Skałki najbliżej gola były po uderzeniu z dystansu Sikorskiego, ale piłka po jego próbie powędrowała tylko w słupek bramki Krzyżaniaka.
Teraz Skałki zagrają z Włókniarzem Głuszyca, który po sześciu porażkach na inaugurację wygrał dwa ostatnie mecze i pnie się w górę tabeli.
A-klasa, gr. II: Wyjazdowy punkt Ślęży i kolejna porażka rezerw Zamku
Ślęża Ciepłowody mimo iż dwukrotnie wychodziła na prowadzenie w starciu z niżej notowanym Roztocznikiem, to ostatecznie do swojego dorobku dopisała tylko punkt. Mecz zakończył się wynikiem 2:2 (0:0) i patrząc przez pryzmat tabeli jest przez ciepłowodzian raczej określany stratą dwóch oczek, aniżeli zdobyciem jednego.
Do przerwy goli nie było. Te zaczęły padać po przerwie. Ślężę na prowadzenie wyprowadził Trepka, ale gospodarze dziesięć minut wyrównali za sprawą Hudy. Chwilę później ponownie odpowiedzł Trepka, który skutecznie egzekwował rzut karny i dał ciepłowodzianom prowadzenie. Było to w 78. minucie rywalizacji. Z korzystnego wyniku goście cieszyli się ledwie chwilę, bo już w 81. minucie gry ponownie był remis. Rudkowskiego pokonał Koźmińczuk.
Teraz Ślęża zagra u siebie. Rywal z górnej półki, bo czwarty Kłos Lutomia. Ciepłowodzianie w tabeli zajmują piąte miejsce, ale do liderującej Piławianki tracą już dziewięć oczek.
Mała zadyszka rezerw Zamku. Podopieczni Krystiana Burczaka zanotowali trzeci mecz bez wygranej. Tym razem beniaminek przegrał w Makowicach, które dzięki tej wygranej umocniły się na pozycji wicelidera.
Rezerwy Zamku, mimo okrojonej kadry, długo były o krok od wywiezienia z Makowic cennego punktu. Gospodarze przechylili jednak szalę zwycięstwa dopiero w 90. minucie.
Sytuacja kadrowa Zamku nadal nie jest łatwa. Do grona zawodników niedostępnych z powodu kontuzji dołączył Mieszkalski, przez co trener Krystian Burczak miał do dyspozycji bardzo ograniczone możliwości zmian, a część zawodników musiała wystąpić z urazami.
Mimo problemów kadrowych Zamek znakomicie wszedł w spotkanie. Już w 3. minucie po rzucie rożnym jeden z zawodników gospodarzy niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki i goście objęli prowadzenie.
Płomień miał optyczną przewagę i częściej utrzymywał się przy piłce, jednak to Zamek był bliżej zdobycia kolejnego gola. Goście nawet skierowali piłkę do siatki za sprawą Dulanowskiego, ale sędzia asystent wskazał pozycję spaloną. Gospodarze również stworzyli kilka sytuacji pod bramką Zamku, jednak żadnej z nich nie można było określić mianem stuprocentowej okazji. Do przerwy goście utrzymali więc prowadzenie.
Druga połowa mogła rozpocząć się dla Zamku równie dobrze jak pierwsza. Świetną akcję przeprowadził Chamerski, który dograł piłkę do Habra, ale ten z najbliższej odległości nie trafił do bramki.
Z czasem jednak Zamek stopniowo opadał z sił, co skrzętnie wykorzystali ambitnie grający gospodarze. W 55. minucie Płomień doprowadził do wyrównania.
Po zdobyciu bramki Makowice jeszcze mocniej ruszyły do ataku i zaczęły stwarzać kolejne sytuacje. Zamek bardzo solidnie odpierał jednak napór gospodarzy i długo wydawało się, że dowiezie do końca remis, który przed meczem z pewnością można byłoby uznać za dobry wynik.
W 90. minucie gospodarze przeprowadzili kontratak i dopięli swego, w ostatniej chwili wyszarpaując zwycięstwo. Zamek nie zdołał już odpowiedzieć i wrócił do Kamieńca Ząbkowickiego bez punktów.
Teraz przed zawodnikami trenera Krystiana Burczaka pauza w rozgrywkach. Do ligowej rywalizacji Zamek II wróci za dwa tygodnie, kiedy czeka go spotkanie z niżej notowanym Orłem Piława Dolna.
A-klasa, gr. III: Unia ograła Perłę, Polonia w kłopotach
Unia Bardo okazała się lepsza od Perły Płonica w meczu z podtekstami. Jedynego gola w 70. minucie zdobył Rypiński, który wykorzystał dogranie Świerzawskiego. Na przeciw siebie stanęło kilku zawodników, którzy w przeszłości grali w jednym zespole - Unii Złoty Stok. Byli to m.in. Legierski, Satanowski, Śleziak i Morawski reprezentujący Unię Bardo, a także Niziołek, Kowal, Głąb czy Brysiak grający dla Perły.
Do przerwy kibice goli nie oglądali, chociaż i jedni i drudzy zmarnowali po jednej dobrej okazji na zdobycie gola. Dla ploniczan najlepszej sytuacji nie wykorzytał Kozioł, dla bardzian Świerzawski. W pierwszej połowie podopieczni trenera Tomaszewicza domagali się rzutu karnego za faul w polu karnym na Satanowskim, ale arbiter gwizdka nie użył.
Po zmianie stron zwycięskie trafienie dla Unii zdobył Rypiński. Mecz do ostatnich minut trzymał jednak w napięciu. W końcówce posypało się też kilka żółtych i jedna czerwona kartka. Ukarany został nią Śleziak za faul przed polem karnym. Łącznie arbiter pokazał w meczu aż dziewięć żółtych i jedną czerwoną kartkę.
Teraz przed Unią mecz w roli gospodarza z ATS-em Wojbórz. Perła zagra zaś w Polanicy-Zdroju.
Szósty mecz z kolei bez wygranej i trzeci bez punktowej zdobyczy - Polonia Ząbkowice Śląskie znalazła się w kryzysie, który ząbkowiczanie muszą jak najszybciej przezwyciężyć jeśli nie chcą zimowej przerwy w rozgrywkach spędzić w dolnych rejonach tabeli. Podopieczni Daniela Gurbały tym razem przegrali w Czermnej z Włókniarzem Kudowa-Zdrój 0:2 (0:2).
Kluczowy dla losów rywalizacji okazał się fragmenty między 24 a 26 minutą gry. Wówczas to gospodarze wykorzystali błędy w szykach Polonii i zdobyli dwa gole. Najpierw rzut karny na gola zamienił Myrdacz, a minutę później z trafienia cieszył się Gnojnicki. Polonia próbowała odrabiać straty, atakowała, miała momenty, że przeważała, ale efektów w postaci chociażby honorowego trafienia nie było.
Ekipa z Ząbkowic Śląskich zsunęła się w tabeli na jedenate miejsce i ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową. Ząbkowiczanom zwycięstwo jest potrzebne od zaraz, a okazja ku temu znamienita - mecz u siebie z ostatnią w tabeli Pogonią Duszniki-Zdrój.
em24.pl
REKLAMA
REKLAMA