Czwartej porażki w sezonie doznał Orzeł Ząbkowice Śląskie. Na własnym boisku podopieczni Mariusza Blecharza przegrali 2:3 (0:2) z Lechią Dzierżoniów.
Pierwsze bramki padły dopiero tuż przed przerwą. Nie zabrakło jednak kontrowersji. Gol na 1:0 dla Lechii padł po dośrodkowaniu piłki z rzutu wolnego za... zagranie ręką Daty. Takowego ciężko się jednak doszukiwać, bo na nagraniu widać, jak piłka uderza w klatkę piersiową zawodnika Orła. Arbiter mimo protestów bocznego obrońcy biało-niebieskich decyzji nie zmienił, a po dośrodkowanej w pole karne piłce najsprytniejszy okazał się Juraszek i pokonał Gembarę. Minutę później było już 2:0 po skutecznej finalizacji Bucia i choć na przestrzeni pierwszej części meczu Lechia przeważała i była bliższa zdobycia gola, to okoliczności budzą kontrowersje.
Orzeł po przerwie zdołał odpowiedzieć golem z rzutu karnego. W polu karnym zdaniem arbitra faulowany był Grzywniak i to on sam wymierzył sprawiedliwość z jedenastu metrów. Inna sprawa, że tym razem to goście mieli szereg pretensji do arbitra za podjętą decyzję. Było to w 65. minucie rywalizacji. Orzeł walczył o doprowadzenie do wyrówannia, ale w 82. minucie stracił trzeciego gola. Indywidualną akcją popisał się Bońkowski i ostatecznie zdołał ją skutecznie sfinalizować. Orzeł odpowiedział golem kontaktowym po trzech minutach. Świetnym uderzeniem po dośrodowaniu Daty popisał się Łaski. Końcówka była ciekawa i emocjonująca, ale gole już nie padły i trzy punkty powędrowały do Dzierżoniowa.
Orzeł w następnej kolejce zagra na wyjeździe z Polonią Środa Śląska.


IV liga: Orzeł Ząbkowice Śląskie 2:3 (0:2) Lechia Dzierżoniów fot.: PiKo Photography
zdjęcie 20 z 28
foto_private_policy
REKLAMA
REKLAMA