Express-Miejski.pl

Dobry weekend naszych. Prawie wszyscy wygrywali, Polonia musiała uznać wyższość lidera

Orzeł Ząbkowice Śląskie 2:0 (1:0) WKS Wierzbice

Orzeł Ząbkowice Śląskie 2:0 (1:0) WKS Wierzbice fot.: PiKo Photography

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Orzeł wygrał z WKS Wierzbice, nasi okręgówkowicze z kompletem oczek. W A-klasie wygrane Ślęży, rezerw Zamku, Unii oraz Perły, przegrała tylko Polonia.

IV liga: Orzeł ograł WKS

Trzecie zwycięstwo w tym sezonie na własnym boisku odnieśli piłkarze Orła Ząbkowice Śląskie, którzy ograli 2:0 (1:0) WKS Wierzbice.

Wygrana pozwoliła Orłowi na złapanie małej przewagi nad strefą spadkową i przede wszystkim doskoczenie do zespołów ze środkowej części stawki. Ząbkowiczanie do piątego miejsca tracą zaledwie dwa punkty, mając trzy oczka przewagi nad piątą od końca Odrą Ścinawa. W pierwszej połowie pojedynek miał wyrównany przebieg.

Na pierwszego gola kibice czekali jednak niemal całą pierwszą część, choć okazji do strzelenia bramki wcześnie nie brakowało. Raz tylko zły ostatni kontakt z piłką Limy uchronił Orła przed bardzo groźną sytuacją, raz po uderzeniu z dystansu dobrze interweniował Gembara, a dosłownie chwilę później próba jednego z piłkarzy z Wierzbic przeszła tuż obok bramki biało-niebieskich. Biało-niebiescy w ofensywie też nie pozostawali bierni. Po próbie Madeja i odbitej od obrońcy piłki futbolówka przeszła tuż obok słupka bramki gości. Chwilę później po ładnej akcji i dograniu piłki w pole karne z prawej strony rewelacyjną okazję miał Drzymkowski, ale z bliskiej odległości posłał futbolówkę nad poprzeczką. Po tej akcji groźnie zza pola karnego uderzał Robak, ale niecelnie. Kilka minut później kapitan Orła poprawił jednak celownik i wyprowadzil Orła na prowadzenie ładnym uderzeniem zza pola karnego. Było to w 40. minucie gry. Tuż przed zmianą stron szansę na drugiego gola dla Orła miał jeszcze Madej, ale po minięciu bramkarza i strzale z ostrego kąta, futoblówkę zmierzającą do bramki wybił wracający defensor z Wierzbic.

W drugich 45. minutach najpierw kolejnej dobrej sytuacji nie wykorzystał Madej, który po dograniu Ostaszewskiego w dogodnej sytuacji uderzył obok bramki. Ta niewykorzystana okazja mogła zemścić się minutę później. Wychodzącego z bramki Gembarę lobował jeden z napastników gości, ale piłka najpierw minęła bramkarza Orła, a po chwili także bramkę, przechodząc obok słupka. Kibice w tym fragmencie gry byli świadkami niewykorzystywanych sytuacji, bowiem chwilę po tej sytuacji przed rewelacyjną okazją po drugiej stronie boiska ponownie stanął Drzymkowski. Dopadł on do odbitej przez bramkarza piłki, ale uderzył zarówno obok niego, jak i też obok bramki. Szansę na swojego gola miał też rezerwowy Grzywniak, ale przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem WKS. Ząbkowiczanie do końca rywalizacji nie mogli być pewni wygranej, tym bardziej, że im bliżej końca meczu, tym goście atakowali coraz groźniej. Pod bramką Gembary kilkukrotnie było gorąco, ale bez konkretów.

W doliczonym czasie gry goście postawili wszystko na jedną kartę. Bramkarz z Wierzbic udał się w pole karne Orła przy rzucie rożnym, a przyjezdni za ten wypad przypłacili stratą drugiego gola. Biało-niebiescy oddalili zagrożenie, Grzywniak wypuścił w bój Madeja, a ten przebiegł z pilką kilkadziesiąt metrów i ulokował piłkę w bramce rywali. Teraz biało-niebiescy zagrają u siebie. Rywalem beniaminek z ambitnymi planami grający na razie poniżej oczekiwań, a więc Cement Raciborowice, który ostatni mecz ligowy wygrał przeszło miesiąc temu.

Klasa okręgowa: Zamek odwrócił losy meczu w Kłodzku, Skałki ograły beniaminka z Mokrzeszowa

Zamek Kamieniec Ząbkowicki zanotował piąty mecz bez porażki z rzędu. Co więcej, cztery z tych meczów wygrał i umocnił się w górnej połowie tabeli. Podopieczni trenera Jarosława Machowskiego ograli na wyjeździe 2:1 (0:1) Nysę Kłodzko. Do przerwy to gospodarze prowadzili 1:0. W 26. minucie niefortunną interwencją popisał się Mazik i skierowal piłkę do własnej bramki nad wybiegającym z bramki Gawdonowiczem.

Po zmianie stron Zamek zdołał jednak szybko odrobić straty, a w końcówce meczu przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Remis Zamkowi dał Raszpla trafiając do siatki Górskiego plasowanym uderzeniem, a trzy punkty gościom zapewnił Grabowski. Wcześniej to jednak kłodzczanie byli blisko gola, ale Gawdonowiczowi przyszła w sukurs poprzeczka. Uderzał Cebulski. W końcówce bramkarz Zamku wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i dwukrotnie dobrze interweniował po uderzeniach kłodzczan. W ostatniej akcji meczu goście mieli też sporo szczęścia, gdy z bliskiej odległości spudłował Moroziński. Teraz Zamek czeka derbowe starcie ze Spartą Ziębice.

Sparta, która do tej pory notuje najlepszy ligowy start w klasie okręgowej w ostatnich latach, znów mogła cieszyć się ze zwycięstwa. Podopieczni Grzegorza Czachora ograli u siebie LKS Bystrzycę Górną 2:1 (2:0), choć do końca nie mogli być pewni wygranej. Regularnie tracone bramki w doliczonym czasie gry we wcześniejszych meczach powodowały sporą nerwowość w poczynaniach Sparty w ostatnich minutach rywalizacji. Tym razem skończyło się jednak inaczej niż zawsze. Do przerwy strzelali tylko gospodarze. W 37. minucie prowadzenie ziębiczanom dał Rychel, a zaraz po nim drugiego gola dorzucił Robak. Do szatni podopieczni trenera Czachora schodzili więc z dwubramkową zaliczką, choć samo spotkanie wydawało się być raczej wyrównaną rywalizacją bez większej przewagi którejś ze stron. O tym, że Sparta potrafiła trwonić przewagi przekonywaliśmy się w tym sezonie już kilkukrotnie. Ziębiczanie po przerwie mieli jednak szansę by wynik meczu podwyższyć, ale rzutu karnego nie wykorzystał Bartosz Kluba. Chwilę później jedenastkę mieli przyjezdni, ale skutecznąinterwencją popisał się młodszy z braci Kluba - Michał. W 85. minucie golkiper Sparty jednak skapitulował po trafieniu Tymcika i pod bramką Sparty było niezwykle gorąco do ostatniego gwizdka arbitra. Ziębiczanie napór jednak tym razem przetrwali i zgarnęli trzy punkty, wskakując w tabeli na óśme miejsce, będąc jednocześnie najlepszym z beniaminków klasy okręgowej na obecnym etapie sezonu.

Coraz lepsze nastroje w Stolcu. Skałki wygrały drugi mecz ligowy z rzędu i przesunęły się w tabeli na szóste miejsce. Podopieczni Piotra Kupca ograli 3:2 (3:1) Zielonych Mokrzeszów, choć wygrana wcale nie przyszła łatwo.

Lepiej mecz rozpoczęli goście, którzy wykorzystali błąd Skałek w rozegraniu i objęli prowadzenie. Wajdę pokonał Buelvas. Odpowiedź gospodarzy przyszła jednak po kilku minutach. Na listę strzelców po indywidualnej akcji wpisał się Dyda. Minęła chwila, a Skałki cieszyły się z drugiego trafienia. Tym razem z rzutu wolnego przymierzył Galas. Tuż przed przerwą trzeciego gola dla Skałek zdobył Torba, który nieco na raty, ale zdołał ulokować futbolówkę między słupkami bramki Zielonych. W drugiej połowie kibice obejrzeli tylko jednego gola. W 63. minucie strzałem z głowy Wajdę pokonał Gromniak. Emocje były do samego końca, raz Skałki przed stratą gola uchroniła poprzeczka, ale ostatecznie arbiter w swoim notesie zapisywał tylko przewinienia.

W ostatnich dwóch kwadransach sędzia pokazał aż sześć żółtych kartek. Wszystkie zawodnikom przyjezdnych. Skałki po końcowym gwizdku mogły więc odetchnąć z ulgą i cieszyć się z kolejnej victorii. Teraz przed ekipą trenera Kupca szereg ciężkich rywalizacji. W ostatnich pięciu kolejkach Skałki zagrają m.in. z aktualnymi liderem i wiceliderem oraz trzecią i piątą ekipą w tabeli.

A-klasa, gr. II: Seria meczów bez porażki Ślęży trwa, przełamanie rezerw Zamku

33. minuty wystarczyły Olejarnikowi by w Wirach zdobyć cztery gole i dać Ślęży wysokie prowadzenie. Tak spora zaliczka spowodowała jednak rozluźnienie w szeregach ślężan i w drugiej połowie goście przez chwilę musieli drżeć o wynik. Ostatecznie wygrali jednak 6:3 (4:1).

Ambitna postawa STEP Tąpadła/Wiry zasługuje na pochwałę. Gospodarze mimo, że niewiele po ponad dwóch kwadransach przegrywali 0:4, to tuż przed przerwą zdołali zdobyć pierwszego gola, a na kwadrans przed końcem meczu dorzucili drugie i trzecie trafienie. Wówczas w obozie Ślęży zaczęło być nerwowo. Sytuację na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry uspokoił jednak Bębenek, trafiając do bramki ciepłowodzian po raz piąty, a wynik meczu w doliczonym czasie ustalił Cwanek. Ślęża z 21 punktami po 10 kolejkach jest w tabeli czwarta. Teraz zespół Radosława Korchana czeka starcie z wiceliderem z trzecim Płomieniem Makowice.

Zamek II Kamieniec Ząbkowicki pewnie pokonał Orła Piława Dolna aż 7:1 (4:1), odnosząc ważne zwycięstwo po trzech kolejnych meczach bez wygranej. Gospodarze od początku narzucili rywalom swoje warunki, a ich dominacja znalazła odzwierciedlenie w wysokim wyniku. Trzy punkty pozwoliły rezerwom Zamku umocnić się w środku tabeli. Gospodarze rozpoczęli spotkanie od wysokiego pressingu i szybko przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W 13. minucie Chamerski dograł piłkę do Burczaka, który otworzył wynik spotkania. Sześć minut później było już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Pluciak, skutecznie uderzając głową. Zamek nie zamierzał zwalniać tempa. W 22. minucie trzecią bramkę dla gospodarzy zdobył Arendarski, a chwilę później defensywa Orła ponownie musiała radzić sobie z kolejnymi atakami. W 31. minucie Chamerski i Burczak przeprowadzili kolejną dwójkową akcję, którą ten drugi zakończył swoim drugim trafieniem w meczu. Goście przed przerwą zdołali odpowiedzieć hontoowym trafieniem. Jeden z nielicznych wypadów Orła pod bramkę strzeżoną przez Lisa zakończył się golem. Do przerwy 4:1.

Druga połowa miała bardzo podobny przebieg. Zamek nadal kontrolował spotkanie, a momentami wręcz zamykał rywali na ich własnej połowie. W 56. minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie za sprawą Habera, dla którego było to premierowe trafienie w obecnym sezonie. Kolejny gol padł w 64. minucie. Piłkę z najbliższej odległości do siatki skierował wprowadzony po przerwie Różycki. Zamek zadał ostatni cios w końcówce spotkania. Burczak obsłużył podaniem Różyckiego, a ten skompletował dublet i ustalił wynik na 7:1. Teraz przed Zamkiem II znacznie trudniejsze wyzwania. Najpierw rezerwy zespołu grającego w klasie okręgowej udadzą się na wyjazdowe spotkanie z rozpędzonymi Zielonymi Łagiewniki, a po świątecznej przerwie czekają je derby powiatu ze Ślężą Ciepłowody.

A-klasa, gr. III: Polonia bez niespodzianki, Unia i Perła z wygranymi

Polonia Ząbkowice Śląskie po wygranej z Pogonią Duszniki-Zdrój, tym razem musiała uznać wyższość lidera ze Stronia Śląskiego. Kryształ nie pozostawił złudzeń gościom i udowodnił, że nie przez przypadek jest zespołem, który celuje w powrót na boiska klasy okręgowej. Emocje na dobrą sprawę zakończyły się już w 15. minucie gry, kiedy to gospodarze zdobywali drugiego gola i po raz drugi dokumentowali swoją przewagę, którą posiadali w zasadzie od pierwszego gwizdka arbitra. Najpierw świetnie z dystansu uderzył Miłosz Bułaciński, a chwilę później strzałem z głowy szans na skuteczną interwencję Zygmuntowi nie dał Bajrak. Ten sam zawodnik w 28. minucie dołożył trzeciego gola, zachowując sporo zimnej krwi w polu karnym i trafiając do siatki.

Tuż po zmianie stron ponownie dał o sobie znać Miłosz Bułaciński, który skompletował dublet, wykorzystując sytuację sam na sam. W niemal bliźniaczy sposób padła ostatnia bramka dla Kryształu autorstwa Szymona Bułacińskiego.

Polonia zajmuje w tabeli 12 miejsce. Teraz zagra ze znacznie wyżej notowaną Burzą Dzikowiec.

Trzy punkty do swojego dorobku dopisała Unia Bardo, która wygrała 4:0 (1:0) z przedostatnią drużyną z Polanicy-Zdroju. Worek z bramkami bardzianie rozwiązali dopiero w 26. minucie, choć już wcześniej mieli swoje okazje. Blisko trafienia byli też goście, ale wówczas na wysokości zadania stanął Dębowski. Hat-tricka dla Unii skompletował Satanowski, który strzelanie rozpoczął od świetnego uderzenia zza pola karnego, nie dając bramkarzowi przyjezdnych szans na skuteczną interwencję. Później najskuteczniejszy zawodnik ligi trafił po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, nastepnie wykorzystując prostopadłe zagranie Nowaka, a wynik meczu ustalił po indywidualnej akcji Herdy. Bardzianie wydaje się, że na dobre zadomowili się już w środkowej części tabeli.

Mecz z KS Polanicą-Zdrój Unia w roli gospodarza grała na sztucznym boisku w Ząbkowicach Śląskich. Teraz bardzian czeka mecz z niżej notowanym Trojanem.

Cały czas solidny poziom trzyma Perła Płonica, która w miniony weeeknd ograła właśnie Trojan Lądek-Zdrój 3:0 (1:0). Pierwszy gol padł w 21. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu w pole karne głową uderzał Szęszoł. Odbita po jego strzale piłka trafiła w obrońcę gości, zmyliła bramkarza i znalazła się w siatce. Gol na 2:0 także był samobójczym trafieniem gracza gości. Po mocnym zagraniu piłki w pole karne do własnej bramki piłkę skierował Miłos. Miało to miejsce w 61. minucie rywalizacji. Wynik pojedynku ustalił dziesięć minut później Kozioł, choć spora w tym zasługa Kędzierskiego, który popisał się indywidualną akcją, obsłużył swojego kolegę, a ten trafił między słupki. Perła w tabeli jest siódma.

W nadchodzącej kolejce zagra ze Śnieżnikiem Domaszków. Jeśli wygra to przesunie się w górę tabeli. Podopieczni Romana Kieniuka po 10 meczach rundy mają na swoim koncie 18 punktów, co jak na beniaminka jest wynikiem godnym pochwały.

em24.pl

0

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

REKLAMA