Express-Miejski.pl

Orzeł znów wygrał, Unia po raz kolejny przegrała. W A-klasie hit dla Ślęży

Inter Ożary w pięciu meczach zdobył zaledwie jeden punkt i zamyka ligową tabelę. Tym razem podopieczni Przemysława Gajka postawili się liderowi z Woliborza, ale ostatecznie musieli ponownie uznać wyższość rywala / zdjęcie ilustracyjne fot.: em24.pl

Orzeł z drugim zwycięstwem z rzędu, Unia przegrywa po raz czwarty. W okręgówce Zamek zremisował, a Skałki i Sparta doznały minimalnych porażek. A-klasowy hit dla Ślęży.

IV liga: Orzeł łyknął Piasta

Drugie zwycięstwo z rzędu odnieśli piłkarze Orła Ząbkowice Śląskie, którzy pokonali w Nowej Rudzie 3:0 (1:0) miejscowego Piasta. Dla biało-niebieskich było to drugie zwycięstwo z rzędu, dzięki któremu awansowali na siódme miejsce w tabeli. Formą strzelecką błysnął Piątkowski, który w kolejnym spotkaniu zdobył dwie bramki i znacznie przyczynił się do wygranej.

Spotkanie rozpoczęło się od ataków Orła. Ząbkowiczanie mieli przewagę, ale nie zdołali jej przypieczętować zdobyciem gola, tak jak miało to miejsce przed tygodniem przeciwko Piastowi z Żernik. Po około 20. minutach do głosu doszli gospodarze, ale paradoksalnie chwilę później musieli wznawiać grę od środka. Z bocznego sektora boiska dośrodkował Konderak, a do siatki noworudzian trafił Piątkowski. Do przerwy ząbkowiczanie utrzymali jednobramkową przewagę, choć w końcówce pierwsze odsłony po główce Chabrowskiego futbolówka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Brandla.

W drugiej połowie początkowo lepsze wrażenie sprawiali noworudzianie, a przynajmniej mieli dwie dogodne okazje do wyrównania. Raz jednak w sytuacji sam na sam obronną ręką wyszedł Brandl, a w innym przypadku futbolówka minęła bramkę Orła. Biało-niebiescy przetrwali ataki Piasta i odpowiedzieli w najlepszy z możliwych sposobów - tym razem w roli asystenta wystąpił Łaszczewski, a do siatki Piasta ponownie trafił Piątkowski. W końcówce noworudzian dobił doświadczony Wilk, który wykorzystał złe wybicie bramkarza gospodarzy i ulokował futbolówkę między słupkami.

Teraz Orła czeka kolejny ważny mecz. Rywalem biało-niebieskich będzie Nysa Kłodzko. W przypadku wygranej Orzeł może wskoczyć nawet na piąte miejsce w tabeli i zamazać nieudany start w rozgrywkach. Po pierwszych trzech meczach gracze Tomasza Oleksego mieli na swoim koncie zaledwie punkt.

IV liga: Czarna seria Unii

Czwartą porażkę z kolei zanotowała Unia Bardo. Tym razem bardzianie przegrali 0:2 (0:0) w Świdnicy z Polonią/Stalą Świdnica. Unia, która przed sezonem była wymieniana jako zespół, który może włączyć się do walki o czołowe lokaty, na razie zawodzi. Podopieczni Tomasza Zielińskiego mają na swoim koncie tylko jedno zwycięstwo i to wywalczone w końcówce na terenie beniaminka z Żarowa.

W Świdnicy pierwsze 45. minut nie porywało. Obie ekipy grały zrywami i nie były w stanie na poważnie zagrozić bramce przeciwnika. Świdniczanie oddali kilka strzałów w kierunku Gembary, ale nie były to próby, które mogłyby sprawić bramkarzowi Unii jakiekolwiek problemy. Pod drugą bramką najlepszą okazję do zdobycia gola miał Kuriata, ale uderzył niecelnie.

Drugą połowę z większym animuszem rozpoczęli świdniczanie. Kilka ich prób zakończyło się fiaskiem, ale w 65. minucie gry gospodarze w końcu dopięli swego. Kozachenko precyzyjnie dorzucił piłkę z lewej flanki, a znakomitą główką popisał się Myrta, nie dając Gembarze żadnych szans na skuteczną interwencję. Chwilę później mogło być 2:0, ale w ostatniej chwili dobrze interweniował jeden z obrońców Unii. Bardzianie mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale nie przekładało się to na dogodne sytuacje bramkowe. Świdniczanie nastawili się na grę z kontry i w ostatnich minutach jedną z nich wykorzystali. Gembarę pokonał Sowa i trzy punkty zostały w Świdnicy.

Po tej porażce Unia spadła w tabeli na trzynaste miejsce. Polonia/Stal jest ósma. W najbliższy weekend bardzianie zagrają w Trzebnicy z wiceliderującą Polonią.

Klasa okręgowa: Charakterny Zamek z przełamaniem w Bystrzycy

Graczom z Kamieńca Ząbkowickiego boisko w Bystrzycy Górnej nie leżało w zasadzie nigdy. W pięcioletniej historii spotkań pomiędzy obiema ekipami na obiekcie LKS, Zamek notował same porażki. Zdobył w nich też zaledwie jednego gola, tracąc ich 17. W miniony weekend fatalną passę podopieczni Arkadiusza Albrechta zdołali przełamać i na ciężkim terenie ugrali remis.

W pierwszej połowie obie ekipy stworzyły sobie po kilka dobrych okazji do zdobycia gola. W bramce Zamku raz dobrze na linii interwniował Sadowski, a w innym przypadku ofiarna interwencja obrońcy gości uchroniła Zamek przed stratą gola. Pod drugą bramką, najwięcej zagrożenia przyjezdni stwarzali po akcjach w bocznych sektorach boiska. Po jednej z nich faulowany w polu karnym był Herdy, a z jedenastu metrów gola zdobył Majewski i Zamek prowadził. Taki też wynik utrzymał się do przerwy.

Po zmianie stron gospodarze szybko wyrównali. Po rzucie wolnym piłkę z rąk wypuścił Sadowski, a ta wtoczyła się za linię bramkową i miejscowi zniwelowali straty. Po zdobytej bramce LKS ruszył do ataków, a Zamek w zasadzie ograniczał się tylko do przerywania akcji rywali. Na domiar złego w 60. minucie ekipa z Kamieńca Ząbkowickiego zmuszona była grać w osłabieniu po drugiej żółtej kartce dla Herdego, a od 66. minuty przegrywała 1:2. Błąd popełnił Góral, który stracił piłkę przed własną bramką, a z prezentu skorzystał Łysoń i trafił między słupki. Ambitnie grający Zamek na kilka minut przed końcem doprowadził do wyrównania. W polu karnym tym razem padł Satanowski, arbiter wskazał na wapno, a z jedenastu metrów znów trafił Majewski i ustalił wynik rywalizacji. W końcówce piłkarze Zamku mieli podstawy, by domagać się trzeciego rzutu karnego - po zagraniu głową Satanowskiego futbolówka trafiła w rękę defensora z Bystrzycy Górnej, ale arbiter nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki i ostatecznie obie ekipy podzieliły się punktami.

- Cieszy fakt, że zawodnicy pokazali charakter i postawili się przeciwnikowi, który swoją grę opiera na fizyczności. Tego brakowało w poprzednich meczach w Bystrzycy Górnej. Remis przyjmujemy z pokorą, tym bardziej że ostatnie pół godziny graliśmy w osłabieniu, a mimo to zdołaliśmy odrobić straty i wywalczyć punkt - podsumował Albrecht.

Zarówno jeden, jak i drugi zespół w tym sezonie jeszcze nie przegrał. Bystrzyczanie mają na koncie dwa zwycięstwa i trzy remisy, Zamek trzy razy wygrał i dwa razy remisował. Gracze Albrechta po pięciu kolejkach zajmują trzecie miejsce ze stratą czterech oczek do lidera z Pieszyc.

Klasa okręgowa: Skałki zawodzą

Stolczanie w minioną niedzielę przegrali w Boguszowie-Gorcach z czwartoligowym spadkowiczem Górnikiem. Zespół prowadzony przez Łukasza Głowaka dłużej utrzymywał się przy piłce, dominował, ale do siatki rywali nie zdołał trafić ani razu. Goście za to wykorzystali jedną ze swoich nielicznych okazji, utrzymali korzystny rezultat do końcowego gwizdka i zdobyli swoje pierwsze punkty w sezonie.

Jedynego gola kibice obejrzeli w 64. minucie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gracze Skałek zdołali co prawda wybić piłkę, jednak pod nogi gracza gospodarzy. Ten miękko wrzucił ją na dalszy słupek, a tam niepilnowany Pryk pokonał Piotrowskiego. Skałki mogły i powinny wyrównać, ale dobrych okazji nie wykorzystali m.in. Kozłowski czy Idzi.

Dla stolczan była to druga porażka w sezonie. Dodając do tego dwa remisy i tylko jedno zwycięstwo, podopieczni Głowaka są w tabeli na dziesiątym miejscu. Przełamania pasma ostatnich niepowodzeń Skałki poszukają w derbowym starciu ze Spartą Ziębice. Początek meczu w niedzielę o godz. 16 w Stolcu.

Klasa okręgowa: Minimalna porażka Sparty

Nie zatrzymali lidera piłkarze ziębickiej Sparty. W pojedynku dwóch beniaminków, którzy zgoła odmiennie rozpoczęli sezon, liderująca Pogoń Pieszyce pokonała ziębiczan 1:0. Goście przeważali praktycznie przez całe spotkanie, ale byli na bakier ze skutecznością i do ostatniego gwizdka arbitra nie mogli być pewni zwycięstwa.

W pierwszych trzech kwadransach goli nie było, ale kibice taki stan rzeczy mogą zawdzięczać tylko ofensywnym graczom Pogoni, którzy co rusz marnowali dogodne okazje do zdobycia gola. Swoją strzelecką niemoc przyjezdni przełamali dopiero w 60. minucie gry. Do siatki Łosia trafił Korzeniowski. Chwilę później goście mogli podwyższyć prowadzenie, ale uderzali obok bramki, albo dobrze interweniował Łoś. Kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry najbliżej zdobycia gola była Sparta, ale futbolówka po strzale Mazura trafiła w słupek. W końcowych minutach blisko szczęścia był też Kozłowski, ale dobrze interweniował bramkarz Pogoni i trzy punkty po raz kolejny pojechały do Pieszyc.

Beniaminek z kompletem punktów jest liderem tabeli. Sparta z jednym punktem zajmuje przedostatnie miejsce w klasyfikacji.

A-klasa, gr II: Polonia wygrywa w Gilowie

Spotkanie między miejscowym LKS a ząbkowicką Polonią było pojedynkiem z podtekstami. W ubiegłym sezonie kilku obecnych graczy Polonii broniło barw Gilowa, a dodatkowo trenerem był tam obecny szkoleniowiec ząbkowiczan Krzysztof Cupiał.

Do przerwy kibice goli nie oglądali. Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, a emocje rozpoczęły się dopiero po zmianie stron. Polonię na prowadzenie wyprowadził Molęda w około 60. minucie gry, a kwadrans później prowadzenie Polonii podwyższył Damian Madej, wykorzystując prostopadłe zagranie ze środka pola. Chwilę później Polonia prowadziła już różnicą trzech goli. Trepka zagrał do Radożyckiego, ten oddał strzał, a futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od defensora gospodarzy i znalazła drogę do siatki. Wynik rywalizacji na 3:1 po bramce z rzutu karnego ustalił Rosłan.

- Do przerwy nasza gra nie porywała, po zmianie stron byliśmy już zespołem dominującym i zasłużenie zdobyliśmy trzy punkty. Nasze zwycięstwo mogło być znacznie wyższe - dwóch dobrych okazji nie wykorzystał Chrzanowski, groźnie z rzutu wolnego uderzał też Stanuch. Cieszy kolejne zwycięstwo, a swojemu byłemu zespołowi życzę powodzenia i zdobyczy punktowych w kolejnych spotkaniach - powiedział po spotkaniu trener Cupiał.

A-klasa, gr. II: Sporo emocji w Złotym Stoku. Ślęża pokonuje Unię

Ciekawe i emocjonujące widowisko obejrzeli kibice w Złotym Stoku, gdzie Unia postawiła się gościom z Ciepłowód. Ostatnia wizyta ciepłowodzian na boisku w Złotym Stoku zakończyła się pogromem. Ślęża wygrała 10:1. W miniony weekend zdołała ograć Unię 3:1, choć jeszcze osiem minut przed końcem pojedynku był remis.

Pierwsze 20 minut meczu toczyło się z przewagą Unii. Gospodarze częściej gościli na połowie Ślęży, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Paradoksalnie jako pierwsi gola zdobyli ślężanie. Jeden z nielicznych wypadów pod pole karne złotostoczan zakończył się celnym strzałem Kopernickiego i od 24. minuty podopieczni Igora Pierzgi mieli przewagę jednego gola. Chwilę później mogło być 1:1, ale przy próbie lobu w wykonaniu Stwory futbolówka o milimetry minęła słupek bramki Łużnego.

W drugich 45. minutach pierwsza warta odnotowania sytuacja miała miejsce niespełna kwadrans po wznowieniu gry. Dobre dośrodkowanie z bocznego sektora boiska wykorzystał Niziołek i doprowadził do remisu. Po strzelonej bramce Unia złapała wiatr w żagle i była stroną, która przeważała. Dwa razy dobrze interweniował jednak Łużny i wynik, mimo upływającego czasu nie zmieniał się. W ostatnim kwadransie obie ekipy poszły na wymianę ciosów w poszukiwaniu zwycięskiego trafienia. W 83. minucie w polu karnym Unii padł Raszpla i arbiter wskazał na jedenasty metr. - Jestem pewny, że faulu nie było, co potwierdzają nawet sami zawodnicy rywali - mówił po meczu zdenerwowany Waldemar Tomaszewicz, trener Unii, któremu wtórował prezes Wojciech Król. Z rzutu karnego nie pomylił się Ciołek i precyzyjnym strzałem wyprowadził ślężan na prowadzenie. Po chwili w polu karnym złotostoczan znów było gorąco - znów padł Raszpla, ale tym razem gwizdek arbitra milczał. - W tym przypadku jedenastka była ewidentna, aczkolwiek gdyby podczas pierwszej decyzji o rzucie karnym sędzia zdecydował inaczej, to drugiej kontrowersji mogłoby nie być. Wynikała ona z tego, że po stracie gola zaatakowaliśmy większą liczbą graczy - dodaje trener Unii. Miejscowych w doliczonym czasie gry dobił Ciołek, wykorzystując precyzyjne dośrodkowanie Kopernickiego.

Rozprężeni ślężanie w ostatniej akcji meczu mogli stracić jeszcze drugiego gola, ale Łużnego od straty bramki uchroniła poprzeczka.

- Cieszą trzy punkty po ciężkim i bardzo średnim meczu w naszym wykonaniu. Unia zawiesiła nam poprzeczkę bardzo wysoko. To zupełnie inny zespół niż przed rokiem, znacznie silniejszy, który będzie w tym sezonie regularnie punktował - powiedział Łukasz Czekaj, kierownik Ślęży Ciepłowody.

Ciepłowodzianie z kompletem punktów zajmują drugie miejsce w tabeli. Unia po porażce spadła na piątą pozycję.

A-klasa, gr. III: Inter postraszył lidera

Po ubiegłotygodniowym remisie Inter Ożary kolejnych punktów szukał z liderem z Woliborza. Podopieczni Przemysława Gajka, choć do przerwy przegrywali 3:0, a zaraz po zmianie stron stracili gola numer cztery, to postraszyli rywali, niwelując straty do jednego gola.

- Znów zaczęliśmy mecz słabo, tracąc gola po bramce ze stałego fragmentu gry. Później mecz się wyrównał, ale tuż przed zejściem do szatni to rywale po raz kolejny trafili do siatki i to dwukrotnie - relacjonuje Przemysław Gajek, trener Interu. Goście jeszcze dobrze nie wrócili na boisko po przerwie, a już po raz czwarty musieli wyciągać futbolówkę z siatki. Tym razem błąd w ustawieniu popełnił Zieliński, a z prezentu skorzystał Dobosz i po raz czwarty pokonał Rybickiego.

Nie mający nic do stracenia Inter w 52. minucie zdobył pierwszego gola autorstwa Gembary. Chwilę później ten sam zawodnik po raz drugi trafił do siatki gospodarzy i przyjezdni uwierzyli, że mogą w tym meczu powalczyć o przynamniej punkt. - W 75. minucie bramkę strzałem z głowy zdobył Moszumański i mieliśmy remis w zasadzie na wyciągnięcie ręki. W drugiej połowie byliśmy zespołem znacznie lepszym, ale ostatecznie nie zdołaliśmy strzelić czwartego gola. Szkoda, bo mieliśmy swoje okazje, najlepszej nie wykorzystał Ferenc - dodaje Gajek.

Mimo przegranej Inter postraszył liderującą ekipę z Woliborza. Teraz ekipę z Ożar czeka mecz z Polonią Bystrzyca Kłodzka. Po pięciu kolejkach podopieczni Gajka z jednym punktem okupują ostatnie miejsce w tabeli i są jedynym zespołem w lidze, który w tym sezonie nie zaznał jeszcze smaku zwycięstwa.

ms. / em24.pl

15

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Orzeł znów wygrał, Unia po raz kolejny przegrała. W A-klasie hit dla Ślęży

    2018-09-12 11:23:12

    gość: ~xxx

    gównoburza z ciepłowód za 3 2 1 .....

  • 2018-09-12 11:39:00

    gość: ~sleza

    @~xxx
    ale cie sciska....

  • 2018-09-12 19:39:59

    gość: ~antyziebice

    @~xxx
    jazda z tymi matolami won do ziebic kozojebcy!!!!!!!! miodzio na moje serduszko wynik sparty

  • 2018-09-12 12:34:00

    gość: ~Kibic

    Ślęża idzie po awans!!!

  • 2018-09-12 16:25:02

    gość: ~Kibic

    Unia Ślęza sędziowie wypatrzyli wynik typowe matoły

  • 2018-09-12 17:14:06

    gość: ~Ja

    @~Kibic
    Na czyją korzyść?

  • 2018-09-12 23:36:28

    gość: ~Tak jesy

    Anty-Ziębice. Żeby miód na twoje serce nie zmienił się w wazelinę kiedy będziesz ... Dokończ sobie kretynie. Co tydzień ten sam komentarz. Zygac się chce. Widać chłopie odciągnięty od pługa, że masz kompleksy. Jak to śpiewali chłopaki na meczu ? Zwijać tą szma.e i wypier..dalac na chatę.
    Po zniwach, po dożynkach to teraz czas na klepanie jednego komentarza po każdej kolejce. I wiesz co ? Nie jestem z Ziębic ale przez takich kutafonów jak ty każdy gardzi tą waszą wioską i sami sobie robicie opinie gównozjadów.

  • 2018-09-13 06:52:45

    gość: ~antyziebice

    @~Tak jesy
    a co tydzien ziebice baty hahahah le razy mozna takie cos czytac... ze ziebice znowu odniosly porazke hahahahahahahah jechac z tymi kozojebcami i tyle.. a ty tam morda jak co cos nie pasi

  • 2018-09-13 11:12:59

    gość: ~Obserwator

    Przecież wiadomo, że osoba anty-ziębice to jakiś zakompleksiony kibic Ślęży, bo Sparcie nikt z kibiców innych klubów nie życzy źle i cała liga w czerwcu świętowała, że Sparta awansowała. Do kibiców Ślęży: wizytówkę po sobie w tamtym sezonie zostawiliście wszędzie i w większości przypadków była ona negatywna. Zawodnicy, kibice - sami robicie temu klubowi pod górkę i sami na siebie ściągacie presję. Nikt Was nie lubił w poprzedniej grupie, nikt Was nie polubi w tej lidze. W piłkę grać potraficie, macie młody i perspektywiczny zespół, ale to przedostatni poziom rozgrywkowy w okolicy, więc proponuję okazać więcej szacunku rywalom i kibicom innych zespołów, bo zawodnikiem czy kibicem się bywa, a człowiekiem się jest. Cwaniactwo boiskowe można szybko ukrócić w najmniej spodziewanym momencie

  • 2018-09-14 14:19:20

    gość: ~Prawdziwy kibic ślezy

    @~Obserwator
    Dokładnie tak jak piszesz , zakompleksiony kibic Ślęzy. Ale tak sie skałda że ten ktoś czeka na to az zniżycie sie do jego poziomu i podejmiecie konwersacje, i to jest miod na jego serce. Wystarczy nie reagowac , lub to że Spata w koncu wygra i sam umilknie .Z tym cieszeniem sie calej ligi z a wansu Sparty to mocno przesadziłeś, z Twojego tekstu jasno wynika ze to ty masz kompleks Sleży i to widac jak na dłoni. Z pewnością wielu sie cieszyło a najbardziej kibice Sparty i jest to calkiem zrozumiale . A wieksząć po prostu jak to w naszym narodzie bywa, wielu ma w sercu najzwyklejszą zawiść. Bo cóż to? Z małej miejscowości klubik ,odnosi dobre wyniki , walcząc kolejny sezon o awans. Po za tym , boisko i zaplecze jak na Akl naprawde robi wrażenie, więc jak to możliwe??? Nikt by nie reagował , gdyby na miejscu ŚLzey byl Złoty Stok, Polonia Ząbkowice , Bielawianka, itp. Toż to większe miesjcowości to i nic nadzwyczajnego, wręcz należy sie . Ale że Ciepłowody??? Taka sobie przecietna wiocha???I to włąsnie najbardziej was boli ,tu piszących i dających sie sprowokowac temu " antyziebice" i jemu podobnych. Spójrzcie wokól siebie, niech tylko któś "maly człowieczek" nic nie znaczący coś osiągnie w zyciu , czegoś sie dorobi własną ciezka pracą , czegoś nieco więcej niż" ja", "ty", "my, itd od razu większaśc zaczyna okazywac sarkazm , zawiść , zazdrośc itp.To samo ma się do malego klubu z Ciepłowód. Tak że , zajmujcie sie tymi klubami które są wam bliskie , a drużyne i kibiców Ślezy, zostawcie w spokoju niech was głowa o nich nie boli. No i oczywiście tego "antyziebice" bagatelizujcie bo to najlepsza bron na takiego cwaniaka.

  • 2018-09-13 12:09:36

    gość: ~Unia

    Brawo Unia Bardo tyle kasy w bloto i baty co mecz.

  • 2018-09-13 16:00:10

    gość: ~Boli

    @~Unia Spokojnie unia się rozkręci i zajmie na koniec wysokie miejsce.

  • 2018-09-14 09:00:37

    gość: ~mike ross

    co za gamonie z tych Ciepłowód... nigdy nie mogą pogodzić się z porażką. Ego mają z ekstraklapy, a biją się wciąż w A-klasie i to jest stan faktyczny. pobudka panowie. buziaczki :)

  • 2018-09-15 16:47:33

    gość: ~kibic

    Panie i Panowie... a teraz!!!!! obracamy tabele!!!! i sparta na czele hahahahaahahahahaha!!!!!!

  • 2018-09-15 20:47:10

    gość: ~joo

    ostatnio dodany post

    Ciekawe co powiedzą dziś włodarze i kibice Orła, po porażce z Nysą ??? Widać bylo juz w meczu pucharowym ze dobrze to nie wygląda. Jakkolwiek terner przed meczem z Ciepłowodami wypowiadał sie asekuracyjnie " ze mecz pucharowy to sprawa drugorzedna" jak by przeczuwał ze może sie zdażyć niespodzianka w Ciepłowodach , ta jednak sie nie zdarzyła a kiepski wystep usprawiedliwił grą juniorami( choć do konca to nie byla prawda). Dzsiaj Nysa potwierdziła słabą dyspozycję Orzełka. Aczkolwiek jako mieszkaniec powiatu życze im jak najlepiej, jedank wygląda to jak robienie dobrej miny do złej gry.
    Ciekawe też co powiedzą dziś w Złotym Stoku? Znów wina sedziego? A moze tym razem ktoś inny jest winny??? Mam nadzieje że to tylko wypadek przy pracy, i może czas na skupieniu sie na włąsnej grze a nie doszukiwaniu sie wokół winnych i winy.

REKLAMA